| Kolejny chory tekst (c) by Pewien Gość | Reklamacji raczej nie uwzględniamy |
Podobno Andrzej Gołota znów walczy i zwycięża. Jednak uwaga wielbicieli walk wagi ciężkiej skupiona będzie w najbliższym czasie na dużo bardziej brutalnym i bezlitosnym sporcie. Otóż rozpoczynają się wybory. Już teraz leje się krew, narządy wewnętrzne fruwają w powietrzu, zwycięzcy żonglują odciętymi głowami przeciwników, lżej ranni pokonani skomlą o litość, ciężej ranni konają w męczarniach. Tak teraz wygląda uczciwa konkurencja w cywilizowanym kraju.
Wystarczy wejść na jakikolwiek portal internetowy, by od razu zostać zasypanym różnymi rewelacjami. Dzisiaj na przykład Kaczyński ogłosił, że Tusk jest chamem, a Tusk, że Kaczyński jest kłamcą. Typowe. Bardzo zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. Dlatego właśnie nie interesuję się polityką i nie biorę udziału w żadnych głosowaniach. Ten tekst natomiast kieruję w pierwszej kolejności do tych, co dumni ze swego przywileju uzyskanego wraz z pełnoletnością (być może bardzo niedawno uzyskaną) postawienia krzyżyka na kartce polecą od razu stawiać ten krzyżyk i jeszcze będzie im się wydawało, że spełniają swój obywatelski obowiązek.
Spójrzcie na tych, których obdarzacie takim zaufaniem. Jak wygląda typowy dzień ich pracy, za którą słono płaci polski podatnik? Oto jeden z Poważnych Panów Polityków w krótkich spodenkach podbiega do drugiego i zdziela go łopatką po głowie. Drugi Poważny Pan Polityk zaczyna płakać. Koleżka Drugiego Pana Polityka biegnie na skargę do pani przedszkolanki. Pani stwierdza, że nic się nie stało, więc koleżka Drugiego Pana Polityka ogłasza wszem i wobec, że Pierwszy Pan Polityk to szuja. Na to ten z łopatką odkrzykuje, że Drugi Pan Polityk dostał słusznie, bo przedwczoraj rozwalił mu babkę z piasku. Na to Drugi, że babka musiała zostać zburzona, gdyż Pierwszy wybudował ją przy pomocy skradzionego wiaderka. Na to Pierwszy, że to nieprawda, a poza tym to tato Drugiego służył w Wehrmachcie, a mama była agentką SB. Drugi pokazuje język. W ruch idą kamienie, patyki i inny groźny oręż.
Wszystko to oczywiście bardzo urocze, tylko że ci panowie mają nami rządzić, decydować o naszym losie. Czy będą decydować dobrze? Nie wydaje mi się. Gdyby to ode mnie zależało, nie powierzyłbym im nawet zarządzania piaskownicą, w której tak dzielnie obrzucają się właśnie epitetami i kamykami. Ci panowie dawno już nie pamiętają, jak się rządzi. Wiedzą tylko, jak rozprawiać się z przeciwnikami. Robią to lepiej lub gorzej, ale z całą pewnością gdyby przyszło im zrobić coś konstruktywnego, okazaliby się bezradni. Prosta sprawa, w ustroju demokratycznym zrobienie czegokolwiek wymaga umiejętności współpracy nawet z przeciwnikami i osiągania kompromisów. A ci tutaj nieszczęśnicy o kompromisach nawet słyszeć nie chcą. No przecież tamten gnojek zadeptał im babkę, jak mogą z nim iść na ugodę, no jak?
Sądzicie, że jak jednemu uda się drugiego przegnać z piaskownicy, to zapanuje spokój i zwycięzca zacznie nam budować kraj mlekiem i miodem płynący? Śmiem wątpić. Bo ten wygoniony wróci zaraz ze starszym bratem albo (żeby nikt nie mówił, że ja tu jakieś konkretne aluzje emituję) z silniejszym kolegą i znowu się zacznie. Skąd to wiem? Cóż, dokładnie ten sam scenariusz powtarza się od lat. Polscy politycy od swego wspaniałego zwycięstwa nad komunizmem nie zrobili prawie nic mądrego, natomiast wszelkie sukcesy, które sobie bardzo chętnie teraz przypisują - możecie być tego pewni - nastąpiły bez ich udziału. Chyba zresztą nikt nie uwierzy, że chłopaczki w krótkich spodenkach potrafią coś więcej niż głośno krzyczeć oraz stawiać babki z piasku, by inni mogli je niszczyć.
