
Zmienność
Forever after
It killed my
lafter
All i have done
It doesn't matter
CREATE !!! CREATE !!! (
self destruction )
Headtrip drama with myself
thrown in the clouds (
? )
Never be the same
Never forget the past
CREATE !!! CREATE !!!
( self destruction )
( tłumaczone ze słuchu , więc pewnie są
błędy... ale musiałem to wpisać - Daredevil_777 )

Siedzi sobie człowiek i pisze o niczym ,
próbując w bajty wpisać to , co czuje. Co to za uczucia ? Jakie to emocje ?
Pragnienia ? Istnieje w labiryncie myli , w setkach nowych pytań na które nie
ma odpowiedzi. Zbliża się do krawędzi , którą już kiedy przekraczał.
Patrzy w dół , w otchłań pustki. Tysiące ludzkich twarzy wpatrują się w
niego , samotną sylwetkę... Uniesione głowy patrzą. Umiechy na ich twarzach
nie wyrażają to
Istnieje sobie człowiek , balansując. Między miercią
, a życiem , nowym początkiem końca , nowym końcem początku , nowym początkiem
i końcem. Oto on - człowiek. Spala się w nim tyle różnych dziwnych uczuć ,
których nie rozumie. Dowiadcza wciąż czego nowego. Kiedy spadał - spadał
bardzo długo. Całe lata. Teraz budzi się z koszmaru , w koszmar życia. Ani
sen , ani egzystencja zwana istnieniem , nie są jego wyzwoleniem. Wieczna pułapka.
Wieczna maska. Nie zna siebie i nikt nie zna go naprawdędzy
Czy kogo
obchodzi ? Na pewno tak. A może...? Nie , na pewno TAK. Wmawia sobie wiele
rzeczy. Czy jest mną ? A kim JA jestem ? Zbyt wiele pytań. Także we mnie. Czy
mamy odpowiedzi - ja , on ...TY ? Nie. Nigdy. Skupiamy się na spekulacjach.
Wariujemy na własne życzenie. Nie myl , nie zastanawiaj się. Nie tak dużo ,
bo umrzesz , przytłoczony przez własne teorie. On zmartwychwstał. Stał się
swoim własnym Bogiem. Upadł , pozostał na dnie , a potem uniósł wysoko.
Latał , miał skrzydła. Świetliste skrzydła marzeńCzy
Teraz krok za krokiem idzie bliżej krawędzi.
Wiedział , co go może czekać. Czuł , że to wszystko pozory , które stwarza. Sam
sobie , dla siebie. Iluzje życia. Szczęcia. Radoci. W nim zginęły , umarły
największe prawdy w które wierzył. Musiał wierzyć. Każdy jest naiwny na
początku Drogi. Czy co mu zostało ? Jak wiele można odzyskać ? Pamięć jest
nieuchronnocią. nie można uciec od obrazów przeszłoci. Wpatrywał się w nie
całymi godzinami. malował barwy , które zaraz znikały. Nie można już nic
zmienić. Dobro , zło... niczego nie można odwrócićścia.
Ludzie wokół niego.
Otwierają oczy , ale nie widzą. Nie chcą widzieć. Tak jest łatwiej. On czuł
nazbyt wiele , widział nazbyt dużo. A potem wszystko się zmieniło. Zyskał
zrozumienie. Włączył telewizor i zyskał zrozumienie. Nie pytajcie mnie co
zobaczył. Po co wam to ? Dla nowych dowiadczeń ? One i tak ciągle się
zmieniają. Dla niego był to ten moment , ta chwila , gdzie wszystko straciło
sens. I zyskało. Ucieszył się ze swego smutku. Zasmucił radocią. Odwrócił
swoje życie. Zmienił się , a może był już zmieniony ? Ten moment... ta
chwila. To był przeł.
I upadek. Kolejny , ale inny. Nie ma niewinnych i on też nie
był. Zagubiony... kiedy z nim rozmawiałem , stwierdzał że jest zagubiony , nie
potrafi się odnaleźć. Może szukasz nie tam , gdzie trzeba , mówiłem. Może odpuć
sobie to kim jeste , a będzie inaczej. zmień swoje życie. Szukałe sposobu ,
mówiłem. A nie mogłe go odnaleźć sam. Pomogłem mu trochę. Tylko odrobinę.
Sam wiedział , co musi zrobić. Czuł bardziej niż wiedział. Chciał zmian.
