Wysłuchany apel o blogowość
Ponad cztery lata temu założyłem swojego pierwszego bloga. Miałem siedemnaście lat i mocno napierdolone pod kopułką. Pisałem i pisałem, okresami nawet codziennie. Dobrze, że Action Maga odkryłem dopiero później. Być może uchroniło to gatekeeperów przed kilobajtami wynurzeń w stylu “kuźwa kuźwa nikt mnie nie kocha”. A raczej “qrwa”, bo tak to wtedy było. Poniżej dość przekrojowo – wycinki różne i podłużne. A dla wytrwałych – bonus specjalny. Młody Werter 200x.
thetruthisoutthere
(blog.pl)
2003-08-03 12:51:22
Pierwsza notka (tak, wiem że durnowaty temat)
No i mam co chcialem, kolejny obowiazek na moich barkach ale co tam, Towarzysze, pomozecie? Pomozemy!
2003-08-03 13:13:37
Co to sie na tym swiecie dzieje
No i kolejny dzień, na szczęście chwilowo moja matka zaprzestała wymyślania mi nowych chorób, więc mam spokój (może to cisza przed burzą, zobaczymy) jak widzicie nudzę się i stąd tyle notek ale niedługo się nudzić przestanę... i tu właśnie ...ekhem... pies pogrzebany... poszukuję ludkoof, którzy zechcieliby współtworzyć wirtualną gazetę o wszystkim, dużo działów mam do obsadzenia, zainteresowani wpisujcie się w komentarzu pod tą notką
Ambitnie. „Wirtualna gazetka”, no no no :D O ile pamiętam, zgłosił się jeden „loodek”, niestety nie zostawił maila. Upadł taki piękny projekt...
2003-08-05 18:28:49
W końcu lepszy czas nastał
Dwanaście szkatułek
A w każdej jeden dzień
W każdym dniu możemy otworzyć następne trzy
A w każdej z tych trzech znajdziemy przyjaciela
"Nie można zatrzymać żadnego dnia, ale można go nie stracić"
Powiem tyle, że jutro przyjeżdża mój cioteczny (ołje!;p) i się bardzo cieszę, pewno będzie qpa śmiechu, więc będzie co opisywać ;)
A cóż to? Pierwsze zaczątki poetyzowania! I jakże patetycznie – przyjaźń, upływ czasu... no szacunek:) Wzmianka o Lopezie, współtwórcy zespołu Tux & Lopez, również godna uwagi. A nawet „qpy” uwagi.
2003-08-11 07:37:24
Zaległa notka
Gdyby moje sny się sprawdzały, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Niestety są one tak bardzo utopijne, jak nierealne. Tym razem przyśniła mi się Agata. A, tak, przecież nie wiecie kto to jest. Więc jest to... najcudowniejsza dziewczyna na świecie. Jednocześnie osoba, która jako pierwsza wyciągnęła do mnie rękę w gimnazjum. Jak teraz patrzę wstecz, to chyba też jedyna. W każdym razie powiem tyle, że uczymy się teraz w innych szkołach, z czego cieszyć się nie sposób. I właśnie przyśniło mi się, że przeniosła się do mojej. Środek wakacji, więc sen nie mógł powstać z moich rozmyślań o szkole :). Ciekawe, bo ostatni raz przyśniła mi się na koniec gimnazjum, może to jakiś znak? W każdym razie jest mi teraz bardzo smutno. Jest u mnie jeszcze cioteczny, teraz poszedł się wykąpać, to mogę przynajmniej to napisać. Chyba coś wyczuł w moim zachowaniu, bo zaczął być bardzo miły. Pewnie myśli biedak, że to z jego powodu... Ech... bosheeeeee ja chcę, żeby ten sen się sprawdził!!! Już myślałem, że zapomniałem, przecież tyle czasu minęło. Chociaż nie, nie chcę zapomnieć, chcę to pamiętać, tylko niech to tak bardzo nie boli. "Bo bez Ciebie nie ma nic. Z Tobą jedną mogę być"
No i mamy: pieeerwszaaa miiiłooość, nie wybieeeraaaa :D
Komentarz chyba zbyteczny. Może trudno w to uwierzyć, ale są wpisy, których bardziej się wstydzę:)
Sen? znof???
