| Kolejny chory tekst (c) by Pewien Gość | Reklamacji raczej nie uwzględniamy |
No więc jakiś palant z Portugalii wymyślił, żeby ustanowić Europejski Dzień Przeciwko Karze Śmierci. Doprawdy, chciałbym być Portugalczykiem, jeśli oni większych problemów nie mają na głowie.
Pomysł jest absurdalny z jednego głównego powodu: nigdzie w Europie nie stosuje się już kary śmierci. To głupie, ale trudno. Widocznie jednak dla niektórych jedna głupota to za mało i trzeba profilaktycznie wprowadzić taki Dzień, żeby przypadkiem kara śmierci sobie znienacka nie wróciła. Jak rozumiem, celebrowanie Europejskiego Dnia Przeciwko Karze Śmierci polegać na publicznym ścinaniu toporem zwolenników kary śmierci oraz paleniu świeczek na grobach biednych kryminalistów, którzy padli ofiarą tej jakże nieludzkiej kary.
Równie sensowne byłoby wprowadzenie Europejskiego Dnia Przeciwko Paleniu Czarownic albo Europejskiego Dnia Przeciwko Składaniu Ofiar Z Ludzi. Myślę, że znalazłoby się o wiele więcej rzeczy, przeciwko którym należałoby ustanowić jakiś Dzień. Problem tylko w tym, że dni w roku mamy tylko 365, w porywach 366. To cholernie mało, zważywszy że już praktycznie każdy z tych dni jest już Dniem Czegoś. Ale na szczęście nie ma jeszcze wielu Dni Przeciwko Czemuś. Tak więc niech cały świat obchodzi sobie Dzień Kobiet, Dzień Strażaka czy też Dzień Robotnika Budowlanego. Natomiast Europejczycy będą na tyle postępowi, że zamiast bezsensownie dawać kwiaty kobietom czy strażakom będą przy okazji protestowali przeciwko czemuś bardzo złemu. To oczywiście bardzo praktyczne, gdyż jeśli co roku będziemy przeciwko 365 złym rzeczom, to może te rzeczy w końcu się przestraszą i znikną.
Trochę się niepokoję, jak różne ważne osoby do tego podejdą. Wiecie - politycy, urzędnicy różnych eurourzędów i inni kowale naszego losu. To oczywiste, że każdy z nich będzie się musiał jakoś ustosunkować do nowych Dni Przeciwko. Jeśli na przykład przypadnie akurat Europejski Dzień Przeciwko Rozdeptywaniu Stonek, to będzie musiał wygłosić z tej okazji odpowiednie przemówienie, złożyć kwiaty na grobie bestialsko pomordowanych stonek oraz publicznie zadeklarować podjęcie starań o wprowadzenie reform mających na celu poprawienie bytu stonek i zapobieżenie podobnym okrucieństwom w przyszłości. Takie sprawy zajmują sporo czasu i trzeba będzie niestety odłożyć na dalszy plan problem budżetu, nielegalnej imigracji oraz bezrobocia na wschodnich rubieżach Unii. A nazajutrz jest przecież Dzień Przeciwko Pluciu Na Chodnik i trzeba z tej okazji zorganizować konferencję.
Wróćmy jednak do samego Dnia Przeciwko Karze Śmierci, tego legendarnego prekursora wszystkich Dni Przeciwko. Może to ja jestem krótkowzroczny, a kutafon z Portugalii to przebiegły lis, który w porywie twórczego geniuszu ułożył misterny plan mogący ocalić świat? No bo któreż mocarstwa obecnie trzęsą posadami tego świata? Stany Zjednoczone i Chiny. Tak jest, niezwykłym zbiegiem okoliczności w obydwu obowiązuje kara śmierci. Wniosek jest prosty, całe zło tego świata płynie ze stosowania najwyższej kary. Zlikwidujmy ją, a zapanuje nam wreszcie pokój na świecie. A czyż jest skuteczniejszy sposób walki z tą barbarzyńską karą, niż Dzień Przeciwko Niej? Wystarczy, że taki skośnooki lider Chińczyków zobaczy w telewizji twarze europejskich przywódców, z okazji Dnia Przeciwko zatroskane losem chińskich bandytów, a z miejsca zmięknie mu serce i zarządzi natychmiastowe zniesienie kary śmierci w Chinach. Podobnie uczynią Amerykanie, oczywiście jak już ustalą, w którym stanie do tej pory obowiązywała kara śmierci, a w którym nie. I wówczas świat stanie się lepszym miejscem.
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ci głupi Polacy. W nich to zawsze pogańska dusza się odezwie. Sześćset lat temu sprzymierzyli się, psiajuchy, z dzikimi Litwinami i połowę szlachetnych rycerzy europejskich wyrżnęli w pień, a teraz jak już nie mogą nikogo wyrżnąć, to przynajmniej wstręty nam czynią, byśmy naszego Dnia Przeciwko Karze Śmierci nie mogli ustanowić. I jak tu budować nowoczesną cywilizację z takimi Polakami, którzy się karą śmierci nie brzydzą? Jak tu porządny Europejczyk może w spokoju spać, pracować i oddawać mocz wiedząc, że ledwie paręset kilometrów od niego żyją jakieś dzikusy, co kary śmierci nie potępiają? Kto wie, do czego jeszcze zdolni są tacy barbarzyńcy? A nuż przyjdzie im do głowy najazd jakowyś na Europę Zachodnią urządzić, mężow na pale powbijać, niewiasty zgwałcić, miasta splądrować i z dymem puścić?
Nawiasem mówiąc, rzecz to niesłychana, żeby właśnie Polska pozostała jedyną rozsądkiem się kierującą stroną, kiedy inne europejskie krainy bujają w obłokach. Zazwyczaj bywa zupełnie odwrotnie. Banałem będzie wspomnieć o tym, jak to z szabelkami pędziliśmy bronić do ostatniej kropli krwi najpierw Nicei, a potem jakowychś pierwiastków. Jednakże tylko ktoś o dziecięcej naiwności mógłby rzeczywiście uwierzyć, że Unia zawsze wie lepiej, a my, mali biedni Polaczkowie, musimy na kolanach i ze spuszczoną głową słuchać, co nam z Brukseli każą czynić. Bo bywa rozmaicie. Jak widać na załączonym obrazku, mądrym głowom z Unii też zdarzy się czasem wymyślić coś wyjątkowo głupiego. Dlatego też możemy być dumni, że mamy jako naród swoje zdanie. Niekoniecznie musimy od razu za nie umierać, ale dumni możemy zawsze być. Przynajmniej do czasu, aż nasz nowy rząd zechce wylizać dupsko Europie i Dzień Przeciwko zostanie jednak ustanowiony. A zechce niechybnie.
Pewien Gość
zlosliwiec(usuń)epf.pl
1.11.2007