japońskie kanji oznaczające demona ( Akuma )

IKEA people



"Twoją miarą nie jest twoja praca , samochód , ilość kasy w banku ani pieprzony portfel. Twoją miarą nie są pieprzone kolory. "


Gdybym miał jakąś wizję świata , byłoby to coś innego niż nowy katalog IKEI. I gdyby było to coś ważnego NAPRAWDĘ ( a czy to ISTNIEJE ? Tzw. wielki CEL ? ) to wtedy mógłbym zaistnieć. Sam wobec siebie. Byłby to przełom. Stałbym się kimś innym niż cały tłum wokół mnie - złudne , rzecz jasna. Lecz jeżeli bym w to uwierzył , byłaby to moja własna ilzuja. Czyli miałbym , nawet jeśli bym nie miał , wpływ na rzeczywistość. Moją , ale zawsze. Co do szczegółów ? Nie wiem , nigdy nie wyostrzam obrazu. Zawsze pozostaje zamazany , niewyraźny.Bo jeśli coś osiągam , to inaczej niż chciałem. Stoczyłem się , ale nie do końca. Spadłem - ale wiszę uczepiony krawędzi. Obawiam się dalszego spadania , uderzenia o dno , czy pozostania na tym dnie zbyt długo ? Nie wiem , to jasne. No , nie dla was. Dla mnie. Zrozumienie stało się dla mnie już całkowitą abstrakcją , od kiedy zauważyłem , że ludzie nie słuchają. Czekają na to , aż będą sami mogli się odezwać. Przegadać cię. Ale nie słuchają. Stoją w kolejce do mównicy , that`s all folks. Mała paranoja ? Wcale nie. Wielka , olbrzymia i potężna. Nie o tym jednak miała być mowa. Wszystko powinno się zawierać w słowach prostych , łatwych do zrozumienia a nie być bełkotem szaleńca... ale wtedy wymagalibyście ode mnie zbyt wiele. Ludzie wokół nas , my sami. Czy naprawdę INTERESUJEMY się innymi ? Czy tylko kultywujemy cholerne przyzwyczajenia ? Tak to wygląda , więźniowie tradycyjnego fałszu , którymi się stajemy. Przemawiamy do siebie samych , przekonując się o czystych intencjach, bo chcemy czuć się kimś dobrym , szczerym , miłym , fajnym. Karmimy się tym , że jesteśmy tacy fajni. Nie , nie jesteśmy. Każdy wychowanek systemu staje się drapieżnikiem , małym parszywym egoistą , który najpierw przedłoży własny interes ponad problemy innych. Zresztą , ludzie... nie wymagajmy zmian , na które nie możemy sobie pozwolić. Już sama świadomość jakichkolwiek prawdziwych drobiazgów to ból nie do zniesienia , nie do wytrzymania , myśl która nie odchodzi , ból zadrapania na duszy , które przestanie krwawić , gdy przestaniesz dotykać go językiem myśli... ale nie potrafisz przestać.
Spotyka to niektórych z nas. Widzenie świata odmienne niż standardowa wersja. Tacy są wyszukiwani. Podpadają pod modne schematy , swego rodzaju trendy 0 choroby cywilizacji XXI wieku , jak schizofrenia. Czy to jest TO co ma nas określić ? Tak , jesteś CHORY bo zbyt wiele myślisz. Nie wolno się zastanawiać. Miej swój mały , popieprzony świat i żyj w nim bez emocji , niczym się nie przejmuj , nie zwracaj uwagi na nic poza sobą , nie myśl... Tak się nie da. Psychiatrzy , najczęściej sami faktycznie chorzy , opierający się na wizjach swoich poprzedników , ustalają , co jest "jedynie słuszne". Mówią nam , kim jesteśmy i kim będziemy. Mówią o przeszłości , naszym życiu. Oceniają każdą chwilę Zła w naszej egzystencji , oczywiście Zło widząc w nas. Najprostsze z wytłumaczeń nigdy nie jest najlepsze. Brzytwa Ockhama nie pasuje do tego "zarostu choroby" , sorry. Lecz przecież ci guru naszych żyć , ci władcy ludzkich żywotów , nowocześni bogowie jakimi się stają... Oni wiedzą LEPIEJ. Czyżby ?
