"Pragnę Boga, przed którym nie będę musiał zdejmować butów, który nie będzie kazał całować rąk innych ludzi ani padać na kolana. Boga,który zrozumie moja samotność".
Orhan Pamuk "Śnieg"
''Kiedy narzekamy: „Nie mam żadnego wpływu na moje życie, jest to rownież nasza decyzja i to my dajemy innym władzę kierowania naszym życiem
Hubertus von Schoenebeck
Na szczęście gdy się obudziła On jeszcze spał. Miała więc chwile, by jeszcze raz wszystko spokojnie przemyśleć. Gdy się obudzi, będę gotowa - pomyślała patrząc na mężczyznę leżącego obok niej. Tak długo go szukała, w końcu dokonała niemożliwego i znalazła go. Głaszcząc czule jego ciemne włosy z satysfakcją zdobywcy przypominała sobie ich wczorajsze, pierwsze spotkanie. Wpuścił ją do swojego mieszkania, bo myślał, że jest jego nową agentką od nieruchomości. Szczerze mówiąc rozczarował ją jego wygląd. Gdy zapukała do drzwi, liczyła, że otworzy je ktoś przystojny, fascynujący. Oczekiwała, że ten, którego szuka, ubiera sie w eleganckie ciemne ubrania, a jego mieszkanie pełne jest wyrafinowanych dzieł sztuki. Nie spodziewała się, że po 15 latach poszukiwań jej przeciwnikiem okarze się przeciętnej urody chłopak o potarganych czarnych długich włosach ubrany w jakieś stare szorty i poplamioną koszulkę. Natomiast mieszkanie było brudne i zagracone, bynajmniej nie dziełami sztuki, a płytami, filmami, książkami i pudełkami po pizzy.
-Cześć, napijesz się czegoś, kawy, herbaty?
- spytał prowadząc do dużego pokoju- Herbatę
-Z cukrem?
-Niech będzie z cukrem Kainie
Na dźwięk swojego imienia uśmiechnął się- A więc niech będzie z cukrem
, moja pani. Po chwili wrócił i zaczęli rozmawiać"
...Ale mimo to, że jestem przeciętnej urody chłopcem w starych szortach i poplamionej koszulce, i tak cię przeleciałem "-z uśmiechem pomyślał Kain. Bawił go także fakt, że ta wybitnie inteligentna kobieta, która przez 15 ostatnich lat zajmowała się poznaniem jego i jego historii, która w swoich poszukiwaniach zaszła dalej niż ktokolwiek przed nią, nie domyśliła się, że on, Kain, jeden z pierwszych ludzi, on obdarzony darem nieśmiertelności, który był świadkiem narodzin wszystkich tajemnic, potrafi czytać w myślach swoich braci i sióstr, "Tak, to naprawdę zabawne, i nawet się nie zorientowała, że już nie śpię".Weronika dostrzegła lekki uśmiech na twarzy Kaina. Ciekawe o czym śni nieśmiertelny, wybraniec Boga? Leżąc blisko niego czuła zapach jego skóry, dotknęła ręk
ą jego piersi i poczuła bicie serca, które w nagrodę ma się nigdy nie zatrzymać. Wtuliła się w jego ciepłe ciało dwudziestolatka i po raz kolejny, odkąd przestąpiła próg tego mieszkania zrozumiała, jak bardzo mu zazdrości. Jej zazdrość mieszała się z głębokim uczuciem niesprawiedliwości. Bo jak to jest możliwe, że Kain -bratobójca, który odmówił posłuszeństwa Bogu otrzymał dar nieśmiertelności, obietnica, że ktokolwiek go skrzywdzi zostanie okrutnie ukarany przez samego Stwórcę - nie jest to najgorszą rzecz jaka może spotkać mordercę? Odpowiedzi nie znalazła nawet po tym, jak Kain opowiedział jej swoją historię od początku do końca, a może po prostu nie chciała przyjąć takiej do wiadomości."Dlaczego? Boży kaprys. Właśnie tak droga Weroniko.- Kain stanął przed nią w teatralnej pozie
