AM#96 - komentarze

M.K.: Numer 96 to był numer bardzo łódzki, w stylu, w tematyce i w osobach. Nie wszystkim się to podobało, więcej było jednak i głosów zadowolenia: asztaka napisała, że był to "bardzo pozytywny numer" i że "dosłownie wszystkie teksty warto było przeczytać". Największe dyskusje toczyły się wokół tryptyku Obywatela; szczególnie pozytywnie wypowiadano się zaś sypee'm i to od niego zaczniemy. Nie sugerujcie się jednak kolejnością prasówki - i artykuły niżej prezentowane zbierały sporo pochwał :) 

Enjoy!:) 


---  Ośmiobitowa dama (sypee) ---

Tuxedo: A ja mam obrazki do tego tekstu:) TO jest tekst na okładkę, szanowni Gatekeeperzy. Widać, że się autorowi wykorzystuje to, co przyswaja każdego dnia czy to w nieustannie reformowanym szkolnictwie (a jednak można!), czy to zwyczajnie, na ulicy. Chciałbym kiedyś przeczytać tekst sypee'go - studenta filozofii. Albo kulturoznawstwa. Czego, oczywiście, nie życzę:) 

Doorshlaq: Ten tekst dałbym na okładkę zamiast "Mężczyzny korzystającego". Sypee ma talent i z litości dla samego siebie nie porównam jego tekstów z moimi, które pisałem w jego wieku :). Bardzo dobry styl, świetny pomysł, wysoki poziom refleksji... Co ja będę gadał, cieszę się, że ktoś tak pisze do AM :).

UnionJack: Wszystko dla ludzi, alkohol także; człowiek jednak, jako istota rozumna, powinien do używek podchodzić ostrożnie, sprawdzając czy na jakąś nie jest za słaby. Człowieczeństwo to także obowiązek. Sam artykuł udany. 

Martika: No tak. I co ja mogę napisać? Więc po prostu pomilczę sobie z podziwem.

asztaka: Tekst mi się podobał najbardziej z całego numeru. Za formę, za treść. Ogólnie autor ma talent i bardzo fajnie że pisze. Bardzo dobry poziom. Okładkowy jak najbardziej. 


Teraz troszeczkę na tematy okołospołeczne: blanka, a potem Remiq.

---  Nigdy więcej (blanka) ---

Tuxedo: Gratuluję. 

Doorshlaq: Temat ciekawy. Sam tekst mógłby być lepszy. Brakuje mi jakichś informacji o źródłach, może też czegoś, co przybliżyłoby bohatera czytelnikowi. Styl jest mało porywający... Mam ambiwalentne odczucia w stosunku do tego artykułu. Ja bym go w każdym razie nie wyróżnił. Ostatnio zresztą bardzo rzadko moja opinia na temat wyróżnień pokrywa się ze zdaniem Selekcji...

UnionJack: Bardzo dobry, uczciwy, udany artykuł. 


--- Sympathy for the devils (Remiq) ---

Tuxedo: Jak wyżej. Świetnie, że znowu autor się pojawia w AM. Nawet nie dla niego, bo jestem pewien, że sobie poradzi wszędzie indziej. Świetnie dla nas, czytelników.

Doorshlaq: Kurde, wszystko mi się podoba w tym AM, choć prawie nic nie zachwyca... Sam miałem napisać o tym, co Remiq, czyli o żałobie narodowej. Zrezygnowałem jednak z tego, choć nie pamiętam już, czemu. Tak czy inaczej, cieszę się, że ktoś jednak o tym napisał (i to napisał bardzo dobrze). Ja chciałem jednak zrobić to inaczej... Ale nie twierdzę, że lepiej. Nieważne. Remiq stworzył świetny tekst, może nawet na okładkę?

UnionJack: Dobre. Dobre, bo treściwe, dobre, bo składnie napisane, dobre, bo z werwą i charyzmą. Podobało się i szczerze mam nadzieję, że więcej takich tekstów się pojawiać będzie. W ogóle Autor ma bardzo ładny layout; chyba najbardziej estetyczną w całym AM. 

asztaka: Bardzo solidny art, bardzo na plus. Na okładkę nawet lepszy niż to, co na niej jest.

RPANysa: Tekst mi się podobał, bo zgadzam się z tezami autora :) Szkoda tylko, że nie wybrałem się na Stonesów ;/


No i teraz będzie kontrowersyjnie, bo najpierw będzie yakanaka, potem Obywatel, a potem Wielkie Dyskutowanie.

--- Tekst pisany złotymi zgłoskami (yakanaka) ---

Tuxedo: Nie nie nie nie nie:) Jak można robić tekst z tego, że zmieniły się trasy tramwajowe? No, niby można, ale nie w ten sposób. Mnie nie trzeba tłumaczyć, dlaczego to była przygoda, a i tak się nie spodobało. Bo przygoda przez małe "p" to była, a nie, jak pisze autorka, przez duże. 

Doorshlaq: Niesamowite! Nina zobaczyła tramwaj. I to nie tam, gdzie on powinien być. W Łodzi to normalne, sam mam takich przygód codziennie na pęczki. Ale nie o to chodzi, nawet o tym dałoby się napisać powalający tekst. Ten jednak mnie nie powala. Fajny jest. I tyle :)

UnionJack: Zorkę kiedyś porwała osiemnastka - zresztą, pewnie sama gdzieś tu to napisze :) Poszukiwanie przygody to rzecz wielka i zbożna, więc dobrze, że się ją widzi w rzeczach małych. Ja zobaczyłbym pewnie bardziej, gdybym też był jednym z przygodników - ale nie byłem, to sobie chociaż przeczytałem. 

