Sprinter Cel - Teoria głupoty

W Menderlewinerster City gasną światła na ulicach, dając złowrogi niebieski poblask. Szeroką asfaltową ulicą, na której nie położyli jeszcze asfaltu, przechadza się Kurdej. Chłopak o czarno-rudych włosach, niecałe dwa metry wzrostu (dokładnie 1,48m) zmierza ku zapchanej pustką uliczce. Niestety ulica jest tak szeroka, że Kurdej nie mieści się w niej. Cóż nic dziwnego skoro chłopak jest szeroki-a-wąski... Nagle zza rogu wybiega chińczyk... Żółciutki taki... Biegnie... Uderza głowa w mur... Przebił go... W murze została tylko dziura...

- A mówią, że głową muru nie przebijesz! - powiedział sam do siebie Kurdej (chłopak lubi sobie pogadać z kimś kto go rozumie.).

W chwilę później za chińczykiem wybiega Sprinter. Biegnie boso z zawrotną szybkością 0,5 km/h. przy tej prędkości nawet czas zatrzymuje się w miejscu płynąc dalej. Przebiega obok Kurzeja, ten zaś zwraca mu uwagę:

- Rozwiązało Ci się sznurowadło u stopy! – powiedział

- Taka moda! – odrzekł Sprinter.

Po tej rozmowie Kurdej nachylił się nad butem, aby rozwiązać sznurowadło, lecz buta ma na rzepa…

Sprinter zaś gna. Gna! I gna!!! Nie straszny mu suchy deszcz ni osłona nocy…. 

Albowiem jest najgryfniejszy, najfajniejszy i najprzystojniejszy w całym królestwie – powiedział po czym pośliznął się na kupie i upadł.

- Co jest kur… - zaczął lecz urwał na widok krótkonogiej i krótkowłosej blond brunetki.

- Ulala! – mruknął po czym oblała go fala gorąca.

Zdziwiony reakcją swojego organizmu szuka przyczyny w przewodniku dla skautów.

„... uczucie gorąca – str.329” – przeczytał po czym przerzucił 927 stron do przodu czytając:

A - jeżeli czujesz fale gorąca tuż po złamaniu jakiegoś prawa zadzwoń pod 997.

C - jeżeli czujesz nie zlokalizowany przypływ ciepła zadzwoń pod numer 998

E - jeżeli czujesz, że czujesz, że zaraz poczujesz ciepło zadzwoń pod numer 999

H - jeżeli nie wiesz co masz teraz zrobić wyślij SMS pod numer 75543 o treści TAROT ŚMIERCI lub zadzwoń pod sex-numer 0700-700-700 (opłata za sms to 12zł. Oplata za minutę połączenia wynosi 20 zł + VAT.)

Sprinter wybiera opcję h). Gdy dzwoni słyszy: dziękujemy za przekazanie kwoty 20złotych dla fundacji Billa Gates’a „Podziel się pieniędzmi” mającej na celu walkę z oszustwami reklamowymi…”

Następna rozmowa zostaje przerwana z powodu braku pieniędzy na koncie. Sprinter orientuje się, iż fala gorąca była spowodowana jego uczuleniem na kocią sierść, która znajdowała się w kupie, na której się poślizgnął. 

- Kocia kupa! – wrzasnął po czym wybrał wariant e). Sprinter zabiera wezwany przez niego Sługa Śmierci i wsadza go do swojego Karawanu z naklejką R (pewnie chodzi o licencję).

Całe zdarzenie obserwuje Kali-Tuman. Jest to Talib, który ma mały „biznes” do załatwienia. Biedak szczęścia nie ma (pewnie ukradli jak wszystko zresztą). Gdy jechał samochodem-pułapką w stronę gmachu rządowego – szarego domu – postanowił dla przyspieszenia akcji włączyć już w drodze zapalnik czasowy. Biedak nie przewidział korków. Jednak spokojnie wystał w kolejce na światłach (miał jeszcze 5 minut do wybuchu). Gdy nadszedł czas ruszania, samochód odmówił posłuszeństwa. Zabrał pospiesznie bagaże, po czym zauważył, iż samochód stoi na cegłach.

- Fuck! – rzekł Kali-Tuman.

Później szedł ciemną ulica w samo południe ciesząc się, że przed wybuchem zdążył zabrać inne ładunki… Lecz szczęście nie trwa wiecznie. Za najbliższym rogiem dresy skroiły go, puszczając dalej tylko w klapkach-jezuskach i turbanie, którym przysłaniał sobie przyrodzenie.

