« poprzednia | spis treści | następna »  
Tomb Raider: Anniversary
Cybeł

Był paskudny, jesienny dzień. Jeden z wielu, jakie o tej porze roku zdarzają się w Wielkiej Brytanii. Powoli się ściemniało, choć było na to zdecydowanie zbyt wcześnie. Wszystko przez to, że Słońce ani razu nie przedarło się przez grubą pierzynę chmur deszczowych.

Lara Croft nie zdążyła się jeszcze nawet rozpakować z podróży, w którą udała się w ramach urlopu po zakończeniu prac nad Tomb Raider: Anniversary. Dobrze wiedziała, że przerwa była jej potrzebna, bo fanatyczne szefostwo już planuje kolejne, next-genowe i jeszcze bardziej ekstremalne części TR. Także dlatego wysłali ją na spokojną wysepkę gdzieś na Oceanie Spokojnym, gdzie nie było żadnych gór, ani tajemniczych jaskiń, by mogła w pełni zregenerować siły i wyleczyć wszystkie zadrapania.

Woda na herbatę zaczynała się już gotować, gdy Lara wcisnęła w telefonie przycisk automatycznej sekretarki i zaczęła słuchać litanii wiadomości. Wśród mało ciekawych ofert od prasy dla panów, a także skarg ze strony sąsiadów, że zamknięte w piwnicy tygrysy przez noc robią się bardzo niespokojne, Lara usłyszała dobrze znany głos. To był Toby. Toby Gard. Jej stary-nowy szef. Jego ciepły głos, nabierający dodatkowego wdzięku podczas rozmowy telefonicznej, nakazywał natychmiast, gdy tylko pojawi się w Wielkiej Brytanii, by wsiadła w najbliższy samolot do San Francisco i zameldowała się w siedzibie Core Design.

To była jedna z najgorszych nocy, jakie Lara przeżyła w swym życiu. Nigdy jeszcze nie leciała w taką pogodę, gdy nie można, choć na chwilę zmrużyć oka. Dzikie fronty atmosferyczne co chwila spotykały się na drodze samolotu, powodując potwornie dokuczliwe dla pasażerów turbulencje. Lara była już skrajnie wyczerpana - trzecia tak poważna zmiana strefy czasowej w ciągu jednej doby to zbyt wiele, nawet dla jej silnego i zahartowanego organizmu. Miała tylko nadzieję, że Toby miał naprawdę ważny powód by wzywać ją tak nagle do siebie. Korzystając z chwili spokoju, zaczęła rozmyślać, a po chwili pogrążyła się w głębokim śnie.

W mieście tak wielkim jak San Francisco, znalezienie siedziby Core Design, to dla człowieka, który jest tu pierwszy raz, nie lada wyzwanie. Lara dotarła na miejsce, gdy na dworze robiło się już szaro. Po okazaniu legitymacji członkowskiej bez problemu dostała się na teren firmy i swe kroki skierowała ku głównemu budynkowi. Tu również nikt nie robił przeszkód i już po chwili znalazła się w ciemnym korytarzu. "Coś tu nie gra" - pomyślała Lara. Przyczaiła się, starała posuwać się do przodu tak, by maksymalnie stłumić odgłos wydawany przez podeszwy butów. Nagle nad nią rozjarzyło się światło. "No tak, fotokomórka" - szepnęła Lara, z trudem powstrzymując przyspieszone bicie serca. Jednak nadal coś nie dawało jej spokoju. Było tu zbyt cicho, jak na tak dużą firmę. Przecież ktoś cały czas powinien się tu kręcić, a nie ma żywej duszy. Jej niepokój okazał się uzasadniony. Zza zakrętu wyrósł nagle olbrzymi niedźwiedź, do złudzenia przypominający tego z ostatniego Tomb Raidera. Lara szybkim susem wskoczyła na rurę od klimatyzacji znajdującą się pod sufitem i błyskawicznie wyciągnęła swoje dwa colty zza pasa. Krótkie salto w powietrzu, trzy celne strzały i niedźwiedź martwy. Zaraz, coś jest nie tak, on wstaje, z jego łba unosi się dym, kule przeszły na wylot. Z ziejącej pustką dziury po oku wyskakują kolejne elementy mechanizmu.