No i prosze... kolejne sny. Teraz to, jesli sie nie myle, Aga przegrywa w nich dwa do trzech. A ja już (zgroza!) nie moge doczekac sie szkoły... poki co wysyłam te durne esy (durne, bo ona ciagle nie wie, kto jest nadawca;p). Wczoraj ojciec zaradził cos na moją nude. Dostalem kilkaset (!) listow do rozlozenia wedlug miejscowosci, ulic i kolejnosci numerow domu. Aha, nie powiedziałem, ze ojciec jest roznosicielem ;P. A jak to zrobilem (1,5 godziny), to sie okazuje, ze on to robi wedlug innego klucza. Zobaczcie:
-Ulozyles juz?
-Tak
-Ale to przeciez nie tak miales...
-No co sie japisz? Jeszcze raz!
I w ten sposob kolejna godzinka uplynela w spokojnej atmosferze. A najgorzej ze to byly racunki za telefon. Teraz nie wiem, kiedy napisze nastepna notke... :D
Ano “znof” :D Jak widać sny (niektóre) brałem bardzo na poważnie, a przynajmniej wpadałem po nich w stan jeszcze większego odurzenia:) I jeszcze zgrabna anegdotka, która nie śmieszy. Rządziłem:)
2003-09-02 18:14:13
To jush jest koniec...
...wakacji i Jeziora Marzen. Bardziej mi zal tego drugiego. Ostatni odcinek ostatniej serii.(buu) Kolejnych juz nie bedzie. Malo sie nie poplakalem... ja chce jeszcze! Powtorzcie wszystkie!(jakie naiwne to moje wolanie ;p). W dodatq w piatek byla big burza i Superpucharu Europy nie obejrzalem.(podwojne buu)A dzisiaj parentsy(tm) pojechały do babci. Tydzien temu byłem z nimi, i jak zwykle 3,5 godziny siedzialem bezczynnie, wiec teraz powiedzialen nie. Przynajmniej spokoj(tymczasowy) mam. W tym miejscu koncze, bedziecie mieli mniej do czytania ;P(a tak naprawde to nic siem ciekawego nie zdarzylo, ot co)
Jush. Niestety. A Michelle Williams ze wspomnianego serialu pozostaje w moim typie urody:)
2003-09-19 07:28:04
Echhhhhhhhhhhhhhhh
Szok. Wczoraj. Właściwie to jeszcze nie wierzę. Dziewczyna, z ktora przez pol roku chodzilem do klasy w gimnazjum, jest w ciazy. Przeciez ona w grudniu skonczy dopiero 17 lat. Facet jest o osiem lat starszy i bedzie szybki slub. Szanse na powodzenie zwiazku - 0.01%. I tak ma wygladac milosc?
Nooo, mocne... Zabieram się, jak widać, za problemy społeczne, patologie niemalże :D Jedno się nie zmieniło: nadal nie wiem, jak ta miłość wygląda.
2003-09-28 12:00:17
Be or not be
"Kiedys z tlumu krzyknie ktos: Zobaczcie, on chyba trzyma bron. Padna strzaly i tak zabije milosc, czy chcesz, by wlasnie tak to sie skonczylo?"
Wchodzą
cytaty z Łez... Poważnie się zrobiło.
(Bo „be” zamiast
„to be” wydaje się drobnostką w perspektywie całości
bloga:))
2003-10-02 18:37:21
Zly na siebie
Stalo sie. Przysiegalem sobie, ze sie z nia nie pogodze, a jednak to zrobilem. Jeszcze niedawno chcialem byc soba. Tak naprawde. A teraz jestem na siebie wsciekly. Bo wlasnie w konflikcie z nia postepowalem tak, jak naprawde uwazalem. Wiedzialem, ze nie bedzie latwo sie odciac od przeszlosci, ale w ten sposob robie cos zupelnie odwrotnego. A moze ja naprawde taki jestem? Dlugo noszona maska w koncu stala sie moja wlasna twarza... nie, to niemozliwe. Gdyby tak bylo, nie mialbym teraz tego uczucia... uczucia bezsilnosci, uczucia, ze zle postepuje, ze za wczesnie sie poddaje, ze...
