AM#95 - komentarze
M.K.:
Numer 95 - była to opinia powszechna - był numerem udanym, porządnym i
najlepszym w przedziale ostatniego półrocza. Komentarzy do niego była przeciętna
ilość; numer chwalono jednak chętnie i nie szczędząc ciepłych słów.
Szczególny poklask zyskał tekst aNomaLy'ego ("One step closer"),
Sypee'go ("Króka lekcja oddychania"), teksty debiutantów, Kkota i te
prosto z okładki. Nie zabrakło i tekstów kontrowersyjnych - i to właśnie od
jednego z nich, szokującego samym tytułem, motywującego do rozwlekłych
komentarzy, rozpoczniemy prasówkę.
Enjoy!:)
--- Gombrowicz to palant (Pewien Gość) ---
MCH:
Pewien Gość zrobił coś, co należało dawno. Inteligencja, ta pseudo i ta bez tego, przyjęła nową falę trendu w postaci Gombrowicza i Bułhakowa. Że to mądre, inteligentne powieści z całą paletą kolejnych den do odkrycia dla tego, który tego - o boże! - nie zrobił. Sprofanował powszechnie uznaną opinię
na temat Gombrowicza i za to wielkie joł, Gościu :D
Doorshlaq: Eee tam, ja się z PG nie zgadzam. Zaprezentował swoją prywatną opinię na temat Gombrowicza i Sienkiewicza, dał tytuł, który w zamierzeniu miał być prowokacyjny, a teraz czeka z satysfakcją na głosy świętego oburzenia.
Zwykła taniocha z tego artykułu ;) Ja się nie nabiorę. Napiszę tylko, że krytyka Gombrowicza też stała się modna - to przejaw buntu w rodzaju "patrzcie! mówię co innego, niż Większość! jestem taki Oryginalny!" Nie mówię, że tak jest w przypadku PG. Nie mówię też, że nie. Mówię za to, że miałem na studiach specjalny fakultet TYLKO o Gombrowiczu, przeczytałem sporo jego dzieł i opracowań tychże, byłem w teatrze na "Ślubie" i podejrzewam, że mam pełniejszy obraz twórczości WG niż Pewien Gość. I wiecie co? Wcale nie muszę wiedzieć, co autor miał na myśli, bo mogę interpretować to po swojemu. I na tym polega urok dobrej prozy. Mam w dupie, czy Gombrowicz był gejem, Żydem, masonem czy cyklistą oraz czy połykał, ważne, że tworzył świetną literaturę. Jest to moja, poparta lekturą opinia. Nie każdy musi się z nią zgadzać, ale bez jaj - to, czy PG lubi Gombrowicza, czy nie, nie ma nic do poziomu takiego "Ferdydurke" (z tekstu PG wynika, że tylko tę książkę przeczytał, bo tylko o tej wspomina). To sprawa gustu. Ale Polacy i tak wolą Sienkiewicza, bo u niego Polska jest taka wielka i silna, a tego nam brakuje. Ja czytałem "Potop" tak, jak "Władcę Pierścieni". Czyste fantasy, zwłaszcza drugi tom :) . "Trylogia" jest wspaniała, po cholerę porównywać to z Gombrowiczem?
asztaka:
No, z PG jak zwykle się nie zgadzam. ;) Szczególnie z tym upraszczaniem jeśli chodzi o gusta ludzi.
Może dlatego, że znam trochę osób czytających dla czystej przyjemności
Gombrowicza, a nie trawiących Sienkiewicza. Mówienie, że Gombrowicza nikt normalny nie czyta, że jest niezrozumiały, że nie wiadomo czemu jest na liście lektur jest tak samo bez sensu, jak wywalanie na siłę Sienkiewicza.
UnionJack:
Krzyczał Piotrek: Na Witolda, na Witolda, bij Witolda, w twarz, w płeć, w żupę, mieczem, ręką, nogą, kłodą - ja padłem na kolana. Padłem, bo - choć PieGus pisze zwinnie i rączo, że mu żaden wraży krytyk nie podskoczy - to się z nim absolutnie nie zgadzam. Po pierwsze, nienajważniejsze: ja Gombrowicza rozumiem, a jakiś superinteligentny nie jestem - czyli jest zrozumiały. Po drugie, nienajważniejsze: różne są gusta i moim akurat zdaniem Sienkiewicz jest tak nudny, że powinno się go dawkować na bezsenność. Dobrze więc chyba, że obaj autorzy są w kanonie lektur - i Ty, i ja znaleźliśmy w nim coś dla siebie. Po trzecie, najważniejsze:
osobiście uważam jednak, że Gombrowicz jest ważniejszym autorem, bo nie tworzy nam jak Sienkiewicz sztucznych zalet: jak ten potrafił zakłamać nam historię widać chociażby w uchwale Sejmu czczącej Obronę Częstochowy (której
to obrony nie było). Gombrowicz za to pokazuje rzeczywiste wady Polaków; tylko głupi naród z tego powodu wpada w depresję - mądry wady usuwa. Po czwarte, ostatnie: rozbawiłeś mnie bardzo tym, że "Wielcy pisarze muszą być w połowie zrozumiali tylko dla krytyków literackich, a w drugiej połowie w ogóle niezrozumiali." - to nieźle opisuje niektórych polskich krytyków. Ale tylko niektórych: ja ufam recenzjom Szczuki, bo nie raz się sprawdziły, a wielu jest przecież od niej krytyków zacniejszych. I trzeba im wierzyć, bo przecież obcują na co dzień z
literaturą - jeśli to nie oni będą wybierali Wielkich Pisarzy, to wybierze ich "Fakt" i do "Nike" znów nominuje, jak dwa lata temu, Ich Troje.
Zorka: No i pupa. Autor niby z jednej strony jedzie na Gombrowicza ile się da, by potem w końcówce artykułu wyjaśnić wszystkim, że to w większości dyktowane jest chwytnością tytułu i artykułu. Spoko, w te meandry myśli autora nie będę się
zagłębiać. Gorzej jednak z Sienkiewiczem. Półprzezroczysta próba obrony, jakiegoś wytłumaczenia, ale pisane to to wszystko językiem małego pastiszu i wypierania się, żeby jak coś, to ewentualnie do końca nie opowiedzieć się za żadną ze stron? Halo :) Sienkiewicz to chodząca tendencja według założeń samego Henryka i mimo tego, że czyta się opowieści owe przyjemnie, chłonnie i nasze polskie włości z naszych szkap przemienia w szlacheckiego Bucefała, to pozostanie to wszystko w tym przedziale zrozumiałości ogólnej, bo pod taki dyktat właśnie się to i tamto pisało.
Wracając zaś jeszcze na chwilę do Witolda. "Ferdydurke" i "Trans-Atlantyk" to nie wszystko. Czy autor w swojej konfrontacji wziął pod uwagę inne względy niż tylko te edukacyjno-polityczne? Tego nie wyczytam, bo nadinterpretacją się nie param. Niemniej chowanie się PieGu za chwytnymi opisami bez ustalenia racji żadnostronnicowej, to żaden wyczyn i żadna puenta. :)
A teraz: powszechnie chwalony aNomaLy...
--- One step closer (aNomaLy) ---
Tuxedo: O tym tekście już pisałem na maila autorowi. Co więcej - nie pamiętam, jakie to były zdania. Ale tekst bardzo dobry.
