ARTYSTA W PEWNYM WIEKU

Przychodzi coś takiego, takie małe, włochate, z trąbą... eee, nie, nie takiego. Opisać to trudno, ale przychodzi, czasami nawet w świetle księżyca, bo to dodaje liryzmu. Przychodzi jak noc majowa, biała noc uśpiona w jaśminie, ale nie przychodzi do wszystkich. Tylko do wybranych. Tylko do Artystów. Ale nie takich, co to brawka, bisy, zajrzyj pan za kulisy - nie nie, tu chodzi o Artystów posiwiałych już lekko, ze szczecinami (i gdańskami) na twarzach. Takich, co to podobni do przekwitającego bzu, albo więdnących magnolii. Nadchodzi czas, kiedy tego typu metafory, same przez nich stworzone, zaczynają coraz bolesniej wgryzać im się w tyłek. Przychodzi więc w końcu to wspomniane coś. Nazywają to Parszywą Rzeczywistością. Wtedy każdy z nich, bez wyjątku, przeobraża się w Morellego - archetyp niespełnienia, nudziarstwa i literackiej masturbacji. Pamiętacie postać Poety-Henryka z "Nie-Boskiej Komedii"? Pewnie że pamiętacie. Jakby obrać go z całego romantyzmu działań, fabułę ograniczając do dwóch pierwszych części, dołożyć mu ruchy paralityka i przytępić niektóre zmysły, wyszedłby z niego doskonały Artysta W Pewnym Wieku. Zrezygnowany i zdziadziały, traktujący swój talent jak jakieś mistyczne przekleństwo.

Bycie takim Artystą to pewien przywilej. Kiedy skończy się mana do opowieści niesamowitych i zdrowie do kreowania postaci, mozna wygodnie rozłożyć kapcie przy kominku i pykać fajkę, słuchając Gilmoura. A tak się składa, że dziś wieczór sam czuję się podobnie. Pomysłów brak totalny. Brak tematow do przekazania potomności. Dzisiaj pierdolę, nie robię, strajkuję, nie chce mi się świata zmieniać i konkluzji odkrywać, formami bawić i zaskakiwać puentowo. Nie chce mi się nawet rodzić czegoś z niczego - dzisiaj jestem Artystą W Pewnym Wieku.

A co robi Artysta W Pewnym Wieku?

Skoro nie można nic napisać, zawsze mozna coś przepisać. Nikt nie czytał, więc wyglądać będzie jak nowe. To proste - zamiast przerabiać po raz setny swoją własną biografię, Artysta sporządza kupę notatek z wyjątkami ze swojego pamiętnika. Wydaje to potem w dwóch tomach i tytułuje to tak sztampowo, jak się tylko da, ("Dziennik", "Dziennik Samuela Pepysa", "Pamiętnik Aktora", "Codziennik") albo też sili sie na oryginalność ("Gra Z Cieniem", "Z Dnia Na Dzień"). A potem już tylko wydawca i tantiemy, bo dobrze jest kupić ksiazkę Artysty W Pewnym Wieku, na pewno ma coś ciekawego do przekazania. To wręcz wypada.

Dziś sam jestem dziadkiem, więc czymże mógłbym zapychać wasz cenny czas, jeśli nie moim własnym pamiętnikiem? Och, wybaczcie tę wybiórczosć - ale chciałem tak w tonie młodziezowym, troszkę epizodyczną konwencję zastosować, wiecie państwo, taki trik. Ach, kiedy ja byłem młody...

ZDARZYŁO SIĘ...


25.04.2004
Ja nie mogę... kiedy ja w końcu wyzdrowieję? A nic tam, niedługo pewnie zjawię się w Łodzi. Jebany Jagged Aliance zawiesza mi się co krok. Cholera jego mać. A taki dobry mod, no!!!

10.05.2004
W telewizji "Zdrada" z Fordem i Pittem. No ludzie, po takich to ja oczekiwałem naprawdę dobrego filmu, a tu takie "coś". Film ogólnie na poziomie, ale końcówka beznadziejna.

31.05.2004
Wyszło mi dość zgrabne wierszydło. Zwłaszcza ostatnia zwrotka:

>Zgrzyt silnika przy pracy
>I dymiące kominy
>Zamiast ludzi - roboty
>Zamiast tlenu - spaliny


3.11.2004
Z nudów różne rzeczy ludzie robią... a tacy jak ja pamiętniki piszą. Piszą, bo czasem trzeba coś utrwalić by z pamięci nie wyleciało. A jest co. Nie będę pisać że mi się liceum podoba, że jest fajnie i w ogóle pozdrawiam Jolkę...