Pierdolenie o betonie. Typowe. Kim niby jesteśmy, jeśli nie sobą? Wszystko, co robię i mówię to j a. Leć do mamusi, bo znowu się nie potrafiłeś odgryźć.
A moglo byc gorzej...
Nie bylo tak zle. Troche sprawdzianooff odwolali, skrocili lecje... w poniedzialek wychodze o 12:05 i chyba jesio sie zwolnie:P. Zastanawiam sie za to nad sensem tego bloga. Odkad zalozylem dugi, ten przestal mmnie bawic. Bo najwazniejsze teraz jest to, co opisuje na tamtym. A ja cos nie jest wazne, to sie pisac nie kce... no i w zasadzie nie ma o czym, krag moich zainteresowan gwaltownie sie sqrczyl... do jednej osoby sie sqrczyl. [pisal, sluchajac "Ta dziewczyna" - Leszcze]
No właśnie – drugi blog. Niestety. Charakteryzowała go ckliwość przewielgachna. Ale o tym jeszcze będzie.
„Leszcze”? Maaatko...
2003-11-05 18:40:01
Widzialem staruszke.
Szla wolniutko ciagnac za soba wozek. Miala na nim torbe z plastikowymi butelkami i kule. Taka do chodzenia. Najsmutniejszy widok, jaki w zyciu widzialem. Przy okazji zauwazylem, ze zdecydowana wiekszosc ludzi nie zwrocila na ten obrazek najmniejszej uwagi. Chcialem ja nawet dogonic i dac kilka zlotych jakie przy sobie mialem, ale zreflektowalem sie w pore. Przeciez prawdopodobne bylo, ze owa staruszka wcale nie byla bezdomna zebraczka. Te butelki mogly byc przeciez po dopiero co sprzedanym mleku. No i jeszcze ta kula, ktora wygladala na nowa. Moj datek moglby ja zawstydzic, a nawet obrazic. Teraz mysle sobie, czy jesli jakims cudem dozyje 60-ciu paru lat, to czy moje zycie tez bedzie tak wygladalo? Samotny mezczyzna, ciagnacy swoj wozek...
Z niektórych wpisów można być jednak zadowolonym, chociaż... Lipne zakończenie, nie? Niby o coś chodzi, ale w ostateczności i tak wyszło na to, że mu chujowo i narzeka.
2003-11-23 12:03:11
Wspomnienie
Maly chlopiec wyciagnal reke
Ufnie patrzyl ludziom w oczy
Dziesiec lat pozniej po jego ufnosci zostalo
Wspomnienie
Wierszoklectwa ciąg dalszy. Normalnie co jeden utwór, to lepszy :D
2004-01-17 15:06:12
Odchodze...
...w niebyt.
Mrocznie. Niebyt, jak się okazuje, nie jest wcale tak daleko.
2004-02-19 09:14:01
Maciuś Fatalista i jego Pan.
Pan: Ależ Maciusiu, jak mogłeś zachorować? Przecież miałeś iść do szkoły!
Maciuś: Musiało być w górze zapisane, że zachoruję. Innego wytłumaczenia nie ma.
Pan: Na pewno robiłeś coś, przez co się przeziębiłeś. Zawsze tak robisz!
Maciuś (do siebie): Ech, musiało być w górze napisane też to, że na chorego Maciusia będzie wrzeszczał jego Pan i to w dodatku zupełnie bez powodu.
Pan: Co ty tam mruczysz, Maciusiu?
Maciuś: Nic.
Pan: W takim razie pakuj się do łóżka.
Maciuś: Ale doktor nie kazał...
Pan: To nic, właż do łóżka natychmiast!
