|
Seria TOCA Race Driver od wielu już lat cieszy się niesłabnącą popularnością
wśród fanów czterech kółek, a w szczególności wśród tych, którzy wysoko sobie
cenią możliwość, a nawet konieczność hamowania przed zakrętami. Od jakiegoś
czasu mam do czynienia z trzecią częścią tej genialnej wręcz samochodówki,
wrażenia znajdziecie poniżej.
Już na samym początku przytłoczyła mnie mnogość opcji,
wyścigów, i aut dostępnych graczowi. Do dyspozycji mamy więc 170 pucharów, 70
pojazdów i 50 tras. Liczby robią wrażenie, ale nie zapominajmy, że nie są w tym
wszystkim najważniejsze. Dużo bardziej od wszelkiej maści urozmaiceń cenię sobie
grywalność i przyjemność czerpaną z rozgrywki. Jak pod tym względem prezentuje
się nowa TOCA? Śpieszę uspokoić, że bardzo dobrze. Do wyboru są dwa rodzaje
modelu jazdy: zwykły i pro, więc dla każdego coś miłego. Na początku nie byłem
zbytnio ufny we własne umiejętności, co zaowocowało wybraniem prostszego trybu.
Jednak już po kilkunastu minutach przerzuciłem się na zaawansowany, bo było
trochę za łatwo. Ogólnie rzec biorąc, autem steruje się bardzo przyjemnie,
nawet, gdy nie posiadamy analogowego pada, czy kierownicy. Uczciwie mogę
stwierdzić, że gra spokojnie daje radę także na klawiaturze, choć wtedy
uruchamianie pro mija się z celem. Pragnę też uspokoić wszystkich, że opanowanie
podstawowych zasad jest proste, a same wozy zachowują się tak jak przystało na
pół symulator, pół arcade.

Głównym trybem, którym przyjdzie się nam bawić jest
World Tour. Dość dobrze pamiętam, że w poprzednich częściach był on bodaj
najbardziej krytykowanym ze wszystkich dostępnych. Serwowano nam tkliwe
historyjki, a my występowaliśmy w roli człowieka, który musi udowodnić
wszystkim, jaki to on jest super, hiper dobry kierowca. Na szczęście twórcy, co
im się bardzo chwali, wsłuchali się w głosy fanów i recenzentów i tym razem
World Tour jest klasą sam dla siebie. Nie uświadczysz tu drogi czytelniku żadnej
na siłę rozbudowanej fabuły. Pojawiają się jedynie krótkie filmiki instruktażowe
i komentarze naszego guru – Ricka. Wprowadzono też wreszcie kwalifikacje, nie są
jednak obowiązkowe i można je z czystym sumieniem pominąć. Osobiście jednak
jestem ich zwolennikiem, bo pozwalają na wywalczenie dobrej pozycji startowej. W
przypadku, gdy się z nich rezygnuje, to podczas zmagań zostajemy najczęściej
ulokowani gdzieś na szarym końcu stawki, co zdecydowanie utrudnia zdobycie
satysfakcjonującego Ricka miejsca. Wspomnę jeszcze o tym jak ten olbrzymi serial
z wyścigami jest zbudowany. Zaczynamy od samego dołu 32-etapowej drabinki. Na
każdym szczeblu znajdują się dwa, trzy rodzaje zabawy, a na ostatnich poziomach
już tylko jeden. Każdy miłośnik szybkiej jazdy znajdzie tu coś odpowiedniego dla
siebie. Można ścigać się różnego rodzaju formułami, wziąć udział w bardzo
przypominającym Colina rajdzie, poszarżować autami z napędem na 4 koła czy
specjalnie do celów rywalizacji sportowej stworzonymi ciężarówkami. Nie zabrakło
też wspaniałych Monster Trucków. Dodatkowym plusem jest fakt, że aby przeskoczyć
na następny stopień kariery wystarczy zrealizować na wymaganym miejscu tylko
jeden tryb. Świetne rozwiązanie, bo zawsze może się zdarzyć, że komuś akurat
jeden typ samochodów nie pasuje, może w takim wypadku pominąć niemilucha.
Oznacza to jednak, że postępując w ten sposób nie da się zaliczyć gry na 100 %,
ale nigdzie nie jest powiedziane, że istnieje takowy wymóg.
Kolejna z opcji udostępnionych graczom to Tryb
Symulacji. Możemy tu pojeździć na czas, stworzyć własne puchary, czy stuningować
wóz. Jedynym ograniczeniem jest to, że aktywne są tylko pojazdy, z których już
skorzystaliśmy w World Tour.