Zza rogu wyłonił się Toby z przyklejonym do ust uśmiechem numer 46 i pilotem do zdalnego sterowania misiem w ręku.

- Witaj Lara! Mam nadzieję, że nie obraziłaś się za to powitanie - wyszczerzył się rozbrajająco, prezentując równiutkie, białe uzębienie. - Chcieliśmy tylko sprawdzić, jak prezentuje się Twoja kondycja po tak długim wypoczynku.

- To trzeba było od razu wpakować tu T-Rexa, a nie takie gówno, które jestem w stanie pokonać w ciągu 5 sekund - prychnęła Lara.

- No już dobrze, żarty na bok. Chodź ze mną, mamy parę spraw do omówienia, dlatego Cię wezwałem - mówiąc to, wykonał gest zapraszający do wejścia do gabinetu.

- Lepiej, żeby to było naprawdę ważne.

- Przestań już się złościć i siadaj - stanowczym ruchem wskazał jej skórzany fotel stojący przy biurku. - Nasza ostatnia gra bije na świecie rekordy sprzedaży, na nasze konto codziennie spływają ogromne sumy. Chyba nie chciałabyś zostać pominięta przy podziale premii, prawda?

- Już dobrze, opowiadaj. - Lara tym razem nie oponowała.

- Zacznę od tego, co wzbudziło w tłuszczy uznanie. To głównie dzięki temu możemy pochwalić się takimi wynikami sprzedaży. Twoim fanom, szczególnie tym starszym, bardzo spodobało się, że w wielu aspektach powróciliśmy do przeszłości. Dla nich odrestaurowanie Twojego starego stroju było strzałem w dziesiątkę. Nie przeszkadza im to, na co narzekają inni, czyli na to, że nie ma innych ubrań, nawet dla misji rozgrywanych w sceneriach zimowych. Jedyne, na co narzekają wszyscy, to to, że nie zmieniliśmy koloru podkoszulka na biały. Każdemu graczowi marzy się zobaczyć Cię w takiej kreacji zaraz po wyjściu z wody.

- Zboczeńcy cholerni...

- Spokojnie, bo ci "zboczeńcy" w dużej mierze nabijają nam kasę, więc lepiej bądź dla nich miła. Na szczęście nie tylko ty się im podobasz, cała gra również. Coś dla siebie znaleźli nawet sfiksowani obrońcy moralności młodocianych graczy. Dzięki temu, że w Anniversary zastosowaliśmy wyjątkowo mało strzelanin, a więcej prostych zagadek logicznych, zyskaliśmy sobie ich przychylność. Znowu jednak odezwali się obrońcy praw zwierząt protestujący przeciwko wybijaniu ostatnich dinozaurów, które jakimś cudem ocalały przez te tysiące lat.

- Ale popatrz, jednak ten Giertych z Polski miał rację, dinozaury ciągle istnieją. Trzeba będzie wysłać do niego oficjalne pismo w tej sprawie. Można się go przy okazji spytać, gdzie spotkał ostatnie okazy mamutów. Słyszałam, że chłopaki z "Epoki Lodowcowej 3" szukają partnerki dla Mańka.

- Szkoda tylko, ze T-Rex wykorzystany w pojedynku z Tobą był ostatnim żyjącym przedstawicielem gatunku... No, ale czego nie robi się dla dobra gier, nie? W razie czego, temu Giertychowi możemy przesłać na pamiątkę jego odnóże. Będzie mógł pokazać tym swoim ciemniakom z Polski, że ma rację. Wróćmy jednak do naszych spraw. Jak już wspomniałem, zyskaliśmy dużą przychylność dzięki powrotowi do pierwotnej formuły Tomb Raidera. Najwidoczniej ludzie wolą przez całą planszę wspinać się na kolejne, coraz wyższe półki skalne i zabić przy okazji jakiegoś wilka, niż w kółko uganiać się za bandziorami.

