japońskie kanji oznaczające demona ( Akuma )

Ale to nie był film




"Zamiast toczyć wojnę ze złem, wylecz tego psa zdychającego w rowie i tym samym otrzyj łzy sobie samemu. "
"Aktywność niekoniecznie oznacza życie. Kwazary są aktywne, a medytujący mnich nie jest martwy."


Jestem Chaosem.
Targają mną sprzeczności. Emocje skrajne , od euforii po depresję i smutek. Te ostatnie niemal wyeliminowałem z mojego życia , sam nie wiem , jakim cudem :) . Widocznie uwierzyłem , że to ja wszystko kontroluję. Wszystko "moje" , czyli siebie. No cóż. Może.
Kiedy oglądałem Matrix stwierdziłem , że możliwe jest , że nie zwariowałem. Czyli , mówiąc prościej , dowiedziałem się o istnieniu ludzi, którzy także mogą widzieć rzeczywistość jako niestabilną konstrukcję , pełną błędów i wypaczeń , gdzie przypadek to tylko pobożne życzenie... Patrzysz , widzisz. Jedna chwila i dostrzegasz coś , czego nie powinieneś widzieć. Masz wątpliwości. Nie pasuje ci do twej układanki nazbyt wiele elementów.
Tak samo podziałał mi na wyobraźnię ( a może bardziej ? ) Animatrix. A potem Efekt Motyla. Pogłębiające się przeświadczenie o własnej racji , a może raczej - własnej możliwości posiadania racji. W zasadzie jednak wszystko jest subiektywne i nie można nic oceniać w kategoriach prawdy \ fałszu... To jednak dla nas , gatunku dominującego ( w swoim własnym przeświadczeniu , pewnie mniej lub bardziej mylnym ) byłoby zbyt proste. My lubimy sobie wszystko komplikować do stopnia niepoznawalności początku ani końca , nieujawnionej przyczyny własnej ignorancji.
Śniłem.
Teraz sypiam mało albo wcale.
Wyleczony.
Z czego ? Na jaką chorobę cierpiałem ?
Diagnozy... nigdy nie były trafne, gdy sam je wyprowadzałem.
Tak , różnię się. Bo chcę , bo mogę , czy bo muszę ? Jak mówiłem , wyroki zostawię wam. Sam już nie mam sił na próby oceny skazane na niepowodzenie. Agnostycyzm wyraża moje ego. Określa mnie jako osobę , czy ja go określam... jak by nie patrzeć , jest to jakaś definicja zbliżona do sposobu pojmowania jaki odpowiada mojej pokręconej psyche.
Będąc naiwnym ( to znaczy bezinteresownie i mocno "dobrym" ) , traci się zaufanie do ludzi ( z czasem ) a więc staje się kimś nieufnym , pełnym wahania , strachu. Często gniewu. Alienujemy się sami. Wtedy ludzie którzy nas widzą , stają się nam podobni. Albo nie szukają kontaktu. My też go nie chcemy , nie wierząc w ludzi. Wszystko się napędza. Ludzie wokół nas , stają się tacy , jak my. Wyobrażenia. Oceny. Coś , czego tak trudno unikać. Bycie bezinteresownie i szczerze "otwartym" da ci pewnie kolejne kopniaki Losu. A jednak warto. Bo da ci też dużo szczęścia z podnoszenia ( nieświadomie nawet ) na duchu ludzi , którzy stracili wiarę jak ty kiedyś. Oni już nie upadną. A może nawet ty ich podtrzymasz ? Ludzie czekają na spontaniczność. Na ślady dobra , bo widzą zbyt wiele zła. A mimo to , boją się sami tacy być. Bo to społecznie nienaturalne.
