| |
Dwie legendy
wcielone. Ona, "jedyna dziewczyna zdolna rozmrozić Alaskę", i On,
"inkarnacja Chrystusa". Dwie historie i jedna inspiracja. Z jednej strony
legenda kina, ikona seksu i wiecznie żywa mimo statusu 'r.i.p' Norma Jane.
Z drugiej - muzyk, szaleniec, symbol zła made in Ameryka, mistyk Charlie.
Mawiała o sobie, że jest ósmym cudem natury, że publiczność to jej rodzina
i że podczas snu ma na sobie tylko Channel nr 5. On - że jest Piątym
Aniołem Apokalipsy, piątym Beatlesem i przyszłym władcą ludzkości. Wszyscy
jej pragnęli. Jego wszyscy się boją.
DWA RÓŻNE POCZĄTKI
Matkę Normy Jane za bardzo wciągnęły tryby marzeń o wielkiej karierze
filmowej, więc oddała ją rodzinie zastępczej. Jednej z wielu, jakie
odwiedziła. Niepełnoletnia mama oddała Charliego znajomym, by do woli móc
rozbijać się po barach i prowadzić beztroskie życie ulicznicy. W wieku 12.
lat trafił do domu dziecka, z którego nawiał po trzech dniach skradzionym
samochodem, wybierając życie na drobnych kradzieżach i oszustwach.
Zaś 15-letnia Norma pod wpływem nalegań opiekunów wyszła za mąż za
pracownika fabryki lotniczej, gdzie również zaczęła pracować. Pewnego dnia
zawitała tam ekipa filmowców z zadaniem do wykonania - przywieźć do
redakcji materiał o najpiękniejszych zapracowanych dziewczynach USA.
Zadanie wykonała. Po pięciu latach Norma Jane znana była w świecie
piękności jako modelka gorliwa, cierpliwa, pogodna, czyli bez zbędnego
gadu gadu - idealna.
Zakład poprawczy - tam Charlie osiągnął upragnioną pełnoletność. Rok
później, już na wolności, dał sobie szansę na normalne życie. Uczciwa
praca, mieszkanie, żona. Potem ciężarna żona. Skapitulował szybko. Zaczął
rozrabiać, układać życie z drobnych przestępstw, które na sali sądowej
stopiły się w twardy wyrok siedmiu lat za kratkami. Błąd sędziego. W
więzieniu pod skrzydłami pewnego scjentologa studiował psychiatrię,
hipnozę, magię, religię i masonerię. Uff. Nauczył się wydawać podprogowe
rozkazy za pomocą radiowęzła. Czytał biblię. Imponował mu Hitler, bo "miał
na wszystko najlepszą odpowiedź".
Zmiany Normy Jane były innego wymiaru. Wkręciła się w wir show-biznesu.
Zaliczyła jedyną rozbieraną sesję zdjęciową. Zaczęła próbować się w
aktorstwie małego formatu - w reklamach. Zakończyła małżeństwo rozwodem,
jak podyktował jej 20th Century Fox w zamian za kontrakt, w którym
ustalono jej dalsze funkcje i - to najważniejsze - artystyczny pseudonim
("Na markizie widniało moje nowe imię, byłam podekscytowana. Wolałabym
jednak, by było napisane ‘Norma Jeane’, tak, by wszystkie dzieciaki z
czasów sierocińca i szkoły, które wyśmiewały się ze mnie, mogły je
zobaczyć"). Hollywood otworzyło przed nią wrota ogromnych możliwości,
podczas kiedy przed Charliem otworzyły się bramy więzienia. Był wolnym
człowiekiem.
Zamieszkał w Berkeleyowskim campusie, kiedy era psychodelic zenitowała, a
jego postać była istną jej personifikacją. Bose stopy, oczy zasłonięte
roztrzepaną czupryną. Siedział po turecku na trawniku, grając na gitarze i
śpiewając własny, hipnotyczny repertuar. Jakby był absolutnie wolny,
duchowo wyjęty z wnyków systemu.
Norma Jane zaczęła grać - choć to słowo trochę na wyrost - w filmach, lecz
jej role ograniczały się do sekundowych rólek bez większego znaczenia dla
produkcji. Często też bywała w scenach, które w finale zostawały wycięte
ze scenariusza. Pojawiała się w reklamach. Aż zagrała w "Asfaltowej
Dżunglii". Przełom. Krzywa kariery podskoczyła momentalnie. Z szeregowej
aktoreczki wyewoluowała do pierwszoplanowej gwiazdy pokaźnego formatu. W
jaki sposób? "Spotkałam właściwych mężczyzn". Podejmowane przez nią role
nie wychodziły poza schemat słodkiej idiotki. Wszędzie było jej pełno.
Filmy, gazety, telewizja, rozdania nagród filmowych. Świat ją pokochał.
Nie grała już w filmach, tylko występowała. Gwiazda absolutna.
Analogicznie grający własne utwory Charlie podziałał na studentki niczym
afrodyzjak. Prowadził z nimi króciutkie dialogowe gierki, po których
wpatrywały się w niego maślanymi oczami. Pierwszą oczarowaną bez pamięci
była bibliotekarka. Oddała mu samochód, mieszkanie, siebie (niekoniecznie
w tej kolejności). Szybko znalazła się druga chętna. Status kochanka o
niewyczerpanych siłach zaczął go wyprzedzać. Jak sława u Normy Jane, która
między jednym a drugim filmem bierze drugi ślub. Okazuje się najgorszym
typem żony - niewiernej. Dwa lata później ponownie staje w białej sukni
przed ołtarzem. Charlie rozpoczyna wędrówkę minivanem po Stanach,
przyjmując nowe dziewczyny znudzone ułożonym życiem z rodzicami. W drodze
do Hollywood, gdzie zamierzał znaleźć wydawcę z wyższej półki, by
rozpowszechnił jego jedyną płytę "Lie: The Love & Terror Cult", przygarnął
kilka następnych. Miał własny harem. Tymczasem życie Normy Jane wchodzi w
fazę wielkich zmian na gorsze. Charliego zresztą też.
