« poprzednia | spis treści | następna »  
Gry dla dwojga
 Phantasmagor

Zapewne niejeden z Was, graczy, miał do czynienia z podobną sytuacją: Wasza druga połówka nijak nie chce zasiąść do wspólnego, sielankowego grania – po prostu nie i już! Mimo Waszych próśb, gróźb i zapewnień staje okoniem i twierdzi, iż gry są nudne i nieodpowiednie dla osobnika w Waszym wieku. Albo przyjeżdża kuzynka pragnąca spędzić chwilkę przy kompie na radosnej rozgrywce. Tylko, w co? Quake odpada, CS raczej też...

W tym właśnie celu powstał ten tekst – by przybliżyć czytelnikom GC kilka produkcji umożliwiających zabawę kilku pokoleniom rodziny, niekoniecznie jednej płci. Zapraszam do lektury. Uwaga, wszystkie gry sprawdzone w wyżej opisanych sytuacjach, z doskonałym skutkiem.

Ballance

Gatunek gry: logiczno-zręcznościowa
Wydawca oryginalny:
Atari
Data wydania oryginału: 4/2004
Oryginalna strona gry:
http://www.ballance.org/news.htm

Gra, która zdaniem całej branży, jest genialna w swojej prostocie, za to niewiarygodnie niedoceniona przez nią samą. Jej założenia są proste jak konstrukcja cepa – gracz otrzymuje kulę, którą należy przeprowadzić przez najeżony pułapkami (za sprawą wstrętnych twórców!) poziom. Nie ma żadnej fabuły, tudzież misji – tylko Ty, kula i tor. Samo południe. Oczywiście samo toczenie głupiej bryły szybko by się znudziło, więc sprytni developerzy urozmaicili grę kilkoma ciekawymi elementami. Pierwsza z nich jest rodzaj naszej kulki – w zależności od poziomu (i rozmieszczonych na mapie transformatorów) możemy toczyć owal w trzech gatunkach – papierowym, drewnianym i kamiennym. Jako, że w Ballance zaimplementowano wszystkie prawa fizyki i siły (dośrodkową i odśrodkową) każda z nich zachowuje się inaczej. Sprawdzają się też przy wykonywaniu rozmaitych gierek logiczno-zręcznościowych: papierowa, najlżejsza, może wznieść się na wyższy poziom za pomocą wiatraka, za pomocą ciężaru kamiennej przesuniemy ciężkie skrzynki blokujące drogę, a drewnianą zręcznie wybalansujemy na etapie upstrzonymi dziurami.

Całość spięto doskonale połączoną oprawą audio-video. Od strony graficznej produkcja prezentuje się świetnie – pełen trójwymiar, z możliwością dowolnego obracania kamery, z dokładnymi szczegółami, przy użyciu świetnych kolorów. Muzyka idealnie komponuje się z resztą – delikatna, cicha, relaksująca. Kojąca nerwy po kilkukrotnym błędzie i konieczności powtarzania części etapów.

A właśnie – powtarzania. W grze nie znajdziemy save’ów we właściwym tego słowa znaczeniu. Mamy za to doskonale znany i sprawdzony na konsolach system „punktów zapisujących” , na których, po wjechaniu, utrwalamy stan rozgrywki.

Osobiście bardzo Ballance lubię – doskonale nadaje się do wspólnego „główkowania” z osobą towarzyszącą. Wzajemne rozgryzanie logiczny zawiłości i kooperacja w pokonywaniu kolejnych etapów są wspaniałym przeżyciem. Szczerze polecam.

+Bardzo ładna

+Oryginalna

+Ciekawa

-Czasami bywa trudna...

Sąsiedzi z Piekła rodem

Gatunki gry: przygodowa, logiczna
Wydawca polski:
CD Projekt
Wydawca oryginalny:
JoWooD
Data wydania polskiego: 8 lipca 2004

Język gry: Polski
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows ME, Windows 98, Windows 2000, Windows XP

Minimalne wymagania sprzętowe:

procesor: Pentium II 233 MHz (lub kompatybilny)

pamięć: 128 MB RAM

karta graficzna: 16 MB zgodna z DirectX

Przygody dwóch nienawidzących się ludzi – Woody’ego i jego Sąsiada (Z piekła rodem :D) bawią graczy całego globu już od ponad trzech lat, kiedy to miała miejsce premiera pierwszej części serii. Ma ona prostą, acz oryginalną fabułę: Woody, główny bohater gry, występuje w programie telewizyjnym, w którym na żywo ma upokarzać i uprzykrzać (ale, co najważniejsze – skrycie) sielankowe życie swemu sąsiadowi ku uciesze zgromadzonej przed odbiornikiem gawiedzi. Do jego dyspozycji oddano mnóstwo przedmiotów codziennego użytku za pomocą, których napsuje krwi swemu oponentowi. I tak – szklane kulki mogą zostać rozłożone na podłodze, marker świetnie „usprawni” ukochany portret matki sąsiada, rozsypane ziarno na suszącym się na balkonie praniu zwabi gołębie, papier toaletowy zatka ubikację, a płyn przeczyszczający zamiast piwa dopełni dzieła. Co jest jednak najważniejsze – cały czas widzimy wskaźnik złości sąsiada oraz rozbawienie publiczności. Jeśli uda nam się połączyć kilka pułapek w krótkim czasie, ta pierwsza sięgnie zenitu, co zaowocuje większa ilością punktów za sezon w telewizorni. Aby jednak gracz nie miał zbyt łatwego życia nie wolno mu trafić na wroga podczas myszkowania w jego mieszkaniu. W unikaniu go pomaga chmurka nad wizerunkiem biedaka wskazująca, do którego pokoju chce się udać. W późniejszych etapach sąsiad zyska kilku pomocników – jak pies czy papuga, które będą go wołać, jeśli nas usłyszą. Aby ich uniknąć należy poruszać się na palcach, co z kolei drastycznie spowalnia czas poruszania się i ucieczki. Później przychodzi czas na kolejne utrudnienia w postaci kolejnych pomieszczeń domu sąsiada – następnego piętra i piwnicy.