|
Ostatni, spłodzony dla wszystkich maruderów,
którzy jeszcze do dzisiaj ciskają żółcią na myśl o karierze z poprzednich
części, tryb to Kariera Zawodowa uświadczymy tu absolutnie niczego, co mogłoby
oznaczać, że nasze popisy mają jakikolwiek wpływ na wirtualny świat. Jest to też
dobra propozycja dla tych, którzy World Tour po prostu ukończyli. A to z tego powodu,
że oferowane tu wyzwania znacznie różnią się od tamtych. Do wyboru jest już
tylko 6 lig, plus 2 dodatkowe. Oprócz wspomnianych wcześniej kwalifikacji, w Pro
Career wprowadzono także okrążenia testowe, pozwalające na optymalne
skonfigurowanie wozu. Podobnie jak w World Tour i kwalifikacje i treningi można
pominąć, nic nie stoi na przeszkodzie.
Następnym novum jest wprowadzenie poziomów trudności
(uwaga! To nie to samo, co wybór modelu jazdy!). Jest to kolejne ułatwienie
mające na celu przyciągnąć do produktu jak największą liczbę graczy.
Wreszcie też zrobiono porządek z tym, co w dwójce
denerwowało mnie chyba jeszcze bardziej niż durna fabuła – fair play. W tamtej
grze auto miało praktycznie identyczną przyczepność zarówno na asfalcie jak i na
trawie, piachu, czy żwirze, a wypady na pobocze nie niosły ze sobą żadnych
konsekwencji, często nawet dawały przewagę, zwłaszcza przy ostrych zakrętach. W
trójce nie ma już tak łatwo. Za ścinanie zakrętów czekają kary. Najbardziej
uwidacznia się to podczas kwalifikacji. Tam sędziowie nie przepuszczą nawet
zjechania z zielonego krawężnika o 10 cm. A każde takie „nieprzepuszczenie”
kończy się niezaliczeniem czasu odcinka. Trochę lepiej jest już podczas wyścigu
głównego, lecz tam mimo większej pobłażliwości arbitrów, dużo cięższe są kary.
Na początku to tylko ostrzeżenia, lecz potem stopniowo zmieniają się w coraz
dotkliwsze kary czasowe, a jeśli i to nie pomoże, to można się nawet doczekać
dyskwalifikacji.

Wspomnę jeszcze słówko o polskim wydaniu TOCA Race
Driver 3. To zostało przygotowane przez sprawdzony zespół CD-Projekt. Największe
wrażenie robi bardzo estetyczne metalowe pudełko i wydrukowana na dobrej jakości
papierze instrukcja. Jako bonus dorzucony został też najnowszy katalog
wydawniczy CDP. Zawiodłem się jednak na tłumaczu. Roboty zbyt wiele nie miał, a
swej pracy nie wykonał na najwyższym poziomie. Widać, że zna język angielski,
lecz brakuje mu obycia z fachową terminologią. Niektóre zwroty mające swe
polskie odpowiedniki tłumaczy na swój sposób, tworząc zupełnie nowe, śmieszne
niekiedy twory.
Jak widziecie, TOCA Race Driver 3 to produkcja znakomita
właściwie pod każdym względem. W części mojego artykułu dotyczącej samej gry nie
uwzględniłem praktycznie żadnej wady. Gdyby nie to nie najlepszej jakości
spolszczenie jak nic wystawiłbym dychę, bo sama gra w pełni na to zasługuje.
Powiem więcej, gdybym oceniał wersję angielskojęzyczną to 10 bym wystawił, bo
należy się jak za przeproszeniem psu buda.
|
|
|
świetne audio-video
mnogość wozów i tras
dużo trybów zabawy
ogólnie cała reszta |
średnia wersja polska
|
Producent: Codemasters
Dystrybutor: CD Projekt
Gatunek: samochodówka
Premiera: 2005
|
Procesor: 1,5 GHz
Pamięć RAM: 512
Karta graficzna: 32 MB
System: Windows XP
|
|