AM#90 - komentarze

Dzień dobry, asztaka z tej strony. Union aktualnie kuje do sesji, a ponieważ ja cieszę się wakacjami już czwarty dzień, zostałam zaszczycona (uhm, jasne) propozycją robienia prasówki z forum na temat 90 numeru. Efekt mojej pracy poniżej. Zapraszam. :)


Na pierwszy ogień komentarze do tekstu, który zebrał ich najwięcej, chociaż nie był nawet wyróżniony. Jak widać droga do zdobycia zainteresowania jest kręta i niekoniecznie wiedzie przez okładkę.


--- Prawo wywrócić na lewo (Kaemic) ---


Phantasmagor: cud, miód i orzeszki. Okładka być powinna. Z tą tylko niewielka uwagą, że za mało tych punktów. Albo wiem - zrób drugą część!

Sypee: "Hakerów, złodziei, piratów, twórców wirusów i trojanów skazywać na odcięcie ręki" - Jasne. Ja proponuję tortury, np. łamanie kołem albo podpalać takich rozgrzanym prętem. :/ Kary dla osób łamiących prawo, powinny być adekwatne do szkodliwości takiego czynu. Utniesz rękę stworzeniu biednemu, którgo nikt nie kocha, poi się jedynie colą, zjada czipsy i nosi okulary -8. :) Twoje prawo trochę mnie przeraziło. Oczywiście wszechobecny hedonizm może irytować, ale nie pozwólmy się zwariować. System sprawiedliwości w Polsce prezentuje niski poziom. Przecież działania, które często uznasz za sprawiedliwe, mogą naruszać inne prawa. Słyszałeś o 3 zasadach robotyki? :P My mamy takich 10 (10 a nie 9, kurde!)

Hazardius: Fajnie. Z małymi wyjątkami - KTO zabije skazanych na karę śmierci? Wolność słowa? Troszkę niestety trzeba ograniczać... Tekst fajny, tylko troszkę ton jest taki... straszny?

Obywatel: Kodeks Hammurabiego już był. I nie stanowił bynajmniej jednego z powodów do dumy kulturowego dziedzictwa Mezopotamii. :P

asztaka: Jaka konkretność, hoho. Z tezami autora nie zgadzam się zupełnie, wydają mi się tak naiwne, że nawet nie czuję pokusy polemizowania z nimi.

Tuxedo: wow:) Mam nadzieję, że to czystej krwi podpucha i niepoważnie pisane. Co nie zmienia faktu, że śmiać się z tego można i chyba nawet wypada:)

UnionJack: Ależ pierdoły :) Napiszę w wolnej chwili kontrę - po coś cholera studiuję to prawo :) Doprawdy, swoboda szastania karami bez jakiegoś głębszego przemyślunku - podobne tendencje widać też wśród rządzących, oczywiście nie w takiej skali - zniewala. No straszny ten artykuł, najsłabszy chyba merytorycznie w całym numerze.

n.: Miałam już zamilknąć na temat tego tekstu, ale jednak sobie nie daruję. Piszesz, że "w obecnej chwili na jednego więźnia wydaje się miesięcznie ok. tysiąc pięćset zł, a to IMO co najmniej o sześćset - osiemset za dużo". Bardzo fajnie, jednak chyba nie zdajesz sobie sprawy, że to nie jest kwota przeznaczona na zachcianki konkretnego więźnia. Na to składa się nie tylko wyżywienie czy środki higieniczne, ale też lekarstwa, utrzymanie zakładu karnego, wszelkie remonty, wynagrodzenie funkcjonariuszy służby więziennej itede. To co, mamy więźniów głodzić? Nie leczyć? Przetrzymywać w syfie, w źle zabezpieczonych, rozpadających się budynkach? A może nie płacić tym, którzy ich pilnują i z nimi pracują, niech to robią hobbystycznie czy w ramach wolontariatu?


Okładka też ma jakiś związek z powodzeniem tekstu, proszę tylko spojrzeć:


--- JAK ZACZĘŁAM ODRÓŻNIAĆ ŻÓŁWIE NINJA (łysa owieczka) ---


nZorka: słoneczny, ciepły teskt, przy którego lekturze uśmiech nie opuszczał mnie ani na chwilę. Motyw z zębową wróżką to perełka! Dobra robota :)

UnionJack: No wreeeeeszcie :) Tyle się naczekałem na dobry tekst - i wreszcie jest! Mądre, ciekawe rozważania o trudnym temacie, napisane sprawnie, umiejętnie, tak że ani się człowiek obejrzy, a już się w tekst wtopił i siedzi gdzieś w środku. Przy dotychczasowych tekstach trochę się męczyłem, trochę czekałem końca - tu wręcz przeciwnie, poczytałbym więcej. Bardzo dobry tekst - zasłużył na okładkę.

Obywatel: dzięki za ten tekst. :) Fajnie że są tacy ludzie. :)

Solar: Ten tekst jest po prostu fajny :D Taki ciepły przyjazny i wogóle bardzo mi się spodobał :)

yakanaka: Oczywiście, ten pierwszy jest bardziej niesamowity, ważniejszy i piękniejszy duchowo, za to kokardka jest cudowna, przewspaniała radośnie i oba teksty chwalę, o, jak chwalę.

Dodo: Ja tam ledwo co przeczyłam "Jak zaczęłam odróżniać żółwie ninja" - i tekst moim zdaniem wspaniały, taki dobry, taki optymistyczny, sprawnie napisane o rzeczach trudnych i ważnych. Świetne.

(a teraz kącik malkontentów ;P)

Tuxedo: kilka literówek. Tekst dobry, ale nie do końca do mnie trafił. A już ostatni akapit wybitnie niepotrzebny.

asztaka: Tekst w porządku, też zdecydowanie o czymś. Ale okładka? Niekoniecznie.


Nie jest też źle zacząć tytuł od litery "a". ;)


--- Autobiografia - czyli myśli skołtunione (Dodo) ---


Hazardius: Świetny tekst. Niby długi i monotonny, a jednak cały przeczytałem. Ma jakąś siłę przyciągania. Widać, że autorka ma talent. Niby bez tematu i bez sensu, a jednak czyta się... Zdradzisz mi sekret? ;P

Doorshlaq: oj, skołtunione... :) . Lubię takie. Sugeruję wybranie polonistyki jako kierunku studiów. Będziemy się babrać w podmiotach lirycznych, anaforach, prozopopejach i motywach wanitatywnych, a wszystko bez kluczy i w pełni wolności. innymi słowy: na polonistyce na zajęciach możesz chrzanić, co chcesz, a uznają, że to po porstu Twoje zdanie, do którego masz prawo, a na klucz nikt nie spojrzy. Co innego na egzaminie :) . Ale o czym to ja bełkotałem... Aha - fajny tekst :) .

