"Nigdy
więcej..." część I
Rotem ma 26 lat i pochodzi z Izraela.
Wieku 18 lat, tak jak jego rówieśnicy rozpoczął trzyletnią służbę
wojskową w izraelskiej armii. Mimo iż, jak sam przyznał, w wojsku zajmował
się tym, co go interesowało-pracą z dziećmi, to od początku nie umiał
zaakceptować siebie w roli żołnierza.
Przeszkadzało mu, że grupa oficerów decyduje za niego
co ma robić, że jest do czegoś zmuszany. Nie akceptował sposobu w jaki
izraelska armia i rząd traktują Palestyńczyków. Rotem sądzi bowiem, że
zdrowe relacje między Izraelczykami, a Palestyńczykami można budować tylko
pokojowymi metodami, a nie przez budowanie murów, represje, okupację
Autonomii. Mając takie poglądy nie mógł długo służyć w armii.
Ostatecznie z wojska odszedł po roku. Nie
była to łatwa decyzja. Po pierwsze nie znał nikogo, kto odszedł z armii, gdyż
w Izraelu służbę wojskową traktuje się jako coś
oczywistego . Jest to patriotyczny obowiązek, który bezdyskusyjnie muszą
wypełnić zarówno mężczyźni jak i kobiety. Po drugie nie znał żadnej
organizacji, od której mógłby oczekiwać wsparcia, chociażby psychicznego.
Po trzecie "porzucając" armię właściwie pozbawił się możliwości
zrobienia kariery zawodowej w Izraelu. Jakby tego było mało za nie wypełnienie
patriotycznego obowiązku trafił do więzienia, w którym ostatecznie spędził
miesiąc.
Po
wystąpieniu z armii Rotem przez rok podróżował po świecie i wygłaszał wykłady
na temat sytuacji objectorów w Izraelu. Po powrocie do kraju zajmował się
działał bardzo aktywnie m.in: wspólnie z feministkami prowadził poradnictwo
dla refuseników, zorganizował alternatywny obóz dla młodzieży,działa w
ruchu anarchiści przeciw murowi. Poza tym zorganizował skuteczną lokalną
kampanie przeciw lokalizacji muru w miejscu, w którym mieszka. Wspólnie ze społecznościami
żydowską i palestyńską, które udało mu się zaktywizować, doprowadził do
przesunięcia planowanej budowy, tak że omija sporą część palestyńskich
ziem, do których ich właściciele straciliby dostęp. Obecnie studiuje i
zajmuje się organizacją spotkań, warsztatów i dyskusji, na których młodzi
Izraelczycy mają szanse poznać członków społeczności palestyńskiej,
dowiedzieć się w jaki sposób wystąpić z armii, podyskutować o różnych
problemach Izraela. Celem tych spotkań
nie jest przekonanie każdego kto na nie przychodzi by odmówił służby
wojskowej. Rotemowi chodzi przede wszystkim o to, by
pokazując młodym ludziom alternatywę, sprowokować ich do zadania sobie paru
pytań - służyć w armii, czy nie? Popierać politykę rządu Izraela wobec
Palestyńczyków czy protestować przeciwko niej?
Jaką alternatywę dla Izraela widzi Rotem?
Taką, która opierałaby się na prawdziwej demokracji, równości miedzy
Palestyńczykami, a Izraelitami, tolerancji i
wzajemnym szacunku. Nie jest to ani łatwa ani bezbolesna droga, ale zdaniem X
jedyna, która może prowadzić do trwałego pokoju w
Izraelu. Ma świadomość, że "prawdziwa demokracja" to sytuacja, w
której on,Izraelczyk , przestaje się cieszyć przywilejami, które dyskryminują
Palestyńczyków, sytuacja, w której
wszyscy Palestyńczycy, także ci popierający Hamas mają takie same prawa
wyborcze jak Izraelczycy. Jednak
jeśli ma wybierać między "prawdziwą demokracją" ze wszystkimi jej
zagrożeniami, a obecną sytuacją, która gwarantuje mu różnego rodzaju
przywileje, wybierze demokrację. Zdaniem Rotema
polityka prowadzona obecnie przez przywódców obydwóch narodów, jedyne do
czego może prowadzić to do kolejnych ofiar po obu stronach muru. Poglądy Rotema nie wynikają jedynie z jego idealizmu i wiary w ludzi. Żyje on w
Izraelu, pracuje społecznie, spotyka się z różnymi ludźmi, uważnie przygląda
się temu co się dzieje w jego kraju i widzi, że na poziomie lokalnym Palestyńczycy
i Izraelczycy są w stanie razem żyć i współpracować. Jest to najlepszy dowód
na to, że alternatywa, której pragnie jest możliwa.
A jak na działalność Rotema patrzy jego
ojciec, który jak sam szczerze przyznał żyje z traumą Holocaustu i
dlatego kieruje się zasadą "Nigdy więcej" i chce by Izrael był państwem
silny i bezpiecznym, nawet jeśli cena tego bezpieczeństwa jest wysoka. Dużo
czasu zajęło mu zaakceptowanie decyzji syna o jego wystąpieniu z armii.
Prawie przez pół roku nie odzywał się do niego, gdyż uważał, że to co
zrobił było zdradą zarowno ojczyzny jak i rodziny. Teraz jest już lepiej choć
wciąż nie wszystkie działania i poglądy Rotema zyskują
aprobatę w oczach jego ojca. Jednak mimo wszystko jego ojciec zrozumiał,
że to co robi jego syn jest potrzebne. On, tak jak spora
część mieszkańców Izraela, nigdy nie
poznał wielu członków swojej rodziny- zginęli. On żyje tylko dlatego, że
jego rodzice mieli więcej szczęścia niż inni- takie doświadczenia nie tylko
wpływają na punkt widzenia, ale także wypaczają go. Zwłaszcza, jeśli głęboko
zakorzenione lęki dodatkowo podsycane są przez rząd, którego propaganda głosi,
że Izrael musi być silnym, gdyż wiele innych państw chce go zniszczyć. Jego
syn i ludzie, z którymi działa tej traumy Holocaustu nie mają. Inne
pokolenie, inne doświadczenia, inne spojrzenie. Dzięki temu wyraźniej widzą
gdzie jest granica miedzy dobrem, a złem. Bo przecież, stwierdza ojciec, hasło
" Nigdy więcej" nie znaczy tylko "Nigdy więcej prześladowań i
mordowań Żydów", ale także to, że nie chce by jakikolwiek inny naród
był prześladowany i mordowany i to jego syn i ludzie mu podobni, stając w
obronie Palestyńczyków przypominają