Ś W I A T O P O G L Ą D  I  I N N E  B E Z E C E Ń S T W A

 

 

Mówią: he wasn't matter. Urodziłem się. Wystarczy. Wystarczy na małą osobistą tragedię. To się tak łatwo nie da. Nie da się tak przeżyć życia. Bez ingerencji z zewnątrz. Przed śmiercią zdążę się wielu rzeczy nauczyć. Wiary w boga, w jednego boga. Współżycia tylko z dziewczynami. Lojalności wobec wychowawców.

 

Każdego dnia spotykamy się z nimi. Z ich odmiennymi poglądami. Patrzymy na świat przez okulary. To oni nam je zakładają. Nawet nie wiemy o swoim nieszczęściu. Ktoś powiedział o roli cierpienia - że uszlachetnia. Schopenhauer? Mamy takie blade pojęcie o filozofii. Tak trzeba! Tak wypada!

 

 *  *  *

 

Długo tak nie pociągnę - tego się po prostu nie da opisać. A zdaniami pojedynczymi to już w ogóle. Może to również wzięło się z buntu wobec zasad. Nie po to przecież uczyli nas kwiecistej mowy ojczystej, żebyśmy mieli się ograniczać. Ktoś inny napisał, że bunt nie przemija, że się tylko ustatecznia. Wiem - Grochowiak.

 

Ten tekst niechlujnie wygląda, bo nie chciałem, nie miałem zamiaru go wyjustować - też w imię buntu.

Niech wygląda jak połamany. Niech mnie spotka zasłużona kara. Tylko co ja zrobię, jak mi klawiaturę zabiorą?! To dopiero będzie ciekawie wyglądało, nie...

 *  *  *

 

Zapomniałem, o czym miałem pisać. Może zrobię tak, jak ”Przekrój” na jednej z pierwszych stron. O pewnych rzeczach nie da się nie napisać, ale zrobić to bez konspiracji jakoś głupio. Nie jestem tabloidem. Chwyt marketingowy?

 

Po cichu liczę, że ten tekst znajdzie się pośród wyróżnionych, być może nawet trafi na okładkę. Gatekeeper nie dostanie łapówki. Nie stać mnie na to - Action Mag jest wydawnictwem non profit. Ale zrobi to z przekory. Albo po prostu dlatego, że tekst jest genialny.

 

 *  *  *

 

Nie będę pisał, że rodzina mi nic nie daje. Oprócz poczucia bezpieczeństwa. Ale co ja z tego mam, kiedy to oznacza siedzenie pod kloszem. Bo rodzina to tylko trochę znajomości więcej. Może trafi się jakaś protekcja i w rezultacie jakaś synekura. Pieniądze szczęścia nie dają. Od kwoty piętnastu złotych - jak dopowiedział AP.

 

No i od nich się to wszystko zaczęło - pogoń za wymuszoną integracją. Konformizm, nazywany przez nich górnolotnie tradycją. Rytualne obrzędy i zwyczaje, od których chcę się oderwać, ale mi to nie wychodzi. Co mnie tu trzyma - rodzina? Ja ich kocham! Powinienem ich kochać.

 

 *  *  *

 

Nie będę pisał, że nie ma sprawiedliwości. Prawa i sprawiedliwości... A Julian z Łodziey w ”Kwiatach polskich”... - nieważne. Bo i tak odrzucą najbardziej oczywiste dowody, osądzą mnie według swoich reguł: po pierwsze zawsze mam rację, po drugie jeśli nie mam racji, patrz punkt pierwszy.

 

Nawet jeśli to tylko poszlaki, są bardzo przekonujące. Przekonały mnie, jak ważne jest podporządkować się układowi, a nie dążyć do poznania prawdy, która może być szkodliwa. Może, nie musi. Czyż nie warto poświęcić prawdy w imię wyższych celów? Cel uświęca środki? A może - cel uświęca sierotki. Moralne?

 

 *  *  *

 

Nie będę pisał, że miłość to mrzonka. To uczucie, które jest ”najlepsze bez wątpienia”, kiedy minie, nic praktycznie nie pozostaje. Bo przecież tylko świadomość, że był ktoś, a teraz go nie ma. Chociaż jest.

 

Czasem pozostaje jeszcze przyjaźń - skutek uboczny - ale wtedy to marne pocieszenie. Gdyby tak można ominąć tę fazę poprzedzającą... Bez uprzedzeń, bez kalkulacji. Bez reszty - kocham cię. To nie zawsze znaczy to samo. Ale przyjaźń to fałsz. Postmodernizm.

 

 *  *  *

 

Nie będę pisał, że chcę się z tobą bzykać. To pewnie komuś przeszkadza, nawet jeśli to prawda. Jestem gejem. Nie interesuje mnie wcale, co sobie o mnie pomyślisz. Ty jesteś ukształtowny przez tych, którzy cię wychowują i utrzymują. W twojej głowie nie mieści się, że można inaczej

 

Nie masz się, czego obawiać. Nie jesteś w moim typie. A jeśli nawet to chroni cię ta mrzonka z poprzedniego akapitu. Bo mimo wszystko nie chcę tego zepsuć. Czy homoseksualny facet może być kumplem heteryka? Widać nie.

 

 *  *  *

 

Nie będę pisał, że wolność to mit. Wszystkie te historie o burzeniu murów kończą się jednakowo. No i zawsze może się okazać, że za murem nic nie ma, albo że jest gorsza rzeczywistość. Lepiej nie sprawdzać. Lepszy jest komfort niewiedzy - ”ignorancja to siła”. Wybór należy do Ciebie. Zawsze musi być jakiś wybór!

 

Bo wolność jest po to, żeby czasem z niej nie skorzystać. Bo wolność jest tylko moralnie uświadomioną koniecznością. Muszę istnieć ”tu i teraz”. Mogę oczywiście postąpić inaczej, ale tego mógłbym już nie przeżyć. Teraz to rozumiem. Kocham Wielkiego Brata.

 

 *  *  *

 

Nie będę pisał, że AM jest do dupy...

 

 

Mark Kewlar