one step closer


I już nadszedł dzień, już nadszedł ten dzień!
Może będzie mym najlepszym dniem, a może nie. [K 44]



    Z jej biurka podnoszę pieczywo Wasa, uwaga: crisp'n light beauty. Z wściekłoróżowego pudełka dowiaduję się, że: Als het lichhaam zich van binnen goed voelt is dat de buitenkant te zien, czyli: Źródło Twego piękna bije wewnątrz Twego organizmu. O cholera. Filozofia na opakowaniu sprasowanego chleba, tuż obok sylwetek wychudłych modelek. Eucharystia dla singielek. Bierzcie i jedzcie z tego wszystkie. To jest bowiem czysty błonnik. Za niedługo na tych serial-boxach zaczną parafrazować Nietzschego: Ta, która z nadwagą walczy, winna uważać na efekt jojo. Kiedy bowiem spoglądasz w cellulit, on również patrzy na Ciebie. Wasa rządzi, Wasa radzi, Wasa nigdy was nie zdradzi. A jeszcze wczoraj byliśmy inni. Coś dziwnego stało się ze światem.

    Ponoć jest z tym tak, jak z niemowlakiem - łatwo to rozbudzić, lecz piekielnie trudno u$pić. Pojękujesz przeciągle jak szczenię, któremu zdechła suka. Rozmieniłaś się na drobne. Zrobiłaś sobie z życia stosunek przerywany. Gdy rzygasz, to wydajesz dokuczliwy sensualnie dźwięk. Jesteś jak android, który nie potrafi przejść testu Turinga. Jak pszczoła uczulona na nektar. Trzymając się za podbrzusze upadasz bezwładnie - niczym poroniony płód - na kazirodczą, przeraźliwie zimną, ociekającą treścią żołądkową, łazienkową posadzkę. Połykasz pigułkę zaciśniętą w lewej dłoni.

    Zabójcza substancja reklam. Produkt popkultury, rezultat pojebanej cyberprzestrzeni blogów dla osób takich jak ty. Znów zanotowałaś spadek i kolejna radosna notka pojawia się na serwerze. W komentarzach gratki, pozdruffka, kwiatuszki. Jakby to był jakiś pieprzony RW z Ogame. Już niedługo gra się skończy. Ach tak, zapomn!ałem. Ty przecież jebniesz tym wszystkim. Ju†ro.



a n Φ m a l y