|
Nie wiem czy pamiętacie, ale kilka numerów Games Cornera temu
recenzowałem inną część Need for Speed'a na Gameboya, a mianowicie Most Wanted.
Wystawiłem jej dosyć wysoką ocenę (8/10) i nadal uważam, że był to dobry
werdykt, zwłaszcza, że do tej gry chce się wracać. Tym razem postanowiłem
odświeżyć sobie pamięć i wrócić do poprzedniczki MW, czyli Undergrounda 2. Jako,
że już wtedy Electronic Arts miał pewne doświadczenie w robieniu gier na
Gameboya Advance'a (Underground, Porshe Unleashed) można było liczyć na naprawdę
dobrą gierę. I co? Jest dobrze, ale nie genialnie.

Wypas? Nie do końca...
Pierwsze co zobaczymy po włączeniu handhelda i wyborze języka to intro, łudząco
podobne do tego z wersji na duże konsole i pecety. Niestety jest ono wybitnie
nieudane i pokazuje nam wszystkie niedostatki engine'u graficznego, na które
generalnie nie zwraca się uwagi podczas samej rozgrywki. Samochód jest wybitnie
kanciasty i wygląda kiepsko, zaś trasa jest rozmyta. Wydawałoby się, że
programiści EA games użyli gorszego silnika, niż w samej grze! Za to muzyka jest
naprawdę dobra, klimatyczna i pasująca do tego co się dzieje na ekranie. Cóż,
zawsze coś. Po nieszczęsnym filmiku przechodzimy do nienajlepiej urządzonego
menu głównego, które jest po prostu nieciekawe (żółte napisy na tle loga NFS).
Tja, nie ma to jak dobre pierwsze wrażenie...
Drifty, śrifty i inne cuda.

Jednak przecież wiadomo, że w grze (zwłaszcza robionej z myślą o handheldach)
liczy się przede wszystkim grywalnośc, a nie grafika. Cóż, twórcy postawili
sobie wysoko poprzeczkę, ponieważ postanowili skopiować Need for Speed:
Underground 2 w mniejszej wersji na Gameboya. Mamy tutaj tryb szybkiego wyścigu
(Race now), tryb kariery (Go underground!) Garaż, Profil, Multiplayer, oraz
nieznane z innych sprzętów Mini-games. Są to krótkie zręcznościowe gierki o
znikomej grafice, w które można się pobawić kiedy nie ma się za dużo czasu
(zwłaszcza, że z handheldów często korzysta się podczas podróży). Cóż, są one
dosyć zabawne, ale w końcu daniem głównym jest tu coś innego.
Tryb kariery...
W trybie tym jak zwykle nie ma opisanej fabuły! To jest już chyba tradycja NFS
na GBA, bo ani w poprzedniej części, ani w kolejnej nie była ona podana. Drodzy
panowie ja rozumiem, że być może owa historyjka jest głupia i że się jej
wstydzicie, ale moglibyście, jeżeli już jest ona w wersji na duże konsole, dawać
ją z łaski swojej do wersji handhelowej. Bo ja mimo wszystko wolałbym ją poznać.
Ale co tam, pal licho fabułę. Najważniejsze jest to, że do wyboru mamy wszystkie
te tryby, jakie znamy i jakich nie ma w Most Wanted. Mamy więc Circuit, Drag i
Drift. Poniżej pozwolę sobie opisać dokładniej 2 ostatnie tryby, więc jeżeli
ktoś grał w któregokolwiek Undergrounda może ten fragment spokojnie opuścić.
Drag to wyścig w którym jedziemy z ogromnym przyśpieszeniem po prostym torze i
najważniejsze jest to, żeby w dobrym momencie zmienić bieg, oraz nie zderzyć się
z niczym, gdyż wtedy automatycznie jesteśmy dyskwalifikowani. Ten tryb jest
dosyć trudny, zwłaszcza na dalszych poziomach, gdzie ruch uliczny jest spory i
łatwo w coś uderzyć. Drift natomiast, to tryb w którym najważniejsze jest nie
dojechanie jako pierwszy do mety, tylko robienie odpowiednio długich i hard
korowych poślizgów kontrolowanych. Jako, że nasze auto jest odpowiednio
przerobione, nie jest to takie trudne, jednak żeby być w tym naprawdę świetnym
trzeba sporo ćwiczenia. Prywatnie, mój ulubiony tryb.
I kto tu jest master?!
Odnośnie samej rozgrywki to muszę przyznać, że Electronic Arts nas nie zawiodło.