Maciuś: Nie wlezę!
Pan: Właśnie, że wleziesz!
Maciuś: A właśnie, że nie wlezę!
Pan: Nie?
Maciuś: Nie!
Pan: To żebym cię nie widział przy komputerze!
Maciuś: A co ma jedno do drugiego?
Pan: Nic, ja ci tylko mówię.
Maciuś (do siebie): Ależ Pan jest niesprawiedliwy.
Pan: Znów mruczysz? Może telewizji też nie chcesz oglądać?
Maciuś (na boku): Musiało być w górze zapisane, że tego i tego dnia Maciuś zachoruje, a jego Pan nie będzie z tego powodu szczęśliwy. Było też zapisane, że niesprawiedliwe oskarżenia nabiorą mocy prawnej.
Maciusiem tytułowali mnie współuczniowie z technikum (nie pozdrawiam). Przynajmniej dobór lektur miałem właściwy...
2004-04-10 15:31:33
Śfienconka
Śfienconka jest be. Rano Tuxi musiał zap*** z koszyczkiem pól kilometra. I potem w drugą stronę drugie tyle. A teraz Tuxi czeka, ash ktoś będzie szedł z koszyczkiem, bo to będzie znaczyło, że ksionc już był. Święcił. Modlił. Radował. Się.
Śfienconka :D Trzeba coś dodawać?
2004-12-23 10:11:27
Wigilia nie taka jak trzeba.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. To będzie chyba moje nowe motto.
Mrooook :D
2005-02-13 16:02:07
A prawda wcale nie była tutaj
Prawda była gdzieś. Jeszcze wczoraj chciałem to bagno skasować i mieć wreszcie ś(n)więty spokój. A dzisiaj? Dzisiaj postanowiłem zostać właścicielem najdłużej działającego blogaw Polsce, a może i na świecie! Tzn. nie zostanę nim dzisiaj, trzeba będzie poczekać. Kilka, może kilkanaście. Lat. To nic, że nikt nie będzie tu zaglądał. Ja już nie potrzebuję do szczęścia kilku, kilkunastu. Komentarzy. Tygodniowo. Sam jestem jak piąte koło u wozu, więc wolę się urwać i nie przeszkadzać. Ale, cholera, rekord pobity będzie, o!
A zatem koniec. Pozornie. Czas na mój drugi, równolegle prowadzony blog. Jedziemy. Naprawdę Brudny Hardkor. Co wrażliwszych prosimy o opuszczenie sali.
tuxedo
(blog.pl)
Nazwala mnie dzis wariatem. Moze i zwariowalem. Zwariowalem z milosci. Moglem Jej wlasnie tak odpowiedziec, ale tego nie zrobilem. Ciekawe, czy kiedykolwiek sie na to zdobede. A moze znow czeka mnie kilka lat spedzonych w ukryciu, zawsze za czyimis plecami, nigdy twarza w twarz...
No i wpadlem. Jak jeszcze nigdy wczesniej. Myslalem, ze wiem, co to milosc. Ale nie. Teraz dopiero poznaje to uczucie. W zeszlym roq(szkolnym, afkoz) zamienilem z nia ledwie dwa slowa(!). Teraz, kiedy codziennie rozmawiamy, coraz bardziej mnie to wciaga. Ja juz nie moge bez Niej zyc. W weekendy snuje sie po domu, wyczekujac poniedzialq... wiem, ze to nie ma sensu, ze nie mam szans, ale to do mnie nie dociera. Wazna jest chwila, kolejny dzien, kolejna godzina... to jest jak narkotyk, bardzo silny narkotyk. W piaek bylem juz blisko powiedzenia Jej prawdy. Tak konkretnie to wpadla na to Jej kolezanka, a ja nic nie odpowiedzialem. I nie wiem, czy kiedykolwiek sie na to zdobede. Do widzenia.