Martika: Taaak, skąd ja to znam. "Co tu do cholery robi ta jedynka!?". Polskie tramwaje rządzą :)

yakanaka: Mnie się nie rozchodzi o to, czy to była Przygoda, czy też przygoda. Wydawało mi się, że to jest po prostu lekkie, radosne, niefrasobliwe i puste. Bo tak mi było, niefrasobliwie, radośnie i pusto. Jeśli nie trafiło - trudno, tylko nie mówcie mi, że nie można pisać tekstów o tramwajach! To mogłyby być truskawki z bitą śmietaną zamiast tramwajów i wyszłoby na jedno... ;):))


--- Sonda na wpół uliczna z pointą (yakanaka) ---

Tuxedo: Pierwsza wypowiedź z sondy ulicznej: kapitalnie prowadzona, aż chce się czytać. Ogólnie tekst taki, jaki jego tło - przyjemny, choć bez szaleństw:) 

Doorshlaq: Świetne, przeczytałem z przyjemnością. Podoba mi się wzmianka o przejściu podziemnym przy Galerii, bo ja tez miałem tam różne przygody :). Wyróżnienie dla Niny zasłużone, okładka jednak niekoniecznie...

UnionJack: Ile potrafi zdziałać uliczna reklama - nawet teksty z tego powstają! :) Pisałem już Ninie: szału z tym tekstem nie ma, no ale miło, że się pojawił :) 

Martika: Fajny pomysł, wykonanie też. Pozytywnie :)

RPANysa: Okładka zasłużona, art napisany ładnie i z pomysłem. Ja też nie daję. No, może poza krwią. Wrogów.

sypee: "Sonda" yakanaki bazowała raczej na niedopowiedzeniach i pustej przestrzeni - umiejętnie złożone, jednak to nie to. 

yakanaka: Sonda jest żartem i kpiną. Przygoda też. Dialog [o nim za chwilę - M.K.] też. Bo za dużo jest łez (rym :) ) Tzn chodzi generalnie o to, że wszystko musi być o czymś. I takie Ważne. A ja myślę, że nie musi. Jak ma być o czymś, to następnym razem napiszę dlaczego etnologia jest nauką nomotetyczną badającą powiązanie orbis exterior z orbis interior. Na co dzień nie chodzę i nie płaczę, tudzież nie roztrząsam całe dnie Kluczowych Kwestii. AM wydaje mi się, może być również (choć nie tylko) miejscem takiego sobie bycia po prostu i ot tak, lekko i radośnie. 


--- Degrengolada vol. 1: Spleen (Obywatel) ---

Tuxedo: Do połowy wygląda jak pisane na siłę, do bólu. Też tak czasami mam, że zaczynam od opisywania zwykłych czynności, ale po kilku linijkach orientuję się, jaka lipa mi wychodzi i tekst kasuję. Cóż, nie wszyscy mogą być Miłoszami. Ale cytować warto - to na plus, takie śmieszne pośród tej całej pisarskiej bezużyteczności:) 

Doorshlaq: Łojezu, ten tekst jest tak bardzo o niczym, że już bardziej nie można :). I podoba mi się. Także ze względu na to, że autor gra na basie i w Fallouta 2, co nas łączy. Różnica polega na tym, że na basie dopiero zaczynam, a rzeczoną grę przeszedłem jakieś 20 razy. Ale nie można mieć wszystkiego, dość pieprzenia, tekst przyjemny, ale nic ponadto, no dobrze, dość tych przecinków.

UnionJack: Z całego tekstu to bym tylko wyjął zdanie o Kononowiczu :) Ja mam inne zdanie na temat pisania niż Piotrek, dla mnie nie ma sensu pisanie dla pisania i ogólnie nie przekonuje mnie idea Czystej Formy. Dlatego - choć styl sprytny - tekst mi się nie podobał. 

Martika: Nie wiem czemu ale jakoś tak niespecjalnie. Trochę mnie przeraża świadomość, że piszę podobnie... Hmmm...

asztaka: Z Obywatelskiego tryptyku najbardziej przypadł mi do gustu Spleen. No i spoko. 


--- Degrengolada vol. 2: Tabloidy (Obywatel) ---

Tuxedo: Odeszedł:) Brzeziny - nie, żebym tam mieszkał, ale świnki faktycznie mogą być ode mnie:) Nie wiem, co macie do "przejezdności" Brzezin, bo ja tam specjalnych korków nie zaobserwowałem, tragedia była tylko wtedy, jak był Bardzo Poważny Remont Drogi Przed czy też Za owymi. Teraz są remonty drobniejsze i jest lepiej. Stopa można łapać w stronę Jeżowa na pewno, jest taki niepozorny przystanek z całkiem sporym połąciem do zatrzymywania, w dodatku w tym miejscu autka nie zdążą się jeszcze dobrze rozpędzić. Wiem, bo kiedyś łapałem z mamą, ze dwanaście lat mogłem mieć. Ogólnie wolę lekturę tabloidu od wynurzeń o nim. 

Doorshlaq: Jak wyżej. Czytam sobie "Ekspres Ilustrowany" w piątki, bo wtedy pani, u której mieszkam, kupuje to ze względu na program telewizyjny. No cóż, gazeta jest dokładnie taka, jak Piotrek pisze. Ale jaka ma być lokalna gazeta? Widział kto kiedyś ambitną prasę lokalną? Jeśli tak - zwracam honor :). Sam tekst jest świetnie, z jajem napisany. Jak zwykle. No, prawie jak zwykle :).