Ludzie tacy jak my , którzy mogą być gorsi niż my , wynoszą się ponad nas. Czy to nowa Nietzcheańska teoria spisku ? To nie ja ich stworzyłem. Sami się stwarzają. Więcej , przekonują masy , że racja jest po ich stronie. Sięgają po uczone księgi , typowe "szkiełko i oko". A nie dostrzegają nic poza tym. Używają nowego rodzaju dawnych przepowiedni I-Ching , tym razem będących manuskryptem popkultury , w stechnicyzowanej "realności". Jeżeli nie jest prawdziwa , idź na stos. Nie znajdziesz zrozumienia u ludzi będacych fascynatami nowego wyznania , jakim jest nadludzka wartość jednostki "przystosowanej" ponad "buntowniczą". Pożeracze wyobraźni. Nie powiem nic nowego , ale dla mnie wariat to tylko metafora - mniej lub bardziej przemawiająca swoją wymową. A wariat w tłumie wariatów zawsze jest normalny , tak jak normalny wśród wariatów będzie właśnie wariatem naprawdę. Oczywiście , nie oczekujcie że wpatrzeni w jedynie słuszne wersety Junga , Freuda i innych "wizjonerów umysłu" pseudonaukowcy wskażą wam drogę kompromisu , odcienie szarości w czerni i bieli , czy też zaoferują zrozumienie. Nie , oni są zbyt zamknięci , mimo , że starają się wam kazać być otwartym. Nie grają fair , ale nie oczekujcie sprawiedliwości. To nie ta bajka. Życie , to naprawdę nie film. To zmontowany byle jka materiał na dowolny thriller , horror czy melodramat. Zawsze jednak znajdzie się odcień komedii. Inaczej było zbyt mało widzów w tym światowym kinie. Zbyt wielu by wychodziło. Na papierosa z Diabłem.
Nie chodziło mi o pogrążanie psychiatrów ( będziecie mi udowadniać , że nie mam racji , ale to nie znaczy , że jej nie mam. Wasze inne zdanie nie robi różnicy , po prostu ) Jasne , mogę się mylić. Wszystko jest mylne , więc ja też dopuszczam błąd. Gdybym jednak nie miał poglądów , mógłbym się wcale nie urodzić. Nie wiem po co tu jestem , ale jeśli nei mam nic więcej , to mam chociaż własny rodzaj myślenia.
I chciałbym , żebyście zrozumieli , jak wygląda życie widziane oczami kogoś takiego jak ja. Chociaż , może niekoneicznie macie przez nie patrzeć. Nie życzę wam tak traumatycznych przeżyć. Nie szukam wrogów , mam ich i tak dostatecznie wielu... ok , jak powiem , że żyjemy z dnia na dzień , bez celu ( jak nazywać można celem życie w swoistym "resecie" umysłu , gdy myślisz tylko pobudka-praca-jeść-myć się-spać , to jakaś totalna paranoja - i , co smutne, 99 % ludzkości skazana jest właśnie na taką "robotyzację" , gdy robi się z nas żywe , choć już prawie mechanicznie działające , organiczne maszyny pracy ) to powielę znany schemat , w stylu wam dobrze znanym - jest mi źle , wszystko wkurza , ludzie są parszywi , bla bla bla. To , że nie chce się już nikomu tego słuchać , drodzy LUDZIE , nie znaczy , że duża część ludzi tak nie myśli , albo że tym niemyśleniem ( co za dziwna konstrukcja językowa... ) coś dacie radę zmienić. Życie JEST do dupy , ale się nie użalam i nie będę skamlał jak jakiś bezpański kundel. Owszem , mam swoje przejścia i prawie każdy jakieś ma. Jasna sprawa. Nie muszę o tym opowiadać , bo to fakt. Jednakże , może warto podejść trochę inaczej do życia. Zamiast się załamywać , pozwolić sobie polecieć - na fali własnych odjechanych wizji naszego otoczenia. Zrób coś , zmień coś. Styl , image , wizerunek. Cokolwiek. Nie zapomnij tylko swojej wrażliwej strony. Przeszkadza ci bycie "wrażliwcem ?" Okiełznaj to , zmień chociaż parę drobiazgów i spójrz na wszystko z boku. Być może