|

We wszystkich recenzjach, które czytałem na temat
drugiego Payne’a, wszyscy byli zgodni, MP2 powiela pomysły jedynki i niczego
nowego do gry nie wnosi, ale jest to gra dobra. No właśnie gra jest dobra według
recenzentów, że tak powiem, profesjonalnych a według mnie jest bardzo dobra żeby
nie rzec wyśmienita. Lecz trzeba też dodać, że w pierwszego Maxa nie grałem. Nie
to, żebym go nie lubił, ale ja tam w tamtych czasach (czasach, w których
wychodził pierwszy MP) w ogóle nie przepadałem za gatunkiem „strzelanek”. Z
rzadka pogrywałem w Quake III czy Half-Life’a, lecz jak wiadomo są to „strzelanki”,
które bardziej naciskają na zabawę sieciową. Tak czy inaczej wolałem sobie
pograć przez net z kumplami niż sam męczyć się nad jakąś narkotykową szajką.
Jednak, kiedy to miałem okazję by zagrać w MP2 skorzystałem i ogarnęła mnie
fobia przez co nie odrywałem się od kompa .
Wszystko w drugim Payne’nie jest fascynujące.
Począwszy od rozgrywki po przez poziomy a skończywszy choćby na ubiorze Payne’a.
A zacznijmy od fabuły. Ta jest typowa dla filmów gangsterskich z lat 50-60.
Otóż, Payne wraca do pracy w policji, lecz nie w roli detektywa, jak w
poprzedniej części, lecz jako zwykły gliniarz. Myśli, że to, co przeżył już jest
zanim, że teraz ma przed sobą nowy rozdział swojego życia. Jednak horror Maxa
powraca wraz z pojawieniem się, tzw. gangu sprzątaczy, który to gang próbuje
rozgryźć właśnie Payne, konkretnie chce odnaleźć głównego bossa tego gangu. Mało
tego, mimo, że Max nie chcę wracać do przeszłości to jednak przypomina sobie ją
dość często i wpada w coraz większe kłopoty. W problemy wpędza się za sprawą
Mony Sax. Ta morderczyni na zlecenie jest obrazem westchnień Maxa a jak się
później okazuje z wzajemnością. Jednak Max wplątuje się w coraz większe intrygi,
co sprawia, że nie raz możemy się zdziwić, otwierając japę na oścież. Jeśli
pomyśleliście, że jest to oklepane, to źle nie wywnioskowaliście.

Granie w MP2 składa się z trzech części, które są
podzielone na mniej, więcej osiem, siedem pod rozdziałów. Nie powiem żeby były
różnorodne te misje, ale jak dla mnie najlepsze były te ze snów pana Payne’a. On
błąka się po korytarzach, które czasem wydłużają się to skracają, to znowuż
słychać krzyki. A wszystko kończy się przebudzeniem, Maxa. Etapy te są zrobione
perfekcyjnie. Reszta etapów jest zrobiona podobnie zgodnie z zasadą: „rozpierdziucha
i idziemy dalej”, jednak nie zawsze jest to taka konkretna rozwałka. Czasem
można spotkać urozmaicenie w postaci ochraniania kogoś lub ucieczki po gzymsie.
Z tego, co napisałem wynikałoby, że czekają was
godziny dobrej zabawy. Nic bardziej mylnego. MP2 jest krótkie niczym nasze
piękne dzionki podczas zimy i jakby się uparł w tyle możesz je przejść. Tak to
nie żart, MP2 to gra na osiem, dziewięć godzin a, że gra się świetnie można być
pewnym, że jak najszybciej skończymy rozgrywkę. To jest niestety największy
minus Maxa.
Dla mnie fajną sprawą były komiksy pojawiające się
przed misją i po niej. Są ładnie narysowane, zresztą w stylu komiksów
gangsterskich, chyba nie trzeba pisać, że nieźle oddają klimat gry?
Miłą nowością jest to, że pokierujemy w grze nie
tylko Maxem, ale także i Moną. Powiem tylko, że są to zwykle misje snajperskie
no i, że jest to super sprawa (wiadomo kobitka od tyłu^^)

