« poprzednia | spis treści | następna »  
Film - Listy z Iwo Jimy
 

Clint Eastwood jest już żyjącą legendą kina. Zasłynął dzięki występom w westernach Sergio Leone oraz rolą twardego gliny - Harrego Callahana. Prócz aktorstwa działał również jako producent, kompozytor, kierownik restauracji i przede wszystkim jako reżyser, który nakręcił m.in. oscarowe „Za wszelką cenę” i ostatnio dwuczęściowy dramat wojenny, którego akcja toczy się wokół wyspy Iwo Jima. „Sztandar chwały” (bo o nim mowa) opowiada historię zdobywania wyspy z perspektywy Amerykanów, ale skupia się również na dramacie żołnierzy, którzy w Stanach zostali użyci jako narzędzie propagandowe. Film był dobry, sceny walki były przyzwoicie zrealizowane, ale jego największą wadą były nużące sceny w Ameryce. Listy z Iwo Jimy to film, który daje nam możliwość zobaczenia jak walka wyglądała z perspektywy Japończyków.

Iwo Jima (Wyspa siarki) to wyspa w archipelagu Ogasawara, która znajduję się ok. 650 mil morskich od Tokio. Znana jest przede wszystkim z bitwy, którą o nią toczyli amerykanie i japończycy w 1945 roku. Walka toczyła się niecały miesiąc, a zginęło w niej prawie siedem tysięcy Amerykanów oraz 21 tyś. obrońców. Bitwy o nią były ważne ze strategicznego punktu widzenia, ponieważ była doskonałym miejscem na przyszłą bazę dla lotniczych wypadów na Japonię.


Akcje filmu napędzają dwie postacie: generał dowodzący obroną Tadamichi Kuribayashi oraz szeregowy żołnierz Saigo. O ile pierwszy jest jak najbardziej postacią historyczną, tak drugi został stworzony specjalnie na potrzeby produkcji. Dzięki temu, że bohaterowie wywodzą się z dwóch odmiennych grup widz obserwuje walki z dwóch różnych perspektyw. Podczas gdy akcja skupia się na Kuribayashim widzimy jego determinację w obronie wyspy i wypełnianiu rozkazu cesarza oraz konflikt z oficerami, którzy samowolnie wydają rozkazy do samobójczych akcji na pozycje wroga. Saigo natomiast jest przeciwieństwem dowódcy - wątpi w sens obrony wyspy i pragnie przejść na stronę amerykanów tylko po to by ocalić życie i powrócić do żony.

Jest to historia o honorze i zdradzie oraz zwątpieniu i nadziei. To właśnie dzięki tym kontrastom można było uwydatnić, czym jest wojna. Wojna pełna okrucieństwa, bezsensownych śmierci i niezrozumienia przeciwnika. To nie jest kolejny film gdzie dobro triumfuję i wszystko kończy się happy endem. Tutaj tak naprawdę nie ma zwycięzców. Obydwie strony poniosły klęskę na froncie moralnym. Eastwood postanowił nam udowodnić, że wojna jest zła. I doskonale mu się to udało.

Ważną rolę odgrywają tutaj retrospekcje głównych bohaterów. Powracają oni w swych wspomnieniach do rodzin i przyjaciół. Kuribayashi przed wojną mieszkał w Ameryce gdzie był szanowany. Jednak wrócił i na rozkaz cesarza wziął udział w wojnie przeciw swoim dawnym przyjaciołom. Co za tragiczna postać! Również Saigo nie pragnął walczyć, został wcielony przymusem i zostawił żonę w ciąży. Te krótkie sceny pokazują, że na wojnie nie giną tylko żołnierze jako ludzie, ale również umiera coś w ich sercach. „Umierają” również ich rodziny, które przez lata będą odczuwać pustkę.

Listy z Iwo Jimy są filmem niemal doskonałym. Wprawdzie można narzekać, że sceny batalistyczne są mało spektakularne, ale to nie one miały być główną zaletą produkcji. Film miał pokazać, czym jest wojna i dać widzowi jej zasmakować tak by zobaczył, jakie piętno może ona odcisnąć na ludziach i do czego doprowadza arogancja dowódców. Jeśli nadal nie jesteście przekonani do filmu to wspomnę na koniec, że znalazł on uznanie wśród krytyki, a Amerykański Instytut Filmowy umieścił go w TOP10 najlepszych filmów zeszłego roku.

Ocena - 9/10
Data premiery - 2007.03.09
Produkcja - USA
Reżyseria - Clint Eastwood
Gatunek - Dramat, Wojenny
Obsada - Ken Watanabe, Kazunari Ninomiya
Najciekawsze fragmenty - przygotowanie do obrony, i większość pozostałych

 

« poprzednia | spis treści | następna »