okaże się że nie jesteś looserem jakiego tworzysz. Pewnie , że tak. Wielu jest , było i będzie. I nawet nie trzeba się czasami wstydzić , że się jest życiowym nieudacznikiem. Możecie sami siebie spytać czy żartuję. Pytanie na które sam nie mam odpowiedzi , więc bez odpowiedzi pozostanie. I nie chodzi o bycie "dresem". Dres też człowiek - najczęściej biedny , mający ciężkie życie. I noszący dres , bo na nic innego kasy nie ma. A gdy życie wkurwia , rodzą się demony. Tak to działa. Daj człowiekowi pracę i dobrą za to kasę , a będzie żył , trzymal się tego co ma. I będzie mu nieźle. Jako wykorzystywana , nic nie znacząca mrówka w końcu też kiedyś nie wytrzyma i eksploduje. Jeśli jednak go docenisz , to możliwe że będzie szczęśliwy, Choć wtedy stanie się posiadaczem. Nie wartości , ideałów i tym podobnych , ale materialistą , któremu wydaje się , że dopełnieniem jego wszystkich pragnień są kolejne kupowane przedmioty. Błąd , wielki i ostatni. Nawet prosperując dalej jak miniaturowa fabryka własnych snów , w końcu się wypalisz. nie opowiem ci historii upadku. Trzeba jej doświadczyć samemu. Przybity ? Załamana ? Nie , przestańcie... miejcie złudzenia , jeśli wam wygodniej. Gdyby każdy nie mógł wytrzymać tego życia , skazani bylibyśmy na coś więcej niż Shawshank. Ja nie mam złudzeń , a żyję. Nie skoczyłem z wieżowca , jak Zbyszek. Może to dlatego , że nie byłem jeszcze w wojsku ? Żyję , ale nie wiedzieć CZEMU. Patrzę tak , żeby nie przegapić swej szansy na "zmianę". Jakąśtam. Chociaż nie wiem co trzeba by zmienić , żebym mógł jeszcze - czy w ogóle - poczuć się szczęśliwy. I choć wiem o czym myślicie , bando zboczeńców , nie wiem czy kolejna kobieta byłaby dla mnie rozwiązaniem.
Gdybym miał opowiedzieć dlaczego nie jestem normalny ( a czym ta pieprzona normalność , skoro ludzie ustalają wszystkie zasady ? Motto "nic co ludzkie nie jest nam obce" działa dla was (niby) więc powinniście wiedzieć - ja nie wiem ) to nie umiem znaleźć odpowiedzi. Przecież to nic trudnego , nie za wiele filozofować , skupić się na prostych i zwyczajnych rzeczach - seks , kasa , happy people. To niestety nie takie proste. Powiem tak - zawsze byłem trochę mniej pusty niż tzw. większość , ale pewnego dnia - jakieś 6 lat temu ( hmmm... sporo ) - obudziłem się i świat był "trochę" inny. Dlaczego inny i jak bardzo inny ? No answer , my dear. Pojęcia nie mam. Patrzysz na drzewo i myślisz - jaka skomplikowana , splatająca się konstrukcja. Widzisz gołębie i myślisz - czemu się nie dotykają lecąc ? Co pozwolą im tak manewrować ? Patrzysz w ludzkie oczy i widzisz własne odbicie. Słyszysz ludzkie kłamstwa zza własnych pleców i ... znowu nie wierzysz w tzw. ludzką dobroć.
Trudno definiować niedefiniowalne , zasadniczo , pojęcia. I rzeczy. Dla mnie takim właśnie niezrozumiałym elementem układanki życia jest jej początek , przebieg i koniec. I wygląd poskładanego obrazka. Zawsze jakaś koszmarna wizja , ale podobno per aspera ad astra. No więc niech boli , tylko gdzie te gwiazdy ?
Nie odpowiedziałem na pytania , ale ważniejsze są one od odpowiedzi. Jeśli po lekturze tego tekstu pojawiają ci się pytania , może jeszcze kolejne , których nie zadałem... to znaczy , że jesteś bardziej popieprzonym człowiekiem niż ja. :D A szczerze... To dobrze. No , w sumie. Zawsze lepiej widzieć niż nadal być ślepym. To boli , ale ból jest wpisany w zycie. A czy chcemy być świadomi ? Więcej jeszcze... czy CHCEMY cierpieć tylko dlatego , żeby bardziej jeszcze upaść ? Bo przecież to nie daje profitów. Stajesz się człowiekiem smutnej , zrezygnowanej melancholii widząc rzeczy , które pozostawały niewidoczne. Smutek , ból. Nie musi być właśnie tak. Nigdy nie jest tak samo. Przemiana w każdym z nas jest inna - zawsze subtelna , dokonuje się nie wiedzieć kiedy. Staje się jakby sama w sobie procesem niepowstrzymanym , ale różniącym się od innych. No i jeszcze , kiedy uda ci się opanować te wszystkie przenikające cię , wewnętrzne wrzaski - skończysz się "rzucać" jak zwierzę i dojdziesz do etapu ( jak dasz sobie z tym radę , a nie każdy daje ) spokojnego śmiechu chorej desperacji. Potem albo "no hope , no fear" , albo... no cóż , możliwości są nieograniczone. Wrócić do "normalności" niby też można. Pytanie , czy warto. I czy powrót naprawdę jest możliwy. Taki zupełny... nie sądzę. Ja przywykłem do cierpienia. Teraz mam przed sobą perspektywy bez perspektyw , nadal jest mi źle , nadal nie poznałem siebie , nadal patrzę na świat tak jak trzeba - czyli z przerażeniem i gniewem wymieszanych w różnych ( w zależności od dnia ) proporcjach. I wiecie co ? Mam najczęściej wszystko gdzieś. I czuję się naprawdę wolnym człowiekiem. A to jedno uczucie przerasta wszystkie inne na tyle , że warto żyć. Jeden "porządny" oddech i czujesz że żyjesz. Nie doceniamy wartości życia jako takiej. Choć to mały cud ( no , może nawet dość spory ) to widzimy złe strony - jedynie. Są też dobre , czasem. Ale najważniejsze że żyjesz. Jeśli nie ma po co , nie byłoby cię tutaj. Nie , pomimo że to droga do śmierci , możesz nie mieć celu. Ale go masz. Żyć , aby żyć ? Nie... gdy zrozumiesz że masz jakąś szansę zmian - i od ciebie zależą te zmiany - zaczniesz trochę inaczej żyć. Może nadal "smutno i straszno". Nie można się nie przejmować ? Pieprzyć to. Znajdź sobie hobby , rozwal witrynę sklepu , skocz do wody , włącz muzykę , spójrz na mury , uśmiechnij się , wykrzycz , przeklinaj , pij piwo na torach. Nieważne co robisz i jak i gdzie. No dobra , co do tej witryny to żart był ;) Moja osobista filozofia - rób co chcesz , byle nie krzywdzić innych. Proste , a little bit buddyjskie , i łatwe do zrozumienia ( nie mówię , że do zrobienia , ale lubię wyzwania ) Można ? Można , sam jestem dobrym przykładem. Nie być upadającym aniołkiem , ale wznoszącym się sukkubem bądź inkubem własnych wizjonerskich "realities", szelmowskich uśmiechów i spojrzeń znakiem... ;)
Dasz sobie radę. Jesli nie , pamiętaj że można było , cholera jasna , spróbować , i okazać odrobinę ( wielką jak cholera , to fakt ) silnej woli ! Nie podciąć żył i nie być cholernym uciekającym egoistą.
I to że rozumiem samobójcę , nie znaczy , że muszę go popierać. Sam nadal myślę o śmierci. To jednak nie wyjście. Zresztą , na większość z nas nie czeka niebo i stosy cherubinków. A Piekła z własnej woli ( samobójstwem ) zasilał nie będę. Fuck Satan. To już finisz. Dobrnęliście ? Wątpię , czy sam bym dał radę. ;) Jeśli tak , gratuluję i czekam na te wszystkie bluzgi pod moim adresem ;) Oczywiście , o ile znajdą się ludzie myślący podobnie do mnie to będzie wspaniale. Hm , w zasadzie nie wiem dlaczego to napisałem ? Chyba faktycznie bym się ucieszył z jakiegoś duchowego poparcia dla moich idei :) co mnie samego dziwi. Granice ludzkiej naiwności są widać niezmierzone.

Daredevil_777

PS - Trust no one. Poza mną. :P Czytajcie Philipa Dicka , bo warto :) Przepraszam z góry za wszelkie drobne przekleństwa , mam nadzieję że nie trzeba będzie ich cenzurować. I że nikogo nie urażą.

PS - To że jestem przystojny , inteligentny i miły ( a jestem ;) ) nie znaczy , że szukam kobiety. Nie odbierajcie tego jako kolejne wydanie "frustrat zone" bo będziecie mieli mylne wyobrażenie na mój temat. Chociaż nie odmówię , jeśli będziesz również piękna i mądra. No , ewentualnie tylko piękna ( żartuję , z tzw the plastics jak nazywam puste różowe panienki nie mam o czym rozmawiać , także rano , po przebudzeniu. A wtedy lubię się odezwać a nie słyszeć "cze" , bez przesadyzmu... ) ( to nie przesadyzm , to czysty sadyzm - dla mnie ) ;)

PS - Pisałem "nie odmówię" , ale jeśli chcesz domku , dziecka itp to nie wiem czy się nadaję. Ewentualnie zadzwoń do mojego agenta ;) Tak szczerze to nie ufam już kobietom na tyle , by się z nimi "wiązać". No chyba , że zaufam. Mało prawdopodobne ale niewykluczone. Dawni filozofowie mogą mieć rację.

PS - Fotka w stroju Ewy może zdziałać cuda... ;) :P

Gdy pisałem ten txt słuchałem , zasadniczo , słów człowieka bez imienia. O ile nie liczyć pseudonimu. Poza tym co to za imię Cornelius czy Rupert :P ( wtajemniczeni już wiedzą jakiego filmu jestem fanem ;) )

No dobra , jakbym miał ( a teraz nie mam ) to bym słuchał Massive Attack - Angel albo Man Next Door. Ewentualnie jakiegoś hc , nu metalu , gangsta rapu or whatever. Cokolwiek lubię. Chociaż zanim zacząłem pisać , słuchałem Enigmy :)

PRZYPISY ;) [ i tak nikt tego nie przeczyta , ale warto żebym się jeszcze chwilę produkował... ;) I wyjaśnił choć trochę z tych niejasnych metafor jakie zastosowałem w zbyt wielu miejscach ;) Przecież nie każdy musi wiedzieć o co chodzi , więc co mi szkodzi to objaśnić ? ]
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brzytwa Ockhama to , w skrócie , teoria prowadząca do rozwiązywania problemów po linii najmniejszego oporu , czyli według najprostszych możliwych rozwiązań. Odrzuca się wyjaśnienia najbardziej skomplikowane , najpierw sięgając po najprostsze.

Nietzche stworzył tzw. teorię nadczłowieka , na której m.in. oparł się , w nieco zmienionej formie , Adolf Hitler.

I-Ching , czyli Księga Przemian , to mająca kilka tysięcy lat chińska "książkowa wyrocznia" , mająca mieć moc odpowiadania na pytania ( nie twierdzę że tak jest , ale jest ona dość popularna )

Jung , Freud ...chyba nie muszę wyjaśniać ? Psychologia w pojęciu ogólnym ( głownie psychika w podejściu do jednostki , nie tłumu ) oraz interpretacja snów i ich odbicie w rzeczywistości , oraz co z tego wynika. Tak chyba można określić ich "podejście". Wbrew pozorom do ich teorii mam duży szacunek ( do obydwu ) .

Per aspera ad astra ( łacina ) - "Przez ciernie do gwiazd"

Sukkub , inkub - żeński i męski demon "erotyczny" ;)



kliknij aby wysłać mi maila



Piszcie. :) Maile kierujecie na adres bialymistyk@wp.pl , link jest zamieszczony tutaj


Dla zainteresowanych mój blog - www.bialymistyk.eblog.pl