Zostawić Pałac Kultury!

czyli o spuściźnie historii, jaka by ona nie była
Kolejny chory tekst (c) by Pewien GośćReklamacji raczej nie uwzględniamy

Im dłużej czytam "Politykę", tym bardziej irytuje mnie przewidywalność tego pisma. Przewidywalne jest to, że wszystkie teksty stricte polityczne będą poświęcone krytyce rządów Kaczyńskich. Przewidywalne są dramatyzująco-tragizujące artykuły o ludziach z marginesu społecznego. Przewidywalne są wierszyki Grońskiego, felietony trzy-po-trzy-o-tym-i-owym-a-w-sumie-to-o-niczym Passenta. Ale najbardziej przewidywalne są teksty Ludwika Stommy, który w numerach parzystych raczy nas moralizatorskimi gadkami "dzisiejsza młodzież może już tego nie wiedzieć, aczkolwiek...", a w nieparzystych "a u nas we Francji to...".

O tym ostatnim chciałem pomówić dłużej. Otóż tym razem zainteresowało mnie, co tam u nich we Francji. Nie mam o tym narodzie zbyt pochlebnej opinii - czy można traktować poważnie kogoś, kto mówi takim śmiesznym językiem i w dodatku obżera się ślimakami? W każdym razie moja opinia na pewno nie jest na tyle pochlebna, by znieść ciągłe porównywanie naszej, polskiej beznadziei do doskonałych rozwiązań wymyślonych przez Francuzów. Ale ślimakożercy mają jedną dobrą zasadę, jeśli wierzyć pewnemu felietonowi pana Stommy. Nigdy nie burzą swoich pomników.

Jest to coś niesamowitego, niepojętego dla umysłu Polaka. Jaka bowiem była pierwsza rzecz, którą zrobiliśmy po tym, jak się od nas wynieśli Sowieci? Oczywiście przede wszystkim musieliśmy pozmieniać nazwy wszystkich ulic, żeby przypadkiem nie kojarzyły się z poprzednim systemem. Nie mam bynajmniej nic przeciwko temu, że się wprowadziłem wraz z rodziną na ulicę Bieruta, żeby się po latach wyprowadzić z ulicy Zamoyskiego. Zamoyski, jak wiadomo, zbudował to moje cholerne miasto, zaś Bierut - cholera wie, co on właściwie zrobił. W moim mniemaniu nie zasłużył na własną ulicę. Jednak skoro już ją dostał, to niech ją sobie ma do końca świata i jeden dzień dłużej. Nie widzę ani jednego powodu, żeby wprowadzać chaos w administracji. Ciekawy jestem, ile kosztowała nas ta zamiana wszystkich alei Lenina, placów Armii Czerwonej, ulic Wyzwolenia. Wiem tylko, że to jeszcze nie koniec kosztów, bo w mieście Zamościu na przykład ostała się jeszcze ulica Waryńskiego i ktoś to kiedyś z pewnością zauważy.

Wraz z tabliczkami na domach i na skrzyżowaniach runęły tysiące popiersi Stalina, Marksa i kogo tam jeszcze. Pomniki żołnierzy radzieckich w większości pozostawiono, ale ze zmienionymi napisami. Spalono na stosie wszystkie egzemplarze "Jak hartowała się stal"*, wznowiono z kolei druk wszystkiego, co za komuny było zakazane. Zlikwidowano SB i zamiast niego stworzono IPN, który ma za zadanie łapać, torturować i zabijać, a przede wszystkim dyskredytować wszystkich tych, co wcześniej należeli do SB. Ponoć mają zabronić transmisji "Czterech pancernych i psa", bo już niepoprawny politycznie. Ciekawe, co dalej. Może delegalizacja koloru czerwonego?

Paru cwaniaków chce zburzyć warszawski Pałac Kultury i Nauki, bo symbol zniewolenia i podporządkowania komunistom. Pójdźmy dalej. Rozwalmy wszystko, co nam wredni Sowieci wybudowali w naszym pięknym do momentu ich inwazji państwie. Przede wszystkim przebudujmy od nowa całą Warszawę, nie tylko PKiN, bo przecież wiadomo, że wszystko co tam powstało od 1945, wybudowali Ruscy. Wysadźmy też w powietrze wszystkie postsowieckie drogi. Nie będziemy jeździć po czerwonym asfalcie. Jak trzeba będzie, to ograniczymy się tylko do tych dwóch kilometrów autostrad, co nam je kolejne demokratyczne rządy w pocie czoła kładły. Mało, bo mało, ale przynajmniej to nasze, polskie. Nie bierzmy od Ruskich tych ich żałosnych MiG-ów 29, skoro możemy mieć w pełni demokratyczne, osławione, zwycięskie w wielu wojnach przeciwko bosonogim partyzantom F-16. Że niby stary złom? Amerykańskiemu koniowi w zęby się nie zagląda. Nawet jak wcale nie jest darowany, tylko opłacony ciężkimi milionami.