UnionJack: Co do treści, to się zgadzam: warto czytać lokalne gazety, bo warto czytać wszystko, co nie ogłupia i co jest w miarę uczciwie napisane. Dla mnie jednak prasa ogólnopolska jest ważniejsza, bo mnie problemy całego kaju jakoś tak bardziej obchodzą; zwłaszcza że, tak po prawdzie, nawet nie wiem co jako lokalne kupować powinienem: "Głos Wielkopolski" czy "Tygodnik Pilski". Jak gdzieś osiądę na stałe - to zdecyduję. 


--- Degrengolada vol. 2: Tabloidy (Obywatel) ---

Tuxedo: Czy ja się jakoś... ej, pisałeś, że sobie z Uniona kpicie nie ze mnie ;p Nie wiem, czemu mamy to traktować jako tryptyk, skoro różni się toto i treścią, i poziomem. Im dalej w las tym lepiej, ale nie sądzę, żebym po przeczytaniu teraz części pierwszej nagle się nią zachwycił. Samym stylem się człowiek nie napasie, kiedy zaczyna się przemycać jakaś treść (dawniej: masa kakaowa), kiedy tak sobie paraduje w tekście, z pewną taką niefrasobliwością - wtedy tak, można i trzeba się zachwycać;)

Doorshlaq: Kolejna wspólna cecha, czyli zamiłowanie do cytrynowych wafelków, których nigdzie nie ma ;) Obywatel ma, jak widać, czas na wszystko, tylko nie na wypicie piwa z Durszlaczkiem, któremu to obiecał przed wakacjami, a potem nie dotrzymał. A biedny Durszlaczek leży i płacze po nocach. No dobra, ale miałem o tekście. Jest taki sam, jak dwa poprzednie. Czekam na następne 123 takie teksty :).

UnionJack: Ogólnie, po tym tryptyku, to naszło mnie jedno: Piotrek pisze, że "z dupy ten tryptyk, z dupy miał być, odkrywczego w nim nic - i dobrze". Charakteryka to trafna, ale mnie zastanawia jedno: czy Piotrek napisze w końcu coś, co by nie było "z dupy" i coś wnosiło? Pomiając cykl o teatrze w Periodyku - szczerze i uczciwie zaczynam wątpić. Otwierając tekst z góry wiem, że spotkam tam "artystę w pewnym wieku", na wstępie mnie to odpycha - a potem nie ma nic, co by mogło moje zdanie odmienić. Mnie po prostu ten image nie przekonuje. 

RPANysa: Przy pierwszych dwóch musiałem intensywnie walczyć z przemożną chęcią zaśnięcia. Trzeci zaciekawił mnie tematyką - wieś jest mi bliska, choć mieszkam w miasteczku :) Co dziwne - wafelki cytrynowe można dostać w prawie każdym pobliskim mojego domu sklepie (sprawdziłem :))

Obywatel: Długo se myślałem, co by tu odpisać moim adwersarzom (Unionowi i Tuxowi) - i wiecie co? Dalej nie wymyśliłem. Idzie się zwinąć w trąbkę, ot, powiem wam.

Za mało słońca jest ostatnio, ja to rozumiem, nastroje wakacyjne wyrażone w tych wszystkich tekstach już nie trafiają, zrozumiałe. Teraz to ludzie się wkurwiają, że kolokwia, że zaliczenia, że klasówki, że plamy na słońcu. I że do pierwszego nie starcza, albo że ktośtam kupuje pirackie płyty, a ktośtam sobie robi jaja.

Najgorsze, kiedy ludzie sobie usiądą, napiszą coś, co w samym zamiarze nie miało być nawet "tekstami", bo tekst to za duże słowo dla wariacji typu "Zdupy Dialog", "Przygoda", czy "Spleen" - a tu nagle wszyscy traktują to tak, jakby to regularne teksty przez duże T były. Tak czy siak, dla mnie są - w subiektywnym wymiarze, bo związane z niewzykle pozytywnymi odjazdami. No ale jasne, po co komu pozytywne odjazdy? :) Chyba, że pozytyw do was nie dotarł, zagubił się w translacji "between concept and creation". Wtedy OK, rozumiem. 

Pozytyw się ignoruje ogólnie, albo uważa za coś tak oczywistego, że nie ma co o tym pisać. Nie może być, widać, samego ppzytywu dla pozytywu - musi to być pozytyw noszący znamiona czegos Ważnego i W Miarę Wzniosłego. Jeżeli Łysa Owieczka napisze tekst o dzieciach, z którym pracuje, to jest OK, bo to nie tylko pozytyw sam w sobie, ale również Coś Ważnego. Jeżeli Obywatel napisze w dowcipnej i zgryźliwej lekko formie, że ma odjazd niekontrolowany, to gorzej. Tego się już nie łyka.

Gdyby Archie (kto pamięta, ten pamięta...) zaczął pisać do AMaga dziś, niektórzy potraktowaliby go pewnie tak samo. ;) "Nie rozumiem, po co robić tekst z tego, że się szło na komisję wojskową". Jasne, nie jestem Archiem, nie pretenduję do miana jego sequela. Ja po prostu pragnę zauważyć, że różnorodność jest tym, co AMaga tworzy - mogą być teksty zdupy, mogą być poważne. Ja, jako że powagi nie czuję i na siłach się nie czuję, a gdybym napisał coś na poważnie, wielu wzięłoby to za bełkot, postanowiłem, że będę dostarczać AM twórczości raczej z tej drugiej półki. 

Kiedy Doorshlaq pisze "czekam na tekst Piotrka, który będzie o czymkolwiek" - to ja go nie rozumiem. Raz, że pisałem już "o czymkolwiek" ("Egocentryzm", "Kawa Na Stół", a wcześniej, dawno temu, "A Ty noś długie włosy..." :P), a dwa - że to jest tak, jakby recenzent płyty Leonarda Cohena napisał "czekam, aż Cohen zagra coś w klimacie fado". Można przecież płyt Cohena nie słuchać, skoro się woli fado, nie?