Teraz, patrząc jak odjeżdża Charon (posłaniec śmierci), wychyla się zza rogu rozglądając niepewnie. Gdy na pełnej, Pustej ulicy widzi pustą pełnię, postanawia ruszyć za przeznaczeniem (znaczy się do toalety mu się chce). Niestety po wielogodzinnych poszukiwaniach (bezowocnych i bezwarzywnych, zato mięsne – udaje mu się ukraść rybę ze straganu, szkoda tylko, że chłopak śledzi nie lubi…) Kali-Tuman postanawia walnąć klocka do turbanu… 

Na widok ten, Ślepy Bolek (dresik taki – ulubieniec Babuni) postanawia dokopać Talibowi. Bierze łopatę i wykopuje Talibowi dołek, gdzie Kali-Tuman wygarbuje kupę z turbanu, po czym nakłada go na głowę odsłaniając przyrodzenie. Widok taki, sprawia, że (wcześniej wspomniana Babunia) doznaje szoku. Staje jak wryta na środku pustej Pełnej jednokierunkowej ulicy.

Tymczasem, policja ściga jadącego pod prąd TIRem Bigmena…

Babcię z butów wyrywa. Ślepy Bolek jest wstrząśnięty. Uderza Taliba. Nie wie jednak, że Kali-Tuman zna Karate, Aikido, Judżidtsu… Fajne z nich chłopaki! (Niestety nie ma ich tu) Talib wyskakuje w górę i wykonując obrót, próbuje kopnąć w oko Ślepego Bolka. Niestety chybia… Uderza się kolanem o latarnię i umiera na raka… (Teraz razem z Allachem hasa w niebie). Latarnia runęła, przez co kilka statków rozbija się o skały (ku chwale Allacha!!!)

Zaś Ślepy Bolek bierze swoją Białą Laskę i udaje się do parku. Biała Laska, podobnie jak Kali-Tuman ma raka (w postaci tzw. Białaczki) wraz ze Ślepym Bolkiem przechodzi obok rzeki. Po wczorajszej chemii kręci się jej w głowie, wpada do rzeki i ponosi ją, jej, jego, jeno nurt… tak zaginął słuch o studentce wydziału chemii. Podobnie jak o Ślepym Bolku, który zabłądził w lesie.

Tymczasem Bigmen nadal ucieka przed policyjnym pościgiem. Do gonitwy dołącza się drugi radiowóz…

- A to suki… – mamrocze pod nosem Bigmen i pogłaśnia wyłączone radio. Po trzech godzinach podróży i słuchania nie grającego radia, głodnieje. Zatrzymuje więc TIRa, prosi policjantów, aby chwileczkę poczekali i obiecuje, że zaraz zacznie bawić się dalej. Następnie wchodzi do baru i zamawia Bigmaka (taka duża bułka z makiem). Gdy wraca do samochodu zauważa karteczkę za poruszającą się wycieraczką – jest to mandat za źle parkowanie…

- Cholera! 50 zeta! – oburza się Bigmen.

Odpala samochód i przy trzaskających w ogniu gumach rusza dalej.

- Ty ale gumy pali! – mówi Przypadkowy Przechodzień.

Odpalony TIR gna przez ulicę zostawiając za sobą dym…

- Eee.. Pewnie diesel – ponownie mówi Przypadkowy Przechodzień.

Bigmen gna wąskimi-a-szerokimi uliczkami i po drodze mija Sługę Śmierci jadacego swym Karawanem. 

- widziałeś ten płonący samochód? – mówi Sługa Śmierci do sprintera, którego wiezie na pace

- Taaa… Normalnie, helikopter w ogniu - odpowiada Sprinter

- E! Głupi ty!... Widział ty kiedy KopterHeli?!... 

Sprinter milczy. Woli uniknąć głupiej rozmowy z niedoszłym doktorem Harvardu…

PÓŹNIEJ

Sprinter zostaje umieszczony w brzydkiej Ładnej Sali szpitalnej mogącej pomieścić nawet 10 osób na raz i osobno zarazem. Miejsce pod zamurowanym, otwartym oknem, przez które wpada światło nocne, zajmuje jakiś azjata. Sprinter rozpoznaje, że to chyba ten żółtek, który głową mur przebił. Pyta więc go:

- Dobrze się czujesz? 

