SONDA NA WPÓŁ ULICZNA Z POINTĄ



WSTĘP

- A ja nie daję. Co mnie obchodzi co robią wszyscy? Hahaha! - z szyderczym śmiechem odłożyła słuchawkę. Pokręciła głową z dezaprobatą. - Wiesiu, wiesz co mi proponowali?
- Pewnie żebyś dała dupy za pieniądze. A ty głupia się nie zgodziłaś. Cnota nie skarb. Zwłaszcza po dziesięciu latach małżeństwa.
- Oj Wiesiu, skończ z tymi złośliwościami. Przecież chyba się cieszysz, że twoja najdroższa Cipunia szanuje siebie. I ciebie przy okazji też, mój drogi.
- Mnie?
- Ciebie, ciebie, koteczku.
- Niby jak?
- Jak i jak, ty to chciałbyś, żeby wszystko ci powiedzieć, podać na tacy, talerzu i może jeszcze w szklance! W filiżance nie, za droga. Proponowali mi, żebym dała im dywan do prania. Co oni sobie myślą? Że ja kocmołuch jaki, o czystość nie dba?
- Pewnie, że kocmołuch, hehe. Popatrz na siebie, flejo.
- To ty na siebie popatrz! Gbur, świnia. Siedź tu sobie, gburze wstrętny, ja idę do Mani.
- Z jęzorem. Baby. I daj takiej.


SONDA WŁAŚCIWA
(pytanie: On daje. A ty?)

- A ja nie daję. Współczuję tym ludziom, ale co poradzę? Czy moje dwa złote mogą ich przed czymś ochronić? Zresztą, nie chcę dorabiać ideologii. Po prostu nie i już. Co zarobiłem to moje. Chyba, że podają konkretny powód, powiedzmy, komuś do biletu zabrakło i muszą pożyczyć. Da się załatwić, jeśli delikwent wygląda porządnie i zgodzi się, by pójść z nim do kasy, to nie ma problemu. Tak samo, jak młodzież gra na gitarach czy innych tam. Pracują, muzyk też zawód, umilają chodzenie ulicami... Trzeba dać, niech sobie zarobią. Ale jak jakieś lumpy opowiadają o niezwykłych chorobach i nieszczęściach? Ja rozumiem, mogą cierpieć, może im być źle, ale są tacy, którzy zachowują jednak resztki dumy i nie wychodzą na ulicę żebrać. Przykro mi tylko w takich przypadkach, jak w przejściu podziemnym przy Galerii. Człowiek na wózku inwalidzkim, którego rodzina, czy inni opiekunowie przywożą, znoszą po schodach i sadzają z psem na kolanach, by zarobił na siebie. Bo jest śmieciem, bezużytecznym pasożytem.


- A ja nie daję. Jestem nosicielem żółtaczki. Jeśli dam, to i tak odrzucą moją krew. Po co dodawać im roboty?


- A ja nie daję. Nic nikomu nie daję. Jestem niepotrzebna. [chlip chlip] Nikt mnie nie kocha, bo też nie ma za co. Mam brzydkie buty i nawet jak wystawiłam worek ze starą odzieżą na ulicę, to nie wzięli, bo było ode mnie. Jestem jak mszyca. Brzydka, obleśna i szkodliwa. Jak się na czymś pojawię to zniszczę, zepsuję. [chlip] Dajcie mi coś ostatni raz, zawieźcie do miasta z wieżowcami! Nawet nie mogę ze sobą skończyć, bo chcę umrzeć skacząc z wysoka, a na mojej wsi same chałupy, co to dwa piętra najwyżej...


- A ja nie daję. Wszyscy moi kumple dają wpierdol jak tyko zobaczą takiego jak ty. Ale ja nie. Ja jestem inny. Idę na studia. Wieczorowe, bo pracuję. Mam dziewczynę, chcemy się pobrać. Ostatnio nawet przestałem używać prezerwatyw. Idź dalej spokojnie... Choć jesteś pierdolonym skurwielem, gnoju!!!


- A ja nie daję sobie w kaszę dmuchać! Jeszcze ktoś by popluł...


POINTA i konkluzja zarazem

Dołącz do nich. Nie dawaj.





yakanaka