Musiał ich dowiadczyć. Musiał im się oddać. Zanurzyć się w Chaos. Nie
walcz z sobą samym , mówiłem mu ciąść
sobie to kim jesteś , a będzie inaczej. zmień
Nie przyglądał
się ludziom. Obserwował ich dusze. Spacerowali , pewni spełnienia w swej kruchej
egzystencji. Albo tak samo zniszczeni życiem jak on. Mieli swe tajemnice i miał
je także. Był jedną , wielką zagadką. Nikt nigdy się nie dowie , co przeszedł.
Jak to go zmieniło. On sam mówił mi , że tego nie wie. Boi się oceniać siebie z
perspektywy własnego dramatu , bo to mogłoby go zniszczyć jeszcze bardziej.
Pozbierał się , poskładał. Pomogłem mu , bo sam mi to powiedział. Był w
jakim sensie najlepszym przyjacielem i wrogiem ( dla mnie ) , bo nie potrafiłem
mu pomóc , ani uwierzyć , że mogę pomó w jakimś
Komplikacje... to wszystko
jest jak chory sen. Nie można się zbudzić. Wyjanianie całej historii ,
naszej historii , jest zbyt wielkim zadaniem na moje siły... Skupmy się na
fakcie , że oboje nie wiedzielimy czego chcemy. Jacy jestemy. Na co wpływamy.
Co nami kieruje. A nade wszystko , co nas uwolni. Ze zniewolenia które
odczuwalimy każdego dnia. Każdej godziny. Sekundy mijały jak wiecznoć ,
kiedy wpatrywalimy się w gwiazdy. Prawie zawsze razem. Zjednoczeni , choć zupełnie
inni. Każdy z nas miał cechy drugiego. Jak wiele wspólnych , jak wiele róż. Wyjaśnianie całej historii , naszej
historii , jest zbyt
Wpisywalimy się w ból. Jednostajnie przyspieszony.
Nie było rozwiązania , ale przestało być potrzebne. Telewizor , a może Bóg
TV , oznajmił mi moją nową przyszłoć. Uwiadomił. Stał się mimowolnie
przekaźnikiem zmiany , którą musiałem przejć. Nie było odwrotu. Jak
zahipnotyzowany wpatrywałem się w ekran ukazujący mi nowe życie. Wcale nie
lepsze. Nade wszystko jednak - moje. Tylko i wyłącznie MOJE. Nie rozumiałem
bardzo prostej rzeczy... że wszystko zależy ode mnie i to ja o wszystkim
decyduję. Przynajmniej w tamtej chwili tak włanie mylałWpisywaliśmy
Wtedy
włanie się poznalimy. Najpierw wrogowie , potem przyjaciele. Czy do końca możemy
to okrelić...? Raczej nie. On mi pomógł tak samo , jak ja jemu. Każdy
inaczej , ale był to jaki sposób by odsunąć męczarnię codziennoci. Rytuału
skończonego. Co , cokolwiek , zyskać , stracić ? Nic już nie było takie jak
wczeniej a systemy wartoci stały się dla nas kolejnym więzieniem. Należało
co z tym zrobić. I choć nie zależało mi na niczym ( jemu chyba bardziej ) to
jednak pozostawała szansa , żśnie
Zrozumienie , że jest się uwięzionym w
codziennych schematach , jest nie takie trudne. Uwolnienie z nich niemal
niemożliwe. Znajdź sobie sposób... a właciwie nie szukaj. Zrozum , że
cokolwiek zrobisz , nawet jeli nie możesz nic zmienić... to nie ma znaczenia.
Nic nie ma. Pogódź się z tym , albo zgnij , w swoich rozmylaniach ,
poszukiwaniach , wariacjach na temat prawie wszystkiego. Tak mi radził. Bym dał
sobie spokój ze wszystkim. Wewnątrz mnie miała być pustka , a z niej - nowy
porządek mojego własnego wiata. I nie żałować sobie wolnoci , przede
wszystkim. Niczego nie żałować. Nigdy. Rozbić mój materializm. Jakitam. Bo
przecież nigdy nie wiedziałem , póki mi nie powiedział. Nie wiedziałem jak
wiele tracę życia na bzdury. Nie dał mi wyjcia , ale... to już było nieważne.
Sam fakt zrozumienia mojej sytuacji dał mi wolnoć ściwie nie szukaj. Zrozum ,
Bylimy
sobą , każdy z nas. Nie potrzebowalimy imion i nie potrzebujemy do dzi. Nie
rozmawiamy "normalnie". Porozumiewamy się wzrokiem. Kiedy co mówimy
, rozmawiamy już... nadal inaczej. Czasami o głupotach , to prawda. Czasami o
niczym. Rozmawiamy jednak. Zabijamy czas. Jestemy wrogami , jestemy przyjaciółmi.
