Mężczyzna korzystający

 

 


Здравствойте!

 

 

 

 

Czytałam ostatnio pewien artykuł w pewnej gazecie kobiecej i chciałam się wami podzielić  refleksjami jakie się we mnie zrodziły… były to wyznania byłej prostytutki. Jednak poruszyła mnie nie tyle jej historia, bo wiadomo, historia jak wiele innych w tym przypadku, biedne, naiwne studeniątko i życzliwy starszy pan, obiecujący złote góry i full kasy w zamian za pracę w agencji znajomego… Każdy zna te historyjki o pokrzywdzonych dziewczątkach nie mogących związać końca z końcem i chcących żyć godnie… normalnie łezka się w oku kręci…więc nie będę się nad nimi rozwodzić. Dla mnie głównym bohaterem tego artykułu był „ typowy mężczyzna korzystający” którego obraz został w tym opowiadaniu nakreślony. Jeżeli myśleliście do tej pory, że klientami przybytków rozpusty są tylko nienasyceni zboczeńcy, degeneraci, bogaci biznesmeni, którzy nie wiedzą co zrobić z kasą oraz  posłowie Samoobrony, to muszę was lekko rozczarować. Zgodnie z tym co przeczytałam typowy klient to.. typowy Polak… ma zadbaną żonę, dzieci, dom, samochód. Więc dlaczego tam przychodzi? Ten powód zwalił mnie z nóg… Jeden z panów wyznał bowiem bohaterce, że wstydzi się powiedzieć żonie, że lubi miłość francuską mimo iż swoją żonę bardzo kocha i w ogóle. Natomiast ten pan nie miał już żadnych oporów żeby tę samą żonę zdradzić. Tak, zdradzić. Słyszę teraz głosy oburzenia. Większość panów myśli bowiem, że to jest zwykła transakcja, ja płacę ty robisz… ale istnieje pewna różnica między tym gdy się płaci kelnerce w barze żeby przyniosła nam potrawę, a prostytutce w agencji żeby zrobiła nam dobrze. Skoro to nie jest zdrada, to czemu żony o tym nie wiedzą, skoro panowie robią to „dla dobra pożycia małżeńskiego” to czemu się do tego nie przyznają? Bo się boją, bo wiedzą… wiedzą że dla każdej normalnej kobiety kontakt jej męża z inną kobietą, czy fizyczny, czy jakaś emocjonalna więź jest zwykła prostacką zdradą!!!! Żadna kobieta przy zdrowych zmysłach nie pozwoliłaby na takie kontakty jej męża z inną. Co więcej, obcowanie męża z kobietą lekkich obyczajów może być dla normalnej kobiety obraźliwe. Bo gdy zdradza nas facet zaczynamy myśleć: „w czym ja jestem gorsza… w czym ona jest lepsza ode mnie?” a fakt, że przegrałyśmy z prostytutką, kobietą, którą może mieć każdy za parę groszy wywołuje w nas traumę i obrzydzenie… „Jestem gorsza od byle dziwki” zaczynamy myśleć. Łatwiej jest zrozumieć, że facet spotyka się z inną, bo daje mu oparcie, jest piękniejsza, młodsza, bogatsza, ale żeby nas zdradzał tylko dlatego że jakaś daje mu dupę??? I jeszcze oddaje jej za to pieniądze za które można by kupić coś dziecku? O nie, to cios poniżej pasa. Myślicie więc o sobie… a czy tak naprawdę myslicie o nas?

 

No ale weźmy pod uwagę głosy panów, że to tylko sex, to tylko dziwka. Kobieta-prostytutka  jest więc dla takiego pana przedmiotem, narzędziem rozkoszy. Nic więc dziwnego że gdy taki pan przychodzi do domu, nie potrafi rozmawiać z żoną, bo o czym niby można rozmawiać ze sprzętem AGD? Skoro prostytutki nie traktuje jako kobiety tylko jako maszynkę do robienia loda, to czemu żonę miałby traktować jak pełnowartościową kobietę? Gdyby ją traktował jako pełnowartościowego partnera nie miał by problemu z wyegzekwowaniem tej pewnej spornej rzeczy. Pan ten wyjaśnia że niby to dla jej dobra nie chce ją o to prosić, bo nie chce, żeby się poczuła jak dziwka… Ale fakt, że poczuje się jeszcze gorzej jak się dowie o występkach męża to już mężusia nie wzrusza. Sposób myślenia nie uwzględniający konsekwencji czynów jest charakterystyczny dla dziecka do 6-roku życia a nie dla dorosłego człowieka. Panowie, litości! Mężczyźni tak naprawdę robią to tylko dla siebie. Robią to, bo lubią. Lubią jak się im mówi, że wglądają jak modele, podczas gdy mają odstające uszy, krzywy nos i brak zębów na przedzie. Lubią jak się im mówi, że są świetnymi kochankami choć mają kłopoty ze wzwodem. Zadziwiające, że gdyby te same rzeczy usłyszeli od swoich żon, zostały by one posądzone o szyderstwo! Coś więc jest z takimi panami nie tak.