Doorshlaq: Najpierw kwestia formalna: mylisz parafrazę z trawestacją ;). Sam tekst bardzo mi się podoba. Jest ostry i trafny, z przesłaniem także się zgadzam. Pozdruffki i gratki :)
Martika: Hm, ostro. Ale podobało się. Dołączam do gratków :)
Jędrzej
IV Śniady: Wpadaj częściej, choćby na chwile:)
UnionJack: Bardzo się podobało. Znam dziewczynę, która zwalczyła ten problem - dobrze, że świat powoli stara się usypiać to niemowlę: coraz więcej kampanii reklamowych i coraz mniej wychudłych modelek. Sam tekst bardzo intensywny, zaangażowany, a przy tym świetnie się go czyta. Jeśli mnie pytasz - to okładka i jeden z najlepszych tekstów w tym numerze.
Zorka: Mhm, odchudzać się należy zawsze od jutra.
... globalnie doceniony sypee...
--- Krótka lekcja oddychania (sypee) ---
Tuxedo: Czemu najlepszych tekstów się nie wyróżnia?
Doorshlaq: No własnie, czemu? Nie, nie powiem, że akurat TEN jest najlepszy, ale zdecydowanie jest wśród kilku perełek tego numeru. Nawiasem mówiąc, wyróżnienia są dla mnie średnim pomysłem - decyduje tylko subiektywna opinia selekcjonującego... Tym razem ta opinia nie pokrywa się z moją. Piękny tekst.
Martika: Ech, no i cóż ja mogę powiedzieć? Jakbym się nie starała, to nie mogę znaleźć nic na co mogłabym ponarzekać. :P Podoba mi się.
asztaka: Świetny, przykuwający, zaczynam się zastanawiać jak sypee to robi. :) Okładkowy jak dla mnie.
UnionJack:
Meucci, 766 p.n.e., 1453, 1944, H3PO4, nie wiem, 2ab+2aH+2bH, Nobel a tak naprawdę ponoć Chińczycy:) Tekst się dobrze czytało - ale szału nie ma. Ot, nie żałuję, że przeczytałem, ale też pamiętać nie będę.
Zorka: Jak zawsze interesująco. Podobało się.
... i na wskroś uznany Kkot.
--- Cichoszące miejsce (Kkot) ---
Martika: Zachwyt. Ahh to słowotwórstwo. I właściwie nie wiem co jeszcze powiedzieć. Takie arty ciężko się komentuje...
Tuxedo: Nie dla mnie. Opis - by zaczarować - zbyt ogólny. "Tajemnicze" czy "dawniejsze" może być wszystko. A tu jeszcze określony nimi "czar". Przydałby się jakiś konkret, bo teraz to się czuję, jakbym szybko śmignął po tekście sankami i wychwycił tylko jakieś szczątki tego, czym on miał w założeniu być.
UnionJack:
Bardzo ładny obrazek, przesiąknięty jakąś nutą senności i nierealności. Intensywny, a jednoczesnie taki zagubiony i dziecięcy, niepewny jak odróżnić rzeczywistość od magii - i czy jest jakaś różnica. Udana proza poetycka, dałbym wyróżnienie.
--- Długo zastanawiałem się (Kkot) ---
Doorshlaq: Z góry jest mi smutno. Podejrzewam bowiem, że niektórzy napiszą, że ten tekst jest grafomański. I to będzie bardzo krzywdzące. Bo on jest piękny. Naprawdę. Najzwyczajniej w świecie piękny. Tak od strony formalnej, jak i w treści. Nie tylko dlatego, że rozumiem autora (choć ja nie przeżyłem czegoś takiego, jestem w stanie dokładnie go zrozumieć). Zachwycają mnie tu wrażliwość, umiejętność doboru słów, szczerość i brak chłodnej kalkulacji. Selekcja tego nie wyróżniła? Może prześlizgnęli się tylko wzrokiem po literach, nie czytając wnikliwie... Szkoda.
Kkot: Dziękuje. I tak, zdaje mi się, że dla niektórych będzie to grafomania. To przykre. Selekcja... Nie powinienem się wypowiadać, guzik mi do tego, co selekcja uważa za tekst dobry, a co za zasługujący na wyróżnienie (w jakimkolwiek stopniu). Dziękuje raz jeszcze za tak ciepłe słowa, były mi potrzebne.
Tuxedo: Zdecydowanie nie dla mnie. Chociaż od połowy się poprawiło, to mnie męczy takie czytanie. I wiem, że to jest ładne, ale wolałbym, żeby ładność coś ze sobą niosła. A tak to nawet nie rozumiem, po co wykrzykniki... (A szansę dałem - włączyłem Myslovitz, "Myszy i ludzie". Widać nie każdy kot na każdą mysz...)
UnionJack: Ładny tekst. Jak większość takich tekstów - nierówny, niepozbawiony jednak fragmentów niezwykle udanych. Jest przecież fragment o snach, ten z "osmozą tkanek", jest fragment o kolorze oczy i o myciu włosów: są więc takie szalenie intensywne impresje i wycinki rzeczywistości. I to z ich powodu tekst warto przeczytać, bo ich opisanie jest przecież ważniejsze niż opisanie samej historii.
A teraz jedziemy okładką. Na okładce: debiutant ostaniec.
--- Podróż na krawędź (ostaniec) ---
Sypee: Bardzo ładny tekst. :) Wchodząc na sam czubek wielkiej skały, człowiek uznaje, że tę skałę pokonał - jakby rozłupał ją na kawałki własnymi pięściami. Walka z naturą, walka z własnym strachem - jak to pięknie brzmi! :) Popadywać - nie wiedziałem, że coś takiego istnieje :P, a jednak.
Doorshlaq: Dostało wyróżnienie zapewne za temat, bo podejrzewam, że nie za styl... Tekst opisuje fajne rzeczy, ale w tonie moim zdaniem zbyt suchym i nieco sztywnym. Nie przyciąga to mojej uwagi, jest bowiem tylko obiektywną relacją.
Jędrzej IV Śniady: Boże jakie to piękne, boże jak bardzo to do niczego nikomu niepotrzebne, boże jak cudownie jest zobaczyć krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach, boże, jak dennie się czyta tak drętwy opis pieszej wycieczki.
UnionJack:
Całkiem niezłe. Człowiek troszkę męczy się przy kolejnych opisach, ale i tu - tak jak na górskim szlaku - jest chęć, by podążać dalej; można więc powiedzieć, że forma odpowiada treści:) Jest parę rzeczy, których nie wiedziałem, a których dowiedzieć się było dobrze: przykładem chociażby fragment o księdze wyjść. Ciekawy jest też ten moment z bidonem; ja podobnego szoku doznaję, gdy wracam po coś, co zgubiłem - i to zawsze, zawsze jest. Nieważne: komórka na ruchliwym lotnisku czy portfel w autobusie - jestem niezdolny do ich permanentnego zgubienia:) Autor zaś, co widać, jest zdolny by pisać ciekawie - udany debiut i
czekam na więcej!:)
Zorka: Okładka zasłużona. Opowieść o trudzie, znoju, strachu, ale też pokonywaniu własnych słabości i przeciwności trasy. Czytało się z zapartym tchem. Czekam na więcej tekstów autora. :)
--- Ręce przy sobie (UnionJack) ---
Tuxedo: Chociaż wolę Uniona piszącego o dziewczynkach z jednym chromosomem za dużo, to nie ulega wątpliwości, że tekst dobrym jest. Przyjemnie się czyta i początek, i koniec. Środek - wybacz, Michał - opuściłem. Nie na moje oczy te wzorki, tylko bym się wkurzył, że nie mogę ustalić, jakie mam na swoich palcach:)
asztaka:
Ciekawe, poprawne, nie porwało ale ok. Imponuje zaplecze arta. :)
Zorka: Uwielbiam teksty Michała, od lat profesjonalne, pisane genialnym stylem, przemyślane i podejmujące ważkie tematy. :))) Czytało się z wielkim zainteresowaniem, świetne rysunki, wyjaśnienia, ogólna analiza i przybliżenie tematyki. Tekst numeru, wisienka na czubku tortu, hej, fanfary! :)
Jędrzej IV Śniady: Ciebie tu już dawno powinno nie być, za dobry jesteś na te klocki. "Ręce przy sobie" spokojnie nadają się do jakiegoś normalnego pisma, które by Ci za to zapłaciło. Tak jak i większość tekstów Twojego klawisza.