Gdybyśmy byli, jak chce Ludwik Stomma, Francuzami, to jadąc do lasu na grilla mijalibyśmy po drodze ze dwadzieścia pomników Hitlera, a owiana złą sławą dzielnica Krakowa miałaby nadal hutę im. Lenina. Czy Lenin powinien patronować hucie? Z pewnością nie odróżniał żelaza od miedzi, z pewnością mniej pasował do huty niż inżynier Sendzimir, ale jakie to ma znaczenie? Autor tego artykułu bardzo dobrze pamięta, jak zasypiał na wykładach z materiałoznawstwa, kiedy pani profesor z pasją opowiadała o przemianie alotropowej hematytu w syberyt**. Analogicznie niewielu ludzi wie, czego dokonał inżynier Sendzimir. Wszyscy natomiast wiedzą, kim był Lenin. Choćby dlatego Lenin winien być patronem krakowskiego industrialnego bękarta. Choćby dlatego, żeby wieloletni mieszkańcy Nowej Huty nie musieli sobie łamać głowy, kim do k...y nędzy był Sendzimir.

A czym złym byłby pomnik Hitlera? Jeśli nie jest złe prowadzić małe dzieci do obozu w Majdanku, pokazywać im puszki z Cyklonem B*** i tłumaczyć, że tymi oto niebieskimi kamyczkami zabijano kiedyś ludzi, to doprawdy trudno mi zrozumieć, co złego może tkwić w pomniku pana z charakterystycznym wąsikiem i komicznie poważną miną.

Dziś panuje nam miłościwie Prawo i Sprawiedliwość, ludzie, którzy usiłują wmówić nam, że wszyscy ich poprzednicy byli komunistami i należy ich zgilotynować. Kiedyś jednak PiS będzie musiał odstąpić koryto komuś innemu. Ktokolwiek to będzie, mogę się założyć o każdą sumę, że natychmiast po objęciu rządów ogłosi, że Kaczyńscy to szuje i bluźniercy, a tak poza tym to należałoby Kaczyńskich zgilotynować. Zadziwiające jest, że każde kolejne ugrupowanie rządzące myśli nie tyle o rządzeniu, co o ścinaniu głów członkom poprzedniego rządu.

Przypomina mi to trochę czasy jaskiniowe. Wtedy to właśnie politykę uprawiało się za pomocą maczugi, a głównym punktem programu każdego dużego małpoluda było rozwalenie łba innemu dużemu małpoludowi. Wtedy przejmowało się jego samice, jaskinię i maczugę, a rozkwaszony łeb rywala nadziewało się na ostry kij i wystawiało w pobliżu owej jaskinii. Jak łatwo zaobserwować, od tamtych czasów niewiele się w polityce zmieniło. Maczugi zamieniono na mikrofon i na tym postęp cywilizacyjny się zakończył.

Nie daj Boże, jeśli przed wyborami postawi się komuś z rządzących (albo bohaterów narodowych uznawanych przez rządzących) pomnik albo nazwie jego imieniem ulicę. Trzeba będzie to wszystko rozwalić, wybudować na nową modłę i nazwać według aktualnie obowiązujących zasad poprawności politycznej.

Jedną z osławionych akcji naszego miłościwie panującego Prezydenta było odsłonięcie pomnika "Ognia". "Ogień" był to, gdyby ktoś nie wiedział, partyzant, który najpierw walczył z Niemcami, a potem - gdy Niemców zabrakło - z komunistami. Tak przynajmniej twierdzi Prezydent, zaciekły wróg komunistów. Zanim jednak nastali Kaczyńscy, a nad Wisłą rządzili komuniści, w propagandowej serii "Z tygrysem" ukazywały się książeczki, które zaliczały takich jak "Ogień" do bandytów i morderców. Jaka jest prawda? Kim właściwie był "Ogień"? Kim był "Uskok"? Kim był "Lalek"? Kim był "Błysk"? A kim był Karol Świerczewski****? Cóż, chyba tylko sami zainteresowani mogliby na to pytanie odpowiedzieć. Niestety, zostali zastrzeleni lub sami się zastrzelili i tajemnicę swego powołania zabrali do grobu. Może rzeczywiście chcieli wyzwolić Polskę od komunistów, a może byli nikczemnymi mordercami komunistów. Może walczyli z bandytami, a może sami byli bandytami. Ale ten błogi stan niewiedzy nie przeszkadza Prezydentowi, a dokładniej to niewiedza nie dotyczy Prezydenta. Jeśli ktoś był przez komunistów nazywany bandytą, to dla Prezydenta jest on bohaterem. I trza mu pomnik postawić. Jeśli ktoś był przeciwko tym, co byli przez komunistów nazywani bandytami, to dla Prezydenta jest on bandytą. I trza jego pomnik zniszczyć*****.