Martika: Wlasciwie tekst o chaosie i sam cos z niego ma. Ale nie powiem. Pozytywnie go odebralam. Czyli podsumowujac- podobalo sie. Autorka ma sile, ktora sprawia, ze doczytuje sie jej tekst do konca

nZorka: tekst wymagający, bliski, zarazem trudny, ale i jakże oczywisty, dla tego konkretyzowanego wirtulanego odbiorcy per se. Autorka oczytana, zaznajomiona z teorią literatury, z zagadnienami dla niej charakterystycznymi, wszystko napisane płynną, poprawną polszczyzną. Jedyne zastrzeżenie jakie mogłabym mieć, to takie małe wrażenie, na którym łapałam się od czasu do czasu, że przeładowanie treści tymi systematyzującymi terminami szkodzi powszechnemu odbiorowi. Nie wszyscy jesteśmy genialnymi składowymi modelu komunikacji Jakobsona. ;) Niemniej całość na plus, brawa za teorię. :)

UnionJack: Nie na jeden temat, więc pozostaje wyławianie smaczków. A tych sporo: "Chichot historii jest w moim przypadku serdecznym, życzliwym, szczerym uśmiechem. Fatum śmieje się perliście, niezmiennie uczynne. Dola waży mniej więcej tyle, ile atom tlenu." - to jak z Szymborskiej, wyjątkowo wprost udane. "Gdzieniegdzie na ich drodze zieją miejsce puste.", "... brzęczące coś" - w takich fragmentach się można roztopić. No i " Biedne "ja" liryczne, biedne "ty" liryczne, nie dla nich luksus swobodnego przepływu towarów, usług, osób, wymiany walut albo myśli." - dyskretny, udany humor. Do tego udane rzeźbienie w materii słowa ("jak zawsze nie - tam - gdzie - trzeba"). Dużą przyjemność miałem z czytania, choć przyznam, że bardziej z samej czynności, niż z treści, którą sobie wyciągnąłem. Po prostu: styl miejscami wyborny, taki na poziomie drugu dużą czcionką - choć kompozycyjnie trochę za wiele chaosu. Szkoda, że trochę nie poukładałaś, byłoby jeszcze ciekawiej. Czekam na jakiś Temat, który Ci przyjdzie do głowy; póki co chętnie poczytam impresje. (Z cytatów poznałem Baczyńskiego, Villona i rzecz jasna Grechutę).

yakanaka: słowa, słowa, zniewolone motywy... ale czyż i one nas nie zniewalają? Czy teoria literatury i słowa nie ograniczają nas i nie narzucają nam swoich ograniczeń? Tekst bardzo przyjemny, sprawnie napisany, naprawdę, miło się go czyta. Chociaż mam inne zdanie na ten temat ;p Dużo "smaczków" (tak Michał, ściągam;p) i papugi!!! :D

Obywatel: Dobre tam, popaprane, chaotyczne, strumień świadomości totalny, może być. I znowu o sztuce się trafiło - biedne podmioty liryczne. Spokojnie, wyluzuj, postmodernizm się jeszcze nie skończył, teraz są czkawki rozmaite, ale on się prawdopodobnie nigdy nie skończy. I naprawdę ne ma sensu nie lubić go - bo nawet to, co Ty piszesz jest i tak wybitnie postmodernistyczne. :P WIęc można powiedzieć sobie "spokojnie, to tylko ponowoczesność". I do przodu. :)


A teraz coś, co wszyscy powinni pamiętać. :) Art okładkowy, wzbudzający dyskusje i polemiki.


--- TOLERANCJA CZY INTERESY (Spoxgreq) ---


asztaka: okładka IMHO słusznie, ciekawy tekst, konkretny, rodzący pewne wątpliwości na temat już przemyślany, pokazujący go z różnych nietypowych stron.

UnionJack: Cóż, rzetelnie napisane, choć z tekstem się połowicznie nie zgadzam. Nie zgadzam się konkretnie w ocenie stowarzyszenia Nigdy więcej - ja bardzo pozytywnie oceniam jego działanie, takie ze mnie lewak. Nie wiem czy wiecie, ale Nigdy więcej odpowiada częsciowo za art. 13 polskiej Konstytucji - ten o zakazie istnienia organizacji nazistowskich i faszystowskich. Na stronie NW można przeczytać: "Sukcesem zakończyła się kampania prowadzona przez GAN i "NIGDY WIĘCEJ" na rzecz konstytucyjnego zakazu działalności o charakterze rasistowskim i nazistowskim. (...) Postulat owego zapisu został zaprezentowany m.in. podczas spotkania przedstawicieli Stowarzyszenia "Nigdy Więcej" z przewodniczącym Komisji Konstytucyjnej Stanisławem Mazurkiewiczem, a także z Jackiem Kuroniem i Tadeuszem Mazowieckim, które odbyło się 24 października 1996." Myślę więc, że Ci ludzi robią to, w co wierzą - nie podejrzewałbym ich o wyłudzanie kasy z UE. NW deklaruje też apolityczność i to raczej jest tak, że po prostu ich poglądy są zbieżne z poglądami socjalistów; to nie jest jakaś przemyślana akcja wspierająca, po prostu ciągną do nich ludzie lewicujący - wiem, bo też czytałem Nigdy Więcej, a pod względem spraw społecznych, to lewak ze mnie pierwszej wody :)

Tuxedo: ciekawe. Ale nie zgodzę się, że nie ma groźby odrodzenia się faszymu. Szkoda, że spox szukając w internecie opinii homoseksualistów nie sprawdził też, jak się ma wirtualny światek faszystkowski. W mojej opinii - wcale nienajgorzej. Tyle że nie pasuje to do wymowy artykułu...

spoxgreq: Wierz mi ze mam znajomych w roznych ruchach, w tym w lekko faszyzującym i wiem jak się mają. Mają się na tyle, ze sobie istnieja ale nie ma groźby odrodzenia sie faszyzmu nie w sensie ugrupowan (bo tak to mozna powiedziec ze jest grozba odrodzenia sie komunizmu rownie dobrze w Polsce), ale w sensie partii, polityków, działań itd. Jak ktoś wyjedzie teraz z jakims Giertychem to sie tylko ośmieszy. Faszyzm sie nie odrodzi z prostego pwoodu - ludzie sie za dobrze zyje by wiekszosc sie w to wciagnela. Podobnie komunizm. Nazwe to mlodziezowa ideologia, fascynacja.. ale nie przesadzajmy.