Sypee:
Pisanie do AM chyba zawsze stanowiło piaskownicę dla ludzi, którzy chcą się wyrazić. Co z tego, że Union jest trochę wyrośnięty :) ? Po "Ręce przy sobie" zaczynam się jednak zastanawiać, czy w autorze jest jeszcze trochę dziecka.
Doorshlaq: Dość interesujące, choć nie dowiedziałem się wiele nowych rzeczy. Zastanawia mnie coś innego: czemu Union nie pisze już takich tekstów, jak jeszcze niedawno, tylko felietony przypominające wypracowania na zadany temat? Wolałem jego poprzednią twórczość, ale może to tylko moja opinia... Moim zdaniem Michał marnuje swoje zdolności, pisząc rzeczy nadające się do szkolnej gazetki.
UnionJack: Zakładam, że pisząc o niedawnych tekstach masz na myśli
"Piling", "Tunelu nie było" i "Na gigancie". Cóż, to nie jest tak, że to jakaś programowa zmiana: tekst o odciskach palców planowałem już od zimy, jednak dopiero po pół roku przysiadłem i go napisałem. Jako że to artykuł popularnonaukowy, musiał on różnić się od
"Pilingu" stylem; jeśli będę chciał napisać coś podobnego do "Pilingu", to możesz być pewien, że napiszę:) Natomiast nie uważam, by propagowanie jakiejś wiedzy było marnowaniem zdolności - myślę, że to rzecz pożyteczna i pozytywistyczna:)
Czy to rzecz to gazetki szkolnej? Pewnie tak, choć myślę (może nieco zbyt dumnie), że znalazłoby się dla niej miejsce także i w gazetce uniwersyteckiej, "Focusie" czy "Wiedzy i życiu" - i we wszystkich innych magazynach, po które się sięga, gdy się
człowiek chce czegoś o świecie dowiedzieć. Odciski palców są zaś tematem wdzięcznym: ja - odpowiadając na pytanie sypee'go - czuję się przy nich jak mały Sherlock Holmes, Marek Piegus czy też Pan Samochodzik. To jest odpowiedź na moje dziecięce marzenia o kryminalnych zagadkach, które rozwiązuję - ja, przerośnięty Hercules Poirot :)
Doorshlaq: Takie "Tunelu nie było" jest z zupełnie innej bajki, bardzo mi się podobało. Chodzi mi głównie o to, że podejmujesz tematy neutralne, piszesz o nich obiektywnie i rzeczowo. To jest dobre, co najmniej dobrze napisane, ale wolałem Twoje dawne teksty - mniej poważne, cieplejsze, bardziej uczuciowe. To moja prywatna opinia. Natomiast artykuły popularnonaukowe najchętniej oglądałbym właśnie we wspomnianej przez Ciebie "Wiedzy i życiu", a nie w AM...
Po prostu - jako czytelnik - chciałbym od Ciebie czegoś innego, niż nauka. Ale nie możesz przecież stosować się do moich życzeń.
:)
--- Powszechnik (UnionJack) ---
Doorshlaq:
Coś jak "Pamiętniki dla publiki" [będzie o nich jeszcze - M.K.], ale tym razem ciekawe :). Michał pisze o "Tygodniku Powszechnym", którego nigdy nie czytałem, więc nie mogę się na jego temat wypowiadać. Sam tekst niezły. Bez fajerwerków, ale temat na nie nie pozwalał.
asztaka: Hmm, kolejny pomysł Uniona. Jakoś nie jestem do niego przekonana, streszczanie Tygodnika? Nie, to mi nie pasuje do AM.
--- Obrażki (UnionJack) ---
Zorka: Wszystkie jak jeden mąż w tym numerze zasługują na wielki plus. Florian rulez! :)
To teraz może dajmy bonus komentującym: Doorshlaq i Zorka :)
--- Człowiek to brzmi durnie (Doorshlaq) ---
Tuxedo:
Nie będę stawiał zarzutów co do formy czy treści, bo pisze Bartuś poprawnie, poglądy ma zdrowe, ale co z tego, co z tego... Są w AM autorzy, których pisanie do mnie nie trafi i za tysiąc lat. Kiedyś, dawniej - trafiało. Może nie wszyscy powinni dorastać?:)
Martika: Nie chodzi o ekologię. Chodzi o zdanie "ludzie są ważniejsi od zwierząt". I dobrze. Bo zdanie nieprawdziwe, jakby nie patrzeć. Ale przyznam się, że mimo, że niby uważam, że nie jest prawdziwe, to tak jakby w to nie do końca wierzę. Cóż... Cholerna ludzka duma mi chyba nie pozwala. Ale pracuję nad tym.
asztaka: Chociaż nie zgadzam się z wizją rzeczywistości autora, to tekst przeczytałam z zainteresowaniem i bezproblemowo. Całkiem ciekawe.
UnionJack: Męczące takie. Dużo moralizatorstwa, brak zaś w tekście pewnej skromności i pokory. Brakuje uderzenia się w piersi i stwierdzenia "też jestem człowiekiem i też jestem ułomny" - wygląda to tak, jakby Autor oskarżał ludzkość dodając jednak na koniec "ale ja nie". Wierzę, że nie takie było zamierzenie Bartka - ale takie odnoszę wrażenie czytając tekst.
Doorshlaq:
Nie wiedziałem, że po takim tekście trzeba to dodawać :). Sam piszesz, że wiesz, że nie było moim zamiarem odcinanie się od ludzkości, więc czemu za chwilę twierdzisz cos przeciwnego? No i to, co ja nazywam lekką i pogodną ironią, Ty nazywasz moralizowaniem :). Twoje odczytanie mojego dzieła minęło się z moim celem... Poprawię się, obiecuję.
:)
--- Selibrejszon in dhi eyr (nZorka) ---
Tuxedo:
Magda wie, że uwielbiam jej sposób pisania i widzenia świata. A jeśli w dodatku w grę wchodzącą wspominki rodzinne... Marzy mi się tak marzyć:)
Doorshlaq: Starsza pani, u której mieszkam, też gada z telewizorem. Często też pełni funkcję narratora: "o, idzie. Gdzie on idzie? Na górę? Ale czemu? O Boże, zaraz go zastrzeli! Zastrzelił. No i zabił człowieka. Nie żyje? Nie żyje... Ludzie są jednak źli, kim to trzeba być, żeby człowieka zabić"... :D. Ja też czasem gadam z telewizorem. Polemizuję z politykami, poprawiam im błędy gramatyczne i wyśmiewam bohaterów mimowolnie oglądanej "Mody na sukces" :). A sam tekst świetny.