Mogę się założyć (o każdą sumę), że kiedyś ktoś ten pomnik zrówna z ziemią, uznawszy, że "Ogień" jednak był zły.

To wszystko jest dosyć smutne. Wystarczy deczko umiejętności matematycznych by dokonać pewnego odkrycia. Otóż jeśli na zbudowanie czegoś potrzeba, powiedzmy, dziesięciu lat, jeden budowniczy może budować maksymalnie przez lat cztery, a każdy zaczyna budowę od zburzenia tego, co zbudował poprzedni... Tak, czytelniku, bardzo dobrze kalkulujesz - daleko w ten sposób nie zajedziemy.

Świat nie jest szachownicą, a ludzie nie są skoczkami, które raz lądują na czarnym polu, a raz na białym. "Ogień" był zbrodniarzem, a może był bohaterem. "Walter" był zbrodniarzem, a może był bohaterem. A najpewniej prawda leży gdzieś pośrodku . Najpewniej zbrodnią jest stawianie pomników, a jeszcze większą zbrodnią jest ich burzenie. Ale ty tego nie uznajesz. Wkrótce pójdziesz na wybory, cholernie dumny z tego, że jako pełnoletni obywatel jesteś uprawniony do postawienia krzyżyka na kawałku kartki i wrzucisz tę kartkę do urny, umożliwiając tym samym dojście do władzy kolejnemu palantowi, który swoje rządy rozpocznie od tego, że wysadzi w powietrze pomnik "Ognia", postawi pomnik generałowi Świerczewskiemu, zdelegalizuje PiS i IPN, skaże na śmierć wszystkich z ABW, po czym z konieczności odda rządy nowej partii, która zniszczy pomnik Świerczewskiego, postawi pomnik "Ogniowi"...

Pewien Gość
zlosliwiec(usuń)epf.pl

PS. I jeszcze słówko od autora - jak czytam o historii rodzaju ludzkiego, to zazwyczaj żałuję, że nie jestem karaluchem.

Józef Kuraś ps.

* Radziecka powieść propagandowa.

** Hematyt (tlenek żelaza III), rodzaj rudy żelaza. Syderyt (węglan żelaza), rodzaj rudy żelaza. Przemiana alotropowa żelaza - przy określonych warunkach termicznych żelazo przechodzi z postaci alfa w postać gamma lub odwrotnie. Autor bez ładu i składu łączy tutaj fakty zapamiętane z zajęć akademickich, by okazać swoją ignorancję w tematach, które w ogóle go nie interesują.

*** Wbrew powszechnemu mniemaniu Cyklon B nie jest nazwą trującego gazu, tylko nazwą handlową środka owadobójczego. Były to de facto drobne kamyczki nasączone cyjanowodorem. Po otwarciu hermetycznego pojemnika z Cyklonem B trujący cyjanowodór natychmiast ulatniał się. Fritz Haber, wynalazca Cyklonu B, współpracował przy stworzeniu pierwszej broni gazowej, użytej przez Niemców podczas I wojny światowej. Prawdopodobnie doprowadził tym samym do samobójstwa swoją żonę. Po wojnie został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. To między innymi dzięki niemu zawdzięczamy wynalazienie sztucznych nawozów. Po dojściu do władzy Hitlera musiał opuścić Niemcy ze względu na swoje żydowskie korzenie. Zmarł w 1934 roku. Podczas II wojny światowej wielu krewnych Habera zginęło w obozach koncentracyjnych, być może od Cyklonu B. W 2002 roku firma Siemens została zmuszona do rezygnacji z nazwania swojego nowego odkurzacza "Cyclone", ponieważ sprzeciwiły się temu środowiska żydowskie.

**** Pan z banknotu 50 zł sprzed denominacji. Generał Wojska Polskiego. Generał Armii Czerwonej. Brał udział w wojnie domowej w Hiszpanii przeciwko wojskom generała Franco, następnie w wojnie z hitlerowskimi Niemcami, także w ciężkich walkach o Berlin. Represjonował żołnierzy AK. Odznaczony orderem Virtuti Militari.

***** Próby zniszczenia pomnika Świerczewskiego były rzeczywiście podejmowane po 1989 roku, jednak na skutek protestów okolicznej ludności (która nadal, wbrew obowiązującym trendom, uznaje bohaterstwo "Waltera") do tego nie doszło.

30.09.2007