« poprzednia | spis treści | następna »  
Warhammer: Dawn of War
Ramma

Jest kilka RTS'ów, które od czasu swojej premiery po dziś dzień są żywe w internecie. Każdy z was mógłby z pewnością wymienić parę takich tytułów: Starcraft, Warcraft III czy Total Annihilation. Warhammer 40.000 Dawn of War także można zaliczyć do tej kategorii. Jaka cechy tych wszystkich gier mają największy wpływ na ich popularność? Przede wszystkim dobre wyważenie poszczególnych elementów składowych oraz dynamiczna rozgrywka. Opisywanej przeze mnie grze najbliżej jest jednak do Total Annihilation, głównie ze względu na spore znaczenie taktyki w rozgrywce oraz dość nietypowo rozwiązany problem surowców.

 

Od razu na wstępie wypada wspomnieć, że gracze bez dostępu do sieci za bardzo sobie nie pograją. W grze istnieje co prawda kampania, ale jest ona bardzo krótka i podczas jej trwania kierujemy jedynie jedną nacją - Kosmicznymi Marines. Możliwa jest także gra z komputerem w trybie skirmish, na jednej z kilkunastu dostępnych map. Trzeba to jednak potraktować jako rozgrzewkę przed grą w sieci, gdyż na dłuższą metę potyczki z komputerem robią się dość nudne.

 

Sama gra zaczyna się fenomenalnym wręcz intrem. To chyba jeden z najlepszych filmików, jaki widziałem w grach komputerowych. Przedstawiono na nim starcie między Space Marines i orkami. Jest pięknie wykonany, dynamiczny i bardzo klimatyczny. Nieraz zdarzało mi się uruchamiać grę tylko po to, by obejrzeć intro, a później ją wyłączyć...

 

Dobrze, przejdźmy teraz do szerszego omówienia poszczególnych elementów rozgrywki. Zacznę może od stron konfliktu występujących w grze. Kierować możemy jedną z czterech nacji: Kosmicznymi Marines, Orkami, Eldarami oraz Marines Chaosu. Strony konfliktu są bardzo zróżnicowane i gra każdą z nich wymaga odmiennej taktyki (no może poza pierwszą i czwartą nacją, które sa do siebie jednak dość podobne). Warto wspomnieć, że w grze zawarty jest malarz armii, który pozwala na własnoręczne pomalowanie jednostek i budynków.

 

Kiedy już zdecydujemy się, kim grać, musimy wybrać mapę. Większość z nich jest całkiem dobrze skonstruowana, jednak nie powalają one ogromem. Nawet największe obszary w Dawn of War przeznaczone do gry dla 8 graczy bywają dość ciasne. Z pewnością dobrze wpływa do na dynamizm walk i pasuje do założeń tej gry (o czym wspomnę za chwilę). Grę warto zacząć od tutoriala, bowiem jej zasady są dość odmienne od tych, do jakich przyzwyczaiły nas inne RTS'y. Przede wszystkim inaczej pozyskiwane są surowce. Wystepują one w dwóch odmianach: energii oraz punktów dowodzenia. Ten pierwszy pozyskujemy, budując elektrownie, jednak już ten drugi zdobywamy w dość nietypowy sposób. Na każdej mapie mamy miejsca zwane punktami strategicznymi. Im więcej takich miejsc jest pod naszą kontrolą, tym szybciej przybywają nam punkty dowodzenia. Przypomina mi to wszystko trochę Total Annihilation. Tam pozyskiwaliśmy energię i metal. Ten pierwszy w sposób identyczny jak w DoW, metal z kolei zdobywaliśmy, budując extractory w miejscach, gdzie ten surowiec występował. Im więcej extractorów, tym szybszy był jego przypływ. W DoW poza punktami strategicznymi na mapach występują także punkty kluczowe oraz relikty. Oba tak samo jak PS zwiększają przypływ PD, jednak pełnią oprócz tego inne funkcje. Na punktach kluczowych nie można nic budować (PS i relikty można ufortyfikować, przez co jego odbicie przez przeciwnika jest znacznie trudniejsze), jest na mapie bardzo mało i jeżeli jakiś gracz przez 6 minut utrzyma co najmniej połowę takich punktów na mapie, automatycznie wygrywa (można to wyłączyć w opcjach). Podobnie sprawa ma się z PS z tym wyjątkiem, że trzeba ich kontrolować aż 66%. Kontrola reliktu zaś jest potrzebna do tego, by móc budować najsilniejsze jednostki. Cały ten pomysł z punktami strategicznymi i kluczowymi sprawia, że gra jest bardzo ofensywna. Ufortyfikowanie się w bazie nie ma sensu, gdyż trzeba cały czas napierać do przodu, by mieć pod kontrolą jak największą liczbę PS. Rozgrywka jest przez to bardzo dynamiczna, zwłaszcza, że mapy w grze są jak już wcześniej wspomniałem dość małe.

