|
Wydawałoby się, że gra, z której wieje monotonią, a
misje przechodzi się zawsze tak samo, jest nudna i skazana na niepowodzenie.
Rzeczywiście – to w stu procentach prawda. Jednak hybryda popełniona przez panów
ze studia Engliht Software jest wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Na wstępie wypadałoby
zaznaczyć, że ta produkcja wprawdzie należy do modnych ostatnio połączeń
gatunków gier, ale jest przy tym tak oryginalna, iż zapiera dech w piersiach.
Znajdziemy w niej, bowiem elementy strategii (dowodzenie jednostek), TPP
(widok), cRPG (doświadczenie, poziomy, umiejętności), FPS (strzelanie z łuku)
oraz na dobrą sprawę H’n’S (setki [dosłownie!] bezmyślnych wrogów do usieczenia).
Jak łatwo się domyślić, zespolenie tak wielu gatunków w jednej grze stanowi
ogromne wyzwanie dla programistów, tym bardziej, że kilka z nich to rodzaje
raczej nie występujące wspólnie naturalnie w przyrodzie (RTS I FPS).
I co z tego wyszło?
Najlepszy
zaś w tym wszystkim jest fakt, że naprawdę im się to udało! I tak, po wyborze
nowej kampanii zostajemy przeniesieni w ponętne ciało Dziewicy Orleańskiej (Lara
go home!), a od towarzyszącego nam Jean de Maetz’a dowiadujemy się, iż musimy
podążać w stronę Orleanu, na który ostrzą zęby źli i brzydcy Anglicy, (bo to
właśnie oni grają w tej produkcji rolę czarnych charakterów). Etap ten jest w
zasadzie tutorialem, w którym uczymy się naszą heroiną sterować, walczyć,
strzelać z łuku i poruszać się w świecie gry. Niestety już w tym momencie w oczy
rzuca się klonowatość niemilców – wyglądają identycznie, a jest ich początkowo
jedynie dwa rodzaje: łucznicy i burgundzka piechota. Wprawdzie w miarę
pokonywania gry dołączą doń jeszcze kusznicy, rycerze oraz halabardnicy, ale nie
zamazuje to wrażenie, iż twórcy poszli na łatwiznę tworząc jeden model każdego z
rodzajów i powielając go w nieskończoność.

I jeszcze jeden i jeszcze
raz…
A właśnie – nieskończoność.
Po dotarciu do tego nieszczęsnego Orleanu, (który –podobnie jak i reszta miast w
grze – wygląda oszałamiająco) i wywiedzeniu się konkretów odnośnie dalszej
części misji okazuję się, iż podstępni Anglicy okrążają miasto, otwierają bramy
i wdzierają się do środka...Daję głowę, że każdy gracz po dotarciu w miejsce
ataku stanie jak wryty – natychmiast okaże się, że przyjdzie nam staną w szranki
z kilkudziesięcioma wojownikami! W tym też momencie uzyskujemy możliwość
przełączania się pomiędzy postaciami, nic, więc nie stoi na przeszkodzie, by
rzuci naszą bohaterkę w wir walki, a samem przybrać się w gibką i umięśnionioną
sylwetkę Jeana de Maetz’a. O naszą przyjaciółkę nie ma się, co martwić – jeśli w
plecaku ma pożywienie (dodające sił) lub jabłka (dające energię do silnych
ciosów) to z pewnością skorzysta z nich w potrzebie.
„To była wojna stuletnia,
proszę pani!”
Gracze uważający na historii
bez wątpienia rozpoznają historyczne miejsca, wydarzenie i postacie występujące
w grze. Fabuła tejże obraca się wokół wojny stuletniej, a konkretnie lat 1429 –
1231. Głównym celem jest wyplenianie najeźdźców z ojczyzny oraz doprowadzenie do
koronacji prawowitego władcy Francji, Karola VII. Z mających miejsce wydarzeń
uczestniczyć możemy w odsieczy Orleanu, oczyszczeniu drogi do Reims, oblężaniu
zamków Beaugency i Meung, czy bitwie pod Patay. U naszego boku powalczą La Hire
czy książę Alencon, a zmierzyć się przyjdzie graczom z braćmi Williamem i Johnem
de la Pole. Bardzo miło, więc przeżyć na własnej skórze to, co wydawało się
takie nudne w książce od historii. Faktem jest jednak, iż mimo całego realizmu
twórcą udało się przemyci do kodu mnóstwo artefaktów i półmagicznych mieczy
znanych przecież każdemu fanowi gier RPG. Najlepsze zaś w tym, że zrobiono to
perfekcyjnie i nie ma się, do czego doczepić. Za to grze plus...
|

A za co minus waćpanie?
