Selibrejszon in dhi eyr

krotochwila


Rozmowa, to jest ważna i pożyteczna rzecz pełniąca funkcje publiczne i społeczne. Może być niekontrolowana i planowana, umówiona, zamówiona, o pracę, przypadkowa, nie na temat, w związku z czymś, o czymś, o kimś, z kimś, na kimś. Może też być zupełnie bezsensowna, ale i pobudzająca, wyjaśniająca wiele spraw, załatwiająca, umawiająca, rozmowa - pocieszycielka, bohaterka, przyjaciółka, kochanka. Rozmawiać możemy z kimś; z jedną osobą, z dwiema, rozmawiać w grupie, do grupy, przemawiać do tłumu, do ludzkości, w imię ludzkości. Możemy też mówić do siebie, choć to podobno niezdrowo. Niemniej moją ulubioną formą rozmowy jest dialog z telewizorem, kiedy prezenter kanału informacyjnego wita nas słonecznym: "Dzień dobry!"

Mój Dziadziuś, na ten przykład, zwykł rozmawiać z prezenterką Teleexpressu. Mówił jej: “Dzień dobry” na początek programu i pobłażliwe “Baj, baj” na sam koniec, kiedy i ona życzyła telewidzom wszystkiego dobrego. Podczas seansów Discovery zwykł mówić do hasających tam dinozaurów: “No popatrz mały, jaki ty jesteś sprytny”, zaś w czasie historycznych wystąpień Hitlera, orzekał: “Ale Ty stary masz nasrane pod czaszką.” Tak, Dziadek potrafił rozmawiać z telewizorem.

I tak na głowę bije go babcia. Najlepsze dialogi zdarzają jej się w czasie emisji amerykańskich produkcji kina familijnego: “Ty głupi!” (do Johna Travolty), “Dzieciak Ci ucieka! Jest za Tobą! Wchodzi do windy, łap go! Tu!" - i, z wyrzutem w głosie, "No choooooleraaaaa!”. Potem zaś do mnie: “Wariacji można dostać! Co za ojciec! Magda! Co za ojciec!”. Żeby oglądać z babcią filmy, to jednak trzeba mieć zdrowie; nie lepiej jest u niej z polityką. Wiadomo, że jak czasami widzi się w telewizorni jednego politykmena z drugim, to się rzuca fallicznymi półsłówkami - niemniej rozmów Babci z takim prezydentem nic nie przebija. Zwłaszcza, jak prezydent się jej myli z premierem. “Czort by go smyrał!”, “Uśmiecha się jak żaba!”, “Trzymajcie, bo telewizor puknę!” - i tak dalej.

***

Może to rodzinne, kto wie, ale ja raczej z telewizorem nie rozmawiam. Dawniej zdarzało mi się, że mówiłam do mojego pudła (starego komputera), gdy nie chciało działać. Ale czasy się zmieniły, rzeczy przeminęły, dziś mówię raczej do siebie, śmieję się do monitora i krówki ciągutki nawijam na palce. Selibrejszon in dhi eyr.

 

nZorka [kandyzowane.wisnie@gmail.com]
źródełko: www.bawidelka.wordpress.com