Jeżeli się komuś kojarzę wyłącznie z artystami w pewnym wieku, jeżeli ktoś (konkretnie tu Union, ale może ktoś myśli podobnie) nie widzi jakiegoś przekąsu w tym wszystkim, totalnej niepowagi i dystansu do każdego wypowiadanego słowa, to znaczy że w jego umyśle pokutuje jakiś wzór tekstu do AM, jakieś kryteria, które tekst powinien spełniać. Widać moje teksty w tym przypadku nie spełniają.

Tylko dziwne, że wcześniej dostawałem pochwały, a teraz nagle "Otwierając tekst z góry wiem, że spotkam tam "artystę w pewnym wieku", na wstępie mnie to odpycha". :P Ale lać na to. Lać tez na to że Union wziął na poważnie moje rozważania o Expressie Ilustrowanym. ;) Unionowi nie mogę się suma summarum dziwić, skoro liczne odniesienia do jego twórczości w tych tekstach zawarłem i to jeszcze w dodatku w lekko szyderczym kontekście. ;) 

Obywatelska wizja świata i AM różni się od innych wizji - nie może tak zostać? ;) Union "szczerze wątpi", czy mógłbym napisać jakiś tekst "wnoszący" cokolwiek. Od popularyzacji wiedzy w AM to jest akurat on, ja mu chleba zabierać nie chcę, Michał będzie sobie pisał teksty o lekarzach, daktyloskopii i byciu w Pile, a ja będę sobie chrzanił. Przynajmniej nie będę udawał przed sobą i innymi, że coś "wnoszę" - chce ktoś wiedzy? Proszę bardzo, zapraszam do Teatrum Mundi w Periodyku, na tym się znam, o tym piszę. Nie urodziłem się publicystą. Poradzę??? Staram się dostarczać rozrywki na poziomie. Więc, jesli łaska, czepiajcie się najwyżej poziomu rozrywki. I nie przydawajcie rozrywce przymiotów, które obce być jej powinny. Ja też coś do AM wnoszę.

Tuxa się już nie czepiam, wiem że on jest malkontent i pisze "Jak można robić tekst z tego, że zmieniły się trasy tramwajowe?". Nie można. I co?. A nie my wyróżnialiśmy nasze teksty, tylko kolektywne grono w składzie Donald & Greg. ;p

A na koniec - [tu miałem napisać coś o tym, czy ktokolwiek mój tryptyk wziął jako tryptyk, a nie oddzielne arty, ale dałem sobie spokój, bo tyle się napisałem, że można by z tego zrobić art do AM - tyle, że nie chciałem tego właśnie robić]

Doorshlaq: Wyjaśnię Ci od razu, że lubię Twoje teksty. Świetnie się je czyta. Ale, do cholery, nie mogę się zachwycać w kółko jednym i tym samym. Jeden tekst można sobie napisać dla samego pisania i samej radości, ale nie cztery w jednym numerze - bo tej radości jest już za dużo, przynajmniej dla przeciętnego czytelnika. No fajnie, że się cieszysz, że dobrze piszesz, ale JA osobiście chciałbym od Ciebie tekstu na jakiś temat. Żeby chociaż jeden na cztery nie był "zdupy" ;). Moja opinia, bez obrazy. Piszesz: Można przecież płyt Cohena nie słuchać, skoro się woli fado, nie?  Ciągnąc dalej te metaforę - lubię Cohena i chcę go słuchać, ale tym razem mam wrażenie, że Cohen zamiast grać to, za co go ceniłem, zaczął uprawiać pusty, choć miły pop. Oczekuję czegoś bardziej złożonego. Ty nie musisz się dostosowywać, ja nie muszę się zachwycać :P

UnionJack: Piotrek trochę na wyrost nazywa mnie adwersarzem; ja zaś nie mam ani chęci, ani zamiaru wchodzić w nim w dyskusję. To byłaby przecież w dużej mierze dyskusja o gustach - a te są zazwyczaj głupie i niewiele wnoszą. Nie przekonam przecież Piotrka, że ma pisać inaczej; on zaś za Chiny Ludowe nie wmówi mi, że mi się jego teksty podobać powinny. Jedyne, co mogę zrobić, to napisać, dobitniej i dokładniej, co o tych tekstach myślę - i co czuję, gdy je czytam. Nikomu tych odczuć nie narzucam. Ty zaś, Piotrek, możesz udowadniać że czuję błędnie - ale ostatnio Twoje teksty budzą we mnie takie właśnie uczucia i nic za to nie poradzę. 

W swojej przepastnej odpowiedzi - swoją drogą podziwiam, mnie by się tak swoich tekstów bronić nie chciało - pisze Obywatel, żeby jego teksty traktować w ramach szeroko pojętego, lekkiego, rozrywkowego pozytywu. I tu problem: dla mnie te teksty są mało pozytywne; więcej w nich zrzędliwości i marudzenia. Tym różnią się dla mnie teksty Obywatela od tekstów Donalda: u Donalda jest jakaś iskra, jakaś podskórna wesołość - a u Piotrka tego nie widzę. Mnie teksty Piotrka po prostu męczą, wydają mi się podstarzałe, brakuje mi w nich żywiołowości. Gdy czytam teksty Martiki czy łesejowieczki, to nawet jeśli są one o niczym, to wychodzę z nich z jakąś pozytywną nutą; u Piotrka czuję się jak socjalistyczny robotnik, który brnie w chlupie przez węglowe hałdy. Porównanie rzecz jasna trochę przesadzone - ale wiecie, o co mi chodzi. 