- Wyobraź sobie, że jesteś w teatrze: kurtyna idzie w górę, na scenie stoi dwóch braci, Kain i Abel Jak wiesz, ich rodzice za nieposłuszeństwo Panu zostali wygnani z raju, miłosierny Bóg postanowił odebrać ludziom nieśmiertelność, ich życie uczynić pełnym bólu i cierpienia, gdyż według planu Bożego tylko w ten sposób mogą odkupić swoje winy, tylko w ten sposób kochający ich Stwórca może im wybaczyć to, że chcieli poznać różnicę miedzy dobrem a złem. Więc masz przed sobą tych dwóch braci, Abel bojąc się gniewu miłosiernego Stwórcy postanawia spełniać wszystkie jego nakazy, być mu bezwzględnie posłuszny, wszak jeśli ich nie spełni, może kochający Bóg odbierze mu za karę nawet to marne życie pełne ciężkiej pracy i trosk. Kain patrzy na swojego brata jak się uwija by sprostać oczekiwaniom swojego Ojca Niebieskiego, jak ze strachu swoje najlepsze owce składa w ofierze Jemu. Patrzy i czuje tylko pogardę do swojego brata, gdyż on, Kain nie ma zamiaru składać hołdu Bogu, który tak bardzo szanuje wolną wolę, że ludzi, którzy postąpili wbrew rozkazowi bożemu wygnał na zawsze z raju. Kain nie ma zamiaru być wyznawcą Boga który jest tak miłosierny, że za to jedno nieposłuszeństwo skazał całą ludzkość na ból, cierpienie i śmierć. Nie ma zamiaru być posłuszny Bogu, który każe zwracać się do siebie" Dobry Ojcze Niebieski", a od swoich dzieci wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, który jako Stwórca może zrobić z człowiekiem co tylko zechce. Nie, takiemu Bogu Kain służyć nie będzie - Kain nagle klęka przed Weroniką i opowiada dalej - Abel boi się, że pełna buntu i arogancji postawa brata może rozgniewać Boga. Dlatego próbuje go przekonać, że Bóg naprawdę kocha człowieka, że musi być dobry, skoro stworzył taki piękny świat, że wygnał ich z raju bo ich rodzice ciężko zgrzeszyli, ale kiedyś przyjdzie zbawiciel i odkupi świat, że wrócą do raju. Mówi to wszystko klęcząc przy nogach swojego dumnego brata tak jak ja przed tobą. Abel ze łzami w oczach opowiada, że posłuszeństwo i pokora to w oczach Boga cnoty, że Kain nie powinien wątpić w miłosierdzie Boże, bo inaczej Bóg go może ukarać. "On... on może cię nawet zabić, wiesz że on wszystko może. Wszystko bracie nawet cię zabić - szlocha Abel - dlatego uwierz bracie w Boże miłosierdzie, że Bóg jest dobry. Proszę złóż mu ofiarę" "Bracie zamilcz"odpowiada Kain, nie może znieść pełnego strachu głosu Abla. Zaczyna krzyczeć na niego, że sam się oszukuje twierdząc, że ich Bóg jest dobry, że obaj wiedzą, że Bóg jest tyranem, skoro ukarał ich rodziców, a tym samym całą ludzkość za to tylko, że chcieli poznać różnice miedzy dobrem i złem. Jeśli ich Bóg nie zachował się jak tyran to według niego jak zachowałby się prawdziwy tyran-zabiłby ich
- odpowiedział cicho Abel-nie, nie zabiłby bo wtedy straciłby wyznawców
- odpowiedział chłodno Kain i zaczął głośno wykrzykiwać bluźnierstwa przeciw Bogu. Nagle Abel oszalały ze strachu rzucił się na Kaina próbując zakryć dłonią jego twarz, wiedział, ze musi powstrzymać brata zanim będzie za późno. Wyobraź sobie - scena, dwóch braci szamoce sie, w końcu jeden mocno odpycha od siebie drugiego, ten traci równowagę, upada na ziemię uderzając głową o kamień. Krew z rozbitej głowy rozlewa się po scenie. Drugi brat stoi w milczeniu nad ciałem. Kurtyna opada. Słychać oklaski, Stwórcy podobało się przedstawienie. W dowód uznania nagradza aktora nieśmiertelnością i otacza na wieki opieką.- Chyba żartujesz sobie ze mnie? Bóg uczynił cię nieśmiertelnym bo stwierdził, że dobrze mu się oglądało twoją kłótni
ę z bratem, bo uznał to za ciekawe i zabawne?!-Tak, czemu cię to tak dziwi
? Ludzie też lubią oglądać dramaty, zwłaszcza te krwawe, pełne emocji, bólu, a w końcu ludzie podobno zostali stworzeni na wzór i podobieństwo boże - uśmiechnął się cynicznie. Po chwili głaszcząc jej nogę zapytał:-A dla ciebie Weroniko, kim jest Bóg? tyranem? Miłosiernym stwórcą?