Tak, politycy nie dojrzeli jeszcze do uprawiania polityki, a zatem nie zasługują na to, by na nich głosować. Dlatego też nie pójdę w tym roku do wyborów. Być może zrobiłbym to, gdyby znalazł się człowiek, który miałby odwagę powiedzieć o swoich politycznych przeciwnikach - na przykład - że pomimo poglądów to porządni ludzie i zrobili dużo dla kraju. Przeczytajcie sobie tylko to ostatnie zdanie - jak to dziwnie brzmi po polsku! "To porządni ludzie" - Polacy nigdy czegoś takiego nie mówią o swoich przeciwnikach. Jest raczej jak w tym starym kawale. Złapał diabeł Anglika, Francuza oraz Polaka i tak do nich rzecze: słuchajcie bratkowie, mam dzisiaj dobry dzień, bo siła złego udało mi się wyrządzić na świecie. Taki jestem z siebie zadowolony, że spełnię teraz każdemu po jednym życzeniu. "Ja - mówi Francuz - mam taką starą i paskudną żonę. Nic mi po niej. Gdybyś zechciał, panie biesie, dać mi zamiast niej młodą i ładną..." "Załatwione!" "Ja - odzywa się Anglik - mam stary dom i kiepską pracę, a chciałbym być premierem, mieć milion funtów dochodu rocznie i wielką willę z czterema basenami" "Dobra. A ty co byś chciał?" "Mój sąsiad - odpowiada po chwili zastanowienia Polak - ma stado krów. Spraw, żeby mu te krowy zaraz pozdychały!"
Oto właśnie rozumowanie naszych polityków w pigułce. Nie zapowiada się, żeby to się miało zmienić, więc nie wiem, dlaczego miałbym na kogokolwiek głosować. Gdyby nikt nie oddał głosu, to wybory byłyby nieważne i politycy mieliby problem. Tymczasem stado baranów zwane potocznie społeczeństwem najwyraźniej nie jest w stanie tego zrozumieć. Albo może oni już dawno odkryli, że politycy to w sumie takie śmieszne, nieszkodliwe zwierzaczki, których walki fajnie sobie pooglądać w telewizji dla relaksu, więc można na nich sobie od czasu do czasu zagłosować, by była większa temperatura starć. Pozostawiam ten problem otwarty. Może sobie przemyślisz przed postawieniem swojego krzyżyka?
Nie przemyślisz sobie. Powód jest prosty: ten tekst nie zdąży się już ukazać przed wyborami. De facto już jest po nich. Poszedłeś, zagłosowałeś na jakiegoś idiotę i teraz jesteś bardzo zadowolony z siebie. Do czasu. Tylko patrzeć, jak twój wybraniec zacznie się kompromitować. Być może już teraz zdążył zrobić coś głupiego. A czy zrobi też coś dobrego?
Powiedzmy sobie szczerze: politycy mają znikomy wpływ na twoje życie. Jeśli lubisz grać w kręgle, możesz być absolutnie pewien, że "twój" kandydat nie zbuduje ani jednej kręgielni (chyba, że sam jest fanatykiem kręgli; wtedy zbuduje, ale możesz być absolutnie pewien, że ty do tej kręgielni nie wejdziesz). Jeśli pasjonujesz się futbolem, to wiedz, że polska reprezentacja nie zacznie lepiej grać, gdy będzie rządził "twój" kandydat (obecność na stadionie boskiego L-Brata, który nagle okazał się zapalonym kibicem, jakoś nie pomogła "naszym" wygrać z Finlandią). Jeśli masz samochód, to nie dostaniesz nowego miejsca parkingowego z okazji objęcia władzy przez "twojego" kandydata (chyba, że parkujesz akurat na Wiejskiej). Jeśli jesteś wrogiem Kościoła, to nie zobaczysz Rydzyka wywożonego na Syberię ani religii wycofywanej ze szkół, nawet jeśli zagłosowałeś na najzagorzalszych przeciwników PiS. Krótko mówiąc, to nie politycy o tym wszystkim decydują. Decydują o tym zwykli ludzie. Często ci, co nie pokazują się na ekranach telewizorów. Decydują dyrektorzy większych i mniejszych firm, decydują drobniejsi i "grubsi" urzędnicy na wykonawczych stanowiskach, decydują różnego rodzaju działacze (ale nie polityczni), decydują ludzie w rodzaju Jurka Owsiaka. Decydują wreszcie tacy jak ty, nie zajmujący żadnego ważnego stanowiska ani nie występujący w mediach, ale mający w sobie energię do zmian i trochę zdrowego rozsądku. I na żadnego z tych decydujących ludzi nie musisz głosować, żeby to działało.
Tak więc zapamiętaj sobie na przyszłość: gdy są wybory, ty niestety musisz zostać w domu, gdyż akurat leci bardzo fajny film w telewizji.
Albo zapomnij o wszystkim co tu przeczytałeś i żyj dalej w przekonaniu, że demokratyczne prawo do postawienia krzyżyka jest najwyższym dobrem, jakie jest ci dane, a wyzbywać się go to wstyd i hańba. Przede wszystkim zaś grzech.
Pewien Gość
zlosliwiec(usuń)epf.pl
7.10.2007