Po co
Po
co mi nowy tekst?
Po co mi zjeść śniadanie?
Po co mi wstać,
ubrać się, prysznic wziąć?
Żyć po co?
Kiedyś tam dawno bywałem u lekarza okulisty, bywam nadal, ale teraz to się ze dwa lata z okładem czeka na swoją kolejkę. Poczekalnie u lekarza okulisty stanowią problem niebagatelny. Przychodzisz pierwszy dwie godziny przed czasem, a wchodzisz czwarty albo piąty i to przy pomyślnych wiatrach. Wokół jest mnóstwo ludzi ważniejszych od ciebie, mają swoje historie i swoje zmartwienia. Czasami nie chcą się nimi dzielić, wtedy punktujemy. Zwykle jednak się dzielą. A jak nie chcesz przepuścić kombatanta po przejściach to on gotów w tej poczekalni wydłubać sobie oko wpychając się i tak.
Oczywiście mam ten szacunek do starszych. Wiadomo, że jak się ma doświadczenie życiowe, to już można mówić, kto jest skurwysynem, a kto nie. Większość jest. Szacunek należy się jeszcze z jednego powodu – starszych ludzi boli. Zawsze życie, a czasami jeszcze żylaki, trzustka, zęby i setki innych narządów, miliony komórek zatrutych latami dopiero co przeżytymi. Nie chciałbym być na ich miejscu, ale przecież życie zapieprza jak mały kołowrotek pod ciężarem grubej ryby i nie wiadomo, kiedy się na tym ich miejscu jednak znajdę. Może nie dziś, ale pojutrze czy za tydzień? Ze starością jest taki problem, że może nadejść kiedy chce. Dla jednych starość to któryś tam rok pobierania emerytury, dla innych czterdziestka, trzydziestka. Ja mam dwudziestkę i jedynkę, a staro się nie czuję. Tu zaskakuję czytelnika, bo spodziewał się pewnie, że właśnie odczuwam starzenie. A tu niespodzianka w formie twierdzenia – nie odczuwam. Na głowie naliczyłem cztery siwe włosy, ale od nerwicy do starzenia droga daleka i kręta. I zaraz niespodzianka w formie twierdzenia numer dwa – zajebiście młodo się czuję. Zwłaszcza, jak się porównuję z nie-wykształciuchami, co to już pomykają z pustakami na budowie. Jasne, że wolę sobie siedzieć, pierdzieć w fotel i pisać, czytać, komentować. Taki przywilej. Młodość musi się wyszumieć, a w najgorszym wypadku nie musieć pracować.
Cały czas mi przychodzą sms żebym ściągał dzwonki. Jakby im odpisać, że jestem głuchy i żadnego z tych dzwonków nie usłyszę to może by przestali. Albo i nie, próbują mi tłumaczyć, że to nie żywi ludzie ale system masowej korespondencji. Dlatego te kody, dlatego nie możesz napisać „poproszę dzwonek z Gosią Andrzejewicz, ten taki o kłamstwie”, bo wtedy system odrzuci. Trzeba w deseń HGU.12.14, nic z tego nie rozumiem. Gdybym chciał panienkę do domu to bym wysłał HUJ.76.28 i by starczyło? Te cyferki w ogóle mają jakieś znaczenie? Dzwonek dla chorych z zespołem Downa – UUU.82.92, dzwonek dla ludzi starszych – UCH.98.00, dzwonek dla pieniaczy – SPR.65.89, dzwonek dla weterynarzy – HAU.22.23
Wróżę sobie wielką karierę, tylko jeszcze nie wiem, w czym. Można zrobić takie audiotele z nagrodami, że niby kim ja będę za pięć/dziesięć/piętnaście lat. Do wygrania mój autograf, chyba, żebym był jakimś robolem, to wtedy bez nagród. Młodość młodością, a optymistyczne podejście do życia swoją drogą.
Always look in the bright side of life
Always to takie podpaski