Zerwać z sobą!

 

Cały czas się staram, próbuję, usiłuję.

Zerwać z sobą, na zawsze,

Mimo prób nie wychodzi mi.

Moje dawne „ja” nie daje mi spokoju.

Mimo prób, mimo starań, mimo wysiłku.

Nie mogę ze sobą zerwać, mimo chęci.

Nie, nie skończyć z sobą, a zerwać.

To dwie różne sprawy jak zabicie, a pobicie.

Pragnę odrzucić dawnego siebie, rozbić skorupę,

Zniweczyć całe zło poprzedniego wcielenia.

Staram się, próbuję, usiłuję.

 

Na próżno...

 

On wciąż ze mną jest, nadal we mnie siedzi.

Z całych sił pragnę go wyplenić, ale on jest

Silniejszy, mądrzejszy, przebieglejszy.

Mimo próśb, gróźb i modlitw

Pozostaje zakorzeniony we mnie.

Nie daje się przekonać, nie daje się przebłagać.

Idzie własną ścieżką.

 

Ścieżką zła...

 

A ja wcale tego nie chcę! Chcę się go pozbyć

I zostać znowu sobą. Ale mnie nie ma...

Pozostał tylko On. Ucieleśnienie

zła, smutku i cierpienia. Chcę zamknąć

przed nim furtkę umysłu zanim go opanuje.

Ale jest już za późno, za późno, za późno.

Jest we mnie sobą, całą swoją plugawą istotą.

 

Jest MNĄ...

 

I wiem, że przegrałem, to koniec.

Zniszczy mnie zyskując tym samym siły.

Wykorzysta moją klęskę do własnego triumfu.

Nie pozostawi mi nic innego jak pustkę.

 

Ciemna pustka...

 

Mroczna pustka...

 

Pusta pustka...

 

Otchłań beznadziei!

 

 

 

 

 

PHANTASMAGOR

 

PS. Jest niewiele rzeczy mojego autorstwa, których się wstydzę. Ten tekst jest jedną z nich.

PSS. Żeby uniknąć nieporozumień – to nie jest wiersz, ani żadna proza literacka, to najprawdziwszy art. W czystej formie tyle, że napisany stylem... innym stylem.