Dziś razi przede wszystkim grafika – piksele, ząbki i kanty wyłażą hektolitrami
z monitora. Czasami trafi się jakaś słabsza tekstura lub problemy z detekcją
kolizji (przez te ostatnie musiałem raz wczytywać stan gry, bo zablokowałem się
w ciele...konia!), ale one pojawiają się raczej sporadycznie. Cienie są za to
tak nieadekwatne do kształtu postaci, że płacz w graczu wzbiera. Złości ponadto
konieczność wielokrotnego pokonywanie tego samego bossa (z jednym walczy się
nawet 5 razy!!!), bo ten po porażce ucieka. Śmieszy trochę skakanie – raz, że
postacie skaczą tylko w górę, dwa, że w pełnej zbroi płytowej i wojennym ścisku
potrafią wzbić na wysokość około 2 metrów! Sama rozgrywka, nawet na najniższym
poziomie trudności bywa trudna, zwłaszcza, kiedy brakuje przedmiotów
leczących... To zaś wiąże się z drugim mankamentem – długimi loadingami, zarówno
przed jak i w trakcie misji. Ostatnią rzeczą kładącą się cieniem na ogólnym
szlifie gry jest pathfinding. Nieraz zgrzytałem zębami, kiedy wieśniak, którego
miałem odprowadzi do miasta gubił mi się na prostej drodze, że o zakręcie nie
wspomnę... No i od obecnych standardów odbiega brak jakichkolwiek hitboksów –
nie ma dla gry żadnego znaczenia, w co trafimy wroga: głowę, brzuch czy nogę,
zawsze straci taką sama ilość życia. A przecież chciałoby się zrobić headshot’a
z łuku, nie?
Słodko, panie, słodko...
Żeby zaś osłodzić niemiły
posmak poprzedniego akapitu wymienię szybko zalety gry: bardzo ładne i
klimatyczne intro. Pieszczące umysł wspaniałe odgłosy bitwy i muzyka. Obie
doskonałe, wpadające w ucho. Dość, że w walce czasami aż żal wroga bić, kiedy
słyszy się głuche dudnienie walącego miecza po czyimś czerepie, lub chwilowe
postoje w podróż by posłuchać przygrywającej w tle orkiestry. A już bojowe
okrzyki? Mniam! Znacząco pomaga w grze możliwość werbowania pomocników czy nauka
nowych ciosów specjalnych, którą okupuje się punktami nauki uzyskiwanymi za
wejście na wyższy poziom doświadczenia. Moje zakochane w średniowieczu serce
raduje zachowanie realiów ówczesnych bitew: możliwość używania dwóch rodzajów
strzał: zwykłych i zapalających, które powalają spore oddziały wroga, bądź też
frajda z ostrzeliwania wrogiego zamku za pomocą arkbalist, bombard, dział,
falkonetów czy trebuszy...
Ogólnie rzecz biorąc twórcy Capitalism i Seven Kingdoms zrobili dobrze
wypływając na szersze wody. Joannę można bez wątpienia zaliczyć do produkcji
udanych, choć drobne niedociągnięcia skutecznie potrafią do grania zniechęcić. A
wystarczyłby zwykłe beta testy...
|
|
|
realia
miły odstresawiacz
muzyka i odgłosy bitwy
realizm |
obecnie grafika
wielokrotne walki z tym samym
wrogiem
monotonny wygląd wrogów
reszta drobnych baboli |
Producent: Enlight Software
Dystrybutor: ?
Gatunek: Zręcznościówka / akcja
Premiera: 2004 |
Procesor: 1,5 GHz
Pamięć RAM: 256 MB
Karta graficzna: 32 MB
System: Windows 2000/XP |
|