Całość, choć dwuwymiarowa z nałożonymi trójwymiarowymi postaciami prezentuje się świetnie, a to za sprawą miłej dla oka, nieco bajkowej i „pastelozowej” grafiki. Paleta barw komponuje się świetnie, jest bowiem utrzymana w jasnych, wesołych tonach, idealnie pasujących do klimatu gry. Muzyka spisuje się na medal, dźwięki także.

Jeśli więc Twój sąsiad katuje Cię o trzeciej w nocy odgłosami wiertarki, a Ty nie masz serca go zbić, wyżyj się na wirtualnym niemilcu karmiąc mu rybki płatkami mydlanymi bądź wkręcając korek, gdy zmienia światło! Kupa śmiechu i dobrej zabawy, a także miło spędzonego czasu gwarantowana!

+ Świetny humor

+ Ciekawy pomysł

+ Świetna oprawa A/V

- Po dłuższym czasie nuży

- Monotonna

Ace Ventura

Producent: 7th Level
Wydawca PL:
CD Projekt
Gatunek:
Przygodowa
Premiera: 1997
Wymagania:
Procesor: PC486 66MHz
RAM: 8MB RAM
System: WIN 3.11/9x

Przygody szalonego detektywa zna każdy, kto choć pobieżnie interesuje się telewizją. W „lekko” zbzikowanego „Psiego detektywa” wcielił się sam Jim Carrey, zaś świat poznał (i pokochał) dwa pełnometrażowe filmy, w których grał główną rolę. Fabuła gry, choć stanowi całkiem różne przygody od tych, które mogliśmy obejrzeć na małym ekranie, niemniej ogólny zarys fabularny pozostaje ten sam – prowadzony przez nas Ace, psi detektyw, zajmuje się poszukiwaniem zaginionych zwierząt. Tym razem ginie sfora husky’ch – eskimoskich psów pociągowych. Dzielny Ventura, wraz ze swym najlepszym przyjacielem – małpką Spike’em rusza na poszukiwania. Nie chce zbyt wiele zdradzać z fabuły, bo spojlerowanie nie jest miłe, powiem jedynie, że te poszukiwania zaprowadzą nas w miejsca zgoła nieoczekiwane – statek Nautilius (tak, ten kapitana Nemo!) czy odległą wyspę (na którą zaprowadzi nas... wieloryb!). W sumie w całej grze czeka na nas ponad 60 lokacji. Wyczyniać zaś na nich będziemy, jak na Ace’a Venture przystało, rzeczy naprawdę szalonych jak natłuszczanie młodych fok, wspomniane już tropienie wieloryba, jedzenie psiego moczu (LOL), zwiedzanie tajemnych komnat i układanie totemu z zupełnie, wydawałoby się, niepasujących do siebie kawałków.

Gra jest typową przygodówką point’n’clikc, gdzie łączymy metodą „wszystko z wszystkim” każdy znaleziony przedmiot, jednak panowie ze studia 7th Level upstrzyli ją kilkoma niespodziewanymi gierkami zręcznościowymi, jak na przykład, hardkorowa jazda, skuterem śnieżnym. Ba, nawet intro jest tutaj interaktywne!

Wszystko to w (niemal) ręcznie malowanej, całkowicie dwuwymiarowej oprawie graficznej, która bardzo odstaje od dzisiejszych standardów. Zresztą – spójrzcie na screeny. Muzyka jest, ale taka nieuchwytna, za to głosy wszystkich postaci są fenomenalne, podobnie jak większość żartów ukrytych w grze i kwestii wypowiadanych przez postacie. Ace nawet w budżetowej gierce przygodowo-zręcznościowej potrafi rozbawić do łez.

Ogólnie polecam tę produkcje osobom zgłodniałym bardziej wyrafinowanej rozgrywki, ponieważ znajdzie się tu i tam jakaś układanka logiczna, która może lekko zezłościć słabszych graczy. Niemniej – jak mawia stare przysłowie: Co dwie głowy to nie jedna. A więc do dzi(e/a)ła!

+ Genialne żarty

+ Postacie z filmu

+ Głosy i grafika

- Muzyka


Podsumowanie:

Jasnym jest, że gry dobierałem dość tendencyjnie i nieobiektywnie, zaś cześć z tych, które powinny tu trafić (Drugi epizod „Sąsiadów...”) zostały z premedytacją przeze mnie pominięte z różnych powodów (m.in. Mało nowości i różnic od oryginału), z co chciałbym serdecznie przeprosić :D

PS. Widzicie, jaką musze robotę w GC odwalać – recki gier dla sióstr i dzieci! Szacunku upraszam za to :D Aha – żeby nie było – ja zazwyczaj w takie cuda nie gram, normalny jestem :P W sumie i tak się cieszę, że Simsów nie dostałem :D Drugą część Solar napisze, mlehehehe

 

« poprzednia | spis treści | następna »