Niechcianymi dziećmi Boga , jak mi podpowiada. Pomaga mi czasem napisać parę
słów, choć wolę pisać sam. Czasami jednak wtrąca się i nie potrafię
zatrzymać jego słów dla siebie. mogą nie być prorokowaniem. Wystarczy że są.
Im prostsze , tym lepsze. Życie też jest prostsze niż mylałByliśmy
Chciałem
mieć dom , rodzinę. Kasę w iloci wystarczającej , by żyć
"normalnie". Potem nie chciałem niczego. Zbuntowałem się przeciwko
wszystkiemu. Co mi to dało ? Pieprzyć CO , ważne , że tak było. Uduchowiłem
się , owieciło mnie ? W karygodny sposób. Stałem się odbiciem nihilizmu.
Sam tworzyłem mój Los - bez celu , bez marzeń. Tak jak większoć ludzi.
Tylko oni nie zastanawiają się , kim są. Dlaczego. Po prostu są w
I nagle odeszło. Stałem się już nie załamanym
, nie maksymalnie wolnym ( jak mój przyjaciel ) , ale po prostu czym pomiędzy.
A to pozwoliło mi coraz bardziej wierzyć , że życie ma sens. A nawet jeli
nie , to ma piękne chwile. I dla tych chwil warto żyć. I że trzeba być
nastawionym pozytywnie , nie bo "tak wypada" , ale to pomaga. Myleć ,
żj przyjaciel ) ,
A teraz ? Przyjaciel mnie opucił. W zasadzie. Tylko
czasami rozmawiamy jeszcze. Namawia mnie , abym wrócił do postawy wolnociowej.
Miał wszystko gdzie. Co ci to dało , pytał. To twoje pozytywne mylenie ?
Wtedy nic i nic teraz. Tylko upadasz kolejny raz, a nawet nie jest to prawdziwy
upadek. Może ma rację. Teraz mylę , że mam dowiadczenie , przecież musi być
inaczej. Bo ja jestem inny i nie dam się zmanipulować uczuciami. Czy jednak
wrażliwoć musi być skazywana na mierć ? Odsuwana możA teraz
Zastanawiam się , ile on
ma racji. Ile mam ja. Czuję , że jestem na rozdrożu. Wybrać normalne życie i
radzić sobie lepiej niż kiedy... na , być może , ograniczony czas... Czy
porzucić doczesnoć , nie dla ascezy , ale bardziej dla chaosu , anarchii...
wewnętrznego wyzwolenia ze wszystkich narzucanych nam rzeczy ? Obydwie drogi są
zbyt mroczne bym ujrzał , która jest lepszą. I gdzie się kończą. Nadeszła
jednak chwila zmian. Może zmiennoć jest mną ? Co muszę zrobić. Pytanie ,
dlaczego nie ma ludzi , którzy wspierają naprawdę. A raczej , dlaczego tak
ich jest niewielu. Przynajmniej wokół mnie. Sam się gubię w moich mylach ,
ale natychmiast zmieniam to w co dobrego... bo tak trzeba , aby zachować równowagę.
Na krawędzi. Balansując , by nie spać. Lub nie ulecieć kiedyś...
Marzyciele spadają
dłużej. Tak mi podpowiada. On często ma rację , choć nie zawsze. Ma jednak rację
( swoją , subiektywną ) która mi odpowiadała. A raczej - była jakim
"sposobem" , na "co". Nie można tego wyjanić , trzeba się
w to wczuć. Teraz szykuję się psychicznie do kroku. Naprzód , wstecz , w górę
, w dół. Trwanie to umieranie. Życie też. Boję się zmian , ale są
nieuchronne. Czuję je , we mnie. A jednak wolę żyć niż umierać. Naprawdęa
Przynajmniej teraz.
PS -
Słuchałem SEVENDUST - Headtrip , MASSIVE ATTACK - Dissolved Girl , ROBERT DOUGAN
- Clubbed to the Death( Kurayamino Variation )
PS - Naprawdę musicie
myleć , że mnie popieprzyło. Choć nie dziwię się. ;) Wnioski co do tego o
czym piszę stwó musicie
myśleć , że mnie popieprzyło. Choć nie dziwię się. ;) Wnioski co do tego o


Piszcie. :) Maile kierujecie na adres bialymistyk@wp.pl , link
jest zamieszczony
tutaj
Dla zainteresowanych mój blog - http://www.bialymistyk.eblog.pl/