Głową muru nie zawrócisz...

Czyli rzecz o moim (przyszłym) szwagrze, programowaniu i gumce recepturce.

 

 

READ SHIT AND DIE!

 

Tak, se ostatnio wykoncypowałem, że skoro inni mogą tworzyć swoje teksty poprzez subtelne, acz chaotyczne napier:)alanie w klawiaturę, czy też delikatniej rzecz ujmując, różnorakie strumienie świadomości, podświadomości, bądź (co jest najbardziej prawdopodobne) nieświadomości, to ja, do jasnej anielki mogę również! Co też - oświadczam z góry, właśnie czynię. I tym prostym sposobem genezę czy powód powstania tegoż jakże ambitnego dzieła, mamy za sobą. Aby zaś nikogo nie rozczarować jego poziomem merytorycznym i stylistycznym zaświadczam, iż od tej pory wchodzę w wyższe stany świadomości (filozofując na temat swojej osoby...), więc dalszy ciąg czytanego przez was arta może być, delikatnie mówiąc, poje:)any.

 

I tak:

 

Ostatnio moje szare komórki zaliczają wzmożoną aktywność, znaczy – myślę, aż głowa boli. A mam w zwyczaju myśleć o wszystkim. I dajmy na to, dochodzę se do wniosku, odkrywczego bardzo zresztą, że bycie nieposkromionym optymistą (tym co to „patrzy na czarno – biały świat, widzi w nim tylko lepszą połowę”), wcale takie dobre nie jest, przynajmniej w mojej szkole i przy moich „znajomych”. Nie raz doszłoby do małej klepaniny w momencie, kiedy będąc zaczepianym przez jakiegoś niezłego pakera,  miast ustąpić czy spokornieć, cieszę mu się w twarz. Fakt ten zresztą jest moją podstawową i fundamentalną wadą. Kilka razy zdarzyło mi się dostać w szkole uwagę, bo na niesprawiedliwe upomnienie nauczycielki buchałem śmiechem, co było brane za oznakę braku szacunku. W domu też nie lepiej – mama prawi mi morały o możliwych skutkach mojego złego zachowania, a mi na mordzie/pysku/twarzy wyrasta mega banan. Taki już jestem, kurważ wasza mać...

Tak oto dochodzimy do mojej kolejnej skazy na płaszczyźnie kulturalnego wychowania. Otóż, klnę na potęgę i niemal w każdej sytuacji. Nie, żebym tam od razu był wulgarny ;D. Ba, jedno przekleństwo nawet sam stworzyłem! Od biedy mógłbym się też bronić cytując ZoltaRa :

 

Solidna polska kurwa jest zarezerwowana dla ludzi bez skrupułów, którzy nie patrzą jak temat jest uchwycony, tylko co z sobą niesie (AM 76, Maj 06).

 

Choć z drugiej strony, jeśli ktoś przeszkadza mi np. w odpisywaniu zadań domowych, a ja mu ryczę: Weź sper:)alaj, poje:)ańcu! to raczej nie jest „patrzenie na to co niesie ze sobą temat”, nie? Ale ch:)j z tym...eee... mniejsza, chciałem oczywiście napisać...Urrrwa © :P

Ja taki w ogóle dziwny jestem, powiem wam filozoficznym tonem. W chwili gdy piszę te słowa dla przykładu, żuję gumę. Sęk w tym, że to recepturka. Serio, taka zielona jest i nawet się rozciąga. Idąc dalej (czyli przytaczając kolejne przykłady na potwierdzenie mojego rozchwiania emocjonalno-psychicznego) – nie uważacie, mając niecałe 15 lat, powinienem się uczyć czy grać w piłkę z kolegami, a nie męczyć naprutych filozofów, czy bronić dresów? No i moi kumple – o Don Juanie niczego dobrego, mimo szczerych chęci nie mogę powiedzieć :D (tym bardziej, że podczas długiego łikendu wybył w świat i się nudzę, bo nie mam z kim się kłócić, ani z kogo nabijać). Zaś chłopaka mojej siostry (a wszystko wskazuje na to, że zostanie moją rodziną...), czyli człowieka do którego powinienem się przyzwyczajać, zupełnie nie trawię... Nie lubię Go po prostu, i jak sądzę On mnie także. Wkurza mnie jego flegmatyczna postawa i wiele innych. Mama powtarza stale: „Tomuś, tak nie można, musisz polubić Karola”, a ja mu szczerze życzę wścieklizny macicy (na swoją obronę dodam, że ograniczył mi ostatnio dostęp do mojego dysku, a co za ty idzie AM’gów, więc musiałem mu pogrozić przebiciem opon w aucie :P). I już! Albo jeszcze lepsza rzecz – lubię programowanie! I choć moje umiejętności są mizerne (najbardziej skomplikowana aplikacja – mini notatnik), to bardzo mnie jara wpisywanie komend, aby po kompilacji okazało się, że brak dwukropka przed zmienną nie pozwala na poprawne działanie napisanego programu. TO jest genialne! Praca podobna do tej, która zarezerwowana jest tylko dla Boga – stwarzanie. Bo popatrzcie tylko – piszę piętnaście linijek tekstu i bęc! Mam własny program – cud! Jestem genialny...

