|
|
|||
|
Witajcie! W takich chwilach aż się prosi o jakiś ckliwy wstępniak czy choćby podsumowanie. Stało się bowiem coś, czego naprawdę nie oczekiwałem, i co spadło na mnie tak nagle, że wciąż nie do końca mogę w to uwierzyć. O czym piszę? Jeśli tego AMaga wziąłeś z płyty dołączonej do CD-Action, otwórz to czasopismo, które jest dodawane do naszego magazynu gratis, i spójrz na stronę ze wstępniakiem oraz stopką redakcyjną. Zostałem wicenaczelnym CDA. Nie będę pisał, co to oznacza dla mojego życia, bo to prawdopodobnie nie byłoby ciekawe dla wielu osób. Ważniejsze jest to, jak mój awans wewnątrzredakcyjny może wpłynąć na Action Maga. Póki co — jak widać, po mojej tu obecności — nic tak naprawdę się nie zmienia. Na dłuższą metę jednak czuję, że nie będę w stanie podołać wszystkim moim zadaniom, dlatego to chyba dobry czas, by powolutku usuwać się w cień. A co Wy o tym sądzicie? Wiecie — tysiące listów od fanek może mnie skutecznie odwieść od takich zamiarów. ;) No, to tyle prywaty. Teraz oddaję głos Gregoriusowi, sam zaś idę obmyślać patent, jak na stałe przytwierdzić sobie wiatrak biurowy do ubrania. 50°C (CO NAJMNIEJ! ;) w pokoju podczas kończenia tego AMaga naprawdę dało mi się we znaki; mam nadzieję, że nie będzie to bardzo widoczne. Witam! U mnie połowa lipca, za oknem na szczęście noc. Tak — na szczęście, bo w dzień spiekota jest taka, że do miana rytuału zaczyna urastać wydłubywanie resztek asfaltu z podeszew butów. Tak czy inaczej, w chwili, gdy piszę te słowa, spora część ludzi o znanych Wam ksywkach zastanawia się zapewne, co zabrać ze sobą na zbliżający się wielkimi krokami zjazd Action Maga. Niemal trzydziestu Aemowców w stolicy Dolnego Śląska... Będzie się działo, to pewne! A u Was? Wakacje powoli zaczynają zamieniać się w miłe wspomnienie, uczniowie przygotowują plecaki, studenci zaś jak co roku śmieją się z młodszych i cieszą wolnym wrześniem. Nic jednak straconego! Poczytajcie sobie nowy numer Action Maga, to i uśmiech na gębule wróci. Ze swojej strony polecam szczególnie okładkowy tekst. Ma w sobie to coś. Klimat, talent autora? Nie wiem, pewnie jedno i drugie — czyta się nad wyraz miło. Nie zapomnijcie również o pozostałych tekstach, każdy wart jest przeczytania. Do zobaczenia za miesiąc! Gregorius Ach, prawie byłbym zapomniał! Miłej lektury! :) |
||
|
|||