 

Kolejny pomysł różniący tę grę od innych RTS'ów to sposób rekrutacji jednostek. Rekrutujemy od razu całe oddziały (grupa podstawowej piechoty Space Marines to 4 ludzi), zaś potem możemy bez problemu poszerzać je o większą liczbę żołnierzy. W ten sposób standardowy oddział piechoty SM można z 4 ludzi powiększyć do 9, przy czym kolejne jednostki pojawiają się dosłownie znikąd tuż obok reszty żołnierzy!!! W ten sposób można także uzupełnić straty, gdyż rozbity i zmasakrowany oddział da się bez problemu odtworzyć, o ile przeżył co najmniej jeden piechur. Dodatkowo niektórych ludzi można wyposażyć w lepszą broń np. miotacze ognia, ciężkie boltery, wyrzutnie rakiet czy karabiny plazmowe. To wszystko oczywiście kosztuje ekstra. W przypadku wszystkich jednostek ważną ich cechą jest morale. Jeżeli oddział ponosi duże straty to jego morale spada i walczy on mniej efektywnie, a czasami nawet poszczególnie żołnierze wpadają w panikę. W przypadku jednostek zmechanizowanych nie ma grup jednostek, każdy pojazd (nie ma jednostek wodnych i powietrznych) jest liczony pojedynczo. Występują one także w przeciwieństwie do piechoty w niewielkich ilościach, gdyż są naprawdę potężne. Pojedynczy Dreadnot bez problemu masakruje kilkunastoosobowe grupy siepaczy orków. A to przecież jedna z podstawowych jednostek zmechanizowanych w grze! Oprócz tego możemy rekrutować także dowódców, którzy dołączeni do oddziałów zwiększają ich morale oraz jednostki specjalne, do których budowy wymagane jest kontrolowanie reliktu. Samych typów jednostek nie ma w grze zbyt dużo, ale twórcy rekompensują nam to dając możliwość ich ulepszania poprzez dokupywanie im nowych broni.

 

 

Niewątpliwie pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po rozpoczęciu gry, jest grafika. Dawn Of War to jeden z najbardziej widowiskowych RTS'ów, jaki w życiu widziałem. To, co dzieje się na ekranie podczas walk to po prostu czysta poezja. Spotkanie dwóch wrogich grup (dajmy na to orków i space marines) może wyglądać mniej więcej tak: najpierw oba oddziały prują do siebie z karabinów z dość sporej odległości, nagle w sam środek siepaczy orków wpada szwadron szturmowych marines walczących w zwarciu i wyposażonych w plecaki odrzutowe, które pozwalają im pokonywać niewielkie odległości w powietrzu. Walka od teraz toczy się na miecze i piły. Przeciwnicy nieprzygotowanie do walki wręcz zaczynają ponosić ciężkie straty, wpadają w panikę i zaczynają uciekać. Tymczasem niedaleko pola walki znajduje się artyleria. Rakiety uderzają tuż obok uciekających i spanikowanych żołnierzy. Trupy latają po całej okolicy, wszędzie pełno jest dymu i pyłu. W tym samym czasie na miejsce bitwy zmierza kilkunastoosobowa odsiecz orków, która na swojej drodze spotyka jednego Dreadnota, który łapie po kolei każdego przeciwnika, a następnie rzuca nim po okolicy, w międzyczasie smażąc jego kumpli miotaczem ognia. Ogień karabinowy orków nie robi na nim niemal żadnego wrażenia. Wszystko to sprawia naprawdę znakomite wrażenie, nie ma tutaj typowych dla rts'ów animacji jednostek typu:animacja ataku-przerwa-animacja ataku-przerwa itd. wszystko jest bardzo płynne, a same starcia są niezwykle widowiskowe. Często na ekranie widzimy ponad 100 walczących naraz jednostek, a mimo to animacja nie zwalnia znacząco. Na komputerze z procesorem 2 Ghz, 512 Mb Ram i kartą Radeon 9600 Pro można bezproblemowo grać na najwyższych detalach w 1024x768. To świadczy o tym, że twórcy gry przyłożyli się do właściwej optymalizacji engine'u. (Tym samym, na którym hulała inna gra Relic - Impossible Creatures)