UnionJack: Ładnie pogrupowane akapity:) W tekście jest ciepłość i pogoda; dobrze prowadzić z telewizorem tak pozytywne rozmowy - ja częściej klnę i wymyślam od Ziobrów. Nie jest to oczywiście jeszcze Temat - ale z pewnością jest to coś, co ów Temat kiedyś może ubarwić. Podobało się! :)
Dalszy ciąg ksywek popularnych. Znany i lubiani - czyli Pszczóła, Donald i
Michał Chmielewski.
--- Kroniki autostopowe (Pszczóła i Donald) ---
Doorshlaq: Tak długie teksty wybaczam tylko sobie i Donaldowi :). Tutaj Dawid, który i tak pisze kilometrowe artykuły, miał do tego dodatkowe wspomaganie. :) Świetny tekst, jak wiadomo świetnie napisany, czytało się jednym tchem. Jak dorosnę, chcę być Donaldem ;)
asztaka: Zaczęłam od tego tekstu, z licznych powodów osobistych chyba nafajniejszy dla mnie w tym numerze. Lubię ten donaldowy, gawędziarski styl, lubię te klimaty i tych ludzi.
Jędrzej IV Śniady: Jak się przeprowadza wywiad z Tomem Cruisem to zapytany o to, co słychać u żony mówi, że trzyma ją w opiece scjentyzm i że scjentyzm jest gites i że to mega rzecz i do it yourself. Jak się czyta tekst Donalda to musi się znaleźć w nim cos o autostopowaniu. Ceterum censeo Cartaginem esse delendam. Strajkuję, więcej tych molochów nie czytam.
UnionJack: No, bardzo udane :) Co prawda historię znam, bo słyszałem ją chyba z trzy razy - ale i tak werwa, z jaką była napisana, sprawiła, że czytało się miło. Do tego kilka naprawdę udanych fraz - Donald umie je wynaleźć - i całość w przyjemnym, luźnym klimacie. Podobało się!:)
--- Pamiętniki dla publiki (Michał Chmielewski) ---
Sypee: Tekst idealny do gazetki szkolnej. AMagowi nie zaszkodził, ale trochę to za płytkie.
Doorshlaq: Spać... Zgadzam się z Sypee: tekst idealny do szkolnej gazetki. Co to jest blog? Kto nie wie, ręka do góry. Nie widzę... Gdyby jednak znalazł się ktoś nieświadomy, MCH mu odpowie. Nuda, o niczym, nie wnosi nic nowego, do tego sztywno to wszystko napisane. Dobranoc.
asztaka: A, takie tam. Do przeczytania, ale bez wrażenia.
Martika: Eeee... Szczerze mówiąc nic, co by mogło przykuć moją uwagę. Wtórność.
UnionJack: Jako blogger powinienem bronić blogów w necie - ale nie będę. Michał jest przecież w swoim artykule wyważony; są w necie perełki, ale większość to nieciekawy szum. Sam art Imiennika zaś krótki, sprawny, ciekawy - i opatrzony Grafiką. Inicjatywę popieram - obecność grafik zawsze sprawia, że tekst jest bardziej user-friendly. Btw: krotoszynski.wordpress.com :)
Zorka: Mhm, mhm... www.bawidelka.wordpress.com ;P
Pora na debiuty: zaczyna Sarius.
--- Sarius w poszukiwaniu zaginionego internetu (Sarius) ---
Tuxedo: Tłumaczenie, po co i o czym tekst powinieneś dać na początku:) Sprawnie piszesz, dało się to czytać, drobne błędy oczywiście było - ogólnie niezbyt porywająco, ale jakąś tam średnią wyrabia, debiutancką już zwłaszcza. Myślę, że dałoby się o tym napisać ciekawiej:)
Doorshlaq: Bardzo dobrze się czytało. Oczywiście nie ma mowy o żadnym zachwycie, ale fajnie, że Sarius wziął się za pisanie. Tux pisze o błędach, więc pewnie takowe były. Ja ich nie wyłapałem, co jest dowodem na to, że artykuł jest na tyle ciekawy, żeby nie zwracać uwagi na takie pierdoły ;). Debiut zdecydowanie na plus.
UnionJack: Stary, nie dołuj nas, my tu z Zorką w Poznaniu już tydzień na net czekamy!:) Tekst naprawdę poprawny - ma swoje fragmenty, jak ten o pinezkach czy o samochodach. Rzecz jasna, jako Penelopa czekająca na mój Internet, widzę rzecz inaczej od Ciebie: mnie, jak się głębiej zastanowię, w sumie też nie obchodzi kto mi go założy i w jakich warunkach - byleby mi go wreszcie założył :) Może to okrutne, ale taki jest świat: jako klient płacę za usługę i - dopóki internetu nie produkują mi małe tajwańskie dziewczynki - uważam, że wszystko jest ok. W końcu monter dostaje więcej niż dolara na dobę :) Tekst jednak, powtarzam, całkiem udany :)
Zorka: Eee. Czytaliśmy ten tekst z Unionem czekając na dostawcę internetowego już drugi tydzień. Taka interferencja doświadczeń. ;)
--- Historie z (r)zyci(a) wzięte part I (Sarius) ---
Tuxedo: Co mają Bieszczady, że przekonały do pisania, a czego nie mam ja, że nie przekonałem? Ot, zagadka;p A tekst - buahahaha:) Chomiki, przypomniała się Falka, przypomniał Archie. Bardzo fajowo się to czytało i śmiało. Przejście między historyjkami i puenta drugiej - kapitalne. Kuźwa, Sarius, wieki temu mówiłem, żebyś pisał - czemu żeś nie słuchał?;p I tylko tytuł mi nie pasuje. (Jak czytam, że następne części mają być o menelach, to się boję - archetypu AMagowego menela raczej nie przebijesz, ale wcale nie musisz - obyś jednak udźwignął ciężar gatunkowy, że się tak, hje hje, wyrażę;p)
Doorshlaq: Kolega Sarius wciela w życie zasadę: "po prostu pisz, nie myśl, o czym pisać" :). Efekt jest, jaki jest, czyli ani dobry, ani zły, ani nudny, ani ciekawy... To zupełnie tak, jakby wcale go nie było. :)
asztaka: Fajne bardzo, chociaż historię o chomikach znam już z wersji audio, która jest lepsza niż pisana. Jak mi smutno to sobie słucham.;)
UnionJack: No proszę, chomiki w AM, historia zatacza koło, Falka reinkarnuje:) Tekst napisany bardzo naturalnie: przy lekturze miałem wrażenie, że słyszę jak tymi samymi słowy opowiada mi rzecz Autor. Paradoksalnie jednak wolałbym chyba, żeby tekst był trochę bardziej stylizowany i literacki - może trochę bardziej by śmieszył i przykuwał uwagę. A tak to przyjemny, ale furory nie robi. :)
Zorka: Bardzo sympatycznie się czytało. :) Dobrze, że Człowiek - Koza do buzi się nie mieści... ;P
I dalej: Hime47 i stammer.
--- Beztytule masłowskopodobne (Hime47) ---
Doorshlaq: Masłowskopodobne, to prawda. Niestety, o ile pierwsza książka Masłowskiej jest znośna, o tyle druga to w mojej opinii straszne gówno (napisałem recenzję i nie mogę się zebrać do jej wysłania)... W stosunku do tekstu mam zatem odczucia ambiwalentne, żeby się tak inteligentnie wyrazić. Niby niezłe, ale... Niby treść niezła, ale... I tak dalej.