Drugie, co mnie w tych tekstach drażni, to to że one wszystkie zdają się być pisane na odpieprz. To może być rzecz jasna dla niektórych zaleta: można zapewne uznać, że teksty są spontaniczne i prawdziwe. Kłopot w tym, że ich forma - przy całej sprawności Piotrka - nie jest idealna i potrafi czasem (choć nie zawsze) sprawiać wrażenie niedorobionej. I mam po prostu wrażenie, że Obywatel nie stara się, gdy pisze te artykuły; jako czytelnik czuję, że autor o mnie nie dba. Rozumiem, że te trzy teksty są "zdupy pisane" i nie wymagam, by te były wymuskane do granic; po prostu nie lubię, gdy autor się na mnie tą dupą wypina : ) A u Piotrka mam czasem takie wrażenie. 

Po trzecie: Piotrek pisze, że powagi nie czuje, więc nie będzie pisał tekstów poważnych, nie będzie też szukał tematu, bo jest w AM miejsce dla czystej rozrywki. OK; ja nie zmuszam do tekstów na serio, nie uważam też - wbrew temu, co sugerujesz - że każdy tekst powinien mieć jakiś temat. Są teksty, które Treści (przez duże T) nie mają, a mimo czyta się je świetne; taka zaleta obca jest jednak moim zdaniem Twoim tekstom - w rezultacie ani treść, ani forma nie przykuwają uwagi. Poza tym jest i druga sprawa: osobiscie myślę, że ten kanon "spontanicznej pisaniny" ogranicza, że paradoksalnie jest kolejną formą; to "zdupy" pisanie to - moim zdaniem - nie ucieczka od schematu; ja w tym widzę kolejny schemat. 

To właściwie tyle - teraz już tylko sprawy poboczne. Piotrek się strasznie oburzył, że napisałem, że "czekam na jakiś jego tekst, który będzie coś wnosił". Do tego stopnia oburzył się, że wpierw napisał, że sobie "nie wmawia, że wnosi" - a potem, że jednak wnosi. Nie wiem już w sumie, co Piotrek myśli - ale ja uściślę: tak, wnosisz coś do AM : ) Każdy tekst pisany do AM coś do tego magazynu wnosi, każdy go jakoś wzbogaca. Nie każdy jednak tekst zamieszczony AM coś DLA MNIE wnosi, nie każdy MNIE wzbogaca - i to miałem na myśli. To kolejne subiektywne odczucie - nie czuję, by te teksty Piotrka mnie wzbogacały. 

Piotrek pisze też, że nie dziwi się moim tekstom, bo w tych trzech tekstach są odesłania do tekstów moich i to w szyderczym kontekście; prócz tego sugeruje też, że nie złapałem, że tekst drugi był tekstem szyderczym. To trochę obraźliwe, bo pierwsza część wypowiedzi sugeruje, że kieruję się osobistymi względami przy ocenianiu, podczas gdy druga wmawia postronnym, że czytać nie umiem. Ani to, ani to: mnie się naprawdę te teksty nie podobają i nie podobały by mi się nawet wtedy, gdyby napisała je Laura; gdyby mi się podobały, to bym tak napisał (nigdy przecież nie szczędziłem pochwał dla Teatrum Mundi). Ironię w Expressie wyłapałem; być może nieco za serio potraktowałem pierwszy akapit, ale ja mam taką właściwość, że z zasady ufam w to, co ludzie piszą. Wreszcie zaś: odniesienia do mojej osoby wyłapałem także; niestety, sama moja obecność w Twoich tekstach nie podnosi ich poziomu ; ) A, taki tam żart na koniec : P 

Podsumowując, bo trochę przydługawe wyszło (ale się dostosowałem) - pomijając Teatrum Mundi, od czasu "Kawy na ławę" nie wyniosłem pozytywnego wrażenia z Twoich tekstów. Spróbowałem dojść dlaczego - i napisałem powyżej. Czy coś z tym zrobisz - nie mój problem; mnie po prostu, tak ogólnie i szczerze, to te teksty w większości ani śmieszą, ani bulwersują - tylko po prostu nadzwyczajnie na świecie nudzą. 

Uprzedzając ewentualne "nie podoba się - nie czytaj": czytam wszystko w puli głównej AM, bo lubię mieć AM przeczytany cały. Lubię też go całego skomentować - i tak komentuję. I się nie zmienię, bo ciągle słucham Ramones : PP 


--- Zdupy dialog z katyniem w tle (yakanaka i Obywatel) ---

Doorshlaq: Dołączam do Uniona i również czekam na tekst Piotrka, który nie będzie "z dupy", a będzie o czymś, o czymkolwiek. Nie po to, żeby pisać dla pisania. Czasem to fajne, ale co za dużo, to niezdrowo. Miał być tekst zabawny? Jest, przynajmniej chwilami. Miał być fajny? Jest fajny. Uśmiecham się, wzruszam ramionami i przechodzę do następnego. Fajnych tekstów jest dużo. Za co wyróżnienie? Bo Piotrek pisze fajnym stylem (a Nina w tym artykule tak samo)? To wystarczy? Bez jaj.

Martika: Przepraszam, ale jakoś nie podobało się. Takie no... "zbyt fajne" miało być.

asztaka: Drugi najfajniejszy art w tym numerze. Co ja na to poradzę, że lubię styl bycia Obiego i Niny, a czytając ten tekst przypomniały mi się wspólne wrześniowe klimaty? :) No ale sam tekst jest fajny, totalnie bezpretensjonalny i na luzie, z klimatem. Lubić takie teksty, lubić styl Obwatela i lubić styl Niny. Strasznie mi poprawił humor ten tekst. 