Huh to tak w szkolce bylem 3,5 godziny, skrocone lekcje i te sprawy:P. Ale mialem nosa, zeby sie zwolnic z religii... juz mialem wychodzic ze sql, patrze, Ona idzie do szatni. Co siem okazuje? Uciekla:P. Telepatia, czy co? Hue, hue ^_^. Tak na powaznie to malo nie zdurnialem... zaplotla sobie takie cuuty warkoczyki(no wiecie, takie jak male dziewczynki w przedszkolu... bez urazy, jesli ktoras(YS:P) tesh takie nosi:P). No wiec odprowadzilem Ja na przystanek autobusowy... troche sie dziwila, bo w koncu bylo to mi dokladnie NIE po drodze, ale jakos potem nadrobilem ten dwa kilometry^^. A teraz slucham mojej nowej ulubionej piosenki i smutno mi(znow?!), bo jutro szkoly nie ma... [pisal, sluchajac "Jak cukierek" - Lzy]
Jedna z kolezanek ostatnio powiedziala mi wprost, ze wie, co ja czuje. Czy to naprawde ash tak bardzo widac?! Chcialem zadzwonic, ale kiedy dowiedzialem sie, ze jest chora, to niewiedzialbym, co Jej powiedziec.
No i wrocila. Pierwszego dnia byla w znakomitym humorze. Potem znow wyraznie bylo widac, ze cos jest nie tak. Nie wiem, czy mozna to zrzucic na skomplikowana hydraulike kobiet czy cos sie stalo. W kazdym razie wyraznie sie ode mnie odsunela. Moja reakcja(czy sluszna, tego dowiem sie w poniedzialek) byla natychmiastowa, przestalem wysylac Jej co rano esa, to juz pewnie bylo nudne.
"Mam tak wiele, a uczucie dla Niej pochlania wszystko; mam tak wiele, a bez Niej wszystko staje sie niczym."
Nie ma to jak nieszczesliwie sie zakochac...
... wszystko jest wtedy takie smutne i szare. Nagle piekna jesien przeradza sie w bloto z domieszka sniegu, dzieci na ulicach nosza jakby mniej kolorowe ubranka, a sloneczko nie swieci takim blaskiem jak dawniej.
jestem juz pewny tego, ze moje uczucie nie znalazlo odwzajemnienia. Wczoraj mialem glupie mysli, wydawalo mi sie, ze 1 listopada to doskonaly dzien na koniec zycia... ale przeciez zostalo mi jeszcze ponad 2 i pol roku w tej sql, a przez ten czas moze sie wiele zmienic. W kazdym razie to bardzo duzo i nawet jesli nie bede mial takiej roli, jak chcialem, samo bycie w tej samej klasie dodaje mi jakiejs sily. Do widzenia.
Jej cien zkryty przez powieki nocy
Przemykal sie cichutko waskimi uliczkami
Ktos dostrzegl go pierwszy i tak juz zostalo
Wspomnienie
Ostatni raz widzialem Ja w zeszly poniedzialek. Na przystanek odprowadzilem. Potem zachorowala. Trzy minuty i trzydziesci osiem sekund, bo tyle lacznie rozmawialismy przez phone'a, nijak nie wynagrodzi mi tych dwoch(a moze nawet wiecej) tygodni. Wlasciwie to zyje juz tylko od jednej proby "naszego przedstawienia do drugiej". Ale ja juz nie chce.
Co ja sobie, qrva, myslalem? Ze wystarczy kogos bardzo kochac? I potem juz wszystko pojdzie jak po masle? Rzeczywistosc bardzo brutalnie weryfikuje nasze poglądy na różne sprawy. Może jak kiedys dostane porzadnie w d*** to sie zmienie. Bo na razie to zachowuje sie jakbym mial z 10 lat mniej i uwazalal zycie za taka troche wieksza piaskownice. Ostatnio o malo nie uderzylem jednego z niewielu, o ktorych moge powiedziec przynajmniej: kolega. I tylko dlatego, ze powiedzial o Niej cos milego. To byl totalny spontan, po prostu chcial smiesznie cos powiedziec a ja malo na niego nie naskoczylem. Tak jak w piaskownicy chce uderzyc po glowie lopatka kazdego, to zabierze moje wiaderko. A ono nawet nie jest moje.