Martika: Nie doczytałam. I nie zmuszę się. Jak dla mnie jest zbyt "faaajne", zbyt narzekające. No po prostu zbyt. Wybacz :P faktycznie Masłowska podobnie pisze, ale..... jakoś tak na nie jestem ;p
UnionJack: Dobrze, że ten artykuł jest; niby nie jestem zwolennikiem takiego pisania, ale jak się pojawiło, to się normalnie na nie rzuciłem :) Fajne to, z nutką szajby, dzikie i neurotyczne. Podobało się!:)
Zorka:
Spodobał mi się pomysł podsłuchu w dupie. Można by założył Witoldowi. ;)
--- Podły (stammer) ---
Tuxedo: A to co za wybrzuszenie? Ja rozumiem, że o udawanie chodzi, że nie bardzo było co dorobić do puenty, ale skoro już miałem tę puentę, to i tekst chciałem zrobić, wysłać, tak, ja to rozumiem. Ale nie samą puentą żyje autor. Tym bardziej, gdy ta jest już mocno wyświechtana.
Sypee: Tekst pozostawia jedynie niedosyt - to chyba dobrze :)
Doorshlaq: Nie. Banał i prostota granicząca z prostactwem. Nie podoba mi się.
Martika: Smutne. Hmm pisząc ten komentarz nie muszę wracać do tekstu, dokładnie pamiętam co tam było. To jest duży plus bo tak ma naprawdę niewiele tekstów. Więc nie jest źle.
UnionJack: Bardziej miniaturka, warto by to rozwinąć. A może nie tyle rozwinąć, co napisać po prostu staranniej, popracować nad literacką stroną tekstu. Zmniejszyć czcionkę. Myślę, że pomęczyć się z tekstem warto, bo nie pamiętam artu w AM, który tak bezwstydnie - to w tym przypadku zaleta! - obnaża taki toksyczny związek. Póki co jednak nie zachwyca - bo treść jest, ale bardzo przeciętną ma formę.
Zorka:
Pomysł dobry, troszkę za krótko, troszkę po macoszemu. No i z małym bulwersem. Kij komuś takiemu w oko.
I dalej; kolejna para to LCD i Tuxedo.
--- Film z 'X' w tytule (LCD) ---
Sypee: HA! Czy mnie oczy nie mylą? LCD znowu pisze i jest w doskonałej formie.
Doorshlaq: Trafne, przejmujące, dobre. Lektura tego tekstu boli, ale nie w sensie negatywnym...
LCD: No proszę, proszę. Nie myślałem, że zostanę tak dobrze odebrany po dość długim czasie niepisania.
asztaka:
O, Mat coś napisał. :) I to tak, że nie sposób nie zapamiętać. Bardzo na plus.
UnionJack: Mateusz pisałby dobre przemówienia: jest w tym tekście coś charyzmatycznego i zapaleńczego:) Opisy są bardzo dosadne i zwierzęce, w ogóle całość jest taka trochę punkowa: brud, smród i zgnilizna moralna:) Oczywiście, zawód prostytutki chluby nie przynosi, mogą jednak do niego popychać różne, osobiste tragedie; wstyd powinni czuć przede wszystkim ludzie korzystający z tych nieszczęść - i tekst Mata taki wstyd wzbudzić może, więc myślę, że jest dość udany.
Zorka: Jak miło, że pan Mat napisał nam na pokuszenie :) Po pierwszym akapicie myślałam sobie: sam seks jak w mordę strzelił. Przy ostatnim stwierdzam, że gorzkie to było skojarzenie. Pisz, Mat, pisz. Z chęcią przeczytam.
--- Silni własną słabością (Tuxedo) ---
Doorshlaq:
Świetny tekst. Mnie nie dotyczy, byłem wychowywany tylko przez mamę, wielu kłótni nie pamiętam, a jeśli już jakieś się zdarzały, to były tak absurdalne, że bardziej śmieszyły, niż przerażały. Jasne, że zgadzam się z treścią i przesłaniem tekstu, ale jestem pewien, że nigdy nie spotka to mojej rodziny. Życiowy artykuł. Ciekawe, czy Daniel oparł go na obserwacjach kogoś z własnego otoczenia...
Tuxedo: Tak. Nie mógłbym czegoś takiego napisać w oderwaniu od rzeczywistości. Mamusia i tatuś, jak się okazuje, bywają czasem pomocni. Ale to tylko moje "dołerskie wymysły".
asztaka: No nie, chce się protestować jak się czyta takie dołerskie wymysły. Może to nawet cel autora. ;) Toksyczne związki, nieciekawa sprawa. Ale chociaż przyzwyczajenie drugą naturą, to charakter rodzi się z wypracowanych nawyków. ;) Można zmienić siebie, a potem swoje otoczenie i życie. Godzenie się? Nigdy! :)
Jędrzej IV Śniady: Rozpisałbym się bardziej, ale ponieważ się kończysz:) powiem w skrócie, ze wołałem jak byłeś szajbnięty, ale "Silni własną słabością" to pierwszy tekst od dawna, który obudził we mnie kontemplacje.
UnionJack: Tekst mądry i prawdziwy, choć nie odkrywczy. Sprawnie napisane, momentami nawet - jak przy "życiowych ścieżkach dwóch osób, które niby coś tam sobie przysięgały, ale to było dawno i właściwie po co to pamiętać" - całkiem przejmujący. Ja bym dodał jeszcze jeden powód: miłość. To brzmi banalnie, ale ludzie gotowi są zostać przy domowym terroryście także dlatego, że kochają; lepszy jest dla nich toksyczny związek z psychicznym prześladowcą niż życie bez niego. Widywałem, dziwiłem się, wiem.
Zorka:
Chciałabym w sposób stanowczy i zdecydowany uspokoić autora tego artykułu. Phant-mama wie o
poczynaniach swojego syna i sama, zważając na swoje poczynania, przymyka oko na te wybryki, uniki, phantoniki. ;) Oczywiście - bez przesady. Dobrze się czytało.
--- Fikcje (Tuxedo) ---
Doorshlaq: Świetne, uśmiałem się :). Napisane z jajem i przenikliwością. Brakowało mi czegoś takiego. Ciekawe, czy po wakacjach, wymęczony kolejkami do dziekanatów i drętwymi wykładami, Daniel będzie miał ochotę na takie pisanie :). Oby.
asztaka: Fajne, jak zwykle zresztą. Trochę schizowe, lubię to.
UnionJack: Dobrze się czytało, niewiele wnosi - ale i przecież wnosić nie miało :)
Zorka: Rutyna to największa zmora ludzkości, do spółki z obojętnością. Zawsze trzeba starać się coś zmienić. Wszystkim życzy się zawsze dużo siły i wytrwałości. Ja życzę jeszcze - wiary.
--- AM#93 Peryskop (Jędrzej IV Śniady i Tuxedo) ---
asztaka: Raczej z tych słabszych Peryskopów.
UnionJack: Peryskop przeciętny. Fragment z połykiem - bardzo niesmaczny. Ogólnie bywało lepiej, ale wierzę w Peryskop#94 - róbcie swoje, alleluja i do przodu!:)
Tuxedo:
A my go uważamy za najlepszy moment w całym Peryskopie:) Tak, już o tym mówiliśmy
- to było chamskie i nie fair, ale... ale za to bardzo śmieszne. Na kolejny Peryskop za szybko nie liczcie. Najpierw postarajcie
się jakoś lepiej zapełniać AMagi, bo to z nich się Peryskopy robią:)
Trzy w jednym: SzuKaj.
