« poprzednia | spis treści | następna »  
Pro Evolution Soccer 6
Cybeł
     Byłem przekonany, że te święta upłyną mi tak, jak i ostatnie, czyli pod znakiem nudy, tradycyjnych spotkań rodzinnych i odgrzewanych kotletów w telewizji. Nie wziąłem jednak pod uwagę, że jeszcze przed Gwiazdką zawita do mojego domu śliczne pudełeczko z Pro Evolution Soccer 6. Teraz już wiedziałem, że to nie będą zwykłe święta.

       

     Na pudełku swe bujne uzębienie prezentuje Maciek Żurawski, czyli wszystko jest w porządku. Po raz pierwszy w historii, nowa odsłona tej znakomitej serii doczekała się pełnej, polskiej wersji językowej. Spolszczeniu uległy nie tylko wszystkie napisy pojawiające się na ekranie, ale także głosy komentatorów. Wzorem konkurencyjnej FIFY, postanowiono zatrudnić do tego zadania najlepszych specjalistów na rynku. W grze EA Sports produkowali się ze średnim powodzeniem Szpaku i Wodomierz, w PES 6 możemy posłuchać duetu polsatowskiego - Matiego i Romana. Dlaczego piszę o tym na samym początku tekstu? Ponieważ uważam, że to najgorszy element tego wydania, a potem zamierzam już w głównej mierze słodzić.

     Na samym początku byłem do tych panów dość przychylnie nastawiony, zamierzałem nawet przymknąć oko na jakieś drobne wpadki, bo to przecież ich debiut. Jednak po rozegraniu kilku spotkań, musiałem wyjąć schowaną głęboko w szufladzie "zgryźliwą karteczkę" i wynotować kilka perełek, bo aż szkoda by było tego nie opublikować. "Minimalne prowadzenie przy stanie 2:1", "Drużyny zamieniły się stronami boiska", "Tracą posiadanie piłki" i mój faworyt: "Piłkarze obu zespołów nie lubią się, oby czekały nas wspaniałe zawody". No pięknie, pięknie. Siekiera się aż w kieszeni otwiera. Albo to: "Rozgląda się za partnerami". Niby wszystko z pozoru wydaje się być OK, ale mam nieodparte wrażenie, że to fraza żywcem przeniesiona z pierwszego, lepszego filmu gejowskiego. Kto wymyślał takie brednie? To tylko kilka przykładów, ale zapewniam was, że podobnych cudów komentarzu jest tutaj o wiele więcej. Jakby tego było mało, wypowiadane kwestie czasami nie mają kompletnie nic wspólnego z wydarzeniami dziejącymi się na boisku. Na dodatek rozmówki obu panów brzmią sztucznie, nie kleją się. Albo należało z tego zrezygnować, albo lepiej się przyłożyć. A tak, efekt jest mizerny. Nigdy też nie byłem zwolennikiem talentu komentatorskiego redaktora Kołtonia, ale to, co wyprawia tutaj, wygląda trochę na kpinę. Nie dość, że z reguły odzywa się sporadycznie, rzucając mało znaczące kwestie, to jeszcze brzmi jak zakatarzony wieprz, za przeproszeniem.

     Powyzłośliwiałem się, teraz pora przejść do przyjemności, bo najogólniej mówiąc, do tego sprowadza się granie w nowego PESa. Dotychczas jedną z największych bolączek serii był brak licencji na ligi, kluby itp. W "szóstce" jest z tym już o wiele lepiej, bo pojawiły się wiernie odwzorowane kluby francuskiej Ligue 1 Orange, włoskiej Serie A, hiszpańskiej Liga Espanola i holenderskiej Eredivisie. Nareszcie grając Barceloną nie muszę oglądać śmiesznych zazwyczaj podróbek typu Masso, zamiast Messi. Oprócz tego pojawiło się też sporo zespołów, których dotychczas brakowało. Można ruszyć do boju Celtikiem Glasgow, czy Olimpiakosem Pireus. Pojawiły się także nowe drużyny narodowe, wśród nich m.in. Argentyna, Szwecja, Holandia, Hiszpania i Włochy.
 
          

     Także każdy fan jakiejś wielkiej gwiazdy znajdzie tu coś dla siebie, bo podobnie jak to miało miejsce w poprzednich odsłonach, każda z nich posiada system unikalnych zdolności, charakterystycznych tylko dla niej. Zwiększyła się tylko ich liczba. Ilość zagrań dostępnych dla wszystkich kopaczy przekroczyła już niebagatelną granicę 150! Zapewne nieraz zdarzyło się wam, że podczas telewizyjnej transmisji super ważnego meczu dojrzeliście jakiś zwód, który was totalnie oczarował. W tej chwili już praktycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by po kilku dniach treningu odtworzyć go na ekranie własnego monitora.