13.12.2004
Rany, ludzkości!!! Za co mnie tak męczysz, za co karami tak okrutnymi karzesz i po cóż mą psychikę na próbę wystawaiasz? Mój umysł niezmącony? Moją skałę litą? Ludzkie uczucia - zgińcie, przepadnijcie!!! Czy wy nie rozumiecie, że JA NIE JESTEM CZŁOWIEKIEM I TAK CZY SIAK NIC TO DLA MNIE NIE ZNACZY? Nie chcę dołączać do klubu samobójców, tudzież towarzystwa nastolatków zmęczonych życiem - z problemami egzystencjalnymi! Ja już nawet nie chcę być tym pieprzonym filozofem, którego wszyscy we mnie widzą! Czy SZUKANIE PRAWDY to już filozofia?

3.02.2005
Łobi Jabi! Czy wiecie co to znaczy? Czy wiecie co oznaczają te dwa proste, onomatopeiczne wyrazy? Oznaczają one dokładnie WSZYSTKO, wszchemiar wszechrzeczy, uniwersalny uniwersalizm. Łobi Jabi - świat jest lepszy. Co z tego, że do kitu? Pozostaje na osłodę zawsze Łobi Jabi. Mówią Łobi - nie, mówię Jabi - tak! Cokolwiek to znaczy, położę się na wznak.

12.02.2005
Ogólnie - genialnie. Czadowo, nastrojowo, z użyciem nutki dekadencji i obowiązkowej dla wieczoru świeczki. Zawartość butelki rozpłynęła się w nicość tak szybko, jak szybko zbiec może po schodach reklamowe dziecko, gdy usłyszy okrzyk: "Obiad!!!".

19.02.2005
No i szlag, zestrzelono nas. Tak przynajmniej stwierdził komandor floty. Ale kto wierzy zadufanym w sobie dupkom, którzy dostają posadę tylko dlatego, że ich tatusiowie uratowali komuś życie? Phi.

14.03.2005
Nie ma to jak być osaczonym. Choć w perspektywie lepiej opłaca się bycie ofiarą - i to w dodatku niewinną zupełnie, taką heyah ho, nad którą płakać i litować się trza. To ludzkość lubi, ale ja niezbyt.

3.04.2005
Umarł król, niech żyje król... Tak to już jest, powinno się z tym pogodzić. Nie tacy przychodzili, odchodzili, żyli i dobro czynili. Ale temu, psia mać, spokoju dać nie chcą. Uparli się, że z agonii zrobią Truman Szoł 2: kanonizacja. Powiem tak: gdyby się go tak nie uczepili Wszyscy Nieświęci Z Komnaty Królowej Anteny, to może i bym teraz coś czuł. Może i w porywach do smutku. A tak naprawdę to czułżem Pustkę Pustą Najpustszą Z Pustk. Pomyśleć, że trzeba było po prostu szczerości i, co tu kryć, lekkiej naiwności, by dokonać rzeczy, o których mówi się "wielkie". Phew, każdy z was mógłby tego dokonać. Ale miast próbować naśladować waszego guru, stawiacie go na świeczniku boskości wręcz, tworzycie z jego poglądów barierę niedostęności. Kreujecie wzór cnót wszelakich, któremu nie da się dorównać - trzeba podziwiać.

18.04.2005
Niemocy, niemocy, czemu krzyczysz w nocy? ======== Wyczerpanie psychiczne 90 minutami sam na sam z matematyką ====== Nowy plan, nowi ludzie, nowy biznes, nowe przekręty ====== Aktorzy z Teatru Klasy B martwią się o małą częstotliwość prób ========= Krążą echa o powrocie King Crimson ====== Dołerstwo i szutmiegeinizm zaszerzają coraz cherche kręgi ======= ... ======== "To mi wisi" powiedziała Miriam =======

26.05.2005
Obrazek niesamowity wręcz - pustynia istna. Gdyby tak to miasto wyglądało na co dzień, uwielbiałbym je. Bez kitu - przystanek tramwajowy na skrzyżowaniu Kilińskiego i Dąbrowskiego przypominał mi autentyczną sawannę, słabo porośniętą. Piasek, drzewa, palące słońce - Sahara jak bumcykcyk. Tu się nie ma co rozwodzić - tak już jest.

