N I E
"O rozległa, ponura, samotna Golgoto, o Fabryko Śmierci! Czemu Żywi byli skazani na twoje progi w samotności, świadomi? Czemu, jeśli nie ma diabła ; chyba, że diabeł jest naszym Bogiem?"
- Tomasz Carlyle
Wstaję z łóżka. Jednostka typowa. Trybik. Mówię nie. Powtarzam to słowo do mojego zmęczonego wstawaniem odbicia. Czemu się sprzeciwiam ? Dlaczego nie potrafię być tak cholernie racjonalny ? Przecież jest tak cudownie. Jest ? Czy tylko ktoś karze ci tak myśleć ?
W moim życiu niewiele się dzieje. Od małych tragedii osobistych, po tragizm wielkich słów i znaczeń, przewartościowanych Ego wydaostających się w postaci pustych zdań. Jestem krytyczny, pozwalając sobie czasami na cynizm, ironię, na jedyne odskocznie od codzienności, siłą rzeczy akceptowanej z wewnętrznym sprzeciwem, spokojnym, przerażliwie cichym krzykiem - Nie.
W moim życiu jest niedużo momentów przełomu, gdy wiem, co mam pisać, robić, jak mam żyć. A jednak...istnieją takie chwile. Żarty Losu, po których nie ma śladu dnia następnego, kiedy to już nie wiem NICZEGO, nic nie jest jasne, kursor migocze bez jednego słowa za nim, nie robię nic, choć muszę tak wiele, a życie wydaje mi się snem czysto abstrakcyjnym, bez odrobiny realizmu. Bo przecież realizm nie ma w definicji bólu. Może encyklopedie kłamią ? O ile są realistyczne ( z definicji ) Czy kłamliwa definicja skreśla ich realizm, czy to ich kłamliwy realizm skreśla definicję ?
Młodość... a potem ? Może starość ? A może szybki zgon ? Tak czy inaczej, minie zbyt szybko. Nie, nie będę zawodził...bez przesady. Jeśli umierać, to godnie. Godna śmierć to taki wymysł sadystów z dawnych czasów. Wiesz, ja cię zabijam, a ty odważnie przyjmuj ciosy. Nie ma godnej śmierci. Zaawsze jest taka sama, zawsze jest brutalna. Nie dlatego, że odbiera ci życie - lub, słowami Buddy, daje kolejne - lecz dlatego, że zabiera ciebie innym. Nawet tym, których jeszcze nie znasz... nawet wtedy, gdy oni już znają, albo chcą poznać, ciebie... Śmierć może być tylko zgodna - z tobą. Miej wiarę, że masz siłę, aby wybrać pustkę. Tak naprawdę, wybór nie następuje... Nawet w kłębowisku ciał, otoczony przez żołnierzy, ze wzniesionym mieczem, krwawiąc z licznych ran... w twoim płytkim oddechu Los zaśmiewa się ciszą, to chwilą gorączkowego bicia serca, pulsowaniem skroni, mgłą krwawą przed twymi oczami. W nieskończonej sekundzie wybierasz - poczucie godności pozostaje... ale wybór jest, niestety, tylko pozorny.
Starość ? Walczę z umysłem białego pająka, który szepcze mi bluźnierstwa. Usiadł mi na nadgarstku... strąciłem go. Zniknął. Ani śladu... tylko ta myśl. W zakamarkach istnienia... w pojmowaniu, nieprzyjęta. Gdzieś, uciekła... tak jak on. Skrada się w mroku pod łóżkiem, by wejść w moje usta gdy zasnę. Wplecie mi w myśli pajęczynę wątpliwości i fałszywe sny, przez które nie ujrzę prawdy, w ucieczce w objęcia Morfeusza. Jedyny sen bardziej prawdziwy, poza światem w który nie wierzę, nocna nicość, która mnie ogarnia... Teraz skalana Obecnością. Jeden na trzydzieści tysięcy, a w każdym jednym legion braci jego krwi.
Legion ich imię.
Nie lubię pająków. I to, że chwytają one "dzieci" innego demona, mnie nie przekona. W kręgach piekieł trwa wojna.