Payne, jak na zwykłego nowojorskiego gliniarza
może mieć bardzo pokaźny arsenał. Począwszy od zwykłych berret a na popularnym
kałachu skończywszy. W nasze łapki mogą wpaść także różnego rodzaju shotguny,
karabiny snajperskie czy popularne uzi. Są także bronie potrzebne do walki na
odległość, czyli granaty i koktajle Mołotowa.
Nie byłbym sobą jakby nie rozpływał się nad prawie
czasowowstrzymywaczem, czyli bullet time’em. Funkcja ta jest po prostu wisienką
na torcie podczas pojedynków. Te przeładowywanie naboi lub wyskoki zza ściany na
niczego nieświadomych przeciwników, normalnie miód…
|
Spójrzmy na Payne pod
względem grafiki, dźwięków i fizyki…. Graficznie Max prezentuje się bardzo
dobrze. Już sam przykład Maxa pokazuje możliwości a wystarczy sobie porównać
Payne’a z jedynki i dwójki. Jedynka młody detektyw mający przed sobą całe życie
a z dwójki człowiek, na którym życie odcisnęło swe piętno dość mocno. Patrzysz
na tego Maxa i aż to czujesz. Czujesz to, że ten facet musiał przeżyć coś
ciężkiego podczas swego żywota.
Zresztą lokacje też wyglądają dość dobrze, nawet
jak się patrzy na nie z perspektywy czasu a, co najważniejsze, przemierzając je
także wczuwasz się w klimat, które tworzą. I tak idąc przez opuszczone wesołe
miasteczko, nerwowo się rozglądasz, bo miejsce przyprawia Cię o gęsią skórkę.

Także, możemy podsumować, że grafika nie dość, iż
jest ładna to na dodatek potrafi nadzwyczaj oddać klimat, czyli coś, co w grach
jest najważniejsze.
Teraz weźmy na afisz, dźwięki. Jeśli chodzi o
muzykę w menusach, jest boska. Uruchamiając grę już powoli wpajasz sobie klimat
a to się chwali. Zresztą i dźwięki podczas gry są dobrze ułożone, fakt faktem
nigdy nie słyszałem różnego typu strzelanin na żywo, ale grając w Payne’a
stwierdziłem, że tak właśnie je sobie wyobrażam. Jeśli o dźwiękach mowa,
radziłbym wsłuchiwać się w dialogi niektórych oprychów, można wyciągnąć wtedy
nie jeden smaczek.
Teraz ta trzecia sprawa a mianowicie fizyka.
Mówiąc szczerze nigdy nie obchodziła mnie ona, zawsze nad tym „czy beczka dobrze
upada w lewo” ceniłem to, co w grach najlepsze (klimat i fabuła). Jednak, gdy
coś jest dobre to nie wypada o tym nie wspomnieć. Wszystkiego rzecz jasna nie da
się rozwalić i poprzestawiać, lecz zdecydowaną większość. No i chyba
najważniejsze, przeciwnicy nie upadają w sposób nienaturalny (tak jak to miało
miejsce w m.in. Far Cry’u) a to wpływa tylko miodnośc gry….

Reasumując, Max Payne to
dobra gra pod wieloma względami, takimi jak rozgrywka, grafika, dźwięk czy
fizyka jednak nie ma takiej gry, która ustrzegłaby się błędów. MP2 punkty
zabiera to, że Remendy poszła w efektowność a nie popracowała nad fabułą i
długością gry. Fabuła jest za banalna i można było ją trochę rozbudować (dać
Monie kochanka lub kochankę ^^) a jeśli by się ją rozbudowało to można byłby ją
trochę wydłużyć a tu producenci niestety poszli na skróty.
Jednak Max Payne 2: The Fall of Max Payne jest grą
godna polecenia i zasługuje na te osiem godzin z naszego życiorysu…
|
|
|
W zasadzie wszystko poza
minusami |
krótkie to... no i
fabuła banalna
|
Producent: Remedy Studios
Dystrybutor: Cenega
Gatunek: Strzelanka TPP
Premiera: 2003
|
Procesor: 1.7Ghz
Pamięć RAM: 256
Karta graficzna: 64MB
System: Windows 98/ME, 2000/XP
|
|