Motyw z Poświatowskiej

 

oczekiwanie jest naszą porą

a najlepiej czekać na ciebie

tyle wieczorów

zakwitło na roześmianym niebie

 


I

Podobno każdy normalny człowiek przynajmniej raz w życiu myślał o tym, żeby z sobą skończyć. Chyba nie jestem normalny. Nie mam skłonności samobójczych. Co prawda kilka razy chciałem skoczyć z okna mojego pokoju na czwartym piętrze, ale to tylko po to, żeby zobaczyć, jak to jest skoczyć. Nie miałem przy tym najmniejszego zamiaru się zabijać. Z drugiej strony byłoby ciekawie umrzeć na jeden dzień. Przekonać się w końcu, jak inni zareagują na moją śmierć. Mógłbym się rozczarować. Ale lepsze to niż niepewność.

Czy przyszedłbyś na mój pogrzeb? Gdybym umarł nagle, nikt nie zdążyłby zapytać, czy życzę sobie leżeć na cmentarzu. Nie do końca jestem taki niewierzący, za jakiego się podaję. Denerwuje mnie tylko aspekt wspólnotowy naszej religii. Tak zwany katolicyzm. Gdyby ktoś jednak zechciał spełnić moją ostatnią wolę... Tak jak w amerykańskich filmach. Ale to nie jest film...

W następnej scenie komisyjne otwieranie testamentu. Trochę bez sensu spisywać testament, kiedy nic się nie ma. Jedyną moją własnością, która, myślę, przedstawia jakąś wartość, jest moja pisanina. Dostaniesz wyłączne prawa do moich tekstów. Wydasz to. Ja nie mam tyle odwagi.

Czekasz na ten moment... Będziesz mógł rozporządzać moją twórczością. Ciekawe, co z nią zrobisz. Może podpiszesz własnym nazwiskiem. Może to się sprzeda. Może zarobisz. A może nie czekasz... Przecież i tak znasz wszystkie moje teksty. Mógłbyś to wykorzystać. Tu i teraz. Mógłbyś... Nie, nie mógłbyś! Bo może czekasz na coś innego...

A właściwie czekałeś na to przez całe swoje krótkie życie. Oczywiście od momentu uświadomienia - że może istnieć coś takiego jak przyjaźń. Naiwnie wierzę, że to właśnie na mnie tak czekałeś. Jeśli się mylę, nie mów mi o tym. Ale jeśli mam rację, powtarzaj mi to od czasu do czasu. Okazuj ludziom, których darzysz sympatią, że są Ci bliscy. Jutro może być za późno.

II

Miałem zamiar zabrać się za drugą część dopiero następnego dnia. Zaraz dotarło do mnie, że może być przecież za późno. Sam to napisałem.

III

Od razu piszę trzecią część, bo boję się, że już nic sensownego bym nie wymyślił. Doczekałem się. Nie będę ukrywał, że czekałem na Ciebie, pisząc ten tekst. Wydasz go razem z innymi. Ten możesz. Podsunąłeś mi nawet pewien pomysł, coś Ci się za to od życia należy.


 

Mark Kewlar

(wiecmsb@wp.pl)