W kolejnej odsłonie skurwiłem się znojnie... a prawdą czasu staje się pragnienie wyrwania z realności, tworząc własną. Może to szok przyszłości ? Nie nadążając za wszystkim - całą tą nowoczesnością - uciekamy w dawne wierzenia, prawdy objawione, kulty myślenia... W magię chociażby. Magia jest w nas widoczna każdego dnia, ale nie chcemy jej widzieć. Może raczej - nie chcemy umieć czegoś, co przyniesie nam kiedyś cierpienie. Człowiek zamknięty w sobie ma większe szanse przetrwania, ale to tylko teoria, zupełnie, cholernie niepraktyczna i niepasująca do rzeczywistości. Musimy się ranić. Musimy cierpieć. Musimy doświadczyć całego Zła. Podobno niedawno pewien człowiek wytoczył proces Bogu, zarzucając mu odpowiedzialność za kataklizmy, ludzkie cierpienia itp. Podobno nie musiał być On obecny fizycznie na procesie ( jest wszechobecny ) i nie musiał być zawiadamiany ( jest wszechwiedzący ). W tydzień później na biurku sędziego w "tajemniczy" sposób pojawiła się odpowiedź ! I wiecie co ? ON stwierdził, mówiąc krótko, że ziemskie przepisy go nie dotyczą. Mhm. Nie ma to jak konstruktywne wyjaśnienie. Podpisał jako świadek archanioł ( Michał bodajże ). Tydzień czekania. Ciekawe dlaczego aż tyle ? Poczta Niebiańska szwankuje co ?
A dla mnie każdy dzień kolejny to dzień sądu. Sądzę sam siebie. Staram się nie zastanawiać zbyt wiele, ale dogania mnie moja natura. Taaa... nie ma ucieczki od tego, co w tobie siedzi. Jesteś tym kim jesteś, ilekroć temu zaprzeczasz, to cię wyśmiewa mocniej. Ha, przyczynowość. Mądre słowo na określenie głupoty. A gdy już udowodnię że mam rację, nic nie pozostanie. Będę miał ten jeden argument, i gruzy świetlanej przyszłości wokół. I będę siedział na tym betonie, na tych połamanych płytach, w brudzie i pyle, i zastanawiał się, jak dobrze mi smakowała kromka świeżego chleba. I dlaczego musiało wszystko tak się skończyć. Może co jakiś czas musi nastąpić koniec świata, żeby zaczął się nowy ? Apokalipsa oznacza - w tłumaczeniu - nowy początek. I niektórzy się z tego cieszą. Co z tego, pytam ? Nowy początek równie dobrze może oznaczać to, że nastąpi jakiś koniec. Nie metaforyczny, ale na przykład totalna zagłada. I wtedy owszem, nowy początek. Na tychże gruzach. Ignorancja to nie żadne błogosławieństwo... wyjaśnienie "nowego początku" może być tak tragicznie banalne, ale nikt z optymistyczno-ezoterycznych jasnowidzów go nie dostrzeże, bo nie jest im to na rękę... wolą wierzyć, że nowy początek to pstryknięcie boskimi palcami nad zasłoną rzeczywistości, zza której wyłoni się "nowy, lepszy świat". Taka nielogiczna bzdura... a przechodzi przez krytycyzm. Przecież tak wygodniej. Lepiej. Ładniej.
Jak mam być optymistą ? Nawet będąc optymistą ? Bezsens. Skreślam się, moje imię na kartce życia wielokrtonie przekreślone. Ręką moją, twoją, boską, ręką Zła ? Nieistotne... tyle tych kresek, chaotycznych, czarnych, niebieskich, czerwonych... Cała kartka pełna skreśleń. Owszem, nadal trzymam tą kartkę, nie wrzucam jej w ogień. Czy jednak potrafię ? Czy w ogóle wiem, czego pragnę ? Nie chcę nikogo ranić, więc ranię siebie. Nie chcę być smutny, więc... udaję, że nie jestem. No a może nawet bywam taki ? Wesoły, radosny ? Cieniem przeszłości jest ta radość. Gdy jesteś dzieckiem, tylko wtedy masz szansę nieskalanej niewinności... Przykra sprawa. Potem już żaden kolor nie jest taki sam. Zbledną, wypłowieją... Widzisz nadal jeszcze czasami... kolor. To już tylko odbicie... wizja dostrzegana przez ciemne zwierciadło. Ból wpisany w nas. My, ludzie, wolni od grzechu, wybawieni... wpadający w coraz głębsze psychiczne doły i coraz straszniejsze doświaadczenia, nad którymi nie mamy władzy. Na psy schodzi świat. Cały ten rozpaczliwy, bezsensowny optymizm jednostek mu nie pomoże. Niestety. Obejrzyjcie wiadomości. Jakiekolwiek. Karmią nas strachem, i siebie - tragedią innych. Nie ma scen miłości, tylko nienawiść, morderstwo, śmierć. Katastrofa goni katastrofę, żołnierze pacyfikują niepokornych birmańczyków, w Iraku niosą kogoś na noszach, a ten ktoś trzyma w rękach własne wnętrzności i płacze... Ból cholernego życia. Owszem, robią na nas interes - bo kochamy oglądać Zło. Przynajmniej, tak nam się wmawia. Może właśnie TV jest źródłem zła. Mówię "może" tylko z przekory i wrodzonego cynizmu. Nie, nie wrodzonego. Wyuczonego przez lata doświadczeń. Bynajmniej nie mówię o uśmiechaniu się do Słoneczka.