 

Dalej zagłębiając się w ten artykuł czytamy, że wielu mężczyzn czuje wstyd przed samym sobą i często na zakończenie igraszek każe się bić i poniżać.. to ma być niby kara za grzeszek… Skoro czują się z tym tak źle, to czemu to powtarzają? Bo lubią? Bo nie ma nic wspanialszego dla zakompleksionego durnia niż fałszywe ochy i achy pierwszej lepszej kobiety!!! Czy to jest normalne? Nie, absolutnie nie. Taki mężczyzna cierpi po prostu na poważne zaburzenia osobowości. Ma poważne problemy z własną samooceną. A na taką dolegliwość potrzebne jest coś więcej niż tylko ulotne, tymczasowe podbudowanie swojego ego z pomocą prymitywnych sposobów. Potrzebna jest praca nad sobą. Potrzebny jest masarz duszy a nie dolnej części ciała. Zadziwiające, że niewielu mężczyzn wpada na pomysł, żeby po prostu udać się do psychologa, pieniądze te same, a efekty długotrwałe. Taki mężczyzna wyleczył by się z kompleksów, zyskał pewność siebie i stał się normalnym człowiekiem, a nie jak dotychczas przyczajonym pędrakiem, którego szczytem osiągnięć jest powiedzenie do dziwki „zrób mi dobrze”. Nie oceniam tu jednak majętności zewnętrznej tego pana, bo może on być równocześnie człowiekiem „sukcesu”, prezesem firmy, szanowanym obywatelem, ale pod względem wyposażenia wnętrza jest wrakiem. Dla takich osób widzę tylko jedno rozwiązanie, szybka interwencja psychologa. W przeciwnym razie stan takiego osobnika może się jeszcze pogorszyć. Może on po pewnym czasie zacząć odczuwać wstręt do siebie, a wtedy bicie panienki w lateksie już nie pomoże. Może to doprowadzić do depresji, wycofania się z kontaktów społecznych, utraty rodziny, pracy… ufff sporo tego. Znam paru mężczyzn którzy przez panienki stracili wszystko. Najpierw żonę, potem przehulali majątek, utracili firmę. Oczywiście coś takiego może się przydarzyć tylko w momencie kiedy facet ma w sobie zalążki normalności, bo jeżeli nie widzi nic złego w zdradzaniu, co więcej sprawia mu to frajdę to możemy tu zacząć mówić o początkach choroby psychicznej. Wszak rozwiązłość jest jednym z pierwszych objawów schizofrenii. Ale czy naprawdę trzeba najpierw dotknąć dna, żeby móc się od niego odbić?

Jedynym motywem jaki jestem w stanie zrozumieć, a który kieruje panów do przybytków rozpusty to fakt, że np. żona jest ciężko chora, niezdolna do współżycia albo w ogóle nie lubi tego robić… i np., robi to raz do roku… ale w sytuacji gdy ma się obok siebie normalną dziewczynę, w pełni sprawną a mimo wszystko się ją zdradza… to jest jak policzek wymierzony metalową rękawicą… bardzo boli.

 

Boli mnie fakt, że w dzisiejszym świecie patologia staje się normalnością a normalność patologią. Że dla kolegów facet płacący za sex jest „gościem” a nie „biedakiem” któremu potrzebna jest pomoc. Boli mnie że cierpimy na tym my, kobiety, a mężczyźni mają frajdę. A gdy kobieta chce zadać podobne cierpienie, to już nie jest dla niej frajdą tylko kolejnym krokiem na przód zmierzającym do upodlenia. Boli mnie że kobieta traktowana jest jak przedmiot, do dymania, do oglądania, do reklamowania. Boli mnie, że kobiety zmuszone do wyścigu szczurów z mężczyznami coraz bardziej i częściej się potykają. Stają się puste, bezduszne, prymitywne. Boli mnie że wiele kobiet zasłużyło sobie na takie traktowanie… ale dlaczego mamy przez to cierpieć wszystkie????

 

 

 

Тaниa
 < tanya19@op.pl >