« poprzednia | spis treści | następna »  
Godfather
Serek

- Zatem, chce Pan z nami współpracować? - zapytał jeden z agentów FBI.
- Tak - odpowiedziałem niepewnie, rozglądając się po ponurej, ciemnej sali przesłuchań.
- Czy tu jest tak zawsze? - zapytałem, uśmiechając się przy tym szyderczo.
- Przeważnie - odrzekł drugi agent, stojący obok drzwi.
- Czy mógłby mi Pan opowiedzieć wszystko od początku? - agent przesłuchujący siadł naprzeciw
mnie, po czym oparł się o stolik i zaczął słuchać.



"Kiedy byłem jeszcze dzieciakiem, na moich oczach zabito mi ojca. Pracował on dla Don
Corleone, tego Don Corleone. Widziałem to, nie mogłem powstrzymać się wtedy od chęci zemsty,
jednak Ojciec Chrzestny powiedział mi, że ten czas kiedyś nadejdzie. I nadszedł, już w wieku
młodzieńczym wpadłem w kłopoty, uratowała mnie matka prosząc Don Vita Corleone o pomoc w
mojej sprawie. W odpowiedniej chwili pojawił się on..."

O przeniesieniu Ojca Chrzestnego z ekranów kin i książki do świata gry komputerowej mogliśmy
usłyszeć już jakiś czas temu. Zapowiadano pogromcę GTA, grę która ma zmienić oblicze tytułów
free-ride'owych, ogromne miasto i nowoczesny sposób prowadzenia akcji. W siódmym numerze Gameholic
różnicę między zapowiedziami a rzeczywistością zweryfikował Halski na podstawie PC-towej
wersji gry. Ja sam także zagrywałem się niegdyś w edycję PC, jednak do testów otrzymałem
Godfather na PlayStation 2. Ile się różni i czy rzeczywiście różni się od tej na komputery
stacjonarne? Dołożę wszelkich starań aby rozwikłać wszelkie wątpliwości.

- Znaczy kto? - przesłuchujący spojrzał mi w oczy, uniósł głowę niepewnie do góry i skinął
ręką do drugiego agenta. - Proszę kontynuować - znów oparł się o stolik, ciągnąc dalej
przesłuchanie.
 


"... Luka Brasi, jeden z najlepszych i najbardziej zaufanych ludzi Don Corleone. To on
pomógł mi kiedy prawie oberwałem od swoich niby-przyjaciół. Później, nauczył mnie w jaki
sposób postępować z ludźmi, jak zmusić ich do współpracy z rodziną i jak nie narazić się
Policji. Sam jednak zginął podczas próby zdradzenia Don Vita, była to pycha ukarana."

W czasie przechodzenia gry nieraz przyjdzie Ci przejąć jakiś interes (pod ochronę dla twojej
rodziny), zastraszyć kogoś lub wykonać efektowną egzekucję. Z tym pierwszym oraz z
zabijaniem żołnierzy przeciwnej rodziny wiąże się wskaźnik vendetty, który po dojściu do
maksimum prowadzi do wojny rodzin. Wygrać możemy ją niszcząc siedzibę główną zagrażającej
nam rodziny albo przekupując agenta FBI. Sposób zastraszania właścicieli wyżej wspomnianych
dóbr (takich jak sklepy, restauracje, bary) oraz przeciwników w czasie misji jest taki sam.
Musimy poprzez duszenie, rzucanie, ewentualnie uderzenia pięścią doprowadzić pasek
zdenerwowania delikwenta do odpowiedniego poziomu, po czym nacisnąć przycisk rozmowy. Trzeba przy tym uważać żeby nie zabić zastraszanej osoby oraz aby Policja nie zauważyła takiego
działania z naszej strony. Egzekucje natomiast to swoiste "fatality" w świecie Ojca
Chrzestnego. Kiedy na przykład mamy kogoś załatwić możemy zrzucić go z dachu, wrzucić do
pieca (było coś takiego, było) lub też włożyć mu broń do ust i przestrzelić w ten sposób
głowę. To prawdziwa esencja tego tytułu, a sposoby które wymieniłem powyżej nie należą do
jedynych.



- Proszę powiedzieć coś więcej o Don Vito? - agent uśmiechnął się nieco bardziej niż
zwykle, widać było blask w jego oczach.

"Don Vito Corleone spotkałem kilka razy kiedy jeszcze byłem dzieckiem, jednak poznałem go
lepiej dopiero później, po tym jak do niego strzelano. Musiałem odwieźć go do szpitala, a
czas leciał nieubłaganie. Na szczęście zdążyłem, na szczęście byłem w stanie to zrobić."

 

 


Misje jeżdżone w Ojcu Chrzestnym są rozwiązane pomysłowo. Nowy Jork tamtych lat nie jest
może aż tak ogromny jak słynne San Andreas, ale jego piękno połączone z dopracowaną
topografią miasta potrafią wynagrodzić nam ten drobny szkopuł. Gdyby nie skopany model jazdy
oraz wykonanie samochodów, gra byłaby faktycznie mocną konkurencją dla Mafii i GTA. O ile
całe miasto jest piękne, a budynki i ich wnętrza cieszą ogromną ilością drobnych szczegółów,
to samochody są wykonane zaledwie z kilku tekstur (czarne szyby - sic!), a ich prowadzenie
przywodzi na myśl inny tytuł z tego gatunku, mianowicie Total Overdose. Rozumiem, jest to
czysty arcade, ale jak można było doprowadzić do sytuacji, w której tak "stare" bryki
rozpędzają się do kosmicznych prędkości (najlepsze w tej kwestii są ciężarówki, normalny
absurd), a zakręty pokonują z matrixową gracją.

- Co robił Pan dla rodziny? - coraz bardziej ciekawy mojej opowieści, agent FBI wyjął z
kieszeni papierosa, zapalił go i znów zwrócił swoje ciemne oczy na moją twarz.
 

"Głównie pomagałem im załatwiać czarną robotę, jednak kiedy zbliżyłem się do Sonny'ego -
brata Michaela Corleone coś zaczęło się zmieniać. Dla niego broń była siłą większą niż
prawo, a wojnę rodzin traktował jako swoistą zabawę. Pamiętam jak raz kazał mi podrzucić
pistolet do toalety, który potem wykorzystał Michael. Troszczył się on o brata, jednak jego
narwanie doprowadziło go do śmierci, tak już jest w tym świecie."

Strzelaniny to coś za co każdy szanujący się gracz zapamięta Ojca Chrzestnego. Kawał dobrej
roboty programistów w tym przypadku zaowocował genialnym systemem chowania się za ścianami, schylania się i krycia za elementami otoczenia oraz automatycznego celowania. W tej kwestii grający w Ojca Chrzestnego "delikwent" nie powinien mieć żadnych problemów, a kiedy
zabraknie mu naboi pozostanie jeszcze walka wręcz. Jeśli już przy biciu rękoma jesteśmy
warto wspomnieć, iż prawym lub lewym sierpowym uderzamy wychylając gałkę analogową w
odpowiednią stronę i puszczając ją ze wskazaną siłą. Trzeba trochę czasu aby przyzwyczaić
się do tego systemu, ale po tym nie chce się już wracać do standardowego do bólu GTA.

- Czy zapamiętał Pan jakieś szczegóły z czasów pracy dla Corleone? - agent kończył papierosa, odłożył go i jakby aż nazbyt standardowo wrócił do przesłuchania.

"Tak, zawsze w tym samym mieście. Czy wie Pan jaki piękny jest Nowy Jork? Pewnie tak, w
końcu Pan tu mieszka. Ja jednak przekonałem się o niezwykłości tego miasta dopiero pracując
dla rodziny Corleone. Budynki, które mijałem miały swój urok, szczególnie te najważniejsze
takie jak Kościół, Szpital, Posterunek Policji. Poza tym, w wielu z nich mogłem zobaczyć
pracujących ludzi, w ogóle całe miasto tętniło życiem. A ten most, przejeżdżając po nim
czułem się prawie jak w filmie."



Grafika w grze jest po prostu boska. Nie mam słów aby ją opisać, ale za moją rekomendację
niech posłuży Ci jako graczowi to, iż Ojciec Chrzestny jest o wiele ładniejszy niż GTA:
San Andreas na PlayStation 2. Nie osądzajcie mnie o herezję, ale nie bałbym się też użyć
stwierdzenia, że w niektórych miejscach oprawa przewyższa GTA: San Andreas na PC. Szkoda w
tym wszystkim jednego, a mianowicie edycji PC-towej, która przez konwersję straciła urok
konsolówki. Aż dziw bierze, że jedna gra może się aż tak różnić na dwóch platformach
(zwłaszcza, jeśli ta druga jest kilka razy wydajniejsza od pierwszej).

Dodatkową potęgą oprawy Ojca Chrzestnego jest muzyka oraz wszelkie kwestie mówione. Mamy tu ten sam filmowy klimat polany sosem z motywu przewodniego filmu oraz kilkoma innymi
skomponowanymi specjalnie na potrzeby gry utworami. Trzeba w końcu usłyszeć specyficzny
sposób wymowy Don Vito Corleone oraz głosy innych, które starano się jak najwierniej
"zrekonstruować" aby wciągnąć się na dobre w tą porywającą opowieść. Brawa dla EA Games za
licencję i pracę włożoną w ten jakże ważny aspekt gry.

- A teraz kim Pan jest dla Corleone? - przesłuchujący wskazał palcem na stającego obok drzwi
agenta, ten bez zastanowienia opuścił gabinet, zostaliśmy w nim tylko ja i on.

"Teraz? Dobre pytanie. Teraz sam sobie jestem Panem, Donem Nowego Jorku. Widzisz synku, tu
prawo ciągle stanowi mafia, zatem to przesłuchanie jest zbędnym działaniem z twojej strony. Jutro przyjdzie tu mój adwokat i cała ta farsa ze współpracą się skończy."

- Zobaczymy jutro - agent uśmiechnął się, po czym zawołał strażnika, który odprowadził mnie
do celi. To był ciężki dzień.

Doszliśmy zatem do końca i podsumowania niezwykłej gry jaką jest Ojciec Chrzestny. Z jednej
strony czekają na nas efektowne strzelaniny, zmuszanie innych do współpracy, przejmowanie i
niszczenie interesów przeciwnych rodzin, zaś z drugiej koszmarny model jazdy, krótki czas
gry i niemiłe wspomnienia u tych którzy spotkali się z wersją PC. Czy mimo wszystko warto
sięgnąć po Ojca Chrzestnego? Moim zdaniem tak, ponieważ tytuł ten wyznacza nowe standardy w
tworzeniu gier na filmowej licencji. Resztę pozostawiam Tobie, graczu.


filmowy klimat
strzelaniny
egzekucje
przejmowanie interesów                    grafika                      muzyka
model jazdy              krótki podstawowy scenariusz                   jednak gorsza od GTA
Producent: EA Games
Rok produkcji: 2006
Platforma: PS2, XBox, PC (testowana PS2)
Gatunek: akcja
Dystrybutor: EA Polska

« poprzednia | spis treści | następna »