NIEWOLNIK

 

 

                        Dochodzi 24, czas zregenerować układ nerwowy snem. Kładę się. Przykrywam kołdrą. Odkrywam, bo gorąco. Ściągam podkoszulkę. Leżę na plecach, patrzę w sufit. Jest ciemno, więc wydaje się ciemnoszary. Na razie w głowie pustka. A raczej szum. Taki jak 'śnieg' w TV. Gdy jest ciemno, to przed oczami pojawiają mi się takie pływające gwiazdki, dzielące się, to znów łączące się ze sobą. Mnożące się i znikające.

Też tak masz?

            Po chwili obserwacji zamykam oczy. Gwiazdki nie znikają, ale nie zwracam juz na nie uwagi. Z szumu wyłania się pierwsza myśl. Po cichu i ze zwinnością zabójcy lokuje się w rogu umysłu i rośnie... Gdy ją zauważam, jest już za późno. Myśl juz uruchomiła projekcje, niczym tętnica pompująca krew płynie przed moimi oczami, rozgałęzia się na coraz to nowe, przeskakuje jak zawodowy zmieniacz kanałów, a ja czuję się jak więzień szpitala psychiatrycznego przywiązany do łóżka z na siłę otwartymi oczami obserwującymi obraz przede mną. Nie mogę nic zrobić, stałem się niewolnikiem myśli. Może jeszcze nie jest za późno. Całą swoją siłę woli skupiam na wyłączeniu obrazu. Znika na sekundę, by uderzyć we mnie ze zdwojoną siłą. Myśli pędzą coraz szybciej, są coraz bardziej abstrakcyjne i groteskowe, niczym obrazy Picassa budzą ciekawość, a jednocześnie... przerażenie? Przeszłość miesza się z teraźniejszością i przyszłością, ludzie których znałem, znam i Ci zupełnie obcy... ludzie na których mi zależy odchodzą, giną, płaczą... ci nie stanowiący dla mnie wartości śmieją się, triumfują, wygrywają i krzywdzą mnie. Każda moja próba zmiany toru, wyprostowania tej chorej ścieżki kończy się jeszcze większym chaosem. Radości minionego dnia zamieniają się w nic nie znaczące wydarzenia. Troski wydają się mnie przerastać i zalewać niczym fala na oceanie w czasie sztormu. Jak podczas gorączki, gdzie ziarenka piasku nagle przyjmują rozmiary wielkich głazów i spadając na mnie pogrzebują mnie pod swoim ciężarem.

Też tak masz?

            Otwieram oczy. Leżę na plecach zlany potem, oddycham ciężko. Minęła godzina, a ja czuję, jakbym walczył całą noc. Jestem wykończony. Pojawia się świadoma myśl. Dziś kolejna kobieta powiedziała mi, że chce, abyśmy zostali przyjaciółmi. Nie tego pragnąłem. Chciałem bliskości, ciepła i intymności. Dlaczego? Czy jestem niewolnikiem, który z błyszczącymi oczami i otwartymi szeroko ustami szuka wolności? Dlaczego coś wewnątrz mnie każe mi pożądać kobiet. Gdzie tu wolność? Wolna wola w wyborze tej lub innej, kiedy wiadomo, że i tak musze którąś wybrać, bo inaczej burza chemiczna szalejąca wewnątrz mnie rozsadzi mnie od środka? Każdy, kto kiedykolwiek się zakochał, stał się narkomanem. Wszyscy jesteśmy narkomanami! Posiadamy w sobie narkotyk, który tylko czeka na odpowiedni bodziec z zewnątrz, aby zacząć działać. Narkotyk, którego się nie wciąga, nie pali i nie wkłuwa strzykawką w żyłę. Narkotyk w naszym mózgu, biologiczna chęć przetrwania gatunku, przekazania dalej materiału genetycznego... że niby życie bez tego nie miałoby sensu? A jaki ma sens teraz? Zrób swoje i do piachu, przy okazji doprowadź się kilka razy na kraniec szaleństwa. Skutkiem ubocznym stosowania narkotyku mogą być chwilowe uczucia radosnego uniesienia. Należy jednak się nimi zbytnio nie przejmować, szybko mijają i wraca stan właściwy, wyjściowy. Ból. Psychiczny, gdy starasz się nie oszaleć i fizyczny, gdy przestajesz się starać...

Też tak masz?

            Budzę się rano. Otwieram oczy. Umysł czysty, niczym tabula rasa. Czy coś mi się dzisiaj śniło? Podnoszę się z łóżka w nieświadomości. Krew zaczyna krążyć szybciej, aby dostarczyć tlenu budzącemu się organizmowi. Za chwilę przypomnę sobie wszystko. Dobrze, że zdążyłem wstać...

 

 

Radmir

or5@wp.pl