 

Na osobny akapit zasługuje oprawa dźwiękowa gry. Muzyka jest rewelacyjna i ma znaczący wpływ na klimat gry, jednak prawdziwym majstersztykiem są odzywki jednostek. Zazwyczaj w innych RTS'ach jest to bardzo irytujący element gry, gdyż teksty wypowiadane przez żołnierzy często się powtarzają. Tu jednak zostały one przygotowane z tak dużym profesjonalizmem, że mimo wielu godzin spędzonych przy grze jeszcze nie zdążyły mi się znudzić. Oprócz tego również cała reszta oprawy dźwiękowej prezentuje się znakomicie. Bez wątpienia to jeden z mocniejszych elementów gry, gdyż został wykonany w zasadzie perfekcyjnie.

 

Koniecznie trzeba co nieco powiedzieć o multiplayerze, który jest przecież daniem głównym w tej grze. Gra jest bardzo popularna, tak więc istnieje mnóstwo serwerów. Gra zawiera także funkcję czata, dzięki temu można rozmawiać z innymi graczami znajdującymi się w tym samym "pokoju" co my. Kod sieciowy jest dobry, jednak czasami zdarza się, że podczas rozgrywki gra reaguje na nasze ruchy z sekundowym opóźnieniem. Sukces trybu multiplayer sprawił, że chłopaki z Relic stworzyli do niej edytor map, która można ściągnąć z internetu. Jest on dość trudny w obsłudze, jednak graczy to nie zraża i dotychczas powstało już całe mnóstwo fanowskich map.

 

Dawn of War nie ma zbyt wielu wad. Można się uczepić krótkiej kampanii, niewielkiej liczby rodzajów jednostek, braku niektórych nacji znanych z figurkowego oryginału (np. Tyranidów), małych map oraz braku jednostek powietrznych i wodnych, co czyni rozgrywkę o wiele uboższą w różnorodność. Jednak tak naprawdę podczas gry doskwierać nam może tylko długość kampanii, a i to tylko pod warunkiem, że nie mamy stałego dostępu do sieci. O całej reszcie zapominamy, gdy tylko wsiąkamy w klimat DoW.

 

Nie polecam tego tytułu tylko fanom RTS'ów, oni zresztą na pewno go już mają. Polecam go każdemu, nawet tym osobom, które za takimi grami nie przepadają. Nie da się ukryć, że spory wpływ na grywalność tej gry ma jej znakomity wygląd i atmosfera, jaka panuje podczas rozgrywki. Ale poza tym jest ona po prostu bardzo dobrze wyważona, co ma ogromne znaczenie w multi. To nie jest kolejny sztywny i opierający się na starych schematach tytuł. Jeżeli Starcraft odpycha cię grafiką, a Age of Empires wydaje się być dla ciebie mało dynamiczny, to powinieneś spróbować tego. Uprzedzam jednak, że DoW to gra nastawiona przede wszystkim na rozgrywkę sieciową, singlowcy nie znajdą tutaj zbyt wielu atrakcji...


grafika
grywalność
oprawa dźwiękowa
multiplayer
klimat                       nietypowe rozwiązania (surowce, PS)                              intro!
krótka kampania
brak edytora map
małe mapy
niewiele rodzajów jednostek
 
Producent: Relic
Dystrybutor: CD-Projekt
WWW: http://www.dawnofwargame.com
Rok produkcji: 2004
Gatunek: RTS
Procesor: 1,4 GHz
Pamięć RAM: 256 MB
Karta graficzna:32 MB                           System: Windows 98/2000/Me/XP

« poprzednia | spis treści | następna »