
Połamane kwiaty
Możecie mowić , że jestem
nawiedzony. To mało istotne.
U?wiadomiłem sobie dopiero niedawno , że tak
naprawdę , życie nie jest pasmem cierpienia. Życie jest tym , czym pozwalamy ,
by było. Staje się naszym więzieniem albo wyzwoleniem. Każdy z nas , mając wolną
wolę , decyduje czym się stanie. Czy podda się fali zła , jaka nas do?wiadcza ,
każdego dnia , czy też stanie do największej bitwy dziejów , do największego
wyzwania - walki z sobą samym. Aby wygrać dla siebie życie takie , jakim chcemy
je widzieć.
Można odczuwać gniew. Można wypalać siebie. Można odczuwać
cierpienie i nie móc sobie poradzić z tym wszystkim co w nas utkwiło jak zadra -
czy to zawiedzioną miło?cią , czy też nieprawdziwą przyja?nią , czymkolwiek , co
nas dotknęło , co sprawiło , że jeste?my zatopieni w morzu smutków. I to jest
zrozumiałe. Nie każdy musi być herosem swego Losu , zwyciężać bez trudu
wszystkie przeciwno?ci. Najczę?ciej nie jest to takie proste , wręcz przeciwnie.
Pozostaje wybór - walczyć czy się poddać ? W każdym z nas on jest. Wiem , że aż
nazbyt często ta wewnętrzna wojna okazuje się być dla nas zbyt wielkim
wyzwaniem. I to również jest iluzją , choć niezupełnie. Podstawą wyj?cia z mroku
jest u?wiadomienie sobie , że istniejesz będąc wojownikiem ?wiatła własnej duszy
, naznaczonym skazą ciemno?ci . Od ciebie zależy rezultat tego starcia , które
się w tobie rozgrywa. Czy zwyciężysz , poddasz się , czy przejdziesz na stronę
Zła. Łatwo jest zaprzepa?cić wszystko to , co pielęgnowało się nieraz przez lata
- ideały , warto?ci , sposób my?lenia - to wszystko co było wcze?niej , może
ulegać zmianom. Takie jest życie , że w otchłani rozpaczy czy w głębinach smutku
, w ogniu gniewu czy też w murach milczenia , tracimy to wszystko co kiedy?
wydawało nam się najważniejsze.
To , że człowiek jest tylko człowiekiem i
ulega różnego rodzaju namiętno?ciom to jedno co pozostaje niezmienne.
Zrozumienie , to tak zwane o?wiecenie ( i nie pretenduję tutaj do miana jakiego?
proroka ) przychodzi czasami zbyt pó?no , aby nas uratować. Nie wiem nawet czy
samo rozumienie ludzkiego cierpienia i bólu , to co jest chyba najważniejszym ,
jest już prawdziwym wyzwoleniem. Odczuwanie wraz z innymi trudów ich
egzystencji. Poznać i zrozumieć jest najtrudniejszym zadaniem, nie zawsze można
wydostać się z tych strasznych wizji nawet będąc ?wiadomym tego , co się czuje.
Wielu z nas rozumie , co ich dobija. Ludzka niesprawiedliwo?ć , fałsz i inne
negatywne emocje , jakich do?wiadczamy. Zło , które nas ogarnia , próbując
pochwycić w swoje szpony. I jeste?my ?wiadomi. Nadal nie mając jednak
rozwiązania. Cokolwiek się stało , stało się nam lub dla nas , nigdy wobec nas.
Do?wiadczyło nas osobi?cie , bezpo?rednio czy po?rednio , to nieważne.
Zauważyli?my ?lad Zła i wydaje nam się , że wszystko jest takim wła?nie ,
parszywym polem bitwy , gdzie umierają najszybciej ludzie najbardziej wrażliwi ,
najbardziej prawdziwi. Najlepsi możliwi.
To jednak wizja swego rodzaju , jaka
nachodzi , wbrew pozorom , wielu ludzi. Ludzie giną , szybciej niż umrą. ?mierć
staje się dla nich niby to wyzwoleniem , chociaż nie widzą najważniejszego - że
w zasadzie już dawno umarli. W sobie. Samobójstwo to nie wyj?cie. To nie
rozwiązanie. Można się starać sobie z tym radzić , ale czy nkt z was nigdy nie
my?lał o ?mierci ? Nie ma chyba takiego człowieka , którego życie byłoby usłanym
różami kobiercem. Różami bez kolców. Zawsze co? skaleczy twą duszę. Nawet je?li
bardzo starasz się dostrzegać tylko Dobro. Albo nie dostrzegać niczego , bo i
takich ludzi jest wielu. Wolą żyć w ignorancji. Czy jest im lepiej ? Na pewno
inaczej widzą życie niż kto? , kto wyrwał się ze złotego pałacu by dostrzec
prawdziwe problemy życia , prawdziwą jego szaro?ć , zamkniętą w dłoni , w
popiołach kogo? , kto już przestał być istotą ludzką a obrócił się w proch. Nie
wiem jak to jest. Zawsze za bardzo przejmowałem się życiem jako takim zamiast
zając się trywializmami , które pozwoliły by mi dołączyć do tłumu zapatrzonych w
siebie egoistów.
Możecie nie widzieć tutaj sensu , w tych wszystkich słowach.
Rozpisywanie się tutaj także go pewnie nie ma. Proste słowa są najlepsze , choć
nieraz muszą przekazywać więcej , i muszą wówczas być bardziej wyraziste.
Chciałem przekazać jak postrzegam życie. Może to błąd , ale mój. Kiedy? żyłem w
cierpieniu , ktore często sam potęgowałem. Teraz staram się żyć tak , jak tylko
potrafię, aby żyć prawdziwie. Nie dołować się, nawet je?li wiele rzeczy nie jest
po mojej my?li. Nawet je?li naprawdę życie staje się katorgą. Brak zrozumienia ,
brak ludzkiego ciepła ? To powszechne. Nikt nie powie tobie jak żyć. Nie ma
przepisu na życie. Jednak warto widzieć dobrą stronę życia , nawet gdy te dobre
strony przesłania nam mrok. Wyrywać się ze wszystkich sił Złu. Tak , wierzę w to
co mówię. Pogrążanie się w przeżywaniu bólu to nie wyj?cie z sytuacji. Ludzie
wrażliwi mają ciężko w zyciu. Dają bardzo wiele , chcąc pod?wiadomie zyskać tyle
samo w zamian. Nie każdy jest jednak taki dobry i miły , taki uczuciowy jak ty.
Warto jednak się starać radzić sobei z problemami - w taki czy inny sposób. Nie
wiem , co jest wyj?ciem najbardziej odpowiednim. Moim zdaniem gdy zaczniesz
widzieć życie jako co? w zasadzie dobrego , nie tylko jako element chaosu ,
będzie ci łatwiej. Nie popieram tzw naiwno?ci , czy głupoty. Pewnie , okazywanie
wszystkim bezgranicznego dobra i my?lenie , że tak wła?nie wygląda życie , to
naiwne i głupie zarazem. Ja po prostu mówię walczcie. Je?li nie o innych to o
siebie , aby się nie stoczyć. Nie zatracić w błędnym kole , gdzie widać tylko
złą stronę naszego bytu. To prowadzi tylko w obłęd , w strach przed nowymi
do?wiadczeniami niską ocenę siebie. Znam was wielu , was - wrażliwych ludzi. Wa
, którzy żyjecie w marzeniach albo nie macie już powoli na nie sił. Nie
upadajcie na dno , bo nie warto. Nie powiem wam jak , mogę was tylko zachęcić do
tego , by?cie się nie zmieniali w ludzkie wraki. Walka jest trudna , ale kto
mówił , że ma być łatwo ?
Gdyby nie istniało cierpienie , życie byłoby
pasmem szczę?cia. Byłoby jednak pozbawione współczucia. Jednego z
najpiękniejszych i najbardziej warto?ciowych uczuć. Ludzkie dobro byłoby tak
naturalne , że nie miałoby już znaczenia szczególnego. Nie byłoby wielu rzeczy
złych , jak np wojna czy głód. Doceniajmy jednak to , że możemy poczuć ból i
zrozumieć go. Stać się lepsi przez to w jakim? stopniu. A mimo to nie dać się
pożreć negatywizmom.
Moja definicja dobra to widzieć je wszędzie , gdzie
tylko można. Bez popadania w skrajno?ci. Znajd? swój wewnętrzny spokój a
zrozumiesz , że wszystko co złe czy dobre zależy od ciebie. Masz władzę nad
sobą. Przynajmniej w twoim otoczeniu możesz co? akceptować albo nie. Zmieniać
także , w różny sposób. Wyda ci się , że jestem dziwnym optymistą , albo jakim?
oszołomem. I nie będziesz mieć racji... ja wiem co to znaczy cierpieć. Z każdym
dniem usiłuję się wyzwolić. I moja determinacja w próbach nie rozpamiętywania
złych chwil a szukania tych dobrych które przede mną jest moim ogniem , płonącym
we krwi. Można w sobie to rozbudzić i pielęgnować , między innymi poprzez
medytację. Co było moją drogą ? To chyba temat na osobny art.
"Fight
for your soul , defending what is yours " -
SOULFLY


Piszcie. :) Maile kierujecie na adres bialymistyk@wp.pl , link
jest zamieszczony
tutaj
Dla zainteresowanych mój blog - http://www.bialymistyk.eblog.pl/