RPANysa: Fajnie się czyta, choć o samym Katyniu faktycznie niewiele. Poza tym, czytałem to jeszcze przed oglądnięciem tego "wiekopomnego dzieła", więc nie wychwyciłem paru rzeczy.


No, mamy te teksty za sobą - ale i tak kontrowersje się nie kończą! :)

--- Mężczyzna korzystający (Tania) ---

Doorshlaq: Generalnie nie lubię tekstów objawiających czytelnikom, że mężczyźni (albo kobiety, albo ludzie ogólnie) są jacyś tam albo inni. Otóż mężczyźni są różni i jest to jedyny dotyczący ich dogmat. Z reguły nie lubię też uproszczeń, a w tym tekście znajduję ich sporo. Na ogół nie przemawiają do mnie zdania w stylu tego, które jest puentą tego artykułu ("ale dlaczego mamy przez to cierpieć wszystkie????"), bo nie cierpię uogólnień typu "wszystkie kobiety cierpią przez mężczyzn". Nie zgadzam się też z tezą, że tylko kobiety służą do oglądania, reklamowania i używania, bo z facetami dzieje się to samo i mogę to łatwo udowodnić (może nawet pisząc o tym tekst - uwaga, zaklepuję temat). Generalnie, na ogół, z reguły... Ale nie tym razem. Tekst jest naprawdę bardzo dobry. Nie mogę się przyczepić do stylu pisania (choć kilka błędów ortograficznych się przytrafiło) ani do argumentacji. W 90% zgadzam się z Tanią. Moja opinia na temat zdrady jest podobna. Obiektywnie muszę przyznać, że wyróżnienie jest zasłużone.

Hazardius: Hmm... Zaczyna się ciekawie. Rozwinięcie piorunujące. Denerwuje tylko to, iż nie ma nic o WIĘKSZOŚCI, albo CZĘŚCI mężczyzn. WSZYSCY jesteśmy tacy? ... Ale to tylko ma męska duma nie daje spokoju. Poza tym tekst ogromnie ciekawy, skłaniający do refleksji. Czekam na coś o kobietach teraz. ;P

UnionJack: Trochę fanatyczne. Oczywiście, ja o mężczyznach korzystających z usług także mam zdanie negatywne; nie zmienia to jednak faktu, że trochę drażni mnie taka ogólnopłciowa generalizacja, polaryzacja na linii ofiary-oprawcy. Kobiety przecież także zdradzają; jak podaje portal Pino.pl: "Robin Baker w książce „Wojna plemników", opublikowanej w połowie lat 90., podał wyniki badań francuskich i amerykańskich genetyków, z których wynikało, że co dziesiąte dziecko na świecie nie jest wychowywane przez biologicznego ojca. Z badań Rafała Płoskiego, genetyka z warszawskiej Akademii Medycznej, wynika, że w naszym kraju 7-8 procent dzieci wychowują mężczyźni nie będący ich biologicznymi ojcami." Obie płcie potrafią być, jak widać, równie nieuczciwe. 

Martika: Hmm no tak. Tekst bardzo dobrze zrobiony technicznie, fajnie prowadzony. Ok. Ale coś mi nie pasuję w podejściu autorki do tematu. Sama nie wiem co, bo teoretycznie zgadzam się z większością tam napisanych rzeczy. Może po prostu dlatego, że nie lubię, gdy Autor przybiera postać Ostatniego Sprawiedliwego ochrzaniającego grzeszników? I jeden wykrzyknik wystarczy, serio.

asztaka: A, takie. To znaczy podobał się, ale okładka niekoniecznie. Jeśli chodzi o technikę, to można było jeszcze doszlifować, jeśli chodzi o temat to bardzo radykalne stwierdzenia padają, może trochę zbyt radykalne jak dla mnie. Ale ok. 

RPANysa: Okładka niezasłużona. Nie jest ani na tyle kontrowersyjny, ani na tyle dobrze napisany żeby wywrzeć na mnie wrażenie. Już lepiej było pchnąć zasłużonego Donalda na okładkę.


--- .. (Niare D'Shay) ---

Tuxedo: Kiedy zaczynała się ta telenowela z Niare nie myślałem, że to znajdzie oddźwięk w AM. Ten wątek nadal jest dosyć aktywny, a popatrzcie, ile już minęło czasu - cykl wydawniczy, jakiś miesiąc zatem. Pytanie do jakiego stopnia i w jakich ilościach można podtykać ludziom tę samą historię... Zdaje się (ach, pamięć!), że nie brałem udziału w tej dyspucie, ale śledzić śledziłem. Teraz tekst (IMO słaby, ale rozumiem, że pisany przed wymianą poglądów tutaj), czy za chwilę będą do kupienia koszulki "Popieram/nie popieram Niare", "Dziewictwo jest fajne, ale do czasu"? 

Doorshlaq: Ani popieram, ani nie popieram. Czyn jest prywatną sprawą autorki i nie chcę się w to z butami pchać. Powiem tylko, że mój sposób postępowania jest bardzo odległy od tego, który prezentuje Niare. I że tekst sam w sobie, abstrahując od zawartych w nim poglądów, jest dla moim zdaniem słaby.

Hazardius: Pesymistyczne, ponure, a ostatnimi czasami staram się być pozytywnie nastawionym. Mimo to - bardzo ciekawy tekst.

UnionJack: Temat był szeroko i burzliwie dyskutowany na forum, więc go w tym miejscu ominę i zecznę przejdę do formy. Forma zaś jest lekko ponad przeciętną, moim skromnym zdaniem. Są fragmenty słabsze, ale są też takie bardzo płynne, których składnia ciągnie czytelnika w głąb tekstu - takie jak na przykład najbardziej chyba efektowne (efekciarskie?) "I mam ten nóż do papieru...". Ładna pointa. 