Zauważyłem coś jeszcze. W AM też jest cenzura. Bo ktoś ma dobry nastrój i odrzuca tekst pesymistyczny, na przykład. Czyli pesymistom NIE, bo... bo nie chcemy was ! Sami sobie umierajcie ! Bezsens. Ukażmy różne punkty widzenia. Ja nie jestem pesymistą, raczej optymistycznie patrzę na życie ( mimo tego, że jednocześnie uważam to za paranoję ). Tak samo nie popieram samobójstwa, chociażby, bo nie widzę w tym sensu ( ale samobójcom i tak jest wszystko jedno ). Zgadzam się również z imć Chmielewskim aka Eric Wu, w kwestii jego zdania na temat tekstów Masterpascalera, chociaż nie do końca jeśli chodzi o Marka Kewlara. To jednak jest tylko pogląd, różnica zdań itp., chociaż faktycznie, jak by tego nie analizować, Thinking about us to, moim zdaniem, crap. I porównanie do brazylijskiego serialu jest jak najbardziej na miejscu. Jaki by ten txt nie był, wrzuciłbym go jednak, ale jeden. Tak dla kontrastu, zachowania równowagi i wspomnianej różnicy zdań. Bo nie ma prawdy jedynie słusznej, a nie znamy się... i nie wiemy, co przekazujemy. Rzadkością jest PEWNE,RZECZOWE WYJAŚNIENIE swojego tekstu przez autora / autorkę. I ja też tego nie robię, nie wyjaśniam. Po co ? To najczęściej luźne myśli. Może czasami jest myśl przewodnia, ale gdy uwalniam umysł, zmienia się w chaos. Ale taki mam "styl" tzn. taki jestem. I skreślanie mnie za to, kim jestem, to już śmieszna cenzura. Bo musi być temat, konstrukcja itp. A kto tak powiedział ? Jaśnie oświecony kto ? Komu uderzyło coś do głowy, hę ? To jest własnie to - ukryty egoizm. Chociaż po mnie to, osobiście, spływa. A jednak nie chcę, żeby w AM pojawiała się cenzura. Tak to wygląda. Kiedyś ( koło 40stki ) AM rzucał nam w oczy kontrowersyjne teksty. Miały osobny dział - ale były. I porównajcie ILE ich było ! A teraz ? Dziesięć tekstów "uznanych" autorów, nieważne o czym i jakich - byle były, bo przecież rozmawialiśmy o tym przy ognisku, dajmy to Polsce ! A reszta niechaj spada, niezorganizowane szaraczki spoza zamkniętego kręgu "nas". Brutalne ? Prawdziwe.
Tak więc, optymistycznie, bądźcie jacy jesteście, i nie dajcie się szufladkować. I piszcie co chcecie, a nie to co wam każą.
Wstaję z łóżka. Jednostka typowa. Trybik. Mówię nie. Krzyczę nie. Wrzeszczę N I EEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !!!
Nie, kurwa ! Nie. Nienienie. NIE.
<<< Muza Korner >>>
[ Chevelle - Forfeit ]
[ www.youtube.com, "japanese mosh" ]
[ www.youtube.com "mosh" ( chyba 3 m-video z góry, z graffiti na obrazku ) ]
[ Ametria - Tysiąc kłamstw ( do ściągnięcia z wp.pl, dział muzyka, hardcore ]
[ Kazan - Fabryka amfy ( -||- ) ]
[ Nonsakrum - Negatiwa ( -||- ) ]
[ As we Fight - Where The Eagles Turn ]
[ Makle Kfuckle - nie pamiętam tytułu, ale ich teledysk jest na interia.pl, ten z obrazkiem w stylu rysunkowym - polecam ]
PS - Duch rebeliancki upadł, albo większość "ludzi z AM" się starzeje. A szkoda. Wyraźnie na niektóre "rzeczy" nie ma tu już miejsca. Jad wychodzi, krytykanctwo, drodzy optymiści. A za parę latek to tylko "behind blue eyes" i dekadencja...
PS - Kiedyś w AM zamieszczano teksty także z poprzednich numerów. I widział Daredevil, że to było dobre. ;) A teraz nie ma... również szkoda.
Ewentualne maile - bialymistyk@wp.pl , link jest zamieszczony tutaj