UnionJack: Piszesz, że faszyzm się nie odrodzi. Cóż, faszyzm w Polsce to nigdy nie była ideologią całego narodu; co nie zmienia faktu, że w Polsce przedwojenne działały różne ONRy, Falanga i ABC organizowały strajki domagające sie wprowadzenie dla polskich żydów gett ławkowych, a nawet usunięcie ich z uniwersytetów, były ataki nożownicze i zabójstwa osób z żydowskiej inteligencji (w tym profesorów uniwersytetów) - o tym wszystkim pisała zresztą niedawno wyborcza. Były ataki na polskich artystów mojżeszowego wyznania - o Tuwimie mówiono, że zażydawia polską poezję. To oczywiście nigdy nie był ruch ogólnonarodowy - tylko właśnie różne ruchy faszystowskie. Ale! Walka z faszyzmem to zawsze była walka z ruchami fazystkowskimi, z różnymi organizacyjkami i stronnictwami - i taką formą przybiera do dziś.
Bo oczywiście: faszyzm jako ideologia w Polsce nie zatriumfuje, ale chodzi o to by go W OGÓLE nie było, by nie istniały ŻADNE stronnictwa, ogrupowania, ruchy, które go propagują. A taki NOP, a gazetki Bubla, a duża część Młodzieży Wszechpolskiej, wielu prawicowych publicystów - mają w tym kierunku odchyły. I to trzeba zwalczać, w imię walki z odradzającymi się ruchami faszystowskimi.

Obywatel: dobre, bo przemyślane. Ale niczego nie rozwiązuje. Zawsze można powiedzieć, że chodzi o pieniądze. Ja na przykład jestem za tym, żeby w sprawie homoseksualizmu wypowiadli się raczej zainteresowani - bo widzę, że heterospołeczeństwo ma zbyt dużo na ten temat do powiedzenia, w przeciweństwie do drugiej strony. że Nigdy Więcej to lewacy, wiadomo od dawna. Gorzej jednak z tym, że w Polsce prawa mniejszości seksualnych dalej nie są respektowane. Skrajności sux. To jest jak z feminizmem, żadne polityczne akcje tego nie zmienią, tu trzeba ewolucji mentalności. Ale zawsze się znajdą tacy, którym owa ewolucja jest nie na rękę, vide Romek, który nazwał ostatnio homoseksualizm "czymś, od czego można się uzależnić, jak od narkotyków". No comment. Wkurza mnie jak politycy biorą się za gierki słowne. Zostawcie to poetom, błagam. :P

Phantasmagor: temat ciekawy, umiejętności autora spore, ale tekst jak dla mnie o wiele za krótki. Okładka zasłużona.

aNomaLy: "po to jest właśnie demokracja, żeby nawet z najgłupszymi. też w ryj dać mogę dać".


Rozpisali się panowie. Polityka. :))) No nic, zejdźmy z moich zboczeń, zajmijmy się cudzymi. ;) Co widać? Same zaburzenia, autoproblemy i umartwiania zmieszane z uzależnieniami od netu. ;) To wszystko nie zawsze znajduje zrozumienie u komentujących.


--- Zaburzenia (Kajetan) ---


Tuxedo: świetny argument za tym, żeby na wyróżnienia uwagi nie zwracać.

asztaka: Art w porządku, opowieści o schizach są fajne. Chociaż nie zgadzam się, że to siedzi w każdym z nas. W każdym siedzi coś zupełnie innego. :)

UnionJack: Dla mnie okładka i tekst numeru, a Kajetan to w ogóle jeden z moich ulubionych autorów w AM. Ja się zgadzam: część tych rzeczy jest w każdym z nas, ja też mam czasem myśli "A jakby wbić, a jakby popchnąć" a na moście, to właściwie standardowo "A jakby skoczyć". Te linie chodnika to nawet element wychowania w Wielkiej Brytanii: Milne napisał kiedyś wiersz "Lines and squares". Ja więc się zgadzam z Kajetanem - jest coś z tego w każdym z nas, ale - tu się zgadzam z Julką - w kazdym coś innego.


--- ...i tylko łez Jezusa żal (Quasimodo) ---

asztaka: Ponownie: hm? Nie kumam takich klimatów zupełnie.

Martika: piękny test. Boje sie ze wiele rzeczy z tego co Autor opisuje juz sie zdarzylo.

UnionJack: A to już jest absolutnie niestrawne i nawet moja nadludzka dziś cierpliwość tego nie zdzierży! Już pierwszego dnia myślałem sobie: "A niech wreszcie zdechną!", no i padli jak muchy, sztampowo w dniu siódmym. Tekst okropnie patetyczny i nieciekawy, nie podobało się ani odrobinę.

Tuxedo: dawno już buraków nie rozdawali, autor chyba chciał przypomnieć tę zacną tradycję...

Obywatel: Jezusa to ty mi do tych pierdół nie mieszaj. Jak to miała być parafraza Księgi Rodzaju, to totalnie pomyliłeś kolejności. Efakciarstwo, rozpacz nad tym, że ludzkość uwalnia się wreszcie od niektórych krępujących ją zasad... ble. NIE LUBIĘ MORALITETÓW!!!


--- Z pamiętnika gracza (Tomasz Rabczewski) ---


Hazardius: Fajny tekst. Dobrze, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł stworzenia i udostępnienia takiej gry dla ogółu. Strach byłoby wyjść z domu. ;)

Tuxedo: buuuuraaaaakaaaaa:) Nudne, zgubne, do niczego nie prowadzi.
Wolno, Tomku, w swoim domku
Arty pisać, ale pomyśl czy na pewno
Czytelnika chcesz rolami
Zamienić ze Śpiącą Królewną:)
(Swoją drogą niezły pomysł na kolejną książkę Kinga:))

UnionJack: O ile artykuł przeciętny (choć chyba najciekawszy miał koncept z wszystkich artykułów autora w tym numerze) - o tyle pointę ("Gdy się obudziłem, na moim biurku leżał świeżutki Duke Nukem Forever.") uważam za najlepsze zakończenie w tym numerze :) Gdyby on jeszcze "Chinese Democracy" słuchał, to w ogóle byłoby już pięknie :)


--- Autoproblem (Michał Chmielewski) ---


asztaka: Rzeczywiśnie tekst mocno "auto", przez co niewiele daje. Ale po przeczytaniu nie miałam poczucia straconego czasu.

Martika: rzeczywiscie rozladowywanie nerwow. Niby o niczym waznym dla spoleczenistwa ale moze byc.

UnionJack: Mam dwoje wrażeń: raz, że to rzeczywście wygląda, jakby Michał rzecz pisał po kieliszku, dwa, że niestety miałem nadzieję, że po kieliszku pisze ciekawiej :) Choć autotematyzm to w sumie esencja AMu, to akurat w wykonaniu autora liczyłem na jakiś bardziej wciągający wywód. W końcu też jest starym jebaką klawiatury :) Ogólnie słabe dość.

Tuxedo: bloga, załóż bloga, tra la la:) A, no i takiej zagrywki, jak w ostatnim akapicie, to się po Chmielewskim nie spodziewałem. Poza tym doskonale wiemy, jak się czujesz, to widać po tekście.

yakanaka: każdy jest autoproblemem :) Ja się nie czuję bogatsza po przeczytaniu takiego tekstu, ale jeśli autor czuje się uboższy o część chociaż problemów i złych emocji, to się bardzo cieszę, że AM jest miejscem też dla takich tekstów :) Zwłaszcza, że przeczytanie tego tekstu żadnej ujmy mi nie przyniosło ;)

Obywatel: Przeczytałem, nie ma za co. Rozumiem cię. Ale nie pierdziel już, bo się flaki z olejem robią.

Phantasmagor: świetnie, że mimo zapewnień odejścia postanowiłeś coś skrobnąć, szkoda tylko, ze w tekscie trochę za dużo prywaty, przez co potencjalny czytelnik może mieć problemy z przebiciem się do końca.


--- Trzy dni (Tomasz Rabczewski) ---

Tuxedo: uła, znowu? Katolik wojujący. Codziennie mamy się umartwiać śmiercią papieża? A mało to było wielkich ludzi, którzy pomarli? Na dobrą sprawę można by dziennie chodzić na kilka mszy w przeróżnorakich intencjach, zależnie od upodobań - Marks, Mickiewicz, Mandaryna(nie życzę, ale...). A to o kalendarzu i świeczce już mnie zupełnie rozwaliło. Podobnie chyba jak Jędrzeja to szeptanie godziny 21:37 w poprzednim tekście autora.

UnionJack: Już pisałem kiedyś: ludzie mniej mogą pamiętać o samej osobie Jana Pawła II; ważne, by słuchali tego co do ncih mówił. Myślę też, że czuwania, modlitwy, palenia świeczek, choć są pięknymi symbolami - nie zastąpią zgłębiania nauki Papieża. Stąd lepiej by było go po prostu poczytać; aczkolwiek wierzę, że transmisja z czytania encyklik wypadłaby mniej efektownie. (A 2 kwietnia przezornie nie włączałem telewizji).

Obywatel: bo ile można czcić rocznice czyjejś śmierci? Ja czczę rocznice urodzin. Jak będzie jakaś uroczystość w hołdzie dla Życia, to na nią pójdę. A 21:37 była godziną, w której wypiliśmy ostatino z Donaldem pierwszego kielonka. Ot, tak się przypadkowo złożyło. Bo życie toczy się dalej - a kto chce pamiętać, tan pamięta bez potrzeby przytłaczania go informacjami. Nie każdy czci autorytet JPII i nie każdy ma ochotę oglądać w TV w tym dniu tylko takie materiały. Sru.


--- Nostradamus (Tuxedo) ---


asztaka: W ogóle to po przeczytaniu całego AM odniosłam wrażenie, że jakoś dużo mistyków tutaj się kręci. Może też dlatego z wielką przyjemnością przeczytałam art Nostradamus. Fajowy. Wreszcie coś na luzie.

UnionJack: A po cholerę Ty tyle klniesz :) Myślę, że bez tego przeklinania tekst byłby lepszy, na wyższym by się zasadzał humorze. Pomysł bowiem fajny, pointa bardzo fajna, całość pozostawia przyjemny nawet ślad gdzieś pod kopułą - ale nie ukrywam, że mnie te przekleństwa osobiście przeszkadzały. Potencjał tekstu trochę niewykorzystany, choć na pewno nie jest źle i mały plus się należy.

yakanaka: oj Tux, Tux, dlaczego u Ciebie zawsze cenię pomysł, a resztę średnio? Ech...

Obywatel: "I rolnik zrobi, że nie będzie niczego. I będzie. Huynja." No i tak trzymać. Uchachałem się nieźle, prymitywizm to jest to.

Phantasmagor: pomysł sam w sobie niezły, a już rymowanki genialne. Co i rusz się cieszyłem jak dziecko. Jak na Tuxa - Superart. Ach, bzbzm yapomnia + ciesymz si AMagowcz, bo Tux napisał luzacki tekst!

Solar: Tux, jaki fajny, luźny arcik napisał, jestem pod wrażeniem


W numerze 90 powrócił nasz stary znajomy ZoltaR. Zagadkę jego nieobecności wyjaśniają jego arty, dając wyobrażenie czym się teraz pan student filologii zajmuje.


--- Ten tekst to stylizacja... (ZoltaR) ---


UnionJack: A więc: bardzo fajny temat, ale trochę go, myślę, popsułeś. Skoro TU ZACZYNA SIĘ WAŻNE - to po co wcześniejsze akapity? Po cholerę Ci ten balkon? Przecież w AeMie nie płacą od linijki: art nie musi być długi, żeby być dobry :) Wystarczyłoby wplecione gdzieś w tekst słowo o rozstaniu - albo i nie, bo musisz teraz odszczekiwać ;) - i opis właśnie tych Twoich odczuć wiązanych ze zwyczajnym życiem, jakieś przykłady, wspólnei robione naleśniki, te sprawy :) Bo teraz piszesz o tym tylko przez jeden akapit, ja jako czytelnik dopiero się wczuwam - a tu się nagle kończy artykuł. Po prostu zachwiałeś chyba proporcje :) Gdybyś nie zachwiał - to by było naprawdę super, a tak to jest tak w miarę :)

Tuxedo: przeczytałem to, co sam autor określił jako ważne. Miło. Budzi większą zazdrość niż "Na gigancie" Uniona:) I dobra puenta. ZoltaR na plus, chyba dorosłem;p

Obywatel: Artur, nie dorastaj!!! Cywilizacja Twój wróg!!! Zapluty karzeł reakcji czycha za węgłem!!! Podoba mi się to, co piszesz o balkonie, dalej jest jakby banalnie. Poczekaj, do następnego zjazdu. :)


asztaka: też mi się podobał, szczery, lekkostrawny. ZoltaR, pisz.


--- Pierdu pierdu, nie mam talentu (ZoltaR) ---


Solar: Tekst numeru :) Długi, zabawny pozwala odpłynąć umysłowi itp. itd :) Cytując poprzednią wypowiedź: ZoltaR-pisz :)

asztaka: z dawien dawna zapowiadany, wreszcie się ukazał. Przeczytałam z zainteresowaniem, chociaż trochę zmęczył mnie pod koniec, zwłaszcza fragment o sesji był ciężki. Dopiski dodają mu bardzo dużo uroku i humoru.

UnionJack: Monumentalne czytadło. Niestety, sprawia wrażenie niestarannego, z pewnością nie jest user-friendly. Dużo chaotycznych dopisków, niezrozumiałych dla czytelnika. Do tego jakiś brak selekcji: może wato by pisać tylko o najciekawszych rzeczach, a resztę pominąć? Byłoby krócej i sprawniej. Ogólnie rzecz sprawia wrażenie, że ona bardziej jest dla Ciebie, mój Dzielny Gitarzysto, niż dla czytelnika :)


A co porabia Union? :) Pisze pod publikę i zajmuje się grafikami. :P


--- Na gigancie (UnionJack) ---


Tuxedo: poniekąd budzi zazdrość...

asztaka: Lekki, przyjemny tekst. Duży plus za Lublin w nim. ;) Nie no, serio to fragment o niefrasobliwości Kasi naprawdę fajny. Strasznie miło się czyta takie rzeczy, zwłaszcza między jednym smętem a drugim. :P

yakanaka: a colę służby porządkowe zebrały wieczorem i wyrzuciły do śmietnika... ;p Nie wiem, co granie w łapki ma wspólnego z roztrąbieniem się, ale mniejsza

Obywatel: a zresztą, mówiłem już Tobie co o tym sądzę. Union nie ma ostatnio pomysłów na prozę, niech się lepiej zajmie grafikami. [ale pewnie że to i tak lepsze niż cokolwiek innego)



--- Kartka z kalendarza (UnionJack i Laura) ---


nZorka: tekst numeru! :D Nie zapomnę o Tobie, o Bezimienny! :P

asztaka: :))) Dobre.

Tuxedo: ROTFL :D KAPITALNY... hm, no właśnie: tekst?:)

yakanaka: zdjęcie bardzo fajne Tekst trochę za romantyczny... albo nie. Nie wiem jaki za, ale wolałabym w tym miejscu jakiś inny. W innym tonie.

Obywatel: takie tam. Zdjęcie najfajniejsze. ;p


--- Z życia sfer wyższych (UnionJack) ---


Solar: Ładnie zrobione z polotem i pomysłem. Union: ukłony

Dodo: sympatyczne.

asztaka: Udane, znowu trzeba chwalić Elfa, ech... Zwłaszcza 1 i 2 na plus, 3 trochę słabsze.

Tuxedo: środkowe trochę słabsze, za to ostatnie w pełni wynagradza i pięknie puentuje cały numer. Nie wysnuwajcie parareli do całościowego poziomu tekstów;)


A teraz kilka artów opowiadających pewne historie.


--- Evergreen (Quasimodo) ---

UnionJack: Szczere i prostoduszne, tylko chwilami wpada w ton nieznośny ("silniejszy niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić, wliczając w to nawet Boga"). Skłamałbym jednak, gdybym powiedział, że mi się podobało: strawne, ale nie smakowite : )

Martika: Ladna historia, zmyslnie opowiedziana. Doczytalam do konca i bynajmniej nie zaluje swojego czasu.

yakanaka: są miejsca kulejące, ale ogólnie na plus, podobało mi się jako pełne ciepła i szczerości, a do tego napisane znośnie.


--- JA BYM SIĘ TAM NIE BAŁ (Vigmyn) ---


Obywatel: nonono, zrobiłeś im klimat jak Steve Buscemi opowiadający legendę o gościu z wielką spluwą w "Desperado". :) Dialog zapisany trochę nienaturalnie, ale koncept OK. Tylko te ohydne kolory!!! :P

asztaka: Bardzo mi się widzi ten tekst. Pierwszy do tej pory o czymś i niebanalny. Styl też lekkostrawny. Oby takich więcej.

UnionJack: Koniec końców myślę, że czynnikiem strachu jest też to, że na bungee skaczemy rzadziej niż przechodzimy przez ulicę: to drugie to rutyna, a to pierwsze to rzecz nieznana. A wiadomo, że nieznanego się człowiek boi. Ogólnie: przemyślenia ciekawe, choć wolałbym by a) nie miały formy dialogu i b) jeśli już dialog, to bez takich świecących kolorków : ) Ale to są już tylko moje prywatne petycje. Ogólnie art w porządku, choć bez rewelacji.

yakanaka: przypominają mi się takie nienajlepsze, standardowe powiedziałabym, przedstawienia młodzieżowych teatrów amatorskich. Jest myśl, taka jedna, przemyślana i szczera, ale niezbyt głęboka, jest próba formy, ale to tak ciągle mało i ciągle nie tak. Niebieski na brązowym słabo widać, sugerowałabym spokojniejsze barwy :) Do formy dialogu Cię nie zniechęcam, myślę, że możesz w tej materii więcej niż pokazałeś :)


--- WSPOMNIENIA Z DZIECIŃSTWA (Vigmyn) ---

UnionJack: Udane. Rzetelnie, dobrze napisany artykuł, przemyślana budowa. Podobało się, należą się gratulacje i dłoń uściski. Miło, że Grzesiek napisał do AM - pokłosie Poznania? :)

Tuxedo: stylowo okropnie jak dla mnie. Treści też... takie sobie. Chętnie bym za to zobaczył, jak Vigmyn wyglądał w podstawówce:)

asztaka: Art bardzo ciekawy i niegłupi. Tylko tytuł mi nie pasuje do treści. Ja bym walnęła coś mocniejszego, wszak mocna tematyka.

Phantasmagor: tekst taki sobie, ani dobry, ani zły. W sumie jak na Vigmyna to trichę słaby. Drugi zaś o nibo lepszy. Pozdrów kolegę Supermana.

Hazardius: Aż wspomniałem sobie takie opowiadanie(tytułu i autora nie pamiętam) o noworodku mordującym swoich rodziców. Prawda - dzieci to najbardziej nieczułe, niewdzięczne i wredne istoty. Aż żal myśleć co dalej działo się z tą dziewczynką...

yakanaka: poza tytułem, który za nijaki, tekst baaardzo mi się podobał :)

Obywatel: łomatko, moje własne traumy z dzieciństwa mi przypomniałeś. Nie lubię Cię. ;P ;P Jasne, dzieci są bezwzględne bo są bezpośrednie. Do 6 roku życia są też najbardziej szczerymi istotami na świecie. Ale kiedy idą do szkoły to dzieje się z nimi coś niedobrego.


Teraz panie i panowie obsmarujemy debiutanta. Kto jeszcze nigdy nic nie napisał, niech patrzy uważnie, jacy AMagowcy krytyczni. :)



--- Chodzenie (-on-racjonalista-) ---

asztaka: Pierwszy tekst? No to niezły debiut. Art niby banalny do bólu, ale łyknęłam go bez problemu. Autor bardzo jednostronnie traktuje temat, chciałoby się go przekonać, że to nie zawsze musi tak być, że przy tym mogą rodzić się też rzeczy dobre. :)

Hazardius: Super! Mam chętkę na więcej tekstów! Popieram w całej linii.

Martika: tekst mi sie podobal. Rzeczywiscie ciekawy problem zostal poruszony. Rowniez uwazam, ze chodzenie, dlatego ze tak wypada jest bez sensu. Ale Autor zupelnie zapomina o zjawisku, jakim jest milosc, ktore czasem sie jednak zdarza.

Doorshlaq: Właściwie nie rozumiem. Jestem z narzeczoną od ponad 2,5 roku. Podczas naszego pierwszego spotkania (nie licząc długiej korespondencji) miałem 18,5 roku. Jest ona moją pierwszą dziewczyną. Przez owe 18,5 roku NIGDY, ANI RAZU nie spotkałem się z czymś takim, jak "presja otoczenia", nigdy nie usłyszałem "znajdź sobie dziewczynę, bo wszyscy mają". NIGDY też nie słyszałem, żeby ktokolwiek z moich znajomych taką presję odczuwał. Nie wiem, o co autorowi chodzi. Poza tym to, że 12- lub 14-latki "chodzą" ze sobą, to nie jest takie straszne - można miec jakąś sympatię. Straszne jest to wtedy, kiedy ona ma 14 lat, a on 24, kiedy takie dzieci już biorą się za seks oraz kiedy nie dorośleją - znam ludzi, którzy mają 20 (albo i 40) lat, a do miłości stosunek tak gówniarski, jak tylko można.

UnionJack: Tekst dość pocieszny, co oczywiście nie znaczy, że mi się podobał - wręcz przeciwnie. Riposty pisać mi się raczej nie chce, więc tu w kilku słowach. Nieprawdą jest, że dwunastolatek nie może się zakochać: może i to dość trwale, choć to nie znaczy, że jest to miłość dojrzała. Takie wypadki częste pewnie nie są, ale kategorycznie bym takiej możliwości nie przekreślał. Dwa: nie ma nic dziwnego w tym, że nastolatki chcą mieć partnerów/partnerki, a nawet nie ma nic dziwnego w tym, że ulegają presji; w tym wieku człowiek definiuje siebie przez to, jakim widzi go otoczenie i jakie ma z nim relacje. Trzy: a już zupełnie nic dziwnego nie ma w parach w liceum, w tym wieku nawiązuje się najtrwalsze przyjaźnie, w tym wieku buduje się też związki, które może rzadko kończą się małżeństwem, ale które tez czegoś te pary uczą.N o przecież nie czas się liczy związku, ale to czy był udany, czemu się skończył i jakie po nim wspomnienia. Cztery wreszcie: w chodzeniu nie ma nic logicznego - zakochanie się jest ogólnie nielogiczne :) I podsumowanie: nie ma nic dziwnego w tym, ze ktoś chce być sam - ale na bogów, nie dziwmy się też, że się ludzie łączą w pary : )

Phantasmagor: kolejny okołomiłosny debiut w AM, na temat o tyleż ograny co nudny. Trochę błędów wkurza.

Tuxedo: lubię takie teksty, bo chociaż mozna się całkowicie nie zgadzać z autorem, to fajnie się je czyta. Gdybym miał coś powiedzieć... Zastanawia mnie wiek autora, sam autor także. Przynajmniej licealista, naprawdę dziwna postawa. Chociaż co ja się będę z moim doświadczeniem(?) wypowiadał. Tylko tyle, że w pojedynkę czasem naprawdę brakuje siły.

yakanaka: mam prośbę, jeśli ktoś wie, co kryje się pod tajemniczym terminem "chodzenie", niech mi to wyjaśni, bo ja - podobnie jak autor - nie mam zielonego pojęcia :)


Teraz trochę dramatu umiejscowionego w szkolnych klimatach.


--- Drużyna marzeń (Tomasz Rabczewski) ---

Doorshlaq: w podstawówce czy gimnazjum byłem cieniutki, teraz gram naprawdę dobrze... ale obserwacje autora mogę potwierdzić. Właśnie w podstawówce czy gimnazjum autorytet w grupie nie zależy od inteligencji, tylko od umiejętności sportowych i siły. Niektórym takie ocenianie zostaje na całe życie. Tekst mało odkrywczy, ale nie jest męczący, a ponieważ łeb mnie boli i zaraz idę na zajęcia, traktuję to jako plus. Na razie więc przerywam chwilowo tę pisaninę.

Martika: Wlasciwie nie wiem co napisac. Tekst w gruncie rzeczy OK, ale nie wzbudza wiekszych emocji.

UnionJack: Teskt ma ładne przesłanie, ale nie zachwyca. Więcej nawet: moralnie to on jest pozytywny, ale tak pod względem użytkowym, to mi się nie podoba. Znudziłem się, no i niestety, mam wrażenie, że on mocno banalny. Nie podoba się - i tyle.

yakanaka: powiem tak - tekst, jakich wiele, odebrałam bez emocji, ani w te, ani we wte.

Obywatel: w gimnazjum to ja już w piłkę od dawna nie grywałem, więc trochę nie czaję klimatu. Ale OK, myśl dobra. Podoba mi się.



--- Myślę ch*** (PHANTASMAGOR) ---


Solar: Nasz Phant podzielił dziewczyny na normalne, kujonki i... kinomanki :D Już to wystarczyło żeby mnie rozbawić, niestety dalej żadnej takiej extra myśli jak ta nie dostałem. Szkoda.

Sypee: Mniee siEm teN teQst Nje podobału......

Hazardius: Heh! Na pierwsze spojrzenie rozbrechtałem się, a wyszedł z tego (moim skromnym zdaniem) zabawny tekst o bohaterskiej postawie naszego Autora! Nie żebym się czepiał! Fajny tekst. Krótki i zabawny!

Obywatel: fajnie, ja też.

asztaka: Że ładnym jest na ogół łatwiej jest oczywiśnie obserwacją słuszną. Nic więcej z tego artu nie wynika. Trochę zniesmaczył mnie ten tekst. Nie nazwałabym go seksistowskim, tylko szczeniackim.

Tuxedo: się podobało. Dużo dobrych i lepszych zdań. Przy okazji wyrażam współczucie dla ludzi, którym autor pisze wypracowania, myśląc rzeczonym członkiem:)

UnionJack: A tu mam dokładnie odwrotne zdanie niż przy poprzednim tekście Tomka Rabczewskiego: tekst jest miejscami niemoralny, ale mi się podoba :) Musi drażnić fakt, że Phant nazywa dziewczyny "niuniami" (czy inaczej, w podobnej tonacji), muszą także przeszkadzać niedociągnięcia techniczne - ale myślę, że nie można odmówić artowi takiej ujmującej wprost szczerości :) Ludzie mają w tekstach skłonność do wybielania siebie, Autor zaś mówi zupełnie naturalnie o rzeczach, które nie są czyste jak ubranko do chrztu. Mnie ta szczerość rozbraja - choć rzecz jasna nie wszystkie zachowania Autora pochwalam. Ale przecież nie jestem księdzem, nie nawracam Autora, nie mam go pochwalać-nie-pochwalać; oceniam tylko tekst, a ten się ogólnie podoba. Tylko dwie małe uwagi: w tytułach nie stawiamy na końcu kropki, wulgaryzm zaś nie staje się mniej wulgarny dlatego, że go zastąpisz gwiazdkami - jak już musisz klnąć, to radzę całymi wyrazami, nie wygląda jakbyś się krygował : )


I na koniec trochę sztuki. :)


--- Co z tą sztuką? (Mimizu) ---

Obywatel: eee, gawędziarstwo barokowe, dla mnie do przełknięcia, bo sam tak się kiedyś stylizowałem, to nie jestem obiektywny. Parę myśli też jakby żywcem z mojego artu wyjętych - ale dobra, udaje że nie zauważyłem. :P Pan Mimizu się uwziął, że sztuka ma Ambitną być, jakąś sztampą zaleciało na kilometr, to słowo "ambitne", przebrzydłe słowo, a pan Mimizu słyszał o czymś takim jak "antysztuka" i "niesztuka" (co wcale nie jest tożsame z pojęciem "crap" i "kicz")? To, coście zrobili z waszą gazetką, to właśnie antysztuka, ona też służy pewnym celom, celom prowokacji, wodzenia odbiorcy za nos, demaskacji. Ośmieszasz performance, a potem stwierdzasz że odbior sztuki to i tak kwestia subiektywna. W sumie więc nie wiem po co wiekszość tego feiletonu napisałeś. :P

asztaka: Styl na luzie, ok. Jedno słowo: postmodernizm. Aha, wniosek żeby patrzeć co podoba się mnie, a nie co powinno się podobać - no racja. Postmodernizm. :P

Doorshlaq: fajnym stylem napisane... Co z tą sztuką? Pewien pan ileś tam lat temu nasrał do kilku puszek, które następnie zamknął i opatrzył podpisem "gówno artysty". Owe dzieło sztuki podobno poszło ostatnio na aukcji za 10.000 euro, choć puszki zaczęły rdzewieć i przeciekać. To jest Sztuka. To jest też Smutne. Smutne bywa tez to, że nie da się sztuki zdefiniować. Czy nie irytuje Was, kiedy o Rubiku, Gosi Andrzejewicz czy innej Kai Paschalskiej ktoś powie w TV "artyści", choć jedyne, co taka Gosia robi, to wyje jakies banalne tekściki takim głosem, jakby ktos ją właśnie albo zarzynał, albo molestował seksualnie? Widać taka jest sztuka, jacy są odbiorcy... A tekst mi się podoba..

Martika: Przepraszam, nie doczytalam. Kliknelam "wroc" po dojsciu do "prowokacji" ktora chyba miala miec odwrotny skutek. Moze wroce do tego jeszcze.

UnionJack: A ciekawe dosyć : ) Na początku napiszę, co mnie irytuje: zbyt częste podteksty erotyczne i to raczej w tonacji brudnego erotyzmu. Na szczęście więcej jest zalet: parę fragmentów Autorowi naprawdę się udało, ot na przykład akapit pełen grozy (taki na spontanie), rybka w obcążkach i opis szkolnego wybryku. Co do merytoryki: autor Ameryki nie odkrywa i może trochę za surowy jest miejscami dla nowoczesnej sztuki - ale i prawda, że nowoczesna sztuka sobie miejscami na takie głosy zasługuje, bo dość mocno oderwała się już od widza, i może za bardzo jest sama-dla-siebie. Myślę też, że nie do końca jest prawdą to, że Sztuką jest to co się nam podoba - owszem, może nam się wydawać piękne, mądre - ale też nie wszystko co piękne i mądre Sztuką jest. Myślę, że istnieją obiektywne krytera - ba, nawet uczą tego na teorii literatury bodajże - które pozwalają ocenić dzieło, pozwalają uznać, że Rymkiewicz, Świetlicki, Czerski są bardziej wartościowi niż Borusewicz i Kukiz. Koniec końców jednak zgadzam się z Autorem, bo na co dzień nie jest ważne co jest wartościowe, a ważne jest, co się nam podoba. Art udany, na plus.

yakanaka: przykro mi, ale takiej "fajności" nie toleruję. Co do treści - wypowiem się, jak zbiorę siły i doczytam do końca. Taka forma, na poły gawędziarska, jest tylko pozornie prosta i żeby uzyskać efekt pomyślny trzeba się naprawdę wysilić. Inaczej będzie to pustym powieleniem czegoś kiedyś nowego, obecnie już oklepanego. Moim zdaniem oczywiście, bo wiem, że innym się podobało.


--- Frustracje bez gracji (Quasimodo) ---

asztaka: Fajne. I tyle w sumie. Uśmiechnęłam się przy słowach o wyciecze pod damską toaletę.

UnionJack: Satyra na hiphop? Oby : ) Ostatnie wersy skojarzyły się z Kazikiem: "Ktoś się nie bał/i zajebał mi buty"; prócz tego, to przeleciałem przez tekst. Ogólnie jednak ze zdziwieniem stwierdzam, że w formie performance (tak to oceniam, może niesłusznie) jest to do zaakceptowania : ) Nic szczególnego, w poprzednim numerze byłby to jeden ze słabszych tekstów - ale znów da się przełknąć.

Obywatel: bez gracji, faktycznie, ale byłoby lepiej, gdyby nie tak hiphopowo. Biedny ten pies. ;P


--- Symetria (yakanaka) ---

Tuxedo: treść lepsza od formy. Poza tym trochę nudne. Temat, moim zdaniem, do lepszego wykorzystania.

asztaka: Tekst o symetrii, dobry pomysł. :) Wykonanie też sprawne, fajny art. Widzę, że Michał nie tylko pisze ostatnio dużo, ale też inspiruje ludzi. Symetrycznie z jego strony. ;)

UnionJack: No, nie umiem być obiektywny :) Podoba mi się bardzo, zwłaszcza drobne akcenty autosymetriofilne :) Fajnie, że to opisałaś - choć pewnie jeszcze niejeden traktat wypada o tym napisać. Założymy kiedyś Republikę Symetryczną. Niech żyje symetria! :)

Obywatel: no i luz. Ale jednak jedno trzeba "po latach" sprostować. Człowiek symetryczny, choćby nie wiadomo ile trąb sobie przyprawił, nigdy nie będzie ani trochę Buldokiem. Symetrofobem jestem ja i się tego nie wstydzę. Na pohybel!!!


--- FEN (Sypee) ---

Martika: Jak inne teksty tego autora tekst zrobil na mnie wrazenie. I jak zawsze mam wrazenie ze jednak jestem po prostu za glupia zeby zrozumiec go do konca Wiem tylko, ze bardzo mi sie podobal opis tego co sie dzieje z czlowiekem gdy lata.

nZorka: teskt bardzo przystępny, napisany z pomysłem i polotem. Na plus metafora z łyżką i zupą (ja w przeciwieństwie do autora kocham się w krupniku ;) ). Na minus topos Ikara z tymi skrzydłami (bo to trochę wyświechtane już jest), niemniej wyróżenienie zasłużone. Przeczytałam z wielką przyjemnością. :)

UnionJack: I tu też bez rewelacji. Parę fajnych fragmentów (strach wkłada ręce pod ubranie), ładny tytuł. Poza tym nie ruszyło, raczej przeciętniaczek. Abstrahując od tekstu: ja krupnik bardzio lubię : ) I właśnie zgłodniałem.

Obywatel: Niezłe.


Co do powyższej opinii. Obywatel dał szkołę JAK NIE KOMENTOWAĆ ARTÓW. :P Oto próbka jego możliwości.

--- Papierek (Sypee) ---

Obywatel: Ciekawe.

--- Złożoność (Sypee) ---

Obywatel: Szczere.


:D Jakby wszyscy tak komentowali, praca piszącego prasówkę byłaby łatwiejsza. A tak, no nic. Idę po następną kawę, a Was uraczę jeszcze kilkoma wynurzeniami i kończymy.


--- Internet (Tomasz Rabczewski) ---


UnionJack: Jako że wierzę w ludzi, to wierzę, że Autor celowo budował taką słodkoidiotyczną składnię, a podpis pod artykułem nie był zwykłą kokieterią :) Aczkolwiek pisanie Przypowieści o Stałce nie wzbudza jakoś moich gorących uczuć: może dlatego, że Mam i jestem po Mrocznej Stronie. Ogólnie i tak bardzo średnie.

asztaka: ładny układ graficzny strony, tekst też dość sprawnie napisany, o czymś i z konkluzją. Spoko.

Hazardius: Smutna prawda. Tekst napisany ciekawie. A że na j. polskim niezbyt się znam - nie mogę czepiać się ortografii, interpunkcji i stylistyki. Tekst rusza za kamyczka(zamiast serca ;))...

Tuxedo: śmieszne. Ostatnie wersy zwłaszcza. A może "tylko"?


--- Patriotyzm (Martika) ---


Hazardius: Fajny tekścik. Szkoda, że im dalej tekst od początku, tym trudniej mi wgłębić się w jego sens. Ogólną ideę popieram. Dałaś mi droga Autorko do myślenia(co lubię). W końcu to ja myślałem o wyjeździe na zarobek... Ale i tak(nie wiem po kiego ch***) chciałem, chcę i (miejmy nadzieję) będę chciał wrócić do Polski. Wyjątek - ożenek z bogatą, piękną, zagraniczną panną. xP Ale cuda(w tym takie jak wymieniłem + inteligentne) się często nie zdarzają! ;P

Obywatel: może lepiej nie będę się wypowiadał na ten temat, bo jeszcze zburzę czyjś doskonały i uporządkowany światopogląd. Matko, ależ pierdołami ludzkość musi się zajmować... A sam tekst, jak dla mnie, zbyt "szkolny".

UnionJack: Cel przemówienia szczytny. Ja osobiście inaczej traktuję partiotyzm i pisałbym raczej o moralnej postawie, o płaceniu podatków, o chodzeniu na wybory i o sprzeciwie wobec złej władzy. Ale każdy mieć może własną definicje. Samo przemówienie - dość przeciętne, ale nie jest źle.


--- Zawiązałem na kokardkę (Corvus) ---


UnionJack: Akurat, piosenka "Pa pa pa": "Jest już bardzo późno/ Pora już spać/ Jutro do przedszkola/ Będę musiał wstać/ Jestem tak szczęśliwy/ Bo w dzisiejszym dniu/ Sam zawiązałem/ Na kokardkę but". O plagiat, mimo niezwykłego podobieństwa, rzecz jasna nie oskarżam, ludzie często wpadają na to na co inni już wpadli wcześniej - acz oczywistym jest też, ża jako że to już w nieco tylko innym wydaniu znam, to mi się nie podoba.

Tuxedo: ładne, milusie, zielonusie:) Podobało się bardzo. Krótko, bez większego przesłania, lekko, przyjemnie. No, wyczerpałem limit dobroci na dziś;)


--- Uśmiechnij się! (Martika) ---


asztaka: znowu debiut i znowu w porządku. Niby banalny, prosty - ale wrażenie dobre.

Hazardius: Do tego wniosku o RAJU doszedłem już dawno. Cieszę się, że nie tylko ja! Tylko jak wtedy wygląda RAJ? Może któryś z kolejnych tekstów poruszy tą tematykę?

Tuxedo: Nic nowego niby - ale się podobało. Autorka powtarza prawdy raczej znane, ale że przesłanie takie pozytywne, to i dobrze że powtarza - jak pisał Dehnel w "Lali": "mądrze i dobrze jest pisać o rzeczach mądrych i dobrych" (czy jakoś w tym guście :) Z jednym tylko się nie zgodzę: szklanka jest zawsze pełna W CAŁOŚCI. Pół woda, pół powietrze :)

yakanaka: "Pomyśl o czymś Czytelniku. I co? Co to było?" Morze W chwili kiedy to czytałam byłam całkowicie owładnięta morzem i przez morze opętana - nie mogło być inaczej Nie do końca się zgadzam, ale się uśmiecham.



Ja także się uśmiecham, mimo że (a może właśnie dlatego ;)) to już koniec prasówki. Pominięte tutaj teksty nie cieszyły się powodzeniem jeśli chodzi o komentowanie na forum. Jak zwykle było narzekanie na poziom numeru (Michał Ch. "Numer słaby, w kącikach echo, jakość tekstów ma przedwczesne wakacje. Ogólnie numer cięki jak d... węża. Do czego, przyznaję szczerze, przyczyniłem się również i ja."), było objaśnienie niejasności, były zapowiedzi na przyszłość... i to naprawdę tyle. Kłaniam się, nie polecam na przyszłość i fade to black.


asztaka
 

Ty też możesz się dopisać! Zapraszamy, forum.actionmag.pl !