- Hehe… Cegiełka pyk! Główka boli… Ała… Kuku! Kuku! HE! Hehehehe! – odpowiada

Chwilę później do sali zostaje przywieziony czarno-rudego chłopak o wzroście 1,48m. Na karcie pisze, iż zwie się Kurdej Mać. Sprinter przypomina sobie, że to chłopak, który zwrócił mu uwagę na rozwiązaną sznurówkę. Teraz leży w kaftanie bezpieczeństwa. Lekarze mówią, że to silna depresja z częstymi atakami szału. Ma również obrażenia po przysypaniu ciężkim ładunkiem, który wypadł z TIRa. 

- W porządku? – pyta Sprinter

- sznurowadło… Nie ma!… rozwiązać… Rozwiązać… AAA!!! Rzep! AAA!! Zły rzep! Zabrać rzep! AAA!

Sprinter kładzie się w pozycji siedzącej, zastanawiając się o co chodzi Kurdejowi…

Następnie do Sali wprowadzono dziewczynę chorą na raka, która omal nie utonęła. Prąd rzeki zaniósł ją do oczyszczalni ścieków, co Sprinter natychmiast wyczuwa. Niewiele brakowało a zabiła by ja zamontowana w oczyszczalni rozdrabniarka śmieci. Na szczęście do drucika wystającego w korycie rzecznym przyczepił się tampon. Normalnie dziewczyna by się tego nie dotknęła, ale w takiej sytuacji każdy by się za sznureczek złapał. Bidulce po trzech godzinach ścierpły palce… Gdy się puściła sznureczka, silnik rozdrabniarki się spalił. Chwała Allachowi (jakby powiedział Kali-Tuman). Sprinter nie ma ochoty odzywać się, ani tym bardziej podchodzić do studentki… 

Tuż za nią wprowadzono Ślepego Bolka, który zabłądził w lesie i wściekłe wiewiórki zaatakowały go. Podobno weszły mu w majtki i jego „klejnoty”, biorąc za orzeszki, próbowały wsadzić do Tylka, który wzięły za dziuplę…Biedaczek…

Sprinter współczuje w tej chwili Ślepemu Bolkowi i łącząc się przez komórkę (ostatnią sprawna w mózgu) z nim w cierpieniu, zachował ciszę w kieszeni…

Biała Laska dostrzega Ślepego Bolka. Rozzłoszczona robi kilka kroków w jego stronę i zamachnąwszy się ręką, kopie go w… Orzeszki… Chłopak nawet po wstrzykniętych (strzykawką) doustnie, środkach rozkurczowych i, lub, oraz rozkurczowych nie daje się rozprostować…

GODZINĘ PÓŹNIEJ

Na oddział zostaje przywieziona Babunia Ślepego Bolka… podobno nie mogli odkleić jej od muru budynku, z którym bardzo się złączyła… Obecnie trwają poszukiwania jakichś butów dla niej…

Sprinter wychodzi z sali, aby troszeczkę pobiegać po krótkim Długim korytarzu. Po drodze (a raczej po korytarzu) mija niejakiego Bigmena, który w czasie ucieczki przed psami miał wypadek. Zobaczył na jezdni obok latarni leżącego Taliba. Chcąc go ominąć, ostro skręcił kierownicą w prawo aby jego TIR wjechał w uliczkę po lewej stronie. Tam zobaczył leżące buty… takie jakieś barciowe… Tak się zapatrzył, że nie zdążył ominąć leżącej na jezdni kociej kupy z kłaczkiem na wierzchu…. TIR wpadł w poślizg, uderzając w oczyszczalnię ścieków, co spowodowało spięcie i awarie silnika rozdrabniarki. To zaś spowodowało wylanie ścieków do lasu, co rozwścieczyło uciekające z tamta wiewiórki…. Dodać należy, iż Bigmen zgubił cały ładunek z naczepy… Były to 3 tony rzepów do butów… szczęśliwym znalazcą towaru okazał się Kurdej…

Sprinter, zapatrzony na Bigmena, nie zwraca uwagi na rozwiązane u gołej stopy sznurowadło i potyka się spadając ze schodów… Umiera na zawał serca…

THE END



PS A co wspólnego ma z tym wszystkim azjata? (żółciutki taki… ten co głową mur przebił). A no ma… Gdy Kali-Tuman zburzył latarnię zatonęło kilka statków… Wszystkie miały na pokładzie ładunek, który zakupił żółtek. Były to rzepy… Zaś jego jedyny dostawca z ostatnią dostawą rzepów jaka mu została, zniszczył oczyszczalnie ścieków, przez co jego firma winna jest oczyszczalni odszkodowanie…

Więc na jego szczęście uderzył się w głowę i oszalał. Jest to jedyna postać , która miała szczęście (w nieszczęściu)… A to dzięki Talibowi!

Ku chwale Allacha!

W1+3K