- Ja mam inne zadanie, ale pozwolisz, że na razie przemilczę tą kwestię.

- OK. Musisz jednak wiedzieć, że zbyt wielu nowych sympatyków nie przysporzyło nam wykorzystanie starego silnika graficznego. Sprawdził on się świetnie w ubiegłorocznej Legendzie, jednak w oczach wielu, zaczyna on już powoli odbiegać standardem od najnowszych produkcji. Tylko nieliczni zauważyli, że podrasowaliśmy jego niektóre elementy i wprowadziliśmy kilka nowych opcji do animacji postaci. Sama chyba pamiętasz, ile musieliśmy trenować, by wreszcie udało Ci się utrzymać na tych słupach. I proszę, nie wykręcaj się znowu bólem w krzyżu. Trzeba było nie ładować w siebie silikonu, to byś miała zdrowy kręgosłup.

- Daruj sobie te uszczypliwości.

- Jak chcesz, tylko nie wypominaj mi potem, ile to Cię namęczyłem na treningach, żebyś wreszcie złapała równowagę. Wróćmy do sedna sprawy. Nie spodziewałem się, że tak wiele osób zauważy niedoskonałości w SI Twoich wrogów. Ale niestety tak się stało. Na forach aż roi się od złośliwości, że zwierzaki zamiast rzucać się na Ciebie, biegną ślepo przed siebie i zatrzymują się na pierwszej napotkanej ścianie. Całe szczęście, że to tylko zwierzęta, bo inaczej nie nadążylibyśmy z tłumaczeniami, dlaczego z pozoru inteligentni bandyci zachowują się w taki sposób. Suchej nitki nie pozostawiono na nas również za system checkpointów. Ludziska wciąż narzekają, że nie mogą sobie zapisać gry tam, gdzie chcą.

- Prawdę mówiąc, mnie też strasznie to męczy. Przez tego typu pomysły, w ciągu jednej misji muszę się często nabiegać dwa albo i trzy razy tyle, niż gdyby pozwolić graczom na samokontrolę w tym aspekcie.

- Zostaliśmy też docenieni, za wydłużenie czasu rozgrywki. Ileż to ja się musiałem nasłuchać złorzeczeń, że Legendę dało się ukończyć w niecałe 8 godzin itd. Ale wydaje się, że wreszcie zaspokoiliśmy tych nałogowców.

- Daj już sobie spokój z tymi przynudzaniami. Krótko, ile mi się należy?

- W tej chwili 2 mln USD.

- Hmm, całkiem ładna sumka.

- Wolisz, żebym przelał na konto, czy wolisz czek?

- Wolę przelew, numer konta znasz. To wszystko, czy jeszcze będę Ci do czegoś potrzebna?

- Już wszystko, ale pamiętaj, że niedługo wracamy do pracy. Ci młodociani napaleńcy już czekają na kolejną grę z Tobą w roli głównej.

- Ok, ok - powiedziała Lara wychodząc na korytarz. Nagle zatrzymała się, odwróciła głowę i ze słodkim uśmieszkiem na ustach wysyczała - Tylko na drugi raz postaraj się przywitać mnie bardziej ambitnie. Chyba, że chcesz zamienić się ze mną rolami? Moje tygryski nudzą się w piwnicy.

- Nie, nie, postaram się! - Toby z autentycznym przerażeniem na twarzy sprzeciwił się propozycji Lary. - Do zobaczenia już wkrótce - powiedział pod nosem - Na PS3 dam Ci taki wycisk, że mnie na długo popamiętasz.

 


Jest dłuższa niż legenda
Więcej myślenia niż strzelania
Walka z T-Rexem
Ogólny poziom wykonania
Niekiedy problemy z AI przeciwników
Przez całą grę jeden strój
Brak białego podkoszulka :)
Drobne błędy w animacji postaci
Producent: B/D
Dystrybutor: B/D
Gatunek: B/D
Premiera: B/D
Procesor: b/d
Pamięć RAM: b/d
Karta graficzna: b/d
System: b/d

« poprzednia | spis treści | następna »