Świątynia Opatrzności
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej art. 30
Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej art. 31 ust. 2
Hojnych mamy parlamentarzystów. Bardzo hojnych. Gdyby byli tak uczciwi jak hojni, w Polsce ludziom żyłoby się o wiele lepiej.
Sejm RP uchwalił poprawkę do budżetu na rok 2007. W tejże poprawce znalazł się zapis który głosi, że obywatele zrzucą się na budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Za 40 milionów PLN parlamentarzyści kupili przychylność prymasa Glempa, który od dawna marzył o zrealizowaniu pomysłu budowy świątyni jako narodowego wotum. Projektu, który powstał w XVIII wieku. Posłowie kupili tę przychylność za moje, twoje, nasza pieniądze. Za pieniądze każdego obywatela. Także obywatela, który nie jest katolikiem, a który wyznaje islam, judaizm czy jakąkolwiek inną religię, lub też jest po prostu ateistą.
Na górze strony znajduje się kilka zdań ustawy zasadniczej. Mamy tam mowę o wolności, o swobodzie wyboru. Co to ma do tematu tekstu? Bardzo wiele. Ateista, muzułmanin czy ktokolwiek inny jeśli nie chce, nie powinien zrzucać się na budowę świątyni jakiegoś wyznania. Tak samo jak muzułmanina może irytować to, że za jego pieniądze budowana jest świątynia katolicka, tak samo katolika może irytować to, że za jego pieniądze budowany jest meczet. Tyle tylko, że jest jedna zasadnicza różnica. Gdy daje się 40 milionów na świątynię opatrzności, politycy i księża są dumni, szczęśliwi, że oto stanie wielka świątynia, duma narodu. Jeśli natomiast jakimś cudem Sejm uchwaliłby poprawkę, która dawałaby chociaż 1 mln zł na budowę meczetu, w całym kraju, od wschodu do zachodu od Torunia do Łagiewnik księża krytykowaliby, oskarżali, nazywali masonami parlamentarzystów. Powoływaliby się przy tym zapewne na wymienione przeze mnie artykuły Konstytucji. Jak już zapewne zauważyliście, istnieje jeden powód, dla którego posłowie mogli sobie pozwolić na taką ekstrawagancję. Katolików jest w Polsce najwięcej.
Argumentem, że katolików jest w Polsce najwięcej usprawiedliwiało zresztą swoje zachowanie w głosowaniu wielu posłów. Jednak, chyba o czymś zapomnieli albo po prostu o czymś nie chcieli pamiętać. Każdy obywatel ma takie same prawa obywatelskie, a jednym z takich praw jest swoboda wyboru, również religii. I mnie naprawdę nie obchodzi ilu jest w Polsce katolików - milion, dwa miliony czy 38 milionów. Jeśli jest choć jeden ateista, choć jeden przedstawiciel innej religii, 40 mln złotych na Świątynię Opatrzności dać nie można. A to z tego zasadniczego powodu, że ten jeden niekatolik może nie chcieć zasponsorować ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy budowy katolickiej świątyni. I należy pamiętać o tym, że ma prawo nie chcieć. Teraz ktoś może powiedzieć, że ma prawo nie chcieć płacić podatków. Tylko że pamiętajmy, iż podatki idą na cele, z których może korzystać każdy obywatel - na drogi, szkoły, szpitale. I oczywiście jest wyjątek od tej zasady - właśnie Świątynia Opatrzności. A z niej niekatolik na pewno korzystał nie będzie.
Argumenty, jakich używali politycy po głosowaniu, naprawdę rozśmieszały mnie do łez. Była mowa o narodowym wotum za uchwalenie Konstytucji 3 Maja. To, jak wielkie znaczenie miała owa Konstytucja, wie każdy. Mimo że nie weszła w życie, możemy być z niej dumni. Tylko że, po pierwsze, dlaczego Polacy mają zrzucać się na realizację pomysłu budowy świątyni sprzed ponad dwustu lat, a po drugie, wotum jakim ma być świątynia ma być poświęcone dla boga katolików. A co z ateistami lub przedstawicielami innych religii?
Argument że jesteśmy krajem katolickim i budowa świątyni jest naszym narodowym obowiązkiem również mnie nie przekonuje. Dlaczego napisałem parę linijek wyżej. A dla czytelników, którzy są katolikami podam taki przykład - gdyby Polska była krajem muzułmańskim od 1000 lat, a wy bylibyście katolikami, równie chętnie zrzucalibyście się na budowę meczetu jako narodowego wotum? Na pewno nie. A zatem postawcie się w sytuacji muzułmanina, hinduisty czy jakiegokolwiek innego niekatolika.
Zastanówmy się, czy tych 40 milionów nie można byłoby jakoś lepiej spożytkować. Czy nie można byłoby tych pieniędzy przeznaczyć na przykład na zakup sprzętu do wiejskich szkół, z którego korzystaliby wszyscy, a nie tylko katolicy? 40 milionów to dużo. Niech nasi szanowni posłowie najpierw powiedzą ludziom, którzy żyją za kilkaset złotych miesięcznie, że z ich pieniędzy chcą zbudować ogromną świątynię, a dopiero potem siedząc w sali plenarnej głosują.
Zresztą, jeśli chodzi o posłów, czy im istotnie chodziło o samą świątynię? Oczywiście, że nie. Trzeba jakoś przypaść do gustu księżom, w końcu za kilka lat wybory. Tylko dlaczego, to przypadanie do gustu my mamy sponsorować?
Szanowni katolicy - jeśli chcecie mieć świątynię, finansujcie ją sami, wpłacając pieniądze na konto budowy świątyni, ale nie zmuszajcie niekatolików aby brali w tym udział.
Demokracja która nie przestrzega praw mniejszości, staje się tyranią większości. Pamiętajmy o tym.