Dostaliśmy naprawdę porządną arcade'ową ścigałkę na najwyższym poziomie, jednak
jeżeli ktoś z was grał w pierwszego Undergrounda na GBA, to niech nie liczy na
wielkie cuda. Model jazdy praktycznie się nie zmienił, przeciwnicy nadal są
podobni, a trasy robią podobne wrażenie. EA games postanowił skorzystać ze
sprawdzonych już sposobów tworzenia wyścigówek na handhelda. Może to i lepiej,
bo gra się w to naprawdę przyjemnie. Dynamika rozgrywki, ciągłe trzymanie ręki
na pulsie itp. znacznie przyśpieszają pompowanie krwi. Niestety w pewnym
momencie zaczyna przeszkadzać schematyczność gry (wybrać wyścig, wygrać,
ulepszyć auto, wybrać wyścig, wygrać...), po czym zabawa nie jest już taka
przyjemna, dlatego też radziłbym wam dawkować zabawę z tą produkcją. Sztuczna
inteligencja przeciwników stoi na wysokim poziomie, wydaje mi się tylko, że
kiedy jesteśmy na ostatnim miejscu oponenci lekko zwalniają, żeby dać nam szanse
na dogonienie ich, co moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem, bo w tego typu grze
wolę liczyć na własne umiejętności, niż na to, że przeciwnik na mnie zaczeka. |
Please GBA, pimp my ride!
 Jeżeli Underground to oczywiście nie mogło zabraknąć tuningu. W Most Wanted był
on maksymalnie uproszczony i gryzł w tyłek nawet najmniej wymagającego gracza.
Co dziwne w tej grze jest odwrotnie, opcje tuningowe zostały zrealizowane
perfekcyjnie, zupełnie jak w wersji na sprzęty stacjonarne. Mamy do wyboru
dosłownie wszystko: neony, spoilery, ulepszenia silnika, felgi, naklejki,
winyle, lampy, drzwi, jednym słowem wszystko co jest nam potrzebne do szczęścia.
Przy odrobinie inwencji możemy stworzyć naprawdę niepowtarzalną brykę.
Oczywiście należy pamiętać, że to tylko Gameboy i zmiany poczynione w naszym
aucie nie będą prezentować się szczególnie okazale, ale i tak wygląda to nieźle.
Auta jakimi przyjdzie nam się rozbijać, w większości świetnie poznaliśmy z
innych Undergroundów. Mamy więc do dyspozycji takie pojazdy jak: Volkswagen
Golf, Nissan 240SX, Toyota Celica, Mitsubishi Eclipse, Mazda RX-7 i tym podobne
cuda. Oczywiście na początku większość wozów jest zablokowanych i dopiero wraz z
postępami w grze będziemy mieli dostęp do tych najlepszych bryk.
Zapalają się neony!
Wszystkie gry z serii Need for Speed na Advance'a były robione na tym samym
enginie graficznym z tymże w każdej kolejnej grze był on odpowiednio
odpicowywany (no co? przystosowuje się do klimatu gry ;)). Underground 2 wygląda
gorzej niż Most Wanted, ale i tak prezentuje się naprawdę dobrze. Samochody nie
wyglądają jak zlepek kilku pikseli (chociaż maski mają jak na mój gust zbyt
kanciaste :)) Domy i otoczenie ogólnie prezentuje się ładnie. Oczywiście
wszystko utrzymane jest w klimacie undergroundowych wyścigów, więc żadnego
słoneczka, czy plaży tutaj nie uświadczycie. Co do ruchu ulicznego, to
prezentuje się on sporo gorzej od naszego auta, ale jeżeli gra miałaby utracić
swoją płynność i dynamikę to niech będzie tak jak jest. Niestety nie zobaczymy
tutaj żadnych efektów graficznych typu rozmycie, ale to w końcu tylko GBA.
Jedyne co mi przeszkadzało to brak proporcji, mianowicie samochody są w stosunku
do budynków sporo mniejsze niż powinny. Cóż, jedyne co mogę zrobić to pocieszyć
was że w Most Wanted już nie ma tego problemu.
Udźwiękowienie w grze jest znakomite. Fajna mieszanka rapu i rocka idealnie
pasuje do klimatu gry. Electronic Arts skonwertowało kilka najważniejszych
utworów ze ścieżki dźwiękowej do „dużego” Undergrounda 2 w naprawdę dobrej
jakości, toteż muzyka nic nie straciła ze swojej świeżości. Na odgłosy w grze
tak naprawdę nie zwraca się uwagi, co nie zmienia faktu, że wykonano je naprawdę
nieźle.
Kieszonkowy street-racing.
 Gameboy nigdy nie był handheldem rozpieszczanym pod względem gier wyścigowych.
Starsze wersje konsoli były za słabe by móc zrobić na nie naprawdę dobrą grę z
autami w roli głównej. Dopiero kilka lat temu sytuacja się zmieniła i poczciwy
GBA dostał kilka naprawdę niezłych wyścigówek. Need for Speed: Underground 2
jest jedną z nich i chociaż ma kilka wad, a zmiany względem poprzedniej części
są kosmetyczne to i tak warto zagrać. W końcu to Need for Speed!
|
|
|
klimat
licencje
dynamika
muzyka |
intro!
brak innowacyjności
miejscami grafika
po jakimś czasie wieje nudą |
Platforma: GBA
Producent:
Electronic Arts
Cena:
59 zł.
Język:
angielski/niemiecki/francuski/włoski
|
|