|
Lęki dziecięce |
|
Coraz częściej mówię sobie, że za 10 lat będę bał się wystawić nos na ulicę. Zabarykaduję drzwi, pozabijam okna deskami i zamuruję komin. Dlaczego? Już tłumaczę. Przeraża mnie obecny stan polskich dzieci do lat dziesięciu oraz co niektórej młodzieży. Niby to śmieszne, no bo co może zrobić taki osobnik? Mały jest jeszcze i dopiero się uczy (albo jeszcze będzie) jakie to życie jest pfe i jak sobie z tym pfe radzić. Ja rozumiem w piłkę pograć i przy tej okazji podrzeć się na kumpli, albo i przywalić któremuś w zęby za podcięcie nogi, no bo to jest w miarę normalne. Każdy (no może prawie) mały człowiek w tym wieku chce być w jakiś sposób ważny i pragnie budzić szacunek u rówieśników, a że siły słowa jeszcze nie zna, to chwyta się sił już opanowanych. No i jest w porządku. Każdy musi się swoje wydrzeć, szyby sąsiadom powybijać i sprawdzić praktycznie swoje niezbyt grzeczne pomysły doprowadzając nieraz rodziców do furii. Tego się raczej nikt nie czepia bo prędzej czy później nasze pociechy z tego wyrosną. Ale weźmy taką na przykład sytuację z życia wziętą: Zdarzyło się niestety tak, że moja kochana koleżanka ze szkoły leżała w szpitalu. Oczywiście w kupie siła, więc razem z kilkoma osobami postanowiliśmy ją odwiedzić. Nie było na co czekać, więc następnego dnia już byliśmy u niej. Kumpela przywitała nas szeroko otwartymi oczami ze zdziwienia i głośnym śmiechem. Na sali byli jej rodzice (ale szybko wyszli żebyśmy mogli swobodnie rozmawiać i chwała im za to), siostra oraz 3 letni chłopczyk, którym to mama koleżanki się opiekuje. Pogadaliśmy sobie, pożartowaliśmy, wiadomo – jak to przyjaciele. Malec był słodki. Miał bardzo zajmującą zabawę wpychając w dziurki szpitalnego łóżka darte kawałki jednorazowych chusteczek. Chłopczyk rozbawiał nas swoją mową (zamiast „R” przeciągał „jjj”) i zachowaniem aż w pewnym momencie powiedział takie oto zdanie: „Muszę zabić ludzika!” Kilkusekundową ciszę przerwały w końcu nasze śmiechy. Siostra naszej chorej wyjaśniła nam, że te małe cudo lubi sobie pograć w Queka i stąd ten tekst. Naszły mnie dziwne myśli. Bo o ile dla każdego z nas gra jest jednak tylko grą – owocem pracy masy ludzi i zrealizowaniem ich pomysłów ku naszej rozrywce, o tyle dla niego, który nawet nie zna liter żeby przeczytać jedno słowo, jest to zabawa równie pobudzająca jego wyobraźnię jak oglądanie bajki, tylko tutaj zabija się ludzika, a raczej kilku(nastu) ludzików... I niech będzie, że przesadzam, jestem przewrażliwiony i lekkomyślny, ale mi się to po prostu nie spodobało. Nie mówię, że on odetnie głowę koledze na podwórku za lizaka, albo sterroryzuje swoją przedszkolankę plastikowym widelcem, ale takie obrazki od małego (TRZY LATA!) to jednak nie przekażą mu pozytywnych wiadomości o radzeniu sobie na Świecie...
Sytuacja kolejna: Mam dobrą kumpelę – Gosię (pozdrawiam przy okazji), która ma małego synka (początek podstawówki) i trochę starszą córeczkę. Pewnego dnia rozmawiamy i zeszło na temat rozrywek jej pociechy. I tak wśród zabaw znalazła się na pierwszym miejscu jakże odpowiednia dla niego gra – GTA San Andreas. Ja tak lekko zaszokowany pytam: - Ale mam nadzieję, że on nie wozi panienek w ustronne miejsca w wiadomych celach? - He he he... Nie nie. - To co tam robi? - Wszystko co się da. - Aha. Czyli tu kogoś kopnie, tam komuś szybę wybije itd.? - Dokładnie. I żeby nie było – ja do tego nic nie mam! A dlaczego? Ano dlatego, że Gosia jednak jest super mama i synek gra w GTA tylko z nią obok. I nie wątpię, że go upomni czasami (żartem oczywiście, no bo trudno cały czas mówić: Tak nie wolno! To jest ble! Bo to jednak ma być zabawa) jeśli coś przeskrobie. Co do jej synka akurat nie mam obaw, ale jeśli jakaś inna mama włączy dziecku GTA (grę lubię – ale czegoś się przyczepić muszę) i pójdzie sobie oglądać taśmowca, albo na ploty do sąsiadki? Dobra, niech będzie że przesadzam ale nie chcę być obiektem testów praktycznych takiego małolata... Powyższe przypadki można przeboleć ale gorszych wolę nie opisywać, ponieważ część osób mogłaby poczuć się zniesmaczona... Tak tylko ogólnie zarysuję, że porno trafia do coraz młodszej widowni. Myślę, że wystarczy jeśli podam kilka cytatów z rozmów między koleżankami z podstawówki i gimnazjum po meczu ligi podwórkowej piłki nożnej: - A ja widziałam ja chłop z chłopem! - A widziałaś jak baba z babą? - Widziałam, co Ty tam masz... Przy czym ostatni tekst był w moją stronę. Można się domyśleć gdzie patrzyła i o co jej chodziło... A zaledwie godzinę temu ją poznałem na meczu. Normalnie ręce opadają...
Nie wiem... Może to ja się starzeję i nie nadążam. Głupio to wszystko brzmi. Jakbym coś objawiał Światu. Ale nie ja jeden to widzę i każdy mógłby dopisać tutaj swoje podobne doświadczenia. Wolę zostać w tyle niż wtapiać się w takie towarzystwo. Deski już leżą w piwnicy razem z workiem cementu... Dorastajcie sobie! Jestem gotowy!
|
|
YaQzi |
|
26 czerwca 2007 |