Sytuacja na polskich drogach jest fatalna i choć dużo się o tym mówiło, nie zaszkodzą jeszcze dwa słowa ode mnie. Wszak pierwszym krokiem do wyleczenia jest rozpoznanie choroby. Zacznijmy od użytkowników dróg.
Polscy kierowcy, najbardziej niebezpieczni, najmniej ostrożni, najbardziej łamiący przepisy. Normalnie aż strach poruszać się po drogach. A kary dla nich? �miesznie niskie i nikt ich się nie boi, w końcu zawsze można dać policjantowi w łapę lub przynie�ć flaszkę. To nie Ameryka, gdzie za próbę przekupstwa dostajesz pół roku, a za większe przekroczenie prędko�ci czeka cię miesiąc w pace, 3 miesiące bez prawka i 3 tysiące dolców. Poza tym u nas zawsze wiesz, gdzie stoi policja, a w USA bardzo rzadko stoją, policja jest w ciągłym ruchu. Nigdy nie wiesz czy za zakrętem nie wyprzedzi cię fura niebieskich.
Z kierowców najgorsi są ci z długimi pojazdami (tiry, autobusy itd.). Rok temu cudem uniknąłem zderzenia z tirem, który mnie wyprzedzał i my�lał pewnie, że jego tir ma rozmiary malucha, bo jeszcze przedni zderzak mnie nie minął a on już zaczął skręcać z powrotem zmuszając mnie do ostrego hamowania.
Kierowcy osobówek i motorów nie są wcale w tym wszystkim o wiele dalej za tirowcami. Każdy wyprzedza na ciągłej (nawet policja jadąca bez sygnału!), większo�ć wyprzedza na trzeciego, a spora czę�ć to nawet przed ostrymi zakrętami. Ograniczenia prędko�ci są przestrzegane jedynie, gdy policja jest w pobliżu (zwykle inni kierowcy migają, że stoją psy). Im lepsze mają samochody, tym gorzej (kumpel w Daewoo Nubirze co prawda rzadko schodzi poniżej 100 (nawet w mie�cie stara się jak może żeby było najbliżej stówy), ale za to nie wyprzedza na trzeciego, bo nie dałby rady, za to brat w jego bmw 5 jedzie 140km/h, wyprzedzając na trzeciego tuż przed sporym zakrętem między Poroninem i Zakopanem). No i są jeszcze kretyni, którzy wyjeżdżają z bocznych uliczek w ogóle nie zwracając uwagi na to, czy główną kto� jedzie (jak tamten kretyn na Simsonie, który wyjechał mi i stał w poprzek drogi, a ja znowu jedynie cudem go wyminąłem klnąc tak gło�no, że aż w Krakowie to było słychać).
A je�li kto� chce w Polsce popełnić samobójstwo wcale nie musi skakać z mostu. Nie musi też ciąć się ani tym bardziej wieszać. Wystarczy, że wsiądzie na skuter/motor i spróbuje przejechać z większą prędko�cią po naszych drogach (szczególnie polecam tę, która biegnie przez Le�nice, żaden szwajcarski ser nie jest tak dziurawy jak tamtejsza droga). Je�dziłem po wielu drogach w kilku krajach, ale w tak złym stanie potrafią być tylko nasze. Nawet na Słowacji jakie� boczne drogi są w lepszym stanie niż nasze główne, które po prostu nie mogą biec więcej niż 500m bez jakiej� dziury. Skoro w Polsce nikt nie potrafi zrobić drogi, która po 2-4 latach się nie rozpadnie to może zamówmy budowę dróg u Niemców, oni je potrafią robić. A wyjdzie nam to znacznie taniej niż tak partaczyć robotę i potem to 20-30 razy łatać.
Podsumowując, kierowcy je�dzić nie umieją i gdyby tak po roku od wydania prawka przeprowadzić z zaskoczenia ponowny egzamin to IMO conajmniej 40-60% by go nie zdało. A drogowcy sobie jaja z nas robią i pewnie zaraz zaczną robić drogi z tektury.
PS je�li kto� wie z jakiej piosenki to cytat to niech mi napisze
�I need you tonight, cause im not sleeping. There�s something about you ,that make�s me sweat