Martika: Dużo treści w niewielkiej ilości słów. Nie będę ustosunkowywać się do tematu. Sam tekst dobry.

asztaka: Średniawo, trochę mnie odstrasza taki styl "klęczę, płaczę, żyletka". 

RPANysa: Gdyby było o stronę dłuższe, nie dotrwałbym. Nuuudne. Temat niemiłosiernie oklepany. A poza tym mam uraz do samobójców.


--- Ciało (Niare D'Shay) ---

Hazardius: Wesołe i bardzo mi się spodobało. Szkoda, iż krótkie. Ciekawe, do kogo trafiło? :P

UnionJack: Zabawne w sumie :) Najfajniejsze: "W kropce było ciasno." :) 

asztaka: A to zdecydowanie fajniejsze, z dystansem. Może dlatego lubię dystans do rzeczywistości i brak powagi w artach, bo mnie samej ciężko takie efekt uzyskać. ;) 

RPANysa: A tu spodziewałem się dalszych losów bohaterki poprzedniego arta :) Niestety, trup okazał się zwykłym trupem, jednowątkowym i jednoartowym. Po przeczytaniu zaglądnąłem do szafy i pod łóżko - jest tam pełno odrażających rzeczy, ale ciało się nie dowlekło.


Kontynuując odprężanie - Donald i Tuxedo.

--- Art składający się z samych wstępów (Donald) ---

Doorshlaq: Bez przesady, wstępy są tylko dwa :). Tekst lekkostrawny, jak zwykle. Można poczytać, jak zwykle. Donald pisze o wszystkim naraz, jak zwykle. Podoba mi się, jak zwykle.

UnionJack: Zanim sponsorzy uciekli z Polonii Piła, to Polonia wywalczyła na żużlu kolejno brąz, srebro i złoto - miło wiedzieć, że jest coś, czego Donald z pewnością Pile zazdrości :) Zauważmy: nie ma o nic o autostopie, jest za to praca u podstaw (bo jedzenie to podstawa). Sam artykuł: pisany lekko, ale nie powiem, żeby mnie ruszył o milimetr. 

RPANysa: Wprawdzie po tytule liczyłem na coś bardziej... ambitnego? Awangardowego? Sam nie wiem. Wiem tylko, że Donald to klasa sama w sobie i narzekanie na poziom tekstu nie wchodzi w grę - wiadomo że jest co najmniej bardzo dobry :)


--- Po co (Tuxedo) ---

Doorshlaq: Co Ty, dwa lata do okulisty? No dobra, oceniamy :). Pierwsze, co rzuca się w oczy, to świetny styl - ale to norma. Co poza stylem? Kilka fajnych spostrzeżeń i poczucie humoru. Nie będę czepiał się braku myśli przewodniej, bo tak fajnie mi się czytało, że wybaczam wszystko. No, prawie.

UnionJack: Kilka fajnych myśli: ta z audiotele, no i ta o tym byciu młodym, beztroskim, bezrobotnym i pasożytniczym. "Młodość musi się wyszumieć, a w najgorszym wypadku nie musieć pracować." - to zdanie dedykujemy wszystkim utrzymującym nas rodzicom. Ogólnie się podobało, ale szału nie ma. 

asztaka: Hyhy, jak zykle dobre. ;) Dzwonki, podpaski, chciałoby się więcej.

RPANysa: Always look ON the bright side of life :) Jak zwykle, dobrze się czyta, choć ta krótka i weselsza forma bardziej mi odpowiadała.

sypee: Tux mógłby poszukać czegoś nowego, bo już zaczyna mnie nudzić ;)


Teraz zaś Apostoł Radości - czyli Martika :) 


--- Czerwona czapka (Martika) ---

Doorshlaq: Poprawia nastrój i wywołuje uśmiech. Zapewne zgodnie z intencją autorki :)

UnionJack: Czerwona czapka - czyli Święty Mikołaj :) Tekst pozytywny w przesłaniu - ale myślę, że tak globalnie to niestety nieciekawy. W pełni popieram Epidemię Uśmiechu - uważam, że mgle huynji to miła odskocznia - ale tekst by mnie do zarażenia się nie zachęcił. Ale walcz na tym froncie :) 


--- Pomarańczowo (Martika) ---

Tuxedo: Akapit okołotymbarkowy mógłbym w zasadzie napisać sam, parę lat temu i bez "optymizm". Potem ceeebulowe "puff":) Tylko wiesz - kiedyś trzeba skończyć z pisaniem ogólników. 

Doorshlaq: Raczej różowo :). Lekkie, łatwe, bezpretensjonalne i przyjemne, jak zwykle w przypadku Martiki. Czepiać się nie ma czego, zachwycać się też nie ma czym, ale tekst poprawia nastrój. Czyli oceniam go na plus.

UnionJack: Właściwie mógłbym napisać to samo co przy "Czerwonej czapeczce" tylko innymi słowami - ale nie będę robił takiego zamieszania. Krótko więc: przesłanie popieram, całość nie ruszyła. 

asztaka: Pozytywnie, dobrze napisane. No lubić. 

--- Witaj (Martika) ---

Tuxedo: Tak, wybija się na tle tekstów tak samo podpisanych z poprzednich numerów, powiedzmy, że dwóch. Początkowe znudzenie, potem jakoś się rozkręciło no i fajnie. 

UnionJack: Zapachniało Kaczmarem i jego "Poczekalnią" - choć kontekst rzecz jasna nieco inny. Ładna pointa. Przeciętniaczek taki - choć z potencjałem. 

Doorshlaq:
Naprawdę dobry tekst. Nie zgadzam się z Michałem, że tylko przeciętny... Podoba mi się styl. Puenta też. No i fakt, że artykuł ten da się czytać wielopłaszczyznowo.