 

O, kolejny ważny aspekt mojej wielkiej osoby. Pycha! Chociaż w sumie pychą bym tego nie nazwał, a z kolei brak mi słowa na określenie mojej niechęci czy pogardy dla ludzi, którzy mają problemy z pomnożeniem przez siebie dwóch czwórek czy odróżnieniem liczby pojedynczej od mnogiej (i żeby nie było – mówię o leniach, którym nie chciało się uważać na lekcjach, a nie ludzie niepełnosprawnych umysłowo). Ach wziąłbym pałę i takiemu wpierdolił... Choć z drugiej strony to byłoby przegięcie – sam jestem leniem, a poza tym złamałbym tym samym moją podstawową zasadę egzystencji – „wisi mi wszystko, co nie dotyczy MNIE”. Czysty egoizm moi drodzy. Leje z góry na cenę paliwa do czasu, aż sam nie będę miał auta. Wisi mi cena proszku do prania do póki go nie kupuję, chrzaniły mi tematy około AMagowe, dopóki sam nie zacząłem pisać... i tak dalej.

 

Czasem uważam też, że mam zdolności lecznicze. Nie żadne tam ręce, które leczą, ale z chęcią i werwą uzdrowiłbym np. system szkolnictwa – po szkole podstawowej, w której – jak sama nazwa wskazuje – uczylibyśmy się rzeczy podstawowych, utworzyłbym gimnazja ostro podzielone – każdy miałby ten przedmiot, z którym planuje związać życie oraz ewentualnie dwa zbliżone (np. Chemia – biologia – fizyka), a reszta by go nie obchodziła. Kiedy ostatnio powiedziałem matematyczce przy klasie, że obliczanie objętości graniastosłupa - jakiegośtam (nie pamiętam już niestety :P), nie będzie mi z pewnością w przyszłości potrzebne, to pani się zbuntowała i wytoczyła mi kilkuminutową tyradę. Wymieniliśmy się argumentami i tyle. Reszta mi wisiała. Za to u pani mam przechlapane... i wiecie co? Niezbyt mnie to obchodzi. No może poza faktem, że matematyki naprawdę nie rozumiem, a co za tym, idzie – programistą nie zostanę :(

 

Za to piszę sobie do szkolnej gazetki i nawet mnie to rajcuje. Tym bardziej, że mogę sobie wybrać kolor makiety w danym miesiącu (dzięki znajomością z DTP – Mateuszem C., którego przy okazji pozdrawiam, bo wiem, że AM czyta :D). W ogóle – gdyby w szkole nie było przedmiotów ścisłych to miałbym raj. A tak gówno! Ale zawsze mogę się pożalić na łamach AM, popisując się umiejętnościami i szpanując jaki to ze mnie writer jest boski :P

 

Powiem wam też, że zmieniłem się ostatnio i to diametralnie. Od dziecka byłem „żywym sreberkiem” – pełno mnie było wszędzie. Mama opowiadała mi, że nie było mnie jeszcze widać, a już było słychać. Mówić też ponoć nauczyłem się nadzwyczaj szybko, ku nieszczęściu otoczenia. Dużo gadałem. W sumie to w ogóle się nie zamykałem. Non stop nadawałem – zupełnie o wszystkim – plotki, piłka nożna, szkoła i tym podobne rzeczy. Aż tu nagle FIK! i BĘC! i BACH! – zupełnie inny Phantasmagor. Człowiek chichy, zamknięty w sobie i denerwujący otoczenie oraz niezwykle skłonny do myślenia o wszystkim tym, o czym z pewnością myśleć nie powinien.

 

I na koniec, rzecz najlepsza – otworzę się przed wami całkowicie, narażając na szwank swoją reputację (tę lepszą, oczywiście). Zdradzę mój mały, prywatny i skrzętnie skrywany sekret. Opowiem wam skąd biorę pomysły i nastrój do pisania artów do Action Maga, którymi katuje was bez przerwy od kilku miesięcy. Otóż, w momencie rozpoczęcia mojej writerskiej kariery, w barku nieopodal komputera stały trzy wina (pamiętam tylko Kadarkę, reszta to jakieś kwachy wstrętne), napełnione w trzech czwartych objętości. A dzisiaj wyrzucałem butelki...

 

Zajebisty jestem, nie? I tak wiem, że potwierdzicie.

 

 

***

 

Taki już jestem... ale i tak mnie lubicie :P

 

***

 

 

Skłonny do filozofii nad samym sobą

 

PHANTASMAGOR

/phantasmagor@vp.pl/

 

 

oraz mały, „odphantasmagorowski” bonusik, czyli:

 

 

 

 

                                                                                           #

           ^                 /’’’’’’’’’’’’’\       |”” ””””””””””|””””””””””””””|             __            /”””””””””””””””\               |\      ‘‘|’’                             |\          /|                ^               /””””””””””””””””\

         /   \             /                                  |                             |            /                  \             |  \      |                              |  \       / |               /  \            /

        /     \          /                                    |                             |           /                    \            |   \     |                              |    \    /  |             /      \         /

       /       \         |                                    |                             |          /                       \          |    \    |                               |     \  /   |            /         \       |             |--------|

      /_____ \        \                                   |                             |          \                       /          |     \   |                                           |      V    |          /_______\      \                     |

     /            \        \                                  |                             |           \                    /            |      \  |                              |            |         /               \      \                    |

__/               \_       \______/                   _|_                         _|_           \__________/           _|_      \|                            _|_         _|_    _/                 \_     \_________ /

 

 

No, co? Nudziło mi się!!! (Jeśli wydaje się wam, że te literki są krzywe, to spoko – wydaje się wam :D)

 

PS. Dedykuję ten tekst, Włatcy Huynji (Donaldowi).