15
lipie 2007


kontakt

Strona - 07 - Arcturus...

Arcturus - La Masquerade Infernale

Przystępując do recenzji tego albumu, należałoby zadać sobie wpierw pytanie. Czym jest chaos, szaleństwo? Może także czyste, nieposkromione wariactwo? A następnie trzeba sobie wyobrazić odniesienie tego w muzyce. Trudno, prawda?

Wszystko stanie się jednak jasne, gdy wypłyną do nas pierwsze sekundy dzieła Arcturusa. Kapela jest dość mało znana - przynajmniej biorąc pod uwagę jakość muzyki jaką stworzyła. A szkoda. Pozwolę sobie cofnąć się nieco w czasie - do okresu powstawania tego albumu. Nazwiska autorów już pozwalają nam się spodziewać z jak wielkim majstersztykiem mamy do czynienia. Garm (Ulver, Borknagar), Valle (Ulver) Steinard Sverd Johnsen (Borknagar, Dimmu Borgir), sam Hellhammer (trzeba wymieniać? Covenant, DB, Mayhem...), czy Vortex... Krótko mówiąc ekipa samych osobistości głównie ściśle związanych z black metalem. Nie rozprawiajmy dłużej o ich dokonaniach, przejdźmy do esencji jaką jest La Masquerade Infernale. No właśnie Piekielna Maskarada... Maskarada? Czy to jest dobry tytuł dla black metalowego krążka?

Arcturus - La Masquerade Infernale


Nie. Bo nie mamy tutaj albumu w żaden sposób black metalowego. Muzyka jest bardzo nietypowa, kwalifikuje się do gatunku zwanego awangardą... Każdy jednak kto wcześniej mógł wpaść na jeden z moich tekstów wie jedno - moim zdaniem, szufladkowanie muzyki zazwyczaj tylko ją rani. I proszę nie szufladkujmy tego albumu Arcturusa. Stwierdzam jedno - to jest muzyka metalowa, ale przede wszystkim wyjątkowo oryginalna. Więcej, pod względem już samej oryginalności jest to dzieło wybitne.

Tak ciekawy album od razu poraża naszą wyobraźnię. Jakie obrazy możemy ujrzeć? Cóż rytmy i wokal przynoszą na myśl jakiś piekielny bal, czyste szaleństwo (nie mylić z agresywnością! jej tutaj się nie uświadczy). Muzyka jest tak genialna, że ujrzeć można wiele. Zwariowany cyrk? Ludzi ogarniętych chaosem i radością? Może nie idźmy dalej :) W każdym razie, ten album jest ucztą dla wyobraźni.


Czym przede wszystkim stoi to wydawnictwo? Wydaje się łatwo stwierdzić - atmosferą. I jest to jak najbardziej prawda. Ale co się na nią składa? Na pewno wspaniałe wokale. Jak już mówiłem nie jest to album mający zbyt wiele związanego z black metalem, stąd nie należy oczekiwać growlu. Mamy tu natomiast przeplatający się wokal operowy wraz z rodzajem imponującego acz nieco szalonego śpiewu. W każdym razie wokal z pewnością stanowi o pięknie tego albumu. Wspaniale wpasowuje się w muzykę, współgra z nią budując wcześniej wspomnianą wspaniałą atmosferę.

Czy fani black metalu nic tutaj dla siebie nie znajdą? Cóż, pozwolę sobie powiedzieć inaczej. Na pewno znajdzie się tu coś z black metalu. Wiele styli jest częściowo przemycanych... Przykładem niech będzie początek utworu Alone. Black Metal nie jest tutaj daniem głównym, stanowi jedną z przypraw, które decydują o świetnym smaku całej kompozycji. Wielkim grzechem byłoby przejść obojętnie obok tego dzieła.

Wierzcie mi bądź nie, strasznie trudno jest mi opisywać taki album. Wywołuje on z pewnością mieszane reakcje, choć dam sobie uciąć głowę, że większość osób po pierwszym przesłuchaniu zakocha się w nim. Wedle mojej małej statystyki (nieco wspomaganej znanym i lubianym serwisem last.fm) The Chaos Path, nr 3 na płycie jest także numerem trzy na liście najczęściej przeze mnie odtwarzanych kawałków. Żeby pozostawić jasność - tutaj każdy utwór jest wręcz genialny - ale wspomniany The Chaos Path to najlepsza reklamówka tego albumu. Jeśli spodoba się, albo choć tylko zaciekawi Cię drogi czytelniku - śmiało możesz przesłuchać cały album. Na pewno się nie zawiedziesz. Zasłgyje on na najwyższą możliwą ocenę. Jest tym dla muzyki metalowej, czym było genialne Theli Theriona. Wybrałem go do zrecenzowania nie bez powodu. Smutną wiadomością jest to, że Arcturus zakończył już swoją działalność. Pozostaje tylko cieszyć się dotychczasowym dorobkiem grupy.

Na zakończenie dodam jeszcze jedno. Wiele razy wspominałem podczas tej recenzji, że nie jest to album black metalowy. Zdaję sobie sprawę z tego, że się okropnie powtarzam, ale... proszę dajcie jemu szansę. Nie zależnie od tego czy jesteś fanem black metalu, oper, czy rocka progresywnego, proszę, spróbuj dorwać ten krążek.

10/10



Autor: Konrad "elzabbul" Żaba  

   
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)