Mind Over All





Mijamy tłum obcych nam ludzi. W jakimś sensie są podobni do nas, bo są z naszej rasy. W innym - zupełnie odmienni. W zasadzie w każdym innym, w zależności jednak od naszej inności. Czując się obcym we własnym świecie, jak możesz czuć się podobnym do reszty w świecie, który nie jest twoim ? Nie spełnisz niemożliwego - chyba, że potrafisz.


W tym pozornym paradoksie zawiera się stwierdzenie "wiara czyni cuda". Jeśli wierzysz dostatecznie mocno, zmieniasz - lub nawet tworzysz - rzeczywistość. Większość z nas nie jest jednak dostatecznie silna, by wierzyć, a jedynie potrafi chcieć. Albo próbować wierzyć, a to zdecydowanie za mało. Aby coś mogło zaistnieć, musi powstać. Jeśli nie stworzysz sobie silnego przekonania bazując na swej podświadomości, nie zyskasz świadomego kreowania własnych zamierzeń, bo twoja podświadomość zaprzeczy twoim próbom. To obrazy z podświadomości przetwarzane są na naszą "prawdziwą" rzeczywistość.




Pytanie, czy to, co widzę, jest prawdziwe. Jeżeli potrafiłbym uświadomić sobie coś jako fakt dokonany, przed jego stworzeniem, to czy ten fakt by zaistniał w ogóle, czy tylko dla mnie ? Jeżeli wychodzimy z założenia, że coś może istnieć, jako kreacja silnej woli, to powstaje kwestia woli innych ludzi - czy mają oni wpływ na to, co ja widzę, jeżeli ich wola jest odmienna od mojej ? Mówiąc mniej zawile, czy mogę uwierzyć, że łyżeczka nie istnieje, jeśli inni wierzą inaczej ? Czy rozgrywa się tutaj podświadomy pojedynek umysłów, każdego dnia ? A jeśli tak, to zostaje jeszcze do omówienia inna możliwość. Jeżeli coś stworzę - według mnie, realnego - to czy realność danej rzeczy czy też sytuacji jest realna naprawdę, czy tylko subiketywnie, dla mnie ? A może nie ma czegoś takiego jak prawda obiektywna ?


To, co może być przeszkodą w osiągnięciu celu wyzwolenia umysłu, to jeden główny czynnik - brak wiary - i kilka pomniejszych, które ten główny budują, to znaczy, odpowiednio - 1) przyjęte poglądy ogółu, nie pozwalające nam na wyjście poza utarte schematy myślowe, 2) wiara ogółu, albo wiara większości, nie jednostkowa, 3) realność jako taka 4) siła wyższa. Punkty jeden i dwa omówiliśmy, punkt trzeci stwierdza, że gwarantem istnienia rzeczywistości jest istnienie uwarunkowanej zasady działania danej rzeczywistości, czyli, że nie można złamać pewnych zasad świata w jakim żyjemy, ponieważ determinują one jego byt rzeczywisty ; wreszcie punkt czwarty zakłada ingerencję tzw. siły wyższej. Jeżeli przyjmiemy punkt czwarty jako prawdę obiektywną, to wszystko może być prawdą, tak samo jak wszystko może być fałszem. Przy czym istnienie czegoś \ kogoś takiego jak "istota wyższa", nie pozwala nam ustalić żadnych faktów z powodu przepaści zrozumienia, niemożności pojęcia danych działań, planów itp. umysłu \ tworu wielokrotnie bardziej niż my zaawansowanego myślowo.