-Sądzę, że Bóg jest dobry i że realizuje przez siebie wytyczony plan
, w którym każdy ma swoje miejsce i zadanie do wykonania-I pewnie mam jakieś ogromne zadanie do wykonania
, skoro mnie oszczędził, bo na pewno nie zrobił tego dla kaprysu, tak?-Tak
-Cóż
... jak chcesz to wierz w to. Tylko zwróć uwagę na jeden zabawny szczegół: ty uwierzywszy w to, że Bóg wyznaczył ci jakieś ogromne zadanie do wykonania i by móc je wykonać musisz odnaleźć mnie i poznać tajemnice nieśmiertelności zmarnowałaś 15 lat na poszukiwania. Przez te 15 lat wszyscy się od ciebie odwrócili: rodzina, przyjaciele, chłopak - uznali cię za wariatkę. Jesteś sama. Choć masz całkiem niezłe wykształcenie, nie tylko nie zrobiłaś kariery zawodowej, ale nawet nigdy nie wykonywałaś pracy, którą można by uznać za ciekawą i satysfakcjonującą, pochłonięta obsesją na moim punkcie żyłaś prawie jak żebraczka. Zauważyłaś, że masz zmarszczki? Pewnie myślisz, że Bóg zgodnie ze swoim planem wynagrodzi ci to wszystko, nagrodzi cię nieśmiertelnością tak jak mnie, dlatego bez słowa skargi realizujesz plan, który według ciebie wyznaczył ci Bóg. Tymczasem ja, który dawno przekląłem Boga, który - uwierz mi - bardzo się stara, by nie robić niczego co mógłby od niego oczekiwać Stwórca cieszę się nieśmiertelnością i opieką Bożą od ładnych paru tysięcy lat- uśmiechnął się złośliwie - Tak Weroniko, to jest niesprawiedliwe i nie próbuj Go tłumaczyć - dodał już cieplej i pogłaskał ją po jej długich czarnych włosachGdy Weronika przypomniała sobie ten pełen złośliwości i pychy uśmiech
, wiedziała, że to co ma zamiar zrobić, jest właśnie tym czego oczekuje od niej Bóg. Cicho wyśliznęła się z łóżka i poszła do kuchni. Po drodze stanęła przed lustrem i przyjrzała się swojemu 40 letniemu nagiemu ciału. Rzeczywiście się postarzała, miała cellulitis, a piersi straciły jędrność. Nie była ani ładna ani młoda. Gdy to sobie uświadomiła, zazdrość jeszcze raz ukuła ją w serce.Ale zaraz dopnie swego. Już wie co ma zrobić, by odzyskać młodość, by stać się nieśmiertelna, jej szare oczy były pełne nadziei.Gdy wyszła
, Kain wyciągnął sie w łóżku i z niecierpliwością czekał na jej powrót. Znał jej myśli i wiedział, że urocza Weronika wymyśliła sobie, że Bóg chce, by ukarała Kaina za jego pychę i że po dokonaniu tego ona otrzyma nieśmiertelność. Przygotowuje mu teraz filiżankę kawy z czymś, co jej zdaniem sprawi, że on, Kain nigdy się nie obudzi. Zanim mu ją poda, pomodli się, poprosi Boga o dar rozumu, żeby mieć pewność. Na koniec przekonana o słuszności swojej decyzji zmówi modlitwę, jaką zwykle kapłani odmawiają przed złożeniem ofiary. Zobaczymy. Nikt przed nią nie próbował go zabić, a jej obsesyjne dążenie do sprawiedliwości i wyrównania rachunków może się spodobać Stwórcy. No i godna pochwały jest jej odwaga, w końcu ktokolwiek kto podniesie rękę na niego, miał być dotkliwie ukarany. Oczywiście mógł ją powstrzymać, ale był zbyt ciekawy tego co się stanie. Do pokoju wróciła Weronika z filiżanką kawy. Z uśmiechem podała mu ją. Kain wypił duży łyk......Nie stało się absolutnie nic. Ani w tedy gdy Kain dopił kawę, ani godzinę później gdy Weronika wciąż wyczekująco się w niego wpatrywała. ''Przynajmniej tobie też się nic nie stało-powiedział po trzech godzinach Kain widząc jej zrozpaczoną twarz. Następnego dnia także nic się nie stało. Tak jakby Nikogo nie obchodził ani wysiłek Weroniki ani jej wiara, tak jakby nikogo nie obchodziło czy postępuje dobrze czy źle. Opuściła mieszkanie Kaina wiedząc, że nie ma już czego w nim szukać
Blanka