Nie ma aprobaty na takie żywiołowe , niewyjaśnione faktami , suchą kalkulacją , zachowania. Dlatego w pełni popieram zagadywanie ludzi na ulicy ( nie , nie po "drobne na wino") , usmiechanie się do ludzi by i oni się uśmiechali. Pytanie "czemu ci tak smutno ?" mimo , że kogoś nie znamy. Pomyślcie , jak wiele dalibyście komuś takiemu. Zniszczonemu przez życie. Co z tego jak bardzo to naturalne czy jak bardzo akceptowane , normalne etc. ??? Ludzie mogą was nie obchodzić , ale jest dużo ludzi naprawdę wartych pomocy. Jakiejkolwiek. Wmawia nam się co jest poprawne a co nie , co jest "głupie" , a co "mądre". Bzdury ! Pomyśl , ktoś może też i tobie pomóc. A jeśli nie ? A jak chcesz coś zmienić , będąc takim samym zamkniętym w sobie egoistą jak "wszyscy" ? Ja zawsze wolałem być inny niż ogół , od czasu gdy zrozumiałem , że lepiej jest pozostawać sobą niż robić z siebie wizerunek , co gorsza , wizerunek fałszywy - a najgorszym jest podobieństwo do tłumu.
Powiem wam jak wygląda życie. To my je tworzymy. Chcemy żeby było szaro i smutno ? Bądźmy tacy. Nawet nei wiecie , jakim miłym zaskoczeniem może być takie podejście do kogoś , powiedzenie paru słów. Wymaga odwagi , bo myślimy o porażce. W jakimkolwiek aspekcie. Wyśmieje , nie odezwie się , zachowa agresywnie ? Bez ryzyka nie ma niczego. Efektem zachowawczości jest tylko trwanie. Tak samo jest ze wszystkim i można z tego zrobić analogię do dowlnej chyba życiowej sytuacji. Trzeba trochę zmienić swoje podejście do życia by uzyskać taki "efekt". niesie on jednak dużo optymizmu - przenosi nasz na innych. Nie zawsze , nie wobec każdego. To prawda. Lepiej jednak być uznawanym za ekspresyjnego szaleńca , niż za zamkniętego we własnym świecie , aspołecznego typa. I nie jest to kwestia oceny , kiedy juz człowiek uwolni się z ich ograniczeń. Może nie obchodzi cię ludzka opinia ( i dobrze ! ) , a jednak... zrób to dla siebie. To co robisz , cokolwiek. Ja nie krzywdzę ludzi , bo nie chcę. Nie jestem wobec nich draniem , bo też nie chcę. Wolę być pomocny , przyjacielski. Jasne , mam różne dni , sposoby myslenia zależne od momentu. Panuję jednak nad moją koncepcją główną , "nie-bycia-skurw...nem". To naprawdę sporo , tym bardziej gdy świat utwierdza cię w przekonaniu , że mylisz się cały czas. Można podchodzić do życia jak najbardziej na luzie , uważać nawet , że nic nie ma sensu - przy tym jednak , pozostawać przy silnym , zdecydowanym "ja" , naszej własnej ( niekoniecznie bardzo wzniosłej ) a jednak - idei. Dostosować się , ale nie do końca. Zmieniać realność w coś "swojego". W siebie. A nie pozwalać na sytuację odwrotną , czyli na zmiany w nas poprzez tzw. otoczenie. Bycie nikim też może być w twoich zamierzeniach. Nie tego jednak chcesz. Każdy ma wolną wolę. Dopóki nie krzywdzi innych.
Kluczem jest świadomość i siła woli. Świadomość szeroko pojęta , jako percepcja własnych myśli i myśli innych - swego rodzaju empatia. I postrzeganie , świadome, różnych ( nawet nieznanych ) elementów zachowań innych ludzi. Trudne , nawet bardzo. Opłacalne ? Zależy. Może raczej...ciekawe. Niosące możliwości. Gdy zrozumiesz ( jeśli zrozumiesz ) , że nie znasz naprawdę nawet siebie i ludzi , których dostrzegasz i tak łatwo wpisujesz w ramy jakichś ( najczęściej swoich własnych ! ) ograniczeń , to najpewniej będziesz dla nich trochę "kimś lepszym". Nawet bez konieczności "profitów" z takiego podejścia. Nie zawsze jest czas i miejsce na myslenie typu "ok , nie znam go , może ma zły dzień i się wyżywa wrzaskiem bo go z pracy wyrzucili" czy coś w tym guście , ale... już samo to , że o tym myślisz ( że takie myśli dopuszczasz , tzn masz otwarty umysł ) przyniesie ci lepsze życie. W sensie metafizycznym , choć faktycznie ( realnie ? ) może się równeiż okazać czymś dobrym. Dla ciebie , innych.