--- Menel (SzuKaj) ---
Doorshlaq: Wzruszająca historia o tym, jak to autor nie przykopał menelowi w tramwaju, chociaż przecież mógł. Na samo wspomnienie dobroci SzuKaja jeszcze mi łzy z nosa ciekną. Kurde, ja też nie pobiłem żadnego pijaka, ale nie piszę o tym tekstów. Idea niby szczytna ("menel też człowiek"), ale artykuł na ten temat to przegięcie. Nie warto było pisać, czytać też nie warto.
Martika: Hmm niby ok, ale szczerze mówiąc nic specjalnego. Menel jak menel, historia jak historia. Mam nawet wrażenie, że zbyt przerysowana. W każdym razie dowiedziałam się, że Autor mieszka gdzieś w pobliżu. :)
UnionJack: E, nic ciekawego. Jakkolwiek Autor - jak przyznaje - stara się być idealny, to sam tekst raczej do takiego miana nie może aspirować. Dobrze rzecz jasna dzielić się myślami z czytelnikiem, czasem jednak jedna myśl to za mało na jeden artykuł. Tekst jest moim zdaniem słabiutki i na pewno w pamięci nie zostanie. Średniawka.
--- Patrząc uważnie (SzuKaj) ---
Tuxedo: E tam, takie "ence-pence, w któej ręce" - w dodatku wiemy, że w prawej. Mam wrażenie, że okładkowy debiut nie zawsze pomaga w karierze:)
Doorshlaq: Autor zobaczył różaniec na tle plakatu Behemotha, co nasunęło mu refleksje na temat proporcji dobra i zła w otaczającym nas świecie. Właśnie streściłem Wam całą istotę tekstu, więc jeśli ktoś nie czytał, to już nie musi. Krótkie, proste i jednoznaczne (różaniec/chrześcijaństwo to dobro, metal to zło, choć autor go słucha). Takie tam pitu - pitu.
Martika: Koncepcja jest, jakiś tam pomysł, ale mam wrażenie, że czegoś tutaj brakuje. Nie wiem o co chodzi :P
asztaka: Słabe raczej. Za mało materiału na tekst było, w przeciwieństwie do autora nie widzę tu pola do przemyśleń.
UnionJack: Autor na koniec nie tyle "naprowadza", co "wbija do łba" - straszna łopatologia :) Tekst za pionowy, jakby trochę po macoszemu napisany. Obserwacja jednak - przyznaję - ciekawa. Mogłaby być z tego intensywna impresyjka; niewiele w sumie brakowało, więc można być z tego niemal_debiutu zadowolonym :)
Zorka: Małe nieba na wielkiej ziemi ;) Plus za spostrzegawczość.
--- Przeklęty Cogito (SzuKaj) ---
Doorshlaq: O niczym, ale przynajmniej zabawne :)
Martika: Eee? No tak myśli egzystencjalne w toalecie. Wiesz, nie chcę Cię martwić, ale tak ma chyba więcej osób :P Ale co do wyboru tematu tekstu... Eee no cóż nikt Ci nie może zaprzeczyć oryginalności :)
UnionJack: Spodnie to i pięć lat można nosić, byleby czasem je wyprać:) Tekst słaby; miło, że Autora coś zaciekawiło, nawet dobrze, że to opisał - ale ja już chyba się nie umiem czymś takim zadziwić. Całość straszliwie pionowa, jakby chomik Autorowi usiadł na enterze. Radzę pisać spokojniej i szerzej - pointa nie ucieknie :)
Zorka: Proponuję zainstalować podręczną biblioteczkę w toalecie. ;)
Cztery w jednym - czyli Martika:
--- "A te to pewnie z orkiestry" (Martika) ---
Doorshlaq: Nie będę się rozpisywał. Tekst miły, napisany z radością, bez napinania się. Żadnego przeintelektualizowania. Żadnych banalnych refleksji egzystencjalnych. No i to lubię.
UnionJack: Ja nie umiem nawet czysto trafić w bęben, więc każdy, kto umie z siebie wydawać składne dźwięki - nieważne co miałby do pomocy - jest dla mnie na poły magiem:) To jest rzecz cenna: tym lepiej, że Autorka widzie w tym swoją pasję, znajduje radość i ma okazję do zwiedzania miejsc ciekawych. Czytało się przyjemnie, choć nie porywająco.
asztaka: Bardzo fajny, sympatyczny, dobrze napisany art z konkretnym tematem. Oby takich więcej. :)
Zorka:
Świetna sprawa z tą orkiestrą :) Miło Martiko, że masz takie zainteresowania i chcesz się z nimi dzielić. Orkiestra, zespół, drużyna, koło - to grupy, w których zawsze coś się dzieje, zawsze jest z kimś pójść do kina, do pubu, z kim wypić kawę lub jeszcze większą kawę ;) Przyjemnie się czytało, bo mnie samej kojarzy się to wszystko z moimi ludkami, moim koncertowaniem, moim drużynowaniem. Mhm :)
--- Art niedostosowany (Martika) ---
Tuxedo: Ostatni akapit trochę podratował. "Normalność to pierwszy symptom śmiertelnej choroby. Kiedy poczujesz, że się zbliża, natychmiast poszukaj antidotum".
Doorshlaq: Po przeczytaniu tego tekstu mam pewność, że autorka jest bardzo fajną osobą i że polubiłbym ją pewnie, gdybym ją poznał :). Ale sam artykuł, choć przyjemny, zawiera kilka ogranych zwrotów i raczej wiele nie wnosi. Było już takich sporo...
UnionJack: Optymistyczne takie sobie z ego-pointą. Może być, choć bez szału :)
--- Deszcz (Martika) ---
Doorshlaq: Deszcz padał, autorka wyszła na dwór, była szczęśliwa. To wszystko. Mojego życia ten tekst nie zmienił :)
UnionJack: "... bo ja jestem deszczem, co pada na twoje włosy i na twoje ręce" ;) Przypomniałaś mi piosenkę, właśnie się ściąga z WP :) Sam tekst - rozumiem, że niejako pejzaż empatyczny - średniawy; jest jednak w Tobie ujmująca pogoda ducha, co sprawia, że się artykuły są w jakiś sposób rozpoznawalne. Można powiedzieć, ze masz swój styl: ale nie sposobu pisania, a raczej sposobu przedstawiania rzeczywistości. Raz mi do tej rzeczywistości bliżej, raz dalej - ale miło, że się trzymasz swojego kompasu :)
Zorka: Taka krotochwila. Deszcz ma w sobie wiele uroku, zwłaszcza jak się siedzi w ciepłym pokoju, z kubkiem waniliowej herbaty i pączkami z marmoladą różaną. Smaczny tekst. ;)
--- O mnie. O Tobie (Martika) ---
Tuxedo: Mało, a to, co jest - zupełnie nietreściwe. Ja wiem, że w autorki mózu ten tekst był całą historią, milionem uczuć i takie tam. Wiem, bo miałem. Ale zupełnie się to nie przekładało i przekładać nie będzie na jakość tekstu. Można pisać o czymś dla mas i o czymś dla siebie. W tym wypadku ewidentnie była to druga opcja.
Doorshlaq: Bolesny dla autorki temat, rozumiem, że musiała o tym napisać. Nie oceniam treści, bo jest dość prywatna. Za to forma nie grzeszy nadmierną oryginalnością...
UnionJack: Tekst bardzo osobisty i przez to nie do końca mam śmiałość go oceniać; coś we mnie drgnęło, więc i coś w nim jest. Ale nie zapamiętam go z pewnością, nie wryje mi się w świadomość, nie zmieni mojego sposobu patrzenia - z drugiej jednak strony nie o to w nim chodziło. Ja, jako czytelnik, widzę w nim tekst przeciętny - z drugiej strony nie dla mnie był pisany.
