29 czerwca 2007      

      pion

Idę przed siebie, patrzę pod nogi. Chciałbym sobie przypomnieć, kto pozostawił w moim mózgu wspomnienie o czystej szczerości. Kto potrafił prowadzić taką rozmowę, aby zatrzeć granicę między głupią sprzeczką, a poszukiwaniem sensu... Potrafię odtworzyć jedynie urywki, słowa. Są to tylko lśniące kałuże wtopione w nierówną, wiejską drogę. Niektóre rozwleczone przez ślady samochodów, zniekształcone odciskiem bieżnika. Pamiętam, że wtedy zachodziło słońce - tak, jak teraz. Każdy wie, że najlepiej rozmawia się wtedy, kiedy słońce zachodzi - rankiem rozmawiać się po prostu nie da, bo przeszkadza piasek w oczach i suchość w gardle. Rozmawiać naprawdę można, gdy się nie ma już nic do stracenia, gdy nasze słowa nie sięgają polityki, romansów i zabójstw. Może nie aż tak, jak Danton, może nie wtedy, gdy idziemy na ścięcie...

Każdy dialog pozwala rozbudować myśl, rozciągnąć ideę jak gumę. Szczere rozmowy potrafią nawet zmieniać bieg wydarzeń, bo to już jest ograniczanie świata i często naginanie prawdy...

Wyjmuję z kieszeni klucze od klatki schodowej. Otwieram drzwi. Ja się chyba tych wszystkich zabezpieczeń, zamków, kodów po prostu boję. Sieje taki zamek nieufność wśród ludzi. Można się nawet zadowolić względnym poczuciem bezpieczeństwa, ale w taki sposób się zadowalać potrafią jedynie starsze kobiety, takie, jak ta z parteru. Dla społeczeństwa jest zupełnie bezużyteczna - dwa pokoje, kuchnię i łazienkę dzieli z grubym kocurem - czasami wychodząc z mieszkania można usłyszeć jak z nim rozmawia. Z pewnością nie ma w tym nic dziwnego, czymś się leczyć w tej swojej samotności trzeba. Syn kilka lat temu wyjechał do Irlandii, nie napisał ani razu - tyle wiem.

Czasami dosięga człowieka siła, która rozrywa złe myśli. Zazwyczaj rankiem, kiedy przeszkadza piasek w oczach i suchość w gardle. Zaatakowany tą siłą człowiek wyskakuje z łóżka, ubiera się i zaczyna naprawiać świat. Oczywiście z czynności ubierania można zrezygnować. Można pozostać w łóżku i całą siłę zmarnować. Można chodzić cały dzień w piżamie, zabijać powoli tą świeżość, kawę sobie zrobić. Ot, egzystencja...

Niektóre starsze osoby się już chyba z taką monotonią oswoiły - gotują ją na obiad, podziwiają w telewizji, znajdują w krzyżówkach. Ja się pogodzić nie potrafię, próbuję negować wszystko, zaprzeczyć oślizgłym doktrynom, dać biednym sprawiedliwość. Chyba nadaję się na superbohatera, nie?

Wiesz? Chyba potrzeba jedynie trochę zaufania - chociaż dla kilku osób, pamięć dla grzbietów ulubionych książek. Po co jeszcze szukać zrozumienia dla własnych poglądów?

Zapach domowego jedzenia potrafi wkraść się do pokoju człowieka, który głoduje, zrodzić pragnienie, zaszczepić w mózgu marzenia. Pragnienie takie rozpala wnętrze głodującego, zmienia go w konsumenta. A przecież konsument jest bezmyślny, konsument jest bydło i do niczego się nie nadaje.

Gaszę światło. Dziś przestałem bać się ciemności. Sam nie wiem w jaki sposób porzuciłem uczucie niepewności, które dręczyło mnie od tylu lat... Może zmieniłem się w realistę? Może jestem świadom tego, że w ciemności nie ma zła, że ciemność to tylko jedna z możliwości? Czerń rozlała się w moim pokoju. Wiem, że tobie także nie chce się tego posprzątać.

sypee