« poprzednia | spis treści | następna »  
Medal of Honor: Airborne
Cybeł

Podejrzewam, że mało, który z czytelników wie, że seria Medal of Honor, to produkt rdzennie konsolowy. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale tak jest, a pierwsza część Medala ukazała się już na PSX, gracz dowodził tam porucznikiem Pattersonem. W 2000 roku powstał kolejny Medal, znowu tylko na konsole, MoH: Underground. Jednak już dwa lata później, EA postanowiło dać szansę zaistnieć cyklowi także na PC. Wydany wtedy MoH: Allied Assault okazał się wielkim hitem, wychwalanym zarówno przez graczy jak i recenzentów. Chyba każdy z nas pamięta niezapomniane lądowanie na plaży Omaha. Niektórzy fanatycy tylko dla tej misji nadal mają grę na dysku i co jakiś czas na nowo wracają do tamtych wydarzeń. Następną częścią sagi (mówię tu już tylko o PC) był MoH:Pacific Assault, znowu bardzo ciepło przyjęty, jednak szybko zdetronizowany przez jeszcze lepsze Call of Duty 2 (zrobione przez studio, w którego skład wchodzili głównie ludzie odpowiedzialni za MoH:AA).

   Call of Duty 3 zostało już wydane, więc MoH nie mógł być gorszy. Ogłoszono plany stworzenia nowej gry ( o tytule, Airborne), która ma się ukazać zarówno na PC, jak i na konsolach nowej generacji. Najprawdopodobniej właśnie w związku z tym premiera odbędzie się dopiero we wrześniu tego roku.

   O co więc będzie chodziło tym razem? Wcielimy się w skórę zwykłego szeregowca - Boyda Traversa, który zostaje rzucony w wir wojny. Ot, taki kolejny, mały trybik w wielkiej machinie. Rozwiązanie dość ciekawe, bo do tej pory odgrywaliśmy głównie role grubych ryb, których wszyscy mają rozkaz się słuchać. Tu sytuacja jest zgoła odwrotna. Nasz bohater to członek 82 Dywizji Powietrzno-Desantowej. W jej szeregach weźmie udział w operacjach w Sycylii, Normandii, być może także w Holandii, a na pewno w Market Garden. Cała zabawa skończy się w III Rzeszy, podczas forsowania Renu.


   Jedną z wielu zapowiadanych innowacji będzie system rozgrywania misji. Teraz już praktycznie tylko od nas zależeć będzie, w którym miejscu na mapie ją rozpoczniemy i jak dalej pokierujemy Traversem. Każde z zadań zaczynać się będzie od sekwencji lotu samolotem. Po wysłuchaniu wcześniejszej odprawy wiemy już dokładnie jak to wygląda i gdzie nastąpi zrzut. Do nas należy decyzja, kiedy wyskoczyć i pofrunąć trochę nad polem bitwy. Żeby nie utrudniać zbytnio sprawy, otwieranie spadochronu będzie najprawdopodobniej automatyczne. Nie może dziwić też miejsce ewentualnego lądowania. Zdarzy się, że zawiśniesz na jakimś płocie, znajdziesz się w samym centrum sztabu wroga, czy nawet w wiejskiej studni. Tak, tak, nawet tam będzie się można znaleźć po złym obliczeniu trajektorii lotu. Po wylądowaniu przystępujemy do głównej części zadania. Aby dokonać tego jak najskuteczniej, warto jest poszukać trochę ludzi ze swojego oddziału. Po drodze czekają nas liczne zadania dodatkowe, urozmaicające rozgrywkę. Dodatkowo są one generowane losowo, więc w jakimś stopniu wyklucza to element liniowości. Teoretycznie, każdą misję możemy rozegrać kilka razy, zawsze wykonując inne cele. Czy tak będzie w rzeczywistości, zobaczymy. Akcja toczy się na olbrzymim terenie, pogrupowanym na kilka kategorii. Uświadczymy, więc trochę lasu, pól, rzek i jeszcze wiele, wiele innych. Podobno rewolucji poddano także sztuczną inteligencję oponentów. Teraz mają być naprawdę czujni i sprytni.

W związku z tym, że Airborne ukaże się też(a może przede wszystkim) na next-genach autorzy ulżyli trochę swojej wyobraźni i stworzyli silnik graficzny potrafiący nawet z PS3 wycisnąć ostatnie soki(tak przynajmniej twierdzą :)). Oczywiście wersja na PC pod tym względem nie będzie niczym ustępowała, trzeba się, więc oswoić z myślą o naprawdę dużych wymaganiach sprzętowych. Ważne dla wszystkich komputerowców jest na pewno to, że Airborne na konsole, jak i na PC tworzony jest przez inne zespoły. Takie podejście do sprawy ma służyć zadowoleniu potencjalnych nabywców, bo wreszcie żadna ze stron nie dostanie popłuczyn po drugiej. Dodatkowo na PC zaimplantowany zostanie złożony muliplayer, co byłoby niemożliwe, gdyby nie powstały dwie odrębne wersje.

   Ci z czytelników, którzy interesują się trochę historią, wiedzą zapewne, że alianci mieli dość dziwaczne hobby. Bardzo lubili przerabiać wszelką dostępną broń, zarówno własną jak i zdobyczną. Ten system postanowiono też włączyć do MoH: Airborne. Tak, więc, oprócz standardowego uzbrojenia, dostaniesz do dyspozycji trochę dziwolągów, mających nierzadko lepsze osiągi niż swój protoplasta.

   Niektórzy mają obawy, co do zbytniej konsolizacji FPS-ów drugowojennych ostatnimi czasy. Jako przykład podają kilka rozwiązań z ostatniego Call of Duty (m.in. brak apteczek i samoodnawiające się zdrowie). Istnieje niepokój, czy podobnych rzeczy nie uświadczymy w Airborne, jednak na dzień dzisiejszy nie jest to dokładnie powiedziane. Na pewno znajdą się tacy, którym będzie to bardzo pasowało, ja osobiście jednak wolałbym pozostanie przy apteczkach.

   Medal of Honor: Airborne ukazać się ma we wrześniu tego roku. Mimo, iż zdrowy rozsądek podpowiada mi, że premiera i tak pewnie się jeszcze opóźni, to i tak mogę stwierdzić jedno: Zapowiada się HIT. Zobaczymy, co na to panowie z Infinity Ward i ich Call of Duty 4.


Gatunek: FPS
Data premiery: wrzesień 2007
Producent:

« poprzednia | spis treści | następna »