Wypruty z emocji. Pogrzebałem swoją romantyczną naturę. Jestem gównem,
szczurem, jestem niczym. Mimo, że straciłem wszystko, co było do
stracenia, to nie potrafię już płakać. Gdy śmieję się, to tylko udaję,
bo wiem, że powinienem się śmiać. Nawet przekleństwa nie mają wyrazu.
Kurwa - to brzmi sucho. Złe rzeczy się dzieją dookoła i wydaje mi się,
że się boję, a tak naprawdę się nudzę. Kręcę się po pokoju, nie mając
co ze sobą zrobić. Patrzę w ścianę albo w sufit i nic nie widzę. Nic!
Znalazłem Twoje zdjęcie w czeluściach mojego dysku twardego. W głowie
włączył mi się pokaz slajdów, na których widziałem Ciebie. Ciebie i
mnie. Powiększyłem to zdjęcie, żeby lepiej się przyjrzeć. Jeszcze rok
albo dwa lata temu, płakałbym w takiej sytuacji jak dziecko. Próbowałem
marszczyć czoło i mrużyć oczy, lecz ani jedna łza nie spłynęła po moim
policzku. Znudzony zamknąłem okienko z Twoim zdjęciem. Czułem w środku,
że jest mi smutno, ale ten smutek nie chciał wyjść na zewnątrz. Może po
prostu mój organizm nauczył się już, że to nic nie zmieni? Że nie da
się cofnąć czasu? Że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem?
Widziałem Cię niedawno. Przeszłaś koło mnie i nawet mnie nie
zauważyłaś. Uśmiechnąłem się tylko, ciesząc się, że Cię widzę. Nawet
nie myślałem o tym, że idziesz z nim za rękę, że jednak z nim jesteś.
Zresztą dla mnie Ty zawsze byłaś zajęta. Nie potrafiłem dopuścić do
siebie myśli, że jest inaczej i że to nie ja jestem tym jedynym. Teraz jest
już nieważne, czy to ja czekałem na Ciebie, czy Ty czekałaś na mnie.
Wszystko przepadło. Wszystko rozpuściło się w czasie. Zawsze będę się
czuł winny tego, że kontakt między nami się urwał. Tyle tylko, że czuję
się też winny za wszystkie inne zerwane kontakty, przez co wszystko to
zlewa się w jedną wielką, bezsmakową papkę dla mojego umysłu. Nie
potrafię tego rozwarstwić i posortować. Z czego mam się śmiać, za czym
mam tęsknic, a czego żałować? Z jakiego powodu mam płakać? Jak się w
ogóle płacze?
Śniłaś mi się zeszłej nocy. Ktoś zrobił nam zdjęcia. Oglądałem je potem
i nie myślałem, że jestem na nich razem z Tobą, tylko uśmiechałem się w
myślach, że dobrze na nich wyszedłem. Widziałem tylko siebie. Może to
dlatego, że nie pamiętam już jak dokładnie wyglądasz? Może po prostu
system wymazał Twój obraz z pamięci, bo był nieużywany i niepotrzebny?
Oddalam się od Ciebie coraz bardziej. Zresztą już raczej bardziej się
nie da. Słyszałem, jak jakaś dziewczyna rozmawiając przez telefon
powiedziała: "Nasze drogi bardzo się rozeszły." Zastanawiałem się
trochę nad tym i doszedłem do wniosku, że w takim razie nasze drogi
rozeszły się najbardziej - pod kątem stu osiemdziesięciu stopni. Nie
pozostaje mi nic innego jak tylko Cię przeprosić i ostatecznie się z
Tobą pożegnać:
Przepraszam.
O mój Jezu, a nasz Panie, daj Jej wieczne spoczywanie.
Na koniec rzucę jeszcze suche "kurwa". Może kogoś to rozbawi, bo mnie
na pewno nie.
Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl