Ludzie Przeciwni Rozumowi
Piszę ten tekst, przerażony sposobem myślenia niektórych mieszkańców kraju, w którym przyszło mi żyć. Już dawno chciałem to zrobić, a ostatecznie zmotywował mnie do tego obejrzany przeze mnie fragment programu "Polacy", gdzie po raz n-ty dyskutowano na temat homoseksualizmu i tolerancji. Może od razu zaznaczę, że wątpliwa przyjemność obserwacji wspomnianego tokszołu była dziełem przypadku - unikam tego programu jak Wierzejski myślenia, a poglądy prezentowane przez większość jego uczestników zainteresowałyby mnie dopiero wtedy, gdy zacząłbym zajmowac się psychiatrią. Słuchając wynurzeń kolejnych ćwierćinteligentów, mamroczących coś o tym, że homoseksualizm jest czymś "wbrew naturze i Bogu" oraz "dewiacją", a przy tym zapierających się, że Polska to państwo tolerancyjne, czułem coraz większe zażenowanie, smutek i wstyd. "Skąd ten świaaat tyle złaaa w sobie maaaa" - wyje Beata Kozidrak gdzieś w radiu, wyrażając również i moje pytanie. Dlaczego w Polsce wystarczy być gejem, Żydem, metalem albo mieć pacyfę na plecaku, żeby być nienawidzonym przez część społeczeństwa? Pytanie to jest, niestety, retoryczne i pozbawione sensu, a większość rezygnuje z zadawania
go sobie, godząc się na taki stan rzeczy. Ale o tym trzeba mówić, niezależnie od tego, czy ktoś uzna to za banalne i daremne i czy Mądrzy Ludzie powiedzą, że są "ponad to".
Pamiętajcie więc, że nasz kraj jest tolerancyjny. Ale, że zacytuję pewnego pryszczatego młodzieńca w kapturze, który razem z kolegami z Młodzieży Wszechpolskiej szedł w marszu przeciwników tego obleśnego pedalstwa, "dla dewiacji nie ma tolerancji". A wszystko, co nie mieści się w statystyce i średniej krajowej, jest dewiacją, grzechem, mutacją i nie wiadomo, czym jeszcze, należy więc to tępić. Jak zatem widać, w naszym narodzie homofobia nie wyklucza tolerancji. Cóż za paradoks.
Polska w ogóle jest krajem paradoksów. To tutaj ludzie gardzą gejami, a mimo to najchętniej oglądają lesbijskie porno - bo przecież dwóch uprawiających seks facetów to obrzydlistwo (i oni tak do buzi... albo w tyłek... błeee), a dwie wpychające sobie nawzajem wibratory panienki to erotyzm i widok bardzo estetyczny. To tutaj ludzie są takimi wielkimi katolikami, a szerzą nienawiść, zamiast stosowac się do nauk Jezusa. To tutaj mój znajomy, z którym kiedyś chodziłem do liceum, może powiedzieć: "jestem tolerancyjny, ale pedałów, metali i czarnuchów nie cierpię", a nikogo to nie dziwi. Zero hipokryzji, tolerancja, pokój, miłość, prawo i sprawiedliwość. Ja pierdolę.
Tych paradoksów, pytań, zagadek i mitów jest dużo więcej. Wiem, nie powinienem o tym w ogóle pisać, bo pan Wierzejski w swoim blogu stwierdził, że - cytuję - "społeczeństwo nie ma prawa wypowiadać się w kwestiach fundamentalnych" (a zatem nie jest nam dany przywilej własnego zdania w kwestii aborcji, eutanazji, kary śmierci, homoseksualizmu, religii itd., bo przecież mówienie o kwestiach fundamentalnych należy do rządu; to rząd winien ustalić nam dogmaty, poglądy, wyznanie i orientację seksualną. W końcu politycy są mądrzejsi od nas - bezmyślnego tłumu szaraczków). Pozwolę sobie jednakowoż mieć w dupie opinię pana W. na temat moich praw i od razu zapytam, jak to jest, że Roman Giertych może sobie oświadczyć podczas Marszu Na Rzecz Życia i Rodziny (cóż za eufemistyczna nazwa): "jestem tu po to, żeby sprzeciwić się tym wstrętnym pederastom"? Co orientacja seksualna ma wspólnego z ochroną życia czy rodziną? Czy geje rozbijają rodziny lub dokonują aborcji? Ot - zagadka. Zagadką pozostaje też treść transparentu "Bóg nie toleruje homoseksualistów", widocznego podczas wspomnianego marszu. Podejrzewam, że Bóg nie udzielił członkom LPR-u upoważnienia do wypowiadania się w Jego imieniu. Wydaje mi się również, że to zdanie nie jest cytatem z Pisma Świętego. Jak więc mozna być tak nadętym i bezczelnym, żeby mieszać Stwórcę do własnych idiotycznych uprzedzeń? W głowie mi się to nie mieści. Przeświadczenie, że Bóg jest po ich stronie, łamie drugie przykazanie Dekalogu, a przy tym narusza pierwszy grzech główny (jeśli już chcemy używać "argumentów" chrześcijańskich). Słucham, o wielce wierzący ludzie, których prowadzi Pan: gdzie w Piśmie Św. (księga, rozdział, wers) napisane jest cokolwiek o homoseksualizmie? Czyżby nigdzie? No tak... A nawet jeśli - bo mogę się mylić - to kto te słowa wypowiada: Jezus czy jakis faryzeusz? Oświadczam przy okazji, że zdanie różnych świętych niespecjalnie mnie interesuje (skoro św. Tomasz z Akwinu, św. Augustyn i inni mówili, że kobiety powstają w wyniku wilgotnych wiatrów, służą wyłącznie zaspokajaniu męskich żądz, nie mogą mieszkać bliżej, niż 100 m od kościoła i są istotami niższymi, to może i o gejach coś równie głębokiego wypocili), ważne jest tylko Pismo. To raz. Dwa: od kiedy Bóg/Kościół nawołuje do walki z innymi? Od kiedy jakiś gnój o wyglądzie typowego dresa, członek Młodzieży Wszechpolskiej (jakże przecież katolickiej!) może bełkotać w TV, że "Hitler radził sobie z pedałami, to i my sobie poradzimy" i zasłaniać się przy tym zdaniem Boga i Kościoła? Cóż za pokrętna logika. Mógłbym wnioskować z tego, że Kościół popiera faszyzm, nietolerancję i nienawiść; na szczęście nie sugeruję się przykładem takich imbecyli, którym wypadałoby zresztą przypomnieć, że ich umiłowany wujek Adolf uważał Polaków za "robactwo" i po wytępieniu Żydów miał w planach zajęcie się nami. Żenada do kwadratu. Wstyd mi, że tacy ludzie, jak ci z Młodzieży Wszechpolskiej czy LPR-u oraz inni o tożsamych poglądach są Polakami (i używają słowa "Polska" w nazwach swych organizacji i przemówieniach). Naprawdę wstyd.
Wróćmy jednak do tych "katolików". Tak, wiem, że Jan Paweł II nie popierał homoseksualizmu i że był przeciw. Należy jednak pamiętać, że nie wzywał do walki z gejami, a wycieranie sobie mordy jego postacią jest co najmniej niestosowne. Niestety, można teraz cytować wyrwane z kontekstu zdania papieża, bo teraz już nie zaprzeczy. Ale nie to jest najważniejsze. Dużo bardziej wkurza mnie traktowanie poglądów Kościoła jako dogmatów. Niektórych, do cholery, nie obchodzi opinia kleru (który od Biblii odchodzi coraz dalej)! Nie każdy w naszym kraju musi być katolikiem. To NIE JEST żaden argument, że papiez był za czy przeciw! Raz, że był "tylko" człowiekiem, dwa, że nie można narzucać WSZYSTKIM Polakom katolickiego punktu widzenia i religijnego totalitaryzmu. Pomijam już fakt, że ogół słucha nauk Jana Pawła II tylko wtedy, kiedy jest mu z tym wygodnie - czyli pamięta, że papież krytykował homoseksualizm, ale zapomina, że wzywał przy tym do miłości i tolerancji. Brzydzę się taka dwulicowością. Niestety, żyjemy w państwie wyznaniowym, a przynajmniej wszystko zmierza w tym kierunku. Kaczyński - nie pamiętam, który, ale jaka to różnica - oznajmił gdzieś w Europie, że "Polska jest krajem katolickim". Kto mu dał do tego prawo? Czemu, do cholery, w konstytucji miałby się znaleźć zapis o Bogu? Bo ta otoczona wszędzie kultem Większość ma zawsze rację? Większość jest ochrzczona (ciekawe, ilu NAPRAWDĘ wierzy i praktykuje), więc automatycznie cały kraj jest katolicki? Cudowny sposób myślenia. Zachwyca mnie też fakt wybrania Maryi na patronkę Sejmu RP (czy ktoś Ją pytał o zdanie?), czyli przykład bezczeszczenia świętości poprzez zniżanie jej do jakichś dziecinnych rozgrywek politycznych. A już zupełnie mnie rozwaliło, że nasi "rządzący" we własnej opinii "oddają Polskę Bogu" - przecież według wierzących wszystko na świecie jest Jego własnością, w tym i ten kraj, więc żaden PiS Mu łaski nie robi. Ale czego spodziewać się po narodzie, w którym za chrześcijanina uchodzi łasy tylko na pieniądze faszysta, jakim jest ojczulek Rydzyk... No nic, to tylko taka przydługa dygresja, wracam już do rzeczy (choć mógłbym się czepić tego, że w państwie, które nie jest wyznaniowe, krzyże nie wiszą w każdej sali lekcyjnej, a na religii uczy się nie tylko katolicyzmu).
A teraz coś z zupełnie innej beczki: trzy łyki statystyki.
54% Polaków uważa, że homoseksualizm to zboczenie. Taka właśnie ich liczba powinna się dokształcić i zajrzeć do encyklopedii. Powinna też pamiętać, że sam fakt, że ktoś urodził się nieznacznie innym od Większości, nie czyni go ani gorszym, ani dziwnym, ani nienormalnym, ani zboczonym. Zwłaszcza, że geje nie robią nikomu krzywdy. Naprawdę Wam przeszkadza, że dwoje ludzi tej samej płci może się zakochać, razem mieszkać, uprawiać seks? A czemu? Czy zmuszają Was do czegoś, czy zadają komuś ból? Nie. To ich sprawa (jeśli jakiś geniusz zastanawia się w tej chwili, czemu w takim razie organizują parady, to zapraszam go do dalszej lektury). Niestety,w tym kraju miłość dwojga dorosłych, spokojnych, okazujących sobie oddanie i czułość ludzi jest zboczeniem i w opinii wielu czymś równym z pedofilią, zoofilią czy nekrofilią. To smutne.
59% Polaków jest przeciw paradom równości. Widocznie 59% uważa, że nie ma równości, bo przecież pedały są gorsze. Zapewne wiąże się to z mitem propagandy homoseksualnej. Pragnę oświecić wszystkich, którzy nie czytali mojego bloga, że propagandy (ani subkultury) homoseksualnej nie ma. Nie ma bowiem reklam stosunków gejowskich, a na żadnej paradzie nie uświadczysz transparentu z napisem "zostań lesbijką, bo to fajne". Rodzisz się homo albo hetero (ewentualnie bi) i masz w tej kwestii gówno do gadania. Żadna propaganda nic by nie zmieniła, bo miałaby taki efekt, jak mówienie kobiecie, żeby została facetem. Homoseksualiści nie zachęcają do przyjęcia tej orientacji i nie obnoszą się z nią - parada jest organizowana, by szerzyć TOLERANCJĘ i RÓWNOŚĆ (pojęcia nieznane niektórym), a nie "promować pedalstwo". Marsze gejów i lesbijek mają na celu pokazanie ludziom, że "inny" nie znaczy "gorszy", że nie ma się czego bać i że najwyższy czas pogodzić się z tym, że ktoś może różnić się od ogółu. Też mi propaganda...
67% Polaków nie chciałoby, żeby nauczycielem mógł być homoseksualista. Sądzą pewnie, że nauczyciel - gej albo wykorzystywałby dzieci (bardzo mądry pogląd), albo namawiałby je do stosunków homoerotycznych między sobą (jw.). Cóż, ja myślę, że gej - geograf uczyłby geografii, a lesbijka - polonistka najpewniej polskiego. W swej naiwności śmiem też wątpić, że przemycaliby do lekcji "szkodliwe" treści. Z reguły dzieci nawet nie wiedziałyby, z kim mają do czynienia (jeśli ktoś myśli, że orientację po ludziach widać, to mu współczuję), a nawet jeśli, to co najwyżej nauczyłyby się tolerancji i nie powiększyłyby tym samym przyszłego elektoratu polskiej skrajnej prawicy. Ale ludzie myślą, że taki nauczyciel wpajałby ich pociechom odmienne skłonności (Jasiu, bądź gejem. Nie? Siadaj, jedynka). Ręce opadają. Akapit ten zakończę złotą myślą jednego z polityków: "Homoseksualizm to największe zagrożenie dla polskiej szkoły". Czyli zły stan naszego szkolnictwa to skutek pedalstwa, a nie braku kasy, pomocy naukowych, złej płacy i znudzenia kadry pedagogicznej oraz kretyńskich pomysłów Pięknego Romana. No tak.
89% Polaków jest przeciw możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Sądzę, że jest tylko jeden powód, dla którego taka adopcja mogłaby być zakazana - mianowicie fakt, że takie dziecko byłoby wytykane palcami przez stado kretynów. Ot, i tyle. Niestety, panuje błędne przekonanie, że orientacja seksualna zależy od wychowania. Tymczasem - jak mówiłem - albo się rodzisz gejem, albo nie i nie ma tu znaczenia, czy masz jednego tatę, czy dwóch (a jeśli ma, to jakim cudem dzieci par heteroseksualnych okazują się czasem homoseksualne, skoro to wychowanie decyduje?). Ale nie będę tu udowadniał rzeczy oczywistych, bo tekst i tak już się przedłuża.
Oczywiste jest też to, że homoseksualizm nie jest chorobą, a cechą wrodzoną, jak kolor oczu czu włosów. Groźną przypadłością - i to nieuleczalną, jak sądzę - jest za to głupota ludzi, którzy nazywają gejów chorymi. Czym niby chcielibyście ich leczyć? I po co, skoro prawie żaden z nich nie chciałby się kurować (a jeśli by chciał, to tylko przez brak tolerancji w otoczeniu i wywołaną tym niemożność osiągnięcia szczęścia i samoakceptacji)? Czy w takim razie należy ładować ich do samochodów i prowadzić siłą na terapię (część Młodzieży Wszecharyjskiej dodałaby "do gazu")? Tego się nie wyleczy... Można co najwyżej nauczyć się udawać i robić coś wbrew sobie.
Homoseksualizm nie jest tez wbrew naturze. Natura sama reguluje takie rzeczy, a gdyby to było wbrew niej, wszyscy ludzie byliby heteroseksualni. A jakoś nie są (niektórzy nadal twierdzą, że to kwestia wyboru i że zostaje się lesbijką przez słuchanie Tatu). Nasuwa się też pytanie, czemu wiele gatunków zwierząt (np. psy, koty, ryby) współżyje z osobnikami tej samej płci, skoro to "wbrew naturze"? Kierują się modą i żydowsko - komunistyczno - masońską propagandą homoseksualną?
Wniosek: Polacy są tolerancyjni. We wspomnianym programie "Polacy" jeden z tamtejszych wulkanów intelektu wypalił, że "jesteśmy tolerancyjni, bo przecież pozwalamy gejom na spotykanie się po kryjomu". Już nawet nie chciało mi się śmiać. Jak to miło z naszej strony, że im POZWALAMY, zamiast od razu ich pozamykać albo zagazować. Wzruszyłem się. Niech ktoŚ powie temu burakowi, że chodzi właśnie o to, żeby oni nie musieli się z tym kryć tylko dlatego, że jakiegoś ćwoka kłuje w oczy ich widok. To dopiero będzie tolerancja. Ale i sama tolerancja to za mało - tu potrzeba akceptacji. Myślę, że w ciągu najbliższych 200 lat może do tego dojść.
No nic, konczę temat gejów. Wspomnę jednak jeszcze o paru rzeczach. W tym o skurwysyństwie, jakim jest robienie z własnych dzieci żywych transparentów podczas Marszu Na Rzecz Życia i Rodziny. Widziałem tam 6-letnią dziewczynkę, która na plecach miała tabliczkę z napisem "Byłam płodem", a z przodu "NIE aborcji". Zapytana o to przez reporterkę powiedziała, że rodzice jej kazali to założyć. Tak nieodpowiedzialnym rodzicom nogi bym z dupy powyrywał. Przeciwwagą dla tego okropieństwa mógł być transparent z napisem: "Precz z beszczelną propagandą homoseksualną", którego autor udowodnił, że jego IQ równa się jego znajomości ortografii i poprawił mi w pewnym sensie nastrój - bo jak coś takiego traktować poważnie? Pozdrawiam też posła Bosaka, szefa Młodzieży Wszechpolskiej, który powiedział w TV: "Ojciec Rydzyk jest dla mnie wielkim autorytetem i wywarł duży wpływ na moje życie. Przede wszystkim nauczył mnie... eeee... yyy... Czego on mnie nauczył...? Hmmm... Yy, a czas wywiadu to przypadkiem już nie minął?"
Mozna jeszcze poględzić o tym, że w naszym tolerancyjnym kraju pan profesor Bogusław Wolniewicz mówi, że "Muzeum Historii Żydów Polskich to centrum propagandy antypolskiej za nasze pieniądze" (bo spojrzenie prawdzie w oczy i przyznanie, jak Żydów tutaj traktowano, to przecież antypolska propaganda). Że na drzwiach kibla w budynku Uniwersytetu Łódzkiego, do tego na wydziale filologicznym, czyli humanistycznym, jakiś student (?), ktoś w przyszłości wykształcony, członek tzw. "inteligencji", powypisywał teksty w stylu "jude raus" i "pedały do gazu" (osoba w wieku studenckim zapewne nigdy nie widziała Żyda, ale i tak go nie lubi). Że cała Łódź (zresztą inne miasta też) pełna jest napisów "żydy do domu" i " żydzew Łódź", choć bez wkładu Żydów ta miejscowość byłaby obecnie zadupiem, składającym się z trzech drewniaków i stodoły. Że Maciej Giertych ogłasza całej Europie, że naród żydowski sam jest sobie winien, gdyż poprzez świadomą izolację zmutował i różni się anatomicznie od reszty świata (tak, Giertych - to ten pan, który nie pochodzi od małpy. Wnioskując z urody jego rodziny, powiedziałbym, że raczej od konia, ale sam zainteresowany pewnie uważa, że ród ten wywodzi się w prostej linii od Jezusa albo przynieśli go anieli). Antysemityzm jest równie idiotyczny, jak homofobia. Zwłaszcza w kraju, w którego stolicy przed wojną co trzeci człowiek był Żydem. Zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że w którymkolwiek Polaku nie ma choćby odrobiny żydowskiej krwi. Zaś hipokrytom, będącym i katolikami, i antysemitami, przypominam, że Jezus był Żydem. Widać o tym nie wiedzieli.
Cóż, ludzie mają za złe gejom, bo sami nie znają miłości, mają za złe Żydom, bo ci często byli bogatsi (o żydowskiej biedocie nikt już nie pamięta, tylko o tym, jak to właściciele fabryk "wykorzystywali" Polaków - zupełnie, jakby Polakom ktoś bronił zakładać fabryki)... Już nawet pisać mi się nie chce. Jest 1:15 w nocy i oczy mi się zamykają. Może przyśni mi się love & peace zamiast LPR & PiS... Trochę rozsądku, tolerancji i miłości. Ale te pojęcia już tak się zdewaluowały, że brzmią dla większości dziecinnie, patetycznie i naiwnie (prawda...?). "Po ulicy Miłość hula wiatr wśród rozbitych szyb", że zacytuję stary Perfect. Ja jednak wierzę. A nawet gdybym nie wierzył, to trzeba o tym pisać. Trzeba. Tym gorzej, że nikt oprócz mnie tego nie zrobił. Zero nonkonformizmu, buntu czy kontestacji. Obojętność. Chcecie, żeby tak zostało?
Doorshlaq <doorshlaq@poczta.onet.pl> albo: doorshlaq.eblog.pl
PS1. Ewentualna kontrowersyjność tekstu nie była moim celem (oryginalność zresztą też nie), a myśl o tym nie towarzyszyła mi podczas pisania. Zapraszam jednak do polemiki (dawno w AM tego nie było - to przez lenistwo, czy nie ma z czym polemizować?). Uprzedzam przy tym, że świadomie pozostawiłem w powyższym artykule kilka luk w argumentacji, co - mam nadzieję - sprowokuje do dyskusji różnych homofobów i antysemitów, którym dzięki temu będę miał okazję w kolejnym tekście publicznie i jednoznacznie udowodnić błędność rozumowania. Oczywiście wolałbym, żeby okazało się, że takich ludzi w AM po prostu nie ma. Chciałbym, żeby nigdzie ich nie było.
PS2. Do zobaczenia na Przystanku Woodstock - chociaż tam można pokusić się o optymizm, widząc młodzież tolerancyjną, otwartą na odmienność poglądów oraz pełną przyjaźni i pozytywnej energii.
PS3. Aha - nienawidzę politycznej poprawności, bo często prowadzi do zakłamania i konformizmu.
|