I ileśtam w jednym: daredevil777.
--- Anarchia (daredevil777) ---
Doorshlaq: Z całym szacunkiem, nie mam nic do treści, ale dla mnie to dość nudny i sztywny elaborat. Zbyt dużo rozważań, zbyt mało "pazura" i czegoś, co przyciągnęłoby odbiorcę. Przesłanie z kolei mi pasuje, ale zbyt odkrywcze nie jest...
Zorka: Autor na samym końcu jakże długiego i rozwlekłego artykułu pisze, że wszystko to są tylko jego poglądy i jego spojrzenie na życie. No i całe szczęście. Nie mogę się niestety, a może stety zgodzić z tym, że anarchia jest nieuchronna i że tylko ona może nas wyzwolić. Że chaos jest wszechobecny i jest Bogiem? Że wolnością jest brak wolności. Strumień wolnych myśli, których tak naprawdę niczego nie odkrywa, niczego nie wyjaśnia, nawet nie analizuje. Rzucane wolno myśli, które plączą się w głowie, jakieś próby odkrycia zagadek wszechświata, logicznego podsumowania tego, co w głowie, sercu i jeszcze między planetami. Filozofia życia, to nie botanika, którą można zsystematyzować. I o ile jeszcze początek był do przebrnięcia, wyłapania jakichś spójności, poglądów i założeń, w związku z którymi można dyskutować, to od tezy - "Moją wolnością jest brak wolności" przeszła mi ochota na wszystko i brazylijski serial już nie cieszy jak dawniej. ;) Nie dlatego, żebym miała jakieś radykalnie odmienne zdanie na ten temat, ale ze względu na racjonalność ewentualnego wywodu. Poprzez ciało, ewentualną wiarę lub jej brak jesteśmy i tak zdeterminowani przez takie a nie inne uwarunkowania, więc ta antyteza ma się nijak do anarchii, moim skromnym zdaniem. I tu artykuł poległ. :) Niemniej szacunek za wytrwałość i objętość artykułu. (Gdybyś chciał podyskutować na temat wolności i wiary to ja się piszę :) Widzę, że ta tematyka też Cię interesuje. Polecam - http://www.graniczne.amu.edu.pl/)
blanka:
Zgodzę się z Zorką, że ten tekst to strumień wolnych myśli, których tak naprawdę niczego nie odkrywa, niczego nie wyjaśnia, nawet nie
analizuje przez co trudno polemizować z tym tekstem. Po za tym, czytając ten artykuł,
zwłaszcza zdania typu "Anarchia jest chaosem", "Dlatego anarchizm jest taki trudny. Powoduje bowiem umyślne zbliżanie się do sadystycznego niszczenia własnego świata.", "Anarchizm dla siebie samego, pogląd dla poglądu, nie dla spełnienia niemożliwej idei - to jest rzeczywistość" zastanawiałam się skąd Autor czerpie swoje poglądy o Anarchii? Od biedy można to podciągnąć pod anarchoindywidualizm, ale chyba też nie do końca. Z jednej strony autor przedstawia anarchię jako po prostu sprzeciw wobec systemu, rzeczywistości,
zasadom, buntu, normą, z drugiej strony w tekście wyłapałam parę zdań które świadczą, że jednak autor wie, że anarchia to przede wszystkim ideologia
społeczno-polityczno-filozoficzna, której postulaty są czymś więcej niz tylko sprzeciwem wobec
systemu (swoją droga ciekawe co autor rozumie pod pojeciem systemu). Jeśli jednak autor wie co kryje
się pod nazwami: Bakunin, Proudhon, syndykalizm, bojkot konsumencki itp to skąd
twierdzenia w stylu: "Skoro anarchia ma za zadanie łamać zasady, więc również brak zasad można przyjąć za jakieś określenie, którego można się w życiu trzymać lub nie" lub "Moją wolnością jest brak wolności".
Owszem anarchiści maja poczucie, że nie są w pełni wolni, ale to raczej dlatego:
"Ja, który chcę być wolny, nie mogę być wolny, ponieważ wszyscy ludzie wokół mnie jeszcze nie chcą być wolni, i w konsekwencji stają się narzędziami ucisku skierowanego przeciwko mnie"
(cytat podany przez Errico Malatestę w Anarchy, s. 27).
Cóż dla mnie, też
anarchistki (praktykującej:) anarchia to owszem bunt, gniew przeciwko otaczającej mnie rzeczywistości, owszem czuje się nie raz bezsilna wobec
różnego rodzaju niesprawiedliwości na świecie. Jednak mój bunt, mój gniew, uczucie bezsilności
motywują mnie do konstruktywnego sprzeciwu, do zrobienia czegoś by tą rzeczywistość zmienić (świadomie
używam słowa "zmienić", a nie "zniszczyć") Jasne, że zwykle anarchiści są na straconej pozycji jednak
"największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic".
Anarchista musi być niespełniony, właściwie jego dążeniem z konieczności jest brak spełnienia i
właściwej, kompletnej, realizacji siebie. Ja tam czuje, że się realizuje i spełniam;) To, że na świecie wielu ludzi jest w różny
sposób uciskanych i niewiele można im pomoc -> tak to mnie frustruje i
denerwuje (napisałabym wkurwia, ale pewnie mnie Zorka ocenzuruje;) Czasem także zniechęca, mimo wszystko
działam dalej bo takie mam zasady, bo tak podpowiada mi moje sumienie, bo gdybym nie
robiła tego co robię to wtedy czułabym się niespełniona, bo jestem
anarchistką. Tak jak napisałam wcześniej tekst jest zbyt chaotyczny żeby łatwo
się z nim polemizowało. Może zbiorę się w sobie i napisze jakaś dłuższą
polemikę;) ale na razie wystarczy;)
--- Back to the primitive (daredevill 777) ---
Tuxedo: Widziałem już w AM ten obrazek, widziałem "Back to the primitive". Autor niesłusznie w post scriptum obawia się, że tekst nie przejdzie selekcji. Przeszedł. Nawet dwukrotnie.
Doorshlaq:
Tym razem dość grafomański, ciężkostrawny tekst. Napisany męczącym stylem i z oczywistym przesłaniem. Do tego autor mógłby się wreszcie nauczyć, że nie stawia się spacji przed przecinkiem :).
UnionJack: Z artu najbardziej podobał mi się obrazek :) To mógłby być ciekawy artykuł - jak każdy tekst psychologiczny - gdyby był przyzwoicie napisany. Niestety, zabiłeś go patosem: artykuł leży przygnieciony spiżem i toną marmuru. Uwierz: gdy piszesz o powstawaniu z popiołów, o sobie jako "żywiole pierwotnym" i "synu ognia", o spadaniu w Otchłań i niszczeniu zła - to to nie brzmi ani Ważnie, ani Głęboko. Tu się łamie decorum, więc całość po prostu bawi, śmieszy; a nie o to Ci przecież, Autorze, chodziło. No i "rządz" - przez "z" z kropką!:)
--- I need a hero (Daredevil777) ---
Doorshlaq: Nieee... Od strony formalnej: małe litery, duża dowolność interpunkcyjno - gramatyczna (te spacje przed przecinkami...) Od strony merytorycznej: banał. Najpierw frazesy ("Życie jest jedno, trzeba uczyć się z niego korzystać" czy "Mury dzielą a nie łączą"), potem uogólnienia ("pragniemy słodkiego , miłego życia" - mów za siebie). Nie, nie trawię. Kolega Daredevil wyjątkowo nierówny w tym numerze.