Czy to jest normalne...
...że chciałem zabić kogoś tylko za to, że z Nią usiadł ...że nie mogłem patrzeć, gdy z kimś rozmawiała ...że byłem zły na dziewczynę, która tego dnia miała z Nią po drodze, odbierając mi tym samym te kilka minut, jakie dostałem w prezencie od losu?
I co ja zrobię, że nie mogę patrzeć
Patrzeć jak stoicie razem
Obejmujesz go
Gniew. Tak, chyba to wtedy czuje
Jak wyładować gniew?
Kopnięcie krzesełka pomaga
Przez chwlę
I co ja zrobię, że cieszę sie każdą chwilą z Tobą
Każdy, kto próbuje mi to zabrać, jest wrogiem
Ostatnio nienajlepiej się czujesz
Próbujesz to ukryć, nawet dobrze Ci to wychodzi
Szkoda że on nie jest w stanie tego zauważyć
Ale przecież najważniejsza jest zabawa
Jak ja go nienawidzę
Najchętniej przywaliłbym mu... sztachetą
Nie wiecie, ile za to mozna dostać?
Umyślne spowodowanie trwałego uszcerbku na zdrowiu
Bo albo on albo ja
Nie ma miejsca dla nas dwóch
W klasie
Na korytarzu
Na ulicy
Wszędzie, gdzie Ty jesteś
Wiesz co? Ja Ci to chyba powiem. Kiedyś. Może niedługo. Nie potrafię zaakceptować tego, że spędzasz czas z kimś innym. Nie wtedy, gdy bez przerwy muszę na to patrzeć. Szkoła znów stała się szara.
Zastanawiam się, ile jeszcze słów musiałbym usłyszeć, żeby znienawidzić.
Ile razy przekonać się o tym, ile jestem wart.
W jak głupiej sytuacji się znależć?
Gdzie leży "granica"? Jest widoczna z daleka, czy tylko ledwo wyczuwalna? A może wcale jej nie ma. Mam cierpieć już do końca, nieważne, kiedy ów "koniec" nadejdzie.
Podobno ślady w psychice może zostawić nawet z pozotu błaha sprawa. Juz zawsze będzie tkwiła w naszej podświadomości i da o sobie znać w najmniej odpowiedniej chwili.
Miałem niedawno sen. Najczarniejszy koszmar w moim życiu. Nigdy nie przyśniła mi się śmierć. Aż do teraz.
Co bym zrobił, gdyby naprawdę zginęła? Czy potrafiłbym się odnależć? Jaki byłby mój pierwszy ruch? Wiele razy się nad tym zastanawiałem.
Nie wiem.
"Nikt nie chce byś sam...
Lecz czasem tak jest że być niekochanym jest gorsze niż śmierć."
Nie chciałem już dodawać żadnej notki, ale nie można odchodzić bez pożegnania.
Tej strony i tak już dawno nie powinno być.
Fajny mam szablon, no nie? Taki cukierkowaty o miłości, jakizawsze chciałem.
Zawsze chciałem być też kochany.
Przynajmniej z szablonem mi się udało.
Od
pierwszych wpisów minęły ponad cztery lata, trudno więc mówić
o wstydzie towarzyszącym mi teraz, kiedy to zbierałem do kupy. Z
drugiej strony od ostatnich minęło ledwie dwa i pół roku. I to
już napawa przerażeniem. Bo ja nadal mam inklinacje do się użalania,
może tylko nie potrafię o tym pisać tak “poetycko”;),
może głupio jest mi się tym dzielić via internet, bo mam świadomość,
że daleko mi już do Janusza Wiśniewskiego, nie mówiąc o
klasykach romansu:)
Mam nadzieję, że czytając to bawiliście się
co najmniej tak samo dobrze, jak ja. Powinniście. W końcu to nie
wasze wypociny, sposób myślenia, kiczowatość.
A może
jednak?
Tuxedo
2007-10-19 13:52:59
(skomentuj)