     Dla nieco bardziej ambitnych i, co ważne, bardziej wytrwałych graczy przygotowano tryb kariery. Można w nim usiąść za sterami dowolnie wybranego klubu, jednak dość znacząco różni się od standardowej kariery. Tutaj nie ma znanych nazwisk, pierwszy sezon rozpoczynasz w drugiej lidze, dopiero potem można piąć się na szczyt. Także zdolności twoich podopiecznych pozostawiają wiele do życzenia. To w dużej mierze zbieranina młodziaków, którzy stawiają swe pierwsze kroki w zawodowym futbolu. Aby odnieść jakikolwiek sukces trzeba nieustannie pracować nad ich formą i umiejętnościami, bo inaczej nic nie osiągniesz. Na poziomie trudności 3, na którym zwykle grywam w PESa, przegrałem tu pierwszych 6 spotkań! Dopiero po jakimś czasie, gdy przyzwyczaiłem się do nowej sytuacji, a chłopcy nabrali ogrania, zacząłem punktować rywali. Gdy wygrasz już parę meczów, a zainteresowanie twoim klubem wzrośnie, będziesz mógł dokonać kilku transferów.
     Mniej cierpliwym polecam tradycyjną Ligę, która oferuje zabawę wcale nie gorszą, tyle, że mniej rozbudowaną. Nie ma tu transferów, treningów i tych wszystkich pierdół. Zostało tylko to, co najważniejsze, czyli podstawowe statystyki, ustalanie składu i mecze. Dodano także zupełnie nowy tryb - Internacional Challenge. Są to typowe mistrzostwa świata, ukryte pod inną nazwą, bo oficjalna, jak wszystkim powszechnie wiadomo, jest zarezerwowana na wyłączny użytek EA Sports. Nawet struktura turnieju do złudzenia przypomina tą prawdziwą. Najpierw rozgrywki grupowe, potem system pucharowy, mecz o 3 miejsce i finał. Rozbudowie uległ także Master League, choć są to raczej kosmetyczne zmiany. Niemniej należało je odnotować z dziennikarskiego obowiązku.

     Do tej pory, jednym z elementów, na który gracze narzekali najbardziej, były strzały z dystansu. Trzeba przyznać, że mieli dużo racji, bo trafienie w światło bramki zza pola karnego graniczyło dotąd z cudem. Twórcy obiecywali, że wezmą się za to i... Słowa dotrzymali. Swobodnie da się kropnąć z daleka, a tylko od naszych umiejętności zależy gdzie wyląduje piłka. Przesadzisz z siłą - poleci hen wysoko, spokojnie przymierzysz - powinno być dobrze. Trudniej jest za to strzelić gola z pola karnego. Nieraz będąc w sytuacji sam na sam zakląłem sobie szpetnie pod nosem, bo minimalnie źle przechyliłem analoga i futbolówkę można było zdejmować z dachu stadionu. Parę razy miałem też wrażenie, że jestem robiony w bambuko, bo niby siła uderzenia była odpowiednia, kierunek też, a napastnik puszczał w kierunku golkipera leciutki lobik, który rzecz jasna zatrzymał się w "bezpiecznych rękawicach bramkarza" (znowu cytat z nieśmiertelnego Matiego). Sporo problemów nastręczają też podania. Nie wiem tylko, w którym kierunku poszły zmiany, bo albo poprawiono zauważalnie grę obronną, albo zmniejszono wagę "passów". Znacznie częściej niż dotychczas doskonałe zagranie jest przechwytywane przez defensora. Niewątpliwie należy zaliczyć to jako zaletę, bo miałem nieodparte wrażenie, że dzięki temu gra jeszcze bardziej się urealniła.

           

     Wydaje mi się także, że popracowano nad zachowaniami arbitrów. Znacznie częściej popełniają błędy, co w spotkaniach z żywymi przeciwnikami może być przyczyną niejednego ognistego sporu. Kilka razy zdarzyło mi się, bowiem przyłapać sędziego na ewidentnych błędach w ocenie spalonych, jak i zagrań faul, także na polu karnym. Swoją drogą, ciekawe, czy programiści ze Sports Interactive kontaktowali się w tej sprawie z Konami? Przecież z najnowszym Football Managerze postąpiono identycznie, uczłowieczając, tych dotąd nieomylnych cyborgów.

     Wyraźnie widać też pracę wykonaną na oprawą graficzną. Choć nadal zawodnicy są nieproporcjonalnie rośli w stosunku do boiska, to nie przeszkadza to w aż takim stopniu jak choćby w "piątce". Poprawie uległa animacja piłkarzy, coraz mniej widać, że ślizgają się po murawie, zamiast po niej biegać. To wychodzi dopiero przy szczegółowych powtórkach, jest więc postęp. Znacznie ładniej wyglądają także same facjaty. Jeszcze niedawno PES był pod tym względem daleko za FIFĄ, ale najwyraźniej nadrabia dystans.

          

      Oprócz komentarza, największe zastrzeżenia mam do muzyki, która nam przygrywa. EA Sports stara się, co roku wykupić jakieś dobre kawałki, które nie psułyby radości z kopania wirtualnej piłki. Konami ten element traktuje wyraźnie po macoszemu i wrzuca wszystko, co wpadnie im do rąk. A że najczęściej nie są to dobre utwory, więc szybko ma się je ochotę wyłączyć w menu (BTW: Menusy nadal są strasznie brzydkie i mało intuicyjne).

      Zamierzałem jako końcową ocenę dać 9. Po krótkim namyśle stwierdziłem, że muszę trochę notę obniżyć, głównie ze względu na fatalny komentarz. Cały czas mam jednak na względzie, że to debiut CD-Projektu, Borka i Kołtonia przy tego typu pracy. Tak, więc, tym razem będę pobłażliwy i zjadę o 0,5 punktu. Jeśli podobnie będzie za rok, wtedy już nie mogą liczyć na moją dobrą wolę. Tym optymistycznym akcentem żegnam się z państwem...

jest po polsku
coraz więcej licencji
poprawiono strzały

polski komentarz,  niestety
brzydkie menu
cena

Gatunek: Sportowa
Producent: Konami
Dystrybutor:
Konami
Procesor: b/d
Pamięć: b/d
Karta Graficzna: b/d
HDD: b/d
System: Windows XP SP2, Windows 2000 SP4 lub Windows Vista

« poprzednia | spis treści | następna »