UnionJack: Apel do składających: zwracajcie uwagę na tytuły artów, ten też przekręciliście:) Co do tekstu: przeciętność i nieciekawość. W tekście zabrakło paradoksalnie heroizmu i charyzmy - jest on zdecydowanie za mało bohaterski jak na tematykę. Nie da się nim pociągnąć tłumów czy choćby sprawić, że się w misję, którą sobie postawił autor choć troszkę uwierzy.
--- Destinejszyn Nołer (daredevil777) ---
Doorshlaq: Rozumiem ten tekst. I podoba mi się, choć powinienem mieć zarzuty, że to banał... Bo to wygląda banalnie. Ale jednak takie nie jest. Dobrze, że komuś się jeszcze chce pisać takie rzeczy, szczere i bez pozy. Gratuluję. Ale litości, człowieku: pisze się "nadziei", a nie "nadzieji"! :)
UnionJack: Tekst od niczego nie wychodzi i do niczego nie prowadzi. Takie pisadło, przytłaczające i męczące patosem. Autor się męczy, więc pisze - czytelnik czyta, więc się męczy. Takie pisanie - choć pisać to rzecz wartościowa sama w sobie - to jednak rzeczywiście "destination nowhere".
--- Wu wei (daredevil777) ---
Doorshlaq: No właśnie. Ludzie, piszcie do AM, ktoś w końcu musi. Szkoda, że je na razie nie mogę... Ale za dwa tygodnie wezmę się za teksty, mam parę pomysłów.
UnionJack: Tekst przeciętny i nazbyt optymistyczne przyjmuje aksjomaty. Nie ma co się łudzić: nie czyta nas 10% CD-Action, dużo mniej osób otwiera co miesiąć AM. Ale i tak mamy czytelników, i tak sami czytamy, co kto inny napisze. Od pewnego momentu, jak myślę, nie jest już ważne ile czyta nas osób - robimy AM, bo lubimy robić AM i AM jest dla nas wartością samą w sobie :) I to jest właśnie piękne, i tego się trzeba trzymać :)
Na koniec Phantasmagor - w tym raz z kolegą :)
--- Pierwszy list (śmiesznego Phanta i Don Juana) Do Amagowców ---
Doorshlaq: Cóż, z obserwacji moich kolegów i żony wynika, że najbardziej irytujący są młodsi bracia :P Tekst miły, ale taki sobie. Coś z cyklu: "mama na mnie krzyczy, kiedy nie zjem ziemniaków" :)
asztaka: Napisane lekko i przyjemnie, ale nic szczególnego raczej.
UnionJack: Nie mam siostry. Uprzedzając "Drugi list" - nie mam też brata!:) Poczekam aż opiszecie zwierzątko;P Tekst średniawy.
Zorka: :) Ale Luje. Siostra to największy skarb na świecie. A jenZorek niech nawet palcem nie kiwnie, by skomentować to w jakiś inny sposób. Bo nie będzie odrabiania prac z polskiego, zrozumiano?! ;P (... pamiętaj, że przed Tobą jeszcze matura... ;P)
--- Ludzie... (Phantasmagor) ---
Doorshlaq: Nuuuda, panie. No dobra, autor ma w wielu momentach rację, ale co z tego? Ja już dawno wiem to, co Phantasmagor próbuje przedstawić jako swoje nowe odkrycia. Niby fajny tekst, ale banalny. Nihil novi sub sole, że tak zarzucę znienawidzoną łaciną :P
UnionJack: Ironię rzecz jasna widać - ale i tak niezbyt interesujące. Zbiór stereotypów, taka mała antologia uproszczeń - coś takiego udało się złożyć i opatrzyć zmrużeniem oka. Tak to przynajmniej odczytuję; w takim odczytaniu nie wypada to imponująco. Przeciętniak (z małym plusem).
--- Durnoty miernoty, czyli czy ktoś go czyta? (Phantasmagor) ---
Tuxedo: - Niech komentarzem będą cytaty z tekstu. Wnioski uprasza się wyciągać samodzielnie: "Zawsze byłem twardo utwierdzony w przekonaniu, iż publiczne ośmieszanie jakiejś niemiłej nam osoby, tylko po to, by pokazać zgromadzonym wkoło, jaki to z nas „madafaka spod trzepaka” jest nie dość, iż przekomicznym dowodem już nie błazenady, a zwyczajnego buractwa (żeby nie rzec dosadniej – głupoty i debilizmu)", "Michał Chmielewski, człek światły, mądry i sprytny jak lisie prącie", "Nie podskakuj za wysoko, nie chciej chłopcze bym Cię sklął./ Z wielkim fuck’iem do Phant’ego – trzymaj się. Dziwko, joł!", o Michale: "Komandos Pjerszego Stopnia, Wielki Wódz, Rząnież, Mały CHińczyk". A, tak na marginesie - z komentarzy do tekstu Michała, o który poszło: Phantasmagor: "Mnie osobiście, jak już pisałem prywatnie Michałowi, tekst się podobał. Był "z jajem", kpiący, śmieszny i, co najważniejsze, prawdziwy." . Podobno tylko krowy nie zmieniają poglądów. Pewnie nie są też dwulicowe.
Sypee: Ale z ciebie burak :) Uderzony pięścią wyciągasz nóż. MCH sprawnie balansował na krawędzi dzielącej ostrą ironię i chamstwo. Nie potrafiłeś utrzymać równowagi, czego efektem jest ten tekst. Bo dla mnie, choć może tylko dla mnie, jest to dosadny znak permanentnego „skurwienia się”.
Zorka: Czyli rzecz o tym, jak mi syn na wojnę idzie. ;) Do boju Polskooooooo-ooo!
Doorshlaq: Ja tam go nie czytam, dla mnie jego teksty w większości są nudnawe (bez obrazy). Ale Twój artykuł to dla mnie zwyczajna prywata. Ja też cos takiego kiedyś napisałem, ale to było jakieś cztery lata temu i nie przekraczało wspomnianej cienkiej linii, dzielącej zjadliwą ironię od chamstwa. Twoje "dzieło" ją przekracza. Nie wiem, czym MCh Cię tak ubódł, nie czytałem jego tekstu, ale i tak powinieneś sobie pewne odzywki darować. Mam już dość takiego poziomu dyskusji i wrzucania sobie nawzajem... Skoczcie na solo i dajcie nam spokój.
asztaka: Tekst na moje oko niepotrzebny. Phant wie zresztą co myślę.
Jędrzej IV Śniady: Młody wilczek naciera, wbijając swoje pazurki w miękkie podbrzusze wybujałego ego. Masa mięsnych kwiatków, starannie przygotowanych, oczyma duszy widzę fantasmagorskie wypieki na policzkach w momencie gdy przychodzą mu soczyste porównania i jego uhahaną mordkę czytająca efekt końcowy:)
UnionJack:
Tekst Chmielewskiego był krytyki niewarty, krytyka w wykonaniu Phanta - niewarta uwagi. Nudne to i niesmaczne. Lepiej było chyba oszczędzić sobie pokrzykiwań i inwektyw i spokojnie, na zimno uargumentować swoje zdanie. A tak to wyszło takie głupie krzykactwo. Bardzo się nie podobało.
No i tyle :) Numer, jak widzicie, naprawdę udany :)
---------------------------------
Lista płac: asztaka, blanka, Doorshlaq, Jędrzej IV Śniady, LCD,
Martika, MCH, Sypee, Tuxedo,
UnionJack, Vith, Zorka