Jeżeli jednak opierając się na przesłankach pewnego rodzaju dogmatów, przyjmiemy za rzeczywiste niektóre teorie, to wkrada się tutaj pewnego rodzaju "nadzieja" na osiągnięcie oświecenia. Opierając się na poglądach naszych poprzedników - tutaj najczęściej wybitnych filozofów - stwierdzić można, że nic nie jest niemożliwe. Jest to przyjmowanie naszej historii ( a nawet więcej ) na wiarę, ale pozwala nam wyrwać się z ograniczeń. Jeżeli bowiem założymy, że ( na przykład ) posiadamy wolną wolę, mamy zatem mozliwość wyboru, to sami tworzymy własny świat. W jakim zakresie ? Jeśli mam wolną wolę, nie może istnieć siła wyższa ingerująca w świat, w którym żyję, bo zaprzeczałaby mojej wolnej woli. Czyli cuda nie istnieją. Chyba, że 1) nie ma czegoś takiego, jak siła wyższa, istnieje więc tylko wolna wola, 2) świat w jakim żyję nie jest prawdziwy ( i być może dlatego coś na niego oddziałuje ), 3) nie istnieje wolna wola 4) istnieją cuda, niezależnie od mej woli. Dlaczego ostatni punkt nie jest paradoksem ? Ponieważ, o ile mam wolną wolę, a ktoś inny również ją posiada, może wystąpić wspomniany konflikt umysłów na płaszczyźnie podświadomej wiary, co sprawi, że ktoś silniejszy niż ja, pragnący odmiennej rzeczywistości jednostkowej, zmieni ją na kształt własnej myśli, przetworzonej wiary uzyskanej, tworząc własny, osobisty cud, i nawet nie będąc tego świadomym. Jeżeli przyjmiemy, że wszystkim jest wola ( silna wola, podświadomość ) to możliwym staje się zmienianie wszystkiego pod wpływem swoistego "budzenia" umysłu. Wszystkie zatem "cuda" można skatalogować jako interpretacje różnego rodzaju zjawisk prawdopodobnych, takich jak magia, siły nadprzyrodzone, siły PSI, Bóg, itp. Ponieważ żadne z tych zjawisk ( i innych tego rodzaju ) nie jest sprawdzalne, można założyć, że wynikają one ze stanu umysłu, to znaczy z różnych rodzajów "oświecenia" - czyli tworzenia wiary w te fenomeny w sferze naszej podświadomości.


Mając na względzie mój poprzedni artykuł o nierealności świata w jakim żyjemy, można też wysunąć teorię, że, o ile stwierdzenie o istnieniu zasłony spowijającej "realny obraz świata" byłoby prawdziwe, to wówczas wszystko czego doświadczamy jest, albo może być, nierealne, i zjawiska tego rodzaju jak wszelkie "oświecenia" to także ułuda wywoływana przez coś określanego jako Maya, cień przesłaniający nam światło, etc. Jeśli jednak "myślę, więc jestem" jest prawdą obiektywną, jaką postulowaliśmy w poprzednich akapitach, to należy dojść do wniosku, że myśl wyznacza nam horyzonty, a nie coś poza nią. Jeżeli moja świadomość decyduje o tym co jest, a podświadomość o prawdziwości obrazu ( subiektywnej lub obiektywnej ) to wówczas jestem wolny od wszelkiego rodzaju odgórnych ograniczeń, a zatem nie mogę wierzyć, że wszystko jest nierealne, albo inne niż się wydaje, a jedynie pewne elementy świata widzialnego w jakiś sposób są ukryte, wypaczone. Stwierdzić więc należy w konkluzji że prawda jest osiągalna, a ponieważ umysł i jego działanie jest jedyną pewną rzeczą, należy nad nim pracować, aby do niej dotrzeć. Oczywiście jeżeli nie jesteśmy zabawkami w rękach jakiegoś Boga, lub istoty pretendującej do bycia bogiem ( wobec nas lub siebie samej ).





Świat, nawet jeśli realna - widoczna - struktura jest zafałszowanym obrazem, istnieje, i można do niego dotrzeć, przeniknąć złudzenia i uświadomić sobie własną, ukrytą, potęgę. Słowami "ukryta potęga potężniejsza od jawnej" Heraklit mógł tworzyć podwójne przesłanie, podwójnie ukrytą "prawdę" - po pierwsze, że świat ukryty jest "potężniejszy" od tego w którym żyjemy ( być może, bardziej "realny" ) a po drugie, że nasza podświadomość, czasami określana jako wzorzec duszy, jest potężniejsza niż świadomość, lub świat realny - ergo, świat realny może nie być taki realny, albo może być dziełem, jeśli nie świadomości, to kształtowanym przez nią. Co więcej, mógł mieć na myśli, że ta ukryta prawda przetrwa ponad fałszem... że dotrze jako przesłanie, tzn. przewidywać sukces swych słów.


Energia wewnętrzna ponad materią otoczenia.




kliknij aby wysłać mi maila

Ewentualne maile - bialymistyk@wp.pl , link jest zamieszczony tutaj