antytekst
Mózg mi paruje…
Liczyłam na chwilę odpoczynku. Od zdurniałej telewizji, od trasy szybkiego ruchu za oknem, od Internetu. Więc otworzyłam AM. Opuściłam się ostatnio, minęło pół miesiąca a ja nie przeczytałam żadnego tekstu. Ohh… M jest zua.
Więc trzeba to nadrobić. Usiadłam i nadrobiłam. Nie mam już mózgu. Za dużo ambitnych tekstów. Więc…
Więc nie powinnam tyle używac „więc”, bo to denerwuje. Zwłaszcza moją sorkę od polskiego. Tak samo jak „no to”. „no to” jest zabójstwem popełnianym na jej półrocznej karierze zawodowej w naszym gimnazjum/ liceum. A raczej usiłowaniem zabójstwa, bo sorka wtedy dzielnie się broni i owo zabójstwo staje się samobójstwem wypowiadającego. W afekcie. Cóż.
Mam ochotę pochrzanić głupoty. Napisać coś, co nie będzie miało sensu. Ot taki strumień myśli. Jakby ktoś wziął skalpel i… Stop. Nie skalpel. Jestem zbyt twardogłowa na skalpel. No to wrrrróć… Jakby ktoś wziął młot pneumatyczny, otworzył mi czaszkę i wyciągnął taką długa taśmę moich myśli. Ona wyglądałaby jak taśma filmowa. Potem taką myślotaśmę zakłada się na odpowiedni odtwarzacz, który wyświetla myślofilm na ekranie. A potem przychodzi pani z klawiaturą i stuk stuk stuk, wszystko pojawia się w Wordzie. Wiktoria!
Wiktoria. Ładne imię nawet. Szkoda, że kojarzy mi się z Beckhamem. Nie lubie Beckhama. W każdej książce od angielskiego jest jego biografia. Teraz mam nową książkę. To znaczy, że niedługo będę mogła robić za jego rzeczniczkę prasową. Produkt eksportowy Anglii. O blee… Szkoda ze nie w moim typie.
Boli mnie prawa stopa. Mam wrażenie, że jeśli dłużej posiedzę w tej pozycji to będę miała odciski. Albo gorzej. Dostanę martwicy tkanek, z powodu braku dopływu do nich krwi, która dzięki hemoglobinie zawartej…. Aha. W każdym razie odetną mi stopę. I wtedy będę zamiast niej miała taki drewniany kołek. I wezmę sobie do kompletu hak na dłoń i przepaskę na oko. Założę się, że jeśli bierzesz cały zestaw to jest taniej. Dlatego wszyscy piraci wyglądają tak samo.
Palą mnie policzki. NIE. Nikt o mnie nie myśli. Co za debil puścił w obieg coś takiego? Ludzie są dziwni. Nie rozumiem jak można w to wierzyć… Swoją drogą ciekawe kto… Jeśli lewy policzek to chyba chłopak prawda?
O mój mały telewizorek chce odrobiny mojej uwagi. „Już dobrze kochanie” mówi całkiem ładna pani. Dziękuję. Naprawdę potrzebowałam wsparcia. Już myślałam że się na mnie obraził, że nie poświęcam mu tyle czasu co kiedyś, a programy przełączam stopą. Ale nie. Najwierniejszy mężczyzna na świecie. Jeśli nie jedyny wierny. I nie. Wcale nie ma tu wątku autobiograficznego.
A wiecie, że siedzenie blisko telewizora nie jest szkodliwe? Ta plotka narodziła się kiedyś, gdy światem rządziły dinozaury a Roman jeszcze nie był Wielki. Był całkiem Malutki. Bo wyprodukowali wtedy wadliwą serię tych pudełek i one emitowały promienie X. Teraz nie ma co się bać. Dowiedziałam się tego z bardzo mądrej książki mojego brata, siedmiolatka. Więc siedźmy blisko telewizorów. A jak któregoś dnia Hannibal spojrzy na nas swoimi niesamowitymi oczami i wciągnie nas do środka, to nie moja wina. O tym nie było w książce.
Mogłabym tak jeszcze długo. Wątpię żeby ktokolwiek przeczytał to do końca. Chyba że będę z furią w oczach stała nad nim, przytykając pistolet do jego skroni. Oczywiście pistolet nie byłby naładowany, bo M gardzi przemocą, ale liczy się efekt. I znowu odbiegam od puenty. A może puenta wcale nie chce, żebym przy niej biegła. Może woli samotny jogging? Albo woli, żeby ktoś z was ją dogonił. Więc gońcie puentę tego tekstu! Nie obiecuję że złapiecie. Ona szybko biega. Jak dla mnie za szybko.
PS: Tak w ogóle to jestem głodna.