I need a hero
Chcemy żyć według ideałów, z niewinnością dziecka patrzeć na świat. Szukać szczęścia , lub budować swoje własne. Tak czy inaczej , pragniemy słodkiego , miłego życia.
Wtedy okazuje się , że nie damy rady. Coś nam przeszkadza. Wcześniej czy później , wszystko minie , nawet jesli jakimś cudem doświadczamy skończonej idylli.
Co z tego.
Życie jest jedno ( mnisi buddyjscy polemizowaliby z tym stwierdzeniem... ) , trzeba uczyć się z niego korzystać.
Uczymy się uczyć. Staramy się cały czas. Wychodzi nielicznym i to niezbyt często.
Inaczej mielibyśmy raj na ziemi.
Ewentualnie , piekło korporacyjne - bogatych , zdegenerowanych grubasów odżywionych w Mc Donalds , dobijających bliźnich w imię Pana Naszego. W Kościele można się pokazać. Poszpanować tym , co się ma.
Grzech pychy w domu Boga.
Fakt , ten dom jest wszędzie. Mury dzielą a nie łączą. Zawsze tak było.
Gdy jednak mamy już namiastkę szczęścia - dla każdego inaczej to wygląda , wbrew pozorom, to nieuchwytne "coś" co sprawia , że uśmiech towarzyszy naszej twarzy - to w jakiś sposób , w jakimś czasie , zaczynamy zmieniać się w tą złą stronę. Nie każdy to zauważa. Materializm niszczy w nas to , co ludzkie. Zapominamy , kim byliśmy. Zmieniamy się... ku dorosłości idziemy , jak mówią ignoranci.
Niekoniecznie źli , koniecznie jednak poważni. Naznaczeni jakimś piętnem - cierpienia , melancholii , smutku. Czegokolwiek , co nie kojarzy się z tą krainą wiecznej szczęśliwości.
Takie jest życie. Są tacy , którzy starają się odejść od schematu. Albo po prostu boją się przestać być dziećmi.
Jednak , rzadkością są tacy , którzy twierdzą , że coś można zmienić. Nawet tylko wokół siebie. Aż i tylko - w sobie.
Zrozumiałem , że mylę się zbyt często. Popełniam błędy. I nie wszystkich uniknę. Nie jestem nikim szczególnym. Jestem człowiekiem , mam wolną wolę. Decyduję o sobie.
Mój własny bohater nieidealny - ja. Staram się pomagać innym. Zmienić świat ? Słyszę wasz śmiech... z czego on się bierze ?
Z tego samego , co i mnie zmieniało. A teraz ja wracam. Do ideałów. Do przeszłości. Niepopularnej , nieakceptowalnej. Śmiesznej , w jakiś naiwny sposób.
Dobrze mi z tym , jeśli choć jednej osobie będę mógł pomóc. Poczuć się bohaterem , nawet bez szczególnej mocy. Rozrywanym przez natłok myśli , sprzeczności. Owszem , trudne jest życie kroczących drogami współczucia. I choć pełen wad , paradoksalny i zagubiony , staram się odnaleźć w sobie to , co najlepsze według mnie. Humanizm. To co nas czyni innymi od reszty.
To niechciane bohaterstwo - walczyć , mimo świadomości , że wygrana może nigdy się nie spełnić. Walka może cię przerastać. Czasami może wydać się beznadzieją. A jednak - stoisz , walczysz. Z uniesioną głową. Żołnierz własnej armii. Własnej małej wojny , przeciw rzeczywistości , której nie możesz akceptować. Denerwuje cię śwait , do którego nie pasujesz. Wszystko podlega zmianom. Na wszystko jest czas. I szansa.
Stracone szanse powodują , że upadamy. Silnijesi później , słabsi o wiele wcześniej.
Dlatego jest tak mało bohaterów. Z czasem każdy się podda. Być może , wszyscy przegramy.
Póki co jednak...
Walczę.
O co ? Z czym ?
Będę wiedział , gdy nadejdzie ta chwila.
Wierzę , że mamy wiele szans na to , by wpłynąć na nasze życia. Nawet jeśli w wielkich trybach systemu jesteśmy tylko pyłem.
Te wielkie mechanizmy też kiedyś się zatrą. Przestaną działać tak nieczule , bez emocji. Mechaniczne części odmówią posłuszeństwa. Zbuntują się przeciwko biernej akceptacji.
Tak być musi.
Mam taką nadzieję.
Nie...to nie tylko nadzieja.
To prawie pewność.
Może naiwna.
A jednak wolę myśleć , że w tej walce można nie tylko nie przegrać , ale nawet wygrać.
Wam też tego życzę.
Zachwianej , wątpiącej pewności.
Mimo wszystko.
PS - Tekst powstał na trzeźwo i bez narkotyków. Wbrew pozorom ;)
PS - Niczego nie słuchałem , może poza szumem kompa.
Piszcie. :) Maile kierujecie na adres bialymistyk@wp.pl , link jest zamieszczony tutaj
Dla zainteresowanych mój blog - www.bialymistyk.eblog.pl