RPANysa: Pierwsze dwa (Czerwona czapka, Pomarańczowo) to znany i średnio przeze mnie lubiany styl Martiki - optymistycznie i kolorowo. Ble. Trzeci (Witaj) za to jest trochę inny - i całe szczęście, bo co za dużo, to niezdrowo... podobno. Ciekawi mnie jedno - ile Martika jeszcze napisze takich samych kolorowych, bosych i waltorniowatych artów? Pewnie sporo, inspiracji nie brakuje.

sypee: Martika zaczyna pisać całkiem lekko- w taki sposób, że z całego numeru jedynie jej teksty dobrze się czytało ;) Witaj wypadło całkiem nieźle.


--- Zmiany (Martika) ---

Doorshlaq: Do przeczytania i zapomnienia. Nic do krytyki, nic do pochwały. Takie miłe cuś.


Niech się stanie publicystyka! Pewien Gość, a po nim Łejn Szaliński:)

--- Żegnajcie, moherowe berety! (Pewien Gość) ---

Doorshlaq: Tekst niezły, na normalnym poziomie PG. Nie widzę tu jednak nic zasługującego na wyróżnienie. Ot, dobry artykuł i tyle. Ale jakoś brak mi tu czegoś niebanalnego, przyciągającego uwagę, odkrywczego... Nieco naciągana jest teza, że wygrywa ten, kto ma media w ręku, bo PiS jakoś przegrał. A Rydzyk kasę i tak pewnie dostanie. Na odwierty. Ech...

Hazardius: Styl PG. Widać po tekście kto to napisał. :) Podoba mi się. Świetny tekst.

UnionJack: Trudno się nie zgodzić: tak, właśnie taki cel ma Rydzyk. Starszych ludzi nie porzuci - ale będzie szukał młodych. Unia Europejska, warto to napisać, ma zaś prawo zatrzymać każdą dotację, subwencję czy co tam jeszcze, której przyznanie sprzeciwiałoby się unijnym wartościom - Rydzykowi trudno będzie więc dostać się do brukselskiej kasy. A tekst? Tekst taki w miarę.

RPANysa: Pewien Gość dał głos. Jak zwykle najeżdża na mohery i Rydzyka, stawia znaną, ale i słuszną tezę, że Ojciec Dyrektor szuka młodych wyznawców na nowe sposoby i kończy dość optymistycznie. Tekst klasyczny, w dobrym stylu. Jestem na tak :)


--- Przyszłość (Łejn Szaliński) ---

Doorshlaq: Nawet ciekawy tekst o szkolnictwie. Znowu mi się podoba. Z tym, że... Matura nie jest pierwszym poważnym egzaminem w życiu, a ostatnim niepoważnym. Ja nie uczyłem się do matury WCALE, choćby i pięć minut, mój jedyny wkład osobisty to napisanie sobie prezentacji ustnej dzień przed egzaminem, a i tak zdałem to coś najlepiej w szkole (przynajmniej z polskiego i angielskiego, a tylko na tym mi zależało). Nie ma się czym przejmować, serio.

Hazardius: Z powodu tytułu oczekiwałem czegoś z dziedziny fizyki lub filozofii. A tutaj o szkolnictwie. :D Świetne zagranie. Ponadto - tekst bardzo mi się spodobał. FK! Nawet zastrzeżeń nie mam... :/ Świetny tekst! :)

UnionJack: A Legutko już nie ma :) Ja tam sobie cenię to, że mnie ta moja szkoła jakiejś historii nauczyła, ale przyznaję - przydałoby się w niej więcej praktyki. Pewnie też mądrzej bym zrobił, jakbym teraz pracował a nie się bawił w historię sztuki - ale mnie historia sztuki cieszy, więc tyle z mądrości :) Nic to - przyszłość jest daleko i odlegle :) A art przyjemny. 

sypee: "Przyszłość" Łejna Szalińskiego stawiam pod znakiem zapytania- ciekawie mu to zrzędzenie wyszło. 


Teraz będzie Anonim - na deser zaś Wedelek :)

--- Apokalipsa (Anonim) ---

Tuxedo: Parę fajnych, ironicznych zdań, głównie o AM. Ale nie przekonuje mnie styl pisania, że użyję eufemizmu. 

Doorshlaq: Sympatyczne, na luzie, bez zbędnego zadęcia. Ale i bez fajerwerków.

UnionJack: Interesujące, że Autor się nie podpisał, ale podał numer telefonu :) Pomysł zawarty w arcie dość ciekawy, choć artykuł do przemyśliwania sprawy raczej mnie nie skłonił. Miałem też wrażenie, że Autor (jako że Wie), traktuje mnie nieco protekcjonalnie (no bo ja nie wiem) - a ja nie lubię być tak traktowanym. I mała dygresja na koniec: naukowcy dowiedli, że małpy potrafią (w ograniczonej mierze) myśleć abstrakcyjnie - czyżby i one miały swoich, nieco ograniczonych, bogów? 


--- Życie z wąsem (Wedelek) ---

Tuxedo: Ewelinie gratulujemy, miło się czytało:) 

Doorshlaq: Właściwie nie powinienem się wypowiadać - kocham autorkę, kocham tekst :). Zwłaszcza, że prezentuje idealnie i moje podejście do życia. Nic dodać, nic ująć.


---------------------------------

Wpisali się: asztaka, Doorshlaq, Hazardius, Martika, Obywatel RPANysa, sypee, Tuxedo, UnionJack, yahanaka

zadanie wykonał

Michał "UnionJack" Krotoszyński


Ty też możesz się dopisać! Zapraszamy, forum.actionmag.pl !