DWA PODOBNE UPADKI
Harem wraz z przywódcą po dotarciu do celu poznaje główną zasadę
show-biznesu. No rules. Poza obietnicami szybkiej kariery nie otrzymał
żadnej pomocy, ani finansowej, ani prawnej, nawet gdy Beach Boys
wykorzystał jedną z jego kompozycji, nie fatygując się o pozwolenie. Do
grupy Charliego zaczęli dołączać mężczyźni, stopniowo spychając większość
kobiet do roli skundlonych kochanek.
Z drugiej strony opowiadania - kolejny ślub Normy Jane. I prawdopodobnie,
gdyby nie stało się to, co się stało, doczekałaby się dwójki potomków.
Poroniła. Dwa razy. Do bilansu prywatnych niepowodzeń doszedł kolejny
rozwód. Zaczęła podupadać na duchu i gwiazdorskiej ambicji, sięgając w
ramach ucieczki po kieliszek. Zwiększyła częstotliwość zażywania dragów,
dając całym rzeszom tabloidów okładkowe tematy.
Tymczasem Rodzina Charliego, licząca już ponad 30 osób, osiadła na
opuszczonym rancho, byłej dekoracji starych westernów. Jej charakter
przybierał coraz bardziej religijną formę, a sama rosła w siłę.
Interpretacja ocenzurowanej przez Charliego Biblii i teksty Beatelsów
stały się dla niego ideologicznym wylotem, kluczem do szczęścia, władzy i
wiecznego życia. "Kapujecie o czym mówią Beatlesi? Nadchodzi Helter
Skelter!" (tytuł utworu Beatlesów) - powiedział swojemu klanowi. W ten
sposób zabarwiona chrześcijańskim akcentem formacja wyzwolonych hippisów
przekształcała się w sektę. W oczach Rodziny Charlie był absolutnie
doskonały, każde jego słowo było faktem i prawdą ostateczną. Był ich
Bogiem wcielonym, sam nazywał siebie Jezusem-Diabłem. W końcu wyczytał w
kombosie liryki Beatlesów i Pisma Świętego główny przekaz: że nadchodzi
Armageddon i jest sposób jego przetrwania, bardzo prosty. Zabić ich, zanim
oni zabiją nas.
A zdrowie Normy Jane zaczęło domagać się lepszego traktowania, co odczuła
nie tylko ona, ale i każda ekipa filmowa, z którą aktualnie
współpracowała. Niektóre sceny z jej udziałem trzeba było powtarzać w
nieskończoność tylko po to, by całkiem z nich zrezygnować. Jej dramatyczna
ewakuacja w narkotyczno-alkoholowy matrix trwała. Do składniku porażki
doszła jeszcze bulimia. Plus pasmo nieudanych romansów. Pięknie.
Rodzina była teraz wpływowym gangiem obłąkanych popleczników mocno
niezdrowych wizji Charliego. Zaczęły się zabójstwa, najpierw przypadkowych
autostopowiczów, potem kapryśnych współpracowników. Co ciekawe, w
powszechnej opinii to Charlie zabijał, natomiast naprawdę on "tylko"
wyznaczał ofiary. Przynajmniej do czasu najgłośniejszego wyczynu Rodziny -
brutalnego morderstwa z zimną krwią żony Romana Polańskiego.
U Normy Jane media rejestrują poprawę. Zaczyna spotykać się z dawną
miłością, wychodzi na prostą, wraca do formy. Po przerwie zabiera się za
kolejne love-story, zdjęcia nakręcane są bez zgrzytów. Jest szczęśliwa.
Rodzinę jako sprawców zabójstwa żony sławnego reżysera szybko wskazuje
policja. W międzyczasie klan Charliego dostrzega widmo upadku z powodu
gwałtownej fali dezercji. Policja naprędce organizuje skuteczną zasadzkę -
główni członkowie Rodziny, w tym sam jej założyciel, zostają ujęci.
Nowy film Normy Jane przerywa jej śmierć. "Należę do tego typu dziewczyn,
które znajduje się martwe w nędznym pokoiku z pustą fiolką tabletek w
ręku". Celowe przedawkowanie. Lecz oficjalny wynik autopsji demaskuje
upozorowane samobójstwo.
Kara śmierci dla Charliego i jego najwierniejszych członkiń. Definitywnie.
Tylko zmiana prawa stanowego ratuje ich dożywociem. Teraz wszystkie są na
uwarunkowanej wolności, prócz ich mentora. Ten niedługo, w 2008 roku,
ponownie złoży wniosek o przedterminowe zwolnienie obładowane całą plejadą
warunków, ponownie podnosząc wrzaski masowego sprzeciwu, które on sam
zwykle sumuje tak: "Możecie zwalić winę na mnie, ale ja jestem tylko tym,
co jest w każdym z was ukryte".
Normę Jane pochowano w Los Angeles, bez dziennikarzy, aktorów i
producentów filmowych. Spłynęło dużo łez publiczności. Jej śmierć do dziś
pozostaje tajemnicą, a ona sama - ponadczasową inspiracją. "Pewnego dnia
moja sława się skończy i powiem - Ż egnaj
sławo, miałam cię, ale wiedziałam, że to nie na zawsze". Myliła się.
JEDNA INSPIRACJA
Niewinne dobro i opętańcze zło. Piękna i Bestia. Norma Jane i Charlie, a
ściślej: Marilyn Monroe i Charles Manson.
Marilyn Manson.
|