18.07.2005
ŁOTO ŁON, MISTER MIZDRZYNKA ANKOMPLIT KAMBEKEJSZYN FROM DE CITY OF KATHARSIS ANKOMPLIT!!! "Dzień dobry, dzień dobry. Na sam wstępejszyn mojego przemówing, miałbym zaszczyta se dzięknąć firmie >>Zbych&Franciszka Inkorporejted<< za transport, podzielonej kompanii >>Em&Ef tymczasowo junajted<< za sponsoring oraz biuru podrurzy >>Kazimierz Trawel End Adwenczer<< za spokojny pobyt. Khem...

30.07.2005
Wiemy i powtarzamy, pierdolimy i dalej robimy. Czasem się zatrzymujemy, a potem ruszamy naprzód. I nic nie zatrzyma tej idiotycznej machiny, tego wariackiego kołowrotka, tej karuzeli dla pensjonariuszy zakładu zamkniętego... Nic nikomu nie przemówi do rozsądku, bo po co komu rozsądek? Lepiej taplać się w błocie własnej ignorancji i pluskać w brodziku hipokryzji. Lepiej, cieplej, przytulniej.

29.08.2005
Są jednak miejsca, gdzie wszystkie opisane wyżej zalety mojej niebanalnej w trzy dupy osobowości, tracą swój zaletyzm, wkraczając na manowce nihilizmu. Czyli ni chuja nic nie działa. BETON - to po starosuahilsku tłumaczy się jako: "odporny na wiedzę i trudny do zajebania". Siekiery, siekiery!!!!

27.04.2006
Closest approach to earth - 34,600,000 miles ...
Mean distance from the sun - 141,600,000 miles ...
Visual albedo - 0.159 ...

Kochamy promocje w MediaMarkt, kochamy "Underground" Kusturicy za 20 zł, "Tytusa Andronikusa" Julie Taymour za 10 zł i "1900: Człowiek Legenda" Giuseppe Tornatore za 12 zł. Oj, kochamy. Muzycznie mi, kolorowo w porywach nawet, ale do tego się nie posunę.


27.06.2006
Ach, ta zwiewność kompozycji, proszę państwa, zupełnie jak śpiew ptaków o piątej nad ranem, tylko mniej irytujący. A wczoraj była burza, korony drzew chwiały się na wietrze, strugi deszczu zraszały okna, czułem się jak w tropikalnej dżungli podczas pory deszczowej, cała ulica spłynęła potokami wody, kulki gradu odbijały się od miękkkiej, świeżo skoszonej trawy...(koszonej oszywiście co najmniej raz na dwa dni). A potem był zachód słońca, ale byłem zbyt wkurzony żeby wyjść na pole i popatrzeć sobie, tak jak to zwykłem czynić.

18.07.2006
Obejrzałem "Underground".




O ja pierdolę.


2.08.2006
Możnaby wysnuć wnioski, że "próbuję dorównać Beckettowi", moje wtręty są w stylu Monthy Pythona, w najgorszym razie w stylu UnionJacka, pałam niezrozumiałym zamiłowaniem do Norwida, upraszczam jak Masłowska, a w ogóle to cały jestem jak Pratchett na kacu.

22.01.2007
- Cyklon Be?
- Cyklon gut, żydzi be.

Ja ja. Borowski jest dziwny. Pół godziny czytałem jedną stronę, a przecież to nie Sienkiewicz. Nie rozumiem mojego stanu totalnego odrętwienia i niechęci do wszystkiego, co wymaga wysiłku. A raczej rozumiem, ale go nie pochwalam. Schamiłem się. Żryć, beknąć i pierdnąć - ot, zyciowe motto.


DIARIUSZ WIEJSKI
Sobota
Pada deszcz.

Niedziela
Pada deszcz.

Poniedziałek
Pierwszy dzień bez deszczu.

Wtorek
Póki co deszcz nie pada.


Autor chciałby dodać, że wszystkie cytowane powyżej wyjątki są datowane tak jak w oryginalnej wersji pamiętnika. Ich treść, pomimo znacznego okrojenia, jest, niestety, prawdziwa.

W przygotowaniu: Codzienniki Piórem Pisane, czyli Landszaft Ze Stulejką, Tom I.

© Obywatel(obywatelsix@go2.pl)