Hmmm... Chaos. No tak , a przecież pisałem o filmach. Wróćmy więc do tego. Film... To coś więcej niż obraz i dźwięk , czasami. To wizja. Wizja nieskończoności. Jakiś wycinek rzeczywistości przeszłej , teraźniejszej , przyszłej. Wyróżniający pewne aspekty życia , śmierci. Z pozoru nic nie znacząca rzecz , stająca się spojrzeniem "poza" , przez granicę , jaką wyznacza Maja.
Gdy obejrzałem kolejny obraz będący spełnieniem Losu , albo stwarzający tenże , moje oczy zmieniły się w oczy reżysera. On widział mnie , a ja , poprzez jego twórczość , doświadczyłem tego , co on. Zrozumiałem , po raz kolejy , że nie jestem sam. I jeśli to powielenie szaleństwa , niech tak będzie. Prawdopodobniejsze jednak jest istnienie Przekazu. Czegoś , co ma pobudzić umysł - podświadomie , czy też wręcz przeciwnie - albo uświadomić nas w jakiś inny , mniej łatwy do zrozumienia sposób. Tym obrazem był Fightclub I powiem wam , że książka to jeszcze większa "schiza". Całość stwarza obraz społecznego upadku ideowości. Nie mamy wielkich idei , bo nie możemy ich mieć. Determinantem stają się rzeczy bezwartościowe tak naprawdę. Nabierają wartości poprzez upadek całego systemu tychże. Jedno napędza drugie.
Rzeczy , które zmieniły mnie bezpowrotnie. Filmy. Życie , to nie film. Nie ? Nie zgodzę się. To może być równie dobrze dowolny film pełen emocji. W skrajnych przypadkach , pozbawiony uczuć... ale nie o takich zniszczonych krytyką produkcjach miałem opowiadać. Tak naprawdę , nic nie może mnie zmienić. I nic nie zmieniło. Po prostu czasem poczułem się lepiej , widząc coś , co mogłoby być moim własnym przeżyciem. Opowieścią przyjaciela. Zabijanie samotności - emocjonalnie zakreślone w obrazy lekarstwo. Innym razem widziałem w tym plan , to znaczy starałem się nie myśleć , że może MUSIAŁEM to widzieć. I jak to zmieni moją przyszłość.
W jeszcze innej chwili dostrzegałem w filmie czyjeś pragnienie uwolnienia - siebie , innych. Cierpienie prawdziwwe , którego imaginacja nie może stworzyć. Manifest życia. Śmierci. Końca początku. Początku końca. Zastanawiało mnie , czy istnieje prawo , mówiące , że to co ukaże się w książce , filmie, gazecie... nie będąc rzeczywiste ( jeszcze ) takim się stanie ? Jak wiele to stwarza możliwości nowych , nieodkrytych. Żyjemy w świecie przeszłości , która malowała przyszłość - naszą teraźniejszość. Coraz więcej dawnych idei staje się nie s-f , a prawdziwym życiem. Technika wyparła magię by stać się jej nową , zwulgaryzowaną odmianą. A następnie czym , kim ? Boskość ? A co to słowo znaczy ?
Czy to bluźnierstwo ? Zmierzamy na prostej drodze do nieskończoności. A jednak to iluzja. Szok przyszłości to już dla nas nic wielkiego. Adaptujemy się bardzo szybko. Mimo to... Pojawia się pytanie , czy nasza wiara wystarczy aby przetrwać. Jedna katastrofa , której nie powstrzymamy. Natura upomina się o odebrane jej brutalnie prawo do decyzji , co ma istnieć , co ma zginąć. Natura nas ożywia i niszczy. Natura , którą rządzimy żelazną ręką. Iluzja , w którą wierzymy.
To co kiedyś było marzeniem , staje się kreacją homo novus , gatunku przyszłej teraźniejszości. Wizjonerstwo ? Przepowiadanie przyszłości ? Której przyszłości ? Jakiej alternatywy ? Można myśleć nad tym , co było siłą sprawczą tego , że dawne utopijne idee ( pozornie upadłe ) zmienia się w prawdę. Próbujemy doścignąć to , co już było , czy robimy coś niezaleznie od własnych zamierzeń ? Pytania mnożą się w zastraszającym tempie. Jak zwykle , tylko jako pytania , nie jako wstęp do odpowiedzi.
Czy jest ukryty przekaz we wszystkim co nas otacza...? Co nam przekazuje... jeśli istnieje ? Dlaczego powstał ? Wiara w znaki , w cuda. To minęło. Czy musiało minąć aby powracać w chwale ? Zmierzamy do kreowania samych siebie, ale czym bylibyśmy bez czasów zamierzchłych ? Minionych lat , pełnych wyobrażeń ? Teraz wydaje nam się , że są granice mżliwości. A przecież wymyślając koło , człowiek nie zastanawiał się nad podróżami kosmicznymi. Tak smao my nie zastanawiamy się jeszcze nad czymś , co może zaistnieć , ale jest dla nas zbyt trudne do ogarnięcia myślą. Ewoluujemy , to prawda. Jesteśmy umysłowo rozwinięci silniej niż starożytni ( hm , powiedzmy... tak naprawdę w tym momencie wkrada mi się dygresja o pewnych matematycznych geniuszach , nie tylko matematycznych zresztą... którym obecne Pentiumy miałyby zapewne problem dorównać...ale to odmienny temat , załóżmy więc , że się rozwijamy i że jesteśmy "lepsi" we władaniu naszym umysłem ) , ale to nie znaczy jeszcze , że dość silni aby pojąć kogoś ponad nami , powiedzmy , oddalonego o 1000 lat ( w przyszłość ) . Człowieka nawet ( i tylko ) O ile pojęcie istoty "ludzkiej" nie zmieni się w przyszłości w coś zupełnie odmiennego.
Z tego co widzę , to wszystko , także i ewolucja , postępuje teraz w tempie lawinowym , coraz szybciej. Czasami można w to zwątpić ( choćby na ulicach pełnych ograniczonych prostaków... ) , ale mozna sobie wmawiać , że to tylko wizerunek... no , powiedzmy , w większości "tylko". To wersja optymistyczna. nie należy też zapomnieć o tym , że staramy się ( podświadomie ) o przetrwanie gatunku... Czy też , co bardziej pasuje do rzeczywistości , o atrakcyjność seksualną. Co wcale nie jest jednoznaczne z poprzednim , niestety.
Czy zmiany w nas są "na lepsze" ? Pojęcia nie mam. Spuentuję tekstem "kioskowym" - "Brak dysku ? Zapytaj swojego sprzedawcę".


PS - Wiem , że to kolejny dziwny txt mojego autorstwa , ale ja już chyba "standardowym" stylem nie potrafię...
PS - Dobro jest trudniejsze , ale daje sporo satysfakcji. Niewytłumaczalnej. Może właśnie z powodu trudności... :)
PS - Standardowo słuchałem MASSIVE ATTACK ( kącik pozdrowień ;) - MyQ "szpadlu Boga" , thxxxx for muza :) ) "Man Next Door" , "Butterfly Caught" , "Mezzanine" itd. I CREED'a , "Bound and Tied", ale to i tak jest nieinteresujące , nieczytane i niebędę niepisał nieotym nieistotnym ;)



kliknij aby wysłać mi maila


Piszcie. :) Maile kierujecie na adres bialymistyk@wp.pl , link jest zamieszczony tutaj

Dla zainteresowanych mój blog - www.bialymistyk.eblog.pl