FILOZOFIA NIEBIAŃSKIEJ BIOLOGII

 

Obserwując ontogenezę*, a tym bardziej filogenezę** naszego gatunku, można dojść do niezbyt pocieszającego wniosku, co przydarzyło się jednemu z bohaterów „Tożsamości” Milana Kundery. Otóż żyjemy po to, „aby dostarczyć Bogu ludzkie mięso. Biblia nie wymaga od nas, abyśmy szukali sensu życia, wymaga od nas, abyśmy się rozmnażali. Kochajcie się i prokreujcie, uprawiajcie miłość!, kopulujcie, pieprzcie się! To na tym i tylko na tym polega sens życia ludzkiego. Reszta to brednie.”

Rzeczywiście Ślepy Zegarmistrz, jak określił Boga Richard Dawkins, najwyraźniej niewiele robi sobie z naszych rozterek i ogranicza nas do roli pojemników przenoszących geny. Niezależnie od tego jak żyjemy, co przeżywamy i co myślimy, nie ma to najmniejszego wpływu na nasz genom. Różnice między nami rodzą się jedynie z przetasowywania ciągle tej samej talii i otrzymywania z niej tych czy innych kart-genów oraz z mutacji pojawiających się w każdym pokoleniu.

Czy troska o przekazywanie swoich genów jest naprawdę tak ważna? Załóżmy, że każde pokolenie pojawia się co około 30 lat. Cofając się o 30 pokoleń wstecz, czyli do około 1070r., okaże się, że każdy z nas ma ponad miliard przodków (230) z tamtego momentu, chociaż na Ziemi nie było wtedy nawet tylu ludzi. Jesteśmy więc ich wielokrotnymi potomkami, a wielu z nas ma za przodka Mieszka I i to w linii prostej, ale także jego kochanki, nałożnice, służbę…

Wniosek: te geny i tak gdzieś są, nie ma sensu tak bardzo przejmować się prokreacją, ani uznawać jej za nadrzędny cel i sensowny punkt zaczepienia.

 

To byłby tylko jeden z problemów jaki sami sobie tworzymy. Filozofia mimo, że teoretycznie po to jest, nie odpowiada wprost na pytanie o Sens, niektórzy filozofowie uznają nawet to pytanie za niefilozoficzne. Z drugiej strony Albert Camus twierdzi, że nie ma ważniejszego problemu, niż problem samobójstwa.

Znacie być może aforyzm egzystencjonalistów: „człowiek jest tym, czym nie jest”, czyli że składa się on ze swojej przeszłości, osiągnięć, swoistego CV oraz z przyszłości, na którą składają się jego plany i ambicje, a ponieważ przeszłości już niema, a przyszłości jeszcze nie ma, jest on tym czym nie jest, bo to, czym jest, jest jedynie mgnieniem, krótką chwilą, na podstawie której trudno go opisać. Nie potrafimy być tym czym jesteśmy, bez uwarunkowań które stworzyły nasze psychiczne „ja”. I to jest główny powód wszystkich nieszczęść które dotykają człowieka.

 

Musicie wiedzieć, że czas nie przynosi rozwiązania. Wszystkie religie utrzymują, że czas jest niezbędny – mówimy tu o czasie w znaczeniu psychologicznym. Niebo jest bardzo daleko i można do niego dojść dzięki stopniowemu procesowi ewolucji, dzięki tłumieniu, dzięki rozwojowi, dzięki identyfikowaniu się z obiektem, z czymś wyższym. Nasze pytanie brzmi: „Czy potrafimy natychmiast uwolnić się od strachu?” Nie ma sensu, aby człowiek pogrążony w smutku uznał, że czas rozwiąże jego problemy, że rozwiąże je powolna ewolucja ludzkości trwająca kolejne dwa miliony lat. Czy będąc takimi, jacy jesteśmy, możemy uwolnić się od strachu i od czasu w znaczeniu psychologicznym? Tak, jeżeli tylko potrafimy umierać każdego dnia dla wspomnień dnia wczorajszego, dla wszystkich smutków związanych z przeszłością. Doświadczenie pozostawia osad w postaci pamięci, jest więc ostoją wszystkich konfliktów które się w nas znajdują. Umysł musi doświadczać, jest to nieuniknione. Musi reagować na wszystko – na widok rzeki, chore zwierzę, na zwłoki które niosą bliscy by je pogrzebać. Umysł powinien reagować nie dając się pochwycić doświadczeniu.

Powinniśmy przeżywać wszystko do końca, nie tłumić żadnej myśli, lecz obserwować, nie interpretować i stwierdzać, że jest dobra lub zła, lecz jedynie poznać ją dogłębnie. Wtedy zaczyna się samowiedza, która nie ma końca, umysł jest wtedy młody niezależnie od wieku,  ponieważ nie ma wtedy uwarunkowań, potrafi więc umierać w każdej chwili i na nowo się odradzać.

Nie ma czegoś takiego jak bezpieczeństwo, boimy się więc żyć. Umysł szuka jednak bezpieczeństwa, ponieważ wszystko z czym się styka wywołuje u niego strach, znajduje więc sobie autorytet w postaci wiedzy, doświadczenia lub osoby, guru itd. za którym podąża. Nikt nie może za nas odkryć zamieszania znajdującego się w naszych umysłach.

 

Wojciech "Awareness" Sak tetran@op.pl

 

Bibliografia

 

 

* TU: życie pojedynczego człowieka od momentu wymsknięcia się spomiędzy nóg matki aż po złożenie go w pudełku pod ziemią ;